Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 POKÓJ NR 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: POKÓJ NR 1   Sob Mar 09, 2013 12:48 pm


(obrazek przykładowy, do dowolnej zmiany)

POKÓJ TEN ZAMIESZKUJĄ:

1) Lisa Fouquet
2) Lea Vazquez
3) Raven Dragov
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Wto Kwi 09, 2013 5:00 pm

Tak więc, gdy już wróciła z całego dnia jakże nudnych zajęć i równie nudnych rozmów na korytarzu, po prostu marzyła o prysznicu, albo kąpieli. Obojętne, byle czystą wejść pod kołdrę i z niej nie wychodzić. No ale oczywiście jej spokój musiał zburzyć Alec. Jak zwykle subtelnymi żarcikami i hejtami z jego strony ją wkurzył. Była już na pograniczu wkurwu, gdy napisał, by mu otworzyła. Zdziwiło ją to, odkąd pamięta naprawdę rzadko tu przychodził, chyba, że Lev akurat u niej był, a on miał do niego sprawę. Rozstali się w niemiłych okolicznościach, a szkoda, bo jej cholernie na nim zależało. Nie chciała się angażować, ale miała ten problem, że niestety padało to na niewłaściwych gości - którzy w końcu ją ranili, albo się z nimi rozstawała. Nie spodziewała się, że z własnej, nie przymuszonej woli tu przyjdzie, bo wiedziała jaki dla niej jest i jaki ma do tego wszystkiego stosunek. Mogli się spotkać gdziekolwiek, o którejkolwiek godzinie, w murach, albo poza nimi. Ale nie, on jak zwykle wybierał odpowiednie momenty. Szkoda w ogóle, że tak to się skończyło. Że nie mogli chociaż być dla siebie mili. I to ciągle mówienie sobie, udowadnianie, że chemii nie ma. Oczywiście, że była. Oboje to wiedzieli, czuli i same ich spojrzenia to zdradzały, choć upierali się przy swoim. Idiotycznie się zachowywali, zupełnie jak dzieci. Ale co zrobić.
Akurat leżała sobie w samym ręczniku, odprężona, na łóżku, jak zresztą mu napisała, gdy ten debil się pojawił. Zwlokła swoje cztery litery i otworzyła mu, odkładając na szafkę telefon. Dziewczyn nie było, byli zupełnie sami.. i.. ekhm.. w sumie w ręczniku. Ale nie miała się czego wstydzić, nie raz widział jej nagie, blade ciało.
- No nie mogłeś lepszego momentu wybrać. - Zaśmiała się, wpuściła go i gdy zamknęła za nim skierowała się do szafy, aby wyciągnąć sobie jakąś piżamę, czy coś. A zazwyczaj to jego koszulki, albo koszulki Levina były jej piżamą i jakieś tam szorty. - Co Cię sprowadza? Stęskniłeś się? - Spojrzała na niego przez ramię. Nie musiała mu mówić, by się rozgościł. Wiedział doskonal sam co ma robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Wto Kwi 09, 2013 5:31 pm

Ile już minęło czasu? Nie pamiętał, skąd miał pamiętać? Chociaż to tylko do takich znaczących dat nie miał pamięci, bo, przykładowo, miał w głowie doskonały obraz pewnego niedzielnego poranka jednego z listopadowych weekendów, gdy pędził z kumplem po imprezie kradzionym wozem golfowym i całkiem poturbował sobie swojego biednego, już-nie-lanserskiego ajfona. Albo wiedział, że to w ostatni weekend maja złamał nadgarstek gdy skakał na rowerze. Teraz jednak myślał kiedy rozstał się z Lisą i nie umiał określić niczego czasowo, z przybliżeniem dokładniejszym niż ładnych kilka miesięcy.
Nudziło mu się, a on był tym typem człowieka, który nie powinien się nudzić bo robi się zgorzkniały i wredny, jeszcze bardziej niż zakłada to jego charakter królewskiego egoisty. Oczywiście, że wiedział, że robi Fouquet przykrość, i niespecjalnie się tym przejmował - samym faktem wredoty ofc. Bał się, jak jasna jebana cholera, co się kryje pod tym pudrem prawie przyjacielskiego braku sympatyczności, dlatego chował się jeszcze bardziej, jak Piotruś Pan uciekając od dorosłości. Bo dorosłość to była odpowiedzialność za swoje czyny i świadomość pobudek owych czynów, a Alexander Guillaume był osobą, która absolutnie się nie nadawała do poważnych relacji, wymagających dużego angażu, wyłożenia na kredyt zaufania, znacznie bardziej wartościowego niż wiara w to, że kiedyś zwróci ci się hajs z imprezy, którą niemalże zafundowałeś w przypływie marichuaenowego nieogaru rzeczywistości.
Nie miał pojęcia, kiedy znalazł w chaosie swojej szafy cokolwiek do ubrania (ałtfit - klik) i już przemykał się po korytarzach wieży z akademikami bractw, żeby idealnie na czas znaleźć się pod konkretnymi drzwiami. Naprawdę idealnie, skoro otwiera mu jego była kobieta odziana tylko i wyłącznie w kawałek prostokątnej tkaniny zwanej ręcznikiem, z całą otoczką zapachu mydełka i szamponu. I nadziei, że nie zdążyła ubrać bielizny - tak for fun.
- Lubię zaskakiwać, najwyraźniej zapomniałaś - odparł lekko, głosem prezentera radiowego w optymistycznym programie o poranku, śmiało przekraczając próg tak doskonale znanego sobie pokoju i rozsiadając się na łóżku Lisy. - Drażni mnie telefon no, muszę kupić nowy. Poza tym nie mogę już Cię odwiedzać? - już mówił jak mały chochlik, który chytrze zaciera małe rączki pełne jakiegoś magicznego pyłu albo innych prochów, w między czasie układając się wygodniej wśród tysiąca poduszek na łóżku, z których na szczęście żadna nie pachniała tym padalcem z Hiszpanii, który niestety mieszka z jego eks-lubą w pokoju.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Wto Kwi 09, 2013 6:02 pm

- Możesz, tylko to dziwne. Hm.. szczególnie, gdy jestem w ręczniku, Ty się na mnie gapisz bez żadnej krępacji, wspominając jak to zwykle się wobec mnie zachowujesz, padalcu. - Prychnęła cicho. - Ale miło Cię widzieć, może w końcu przestaniesz się zachowywać jak dzieciak, jak to robisz, gdy inni patrzą. - Uśmiechnęła się do niego szeroko i wyjęła z szafy za dużą o dwa rozmiary koszulkę, ale nie męską, swoją. Jeszcze zobaczyłby ją w swojej koszulce i dostał samouwielbienia, a tego by nie zniosła. Co jak co, ale miała wystarczająco dość tych królewskich zachowań, nie tylko Aleca. Podeszła na chwilę do niego, pochyliła się nad nim i uśmiechnęła się delikatnie, subtelnie, a zarazem tak zadziornie. Wyciągnęła spod poduszki spodenki i koszulkę. Koszulkę wrzuciła do kosza na pranie, który stał przygotowany do zabrania. Brakowało jej tylko bielizny, więc poszukała w szafce białej i po chwili zniknęła w łazience. Zsunęła ręcznik z siebie, założyła bieliznę, koszulkę, która sięgała jej do połowy ud i zsuwała się z jednego ramienia i wróciła do niego, wiążąc włosy w koński ogon. Ale tylko na chwilę. - I nie zapomniałam o Twoich ulubionych czynnościach. Naprawdę uważasz, że jestem ignorantką? Nasz związek akurat mnie obchodził, Ty mnie obchodziłeś. - Pokręciła głową. Ogarnęła trochę w pokoju, co by nie potykać się o przypadkowe rzeczy i poszła do małej lodóweczki. Wyjęła piwo dla siebie i dla niego, po czym wróciła na łóżko, ale zamiast go z niego zrzucać, usiadła mu między nogami, opierając się o jego tors i rozpuszczając długie, blond włosy. Opadły one na ramiona dziewczyny, a ona oparła głowę o jego bark. Uśmiechnęła się, otwierając piwo. Jeden łyk, dwa, trzy.. milczała przez chwilę analizując wszystko dookoła. Byli sami w pokoju, bez chichoczących, czy wrzeszczących koleżanek. Nie przeszkadzał im nikt. Mogli w końcu normalnie pogadać. Delikatnie zaciągnęła się powietrzem, by poczuć jego zapach i czy aby nie przytulał się w ostatnim czasie z jakąś lafiryndą. Ale nic nie wyczuła, chyba, że miała, więc spojrzała do góry na chwilę.
- Hm.. masz określony cel bycia tutaj, czy masz ochotę mnie podręczyć nie tylko przez telefon. - Zaśmiała się. - A propos telefonu, skoro się tak męczysz kup nowego, stać Cię. - Pokręciła głową. - Jest zbyt hipsterski jak na Ciebie. - Wzruszyła ramionami i westchnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Wto Kwi 09, 2013 7:35 pm

Wzruszył ramionami i potrząsnął głową na jej słowa. Naprawdę tego nie rozumiał, skoro nie chciała być przyłapana w częściowym negliżu, trzeba było wskoczyć w golf i jakieś gacie, a nie czekać na przypadkowe odwiedziny w wydaniu "właśnie wyszłam spod prysznica".
- A co, mam się peszyć patrząc na Ciebie? - zapytał racjonalnie, jednocześnie sugerując że nie ma zamiaru na ten temat rozmawiać. Ani tym bardziej tłumaczyć się czemu się jej przygląda - tak jakby sam powód ładnej dziewczyny w ręczniku z nim na osobności nie był wystarczający. Zwłaszcza, jeśli tą dziewoją jest twoja eks wierzgająca słowami jak jakiś mały kucyk, niewiele mogący zdziałać w faktycznej sprawie. Bo wspomnienie na temat jego dziecinności kompletnie go nie ruszało. On to wiedział. Wręcz zachowywał się właśnie tak z premedytacją, chociaż niezbyt wiedział, że jest to poddawane tak wnikliwej ocenie i analizie.
Nie uśmiechnął się, gdy się tak nad nim nachyliła, nie mając najmniejszego zamiaru bawić się w te lisie gierki. Był na to zbyt niecierpliwy. I zbyt normalny, nieprzepełniony irracjonalną dumą i z nosem nie zadartym aż tak wysoko. Niemniej jednak u niej było to nawet ujmujące, jeśli tylko zachowywała się tak dla żartu, a nie dopasowywała się do standardów całej paczki gwiazdeczek, która trzymała się z jego siostrą. Starczy mu już prawdziwych księżniczek jak na jedno życie.
Gdy zniknęła w łazience, ze znudzeniem sięgnął po jakąś randomową książkę leżącą nieopodal, niezbyt zainteresowany ani treścią, ani w ogóle niczym - potrzebował czymś się zająć, gdy Fouquet pindrzyła się w łazience, co nie było paleniem papierosów, bo przypuszczał, że dostałby poważną zjebkę od jedynej obecnej mieszkanki tego pokoju. Bawił się okładką i rogami jednej z kartek, gdy bez słowa obserwował jak porządkowała przestrzeń, jedynie przyklejając na twarz lekki półuśmiech, niewiele zdradzający co miał w głowie. A tam panował istny rozpierdol. A wystarczyły dwa rzucone mniej lub bardziej swobodnie zdania ze strony Lisy, żeby przyprawić go o niemalże mdłości, świetne ukryte, jak przystało na tego małego aktora jednej roli. Na pewno nie spodziewał się tego usłyszeć po takim czasie od rozstania, gdy do tej pory jedyne co się między nimi działo, to niekończące się docinki i złośliwe komentarze.
Przyjął piwo wciąż milcząc, pozwolił jej się ułożyć wygodnie, choć jej kościste ciałko go trochę uwierało (w połączeniu z jego niekoniecznie muskularną sylwetką) i sam pił. Równo z nią - czyli jak dla niej impreza się skończy, bez problemów ułoży ją w bocznej ustalonej i zostawi butelkę wody przy łóżku, samemu wracając do pokoju zaledwie w stanie podchmielenia.
- Zgodzę się, to dziwne. Zwłaszcza, że w ostatnim czasie nic nie zapowiadało tego, że znów ułożysz mi się między nogami - zero podtekstu. - Jeśli rozmowa ze mną Cię dręczy, to uznaj to jako moją dziwną rozrywkę uskutecznianą nie tylko telefonicznie - dodał, głosem sugerującym, że oczywiście żartuje. Nie chciał jej dręczyć, ale też nie chciał rozmawiać. Z tą różnicą, że to pierwsze przynajmniej umiał robić, a wciąż brakowało mu umiejętności prowadzenia poważnej konwersacji.
Na chwilę zasznurował ciaśniej usta. Nie lubił rozmawiać o tym, skąd pochodzi i od kogo pochodzi. Wolał roztrzaskany telefon, choć mógł kupić całą sieć komórkową, z fabrykami łącznie. Niejako wszystkie te luksemburskie były jego, co nie zmieniało faktu, że nie zależało mu na czymś takim jak superduper smartfon, skoro i tak na następnej imprezie wrzuci go do szklanki z pinacoladą. Oczywiście przypadkiem.
- Nie męczę się aż tak bardzo - odparł krótko, nie chcąc narazić się na kontynuację tematu związanego z pieniędzmi. Wzięcie łyka piwa było jakieś ciekawsze. - Co takiego się stało, że nagle potrafimy być sami w jednym pomieszczeniu i nie kłócimy się od razu? - zapytał powoli, po raz pierwszy w życiu chyba ostrożnie dobierając słowa. To nie było aż tak trudne pytanie, by z racji własnej wygody zrezygnował z zadania go.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Pią Kwi 12, 2013 12:29 pm

- A bo ja wiem. - Wzruszyła ramionami. - Niektórzy to albo się rzucają od razu, w akcie desperacji, na stojącą przed nimi półnagą dziewczynę, drudzy zaś peszą się i wychodzą. Ale widzę, że Ty wolisz stać i bezczelnie się gapić. Za dużo Ci pozwalam. - Uśmiechnęła się do niego lekko. No oczywiście. Ona stara się być miła i przyjazna, a on oczywiście czysty hejt. Jak ona go nie znosiła. Zacisnęła wargi w cienką linię i prychnęła pod nosem. Chciałaby go wyrzucić za okno. Może kiedyś uda jej się przepowiedzieć taką przyszłość, to by było coś. Zniknęła między innymi po to, by przestać się irytować. Wystarczyło jedno jego krzywe spojrzenie, a ona już miała setkę przekleństw wymierzonych w jego kierunku. Nie znosiła go z całego serca, niech się wypcha. Ale jednocześnie cieszyła się, że jest. Że może się oderwać od sprawy z Levinem.
Och no pewnie, bo uwali się jednym piwem. Ona, uzależniona nie raz od używek, narkotyków, fajek, alkoholu i whisky, którą uwielbiała popijać gdy uczyła się na egzaminy To, że pił równo z nią nic nie oznaczało. Mógł nawet nadawać jej tempo, ale ona nie miała słabej główki. Naprawdę trudno było ją wyprowadzić z trzeźwości w stan upojenia. Wszyscy myśleli, że skoro wygląda jak aniołek, uśmiecha się słodko, to jest taka sama słodka w środku. Tak samo niewinna, milutka i nie mająca nic wspólnego z imprezami, czy nagannym zachowaniem. Niech już się Alec lepiej uspokoi, bo jeszcze się okaże, że sam zaśnie w jej łóżku, a rano nic nie będzie pamiętał. Już zna ją chyba na tyle dobrze, by stwierdzić, że to wszystko to skorupa, a ona w środku jest silną dziewczyną z niewyparzonym językiem, która nie jedno przeżyła. Jedno słowo co do jego idiotycznego myślenia - cham.
- Oj wiesz o co mi chodzi.. dręczycielu. Po prostu my nie rozmawiamy, my sobie ciągle docinamy, ciągle się bawimy w 'kto komu bardziej'. Po pewnym czasie to naprawdę męczy. Nie zdajesz sobie sprawy jakie to dziecinne, ciągle toczyć wojnę, tylko dlatego, że zerwaliśmy ze sobą. - Westchnęła. - Było, minęło, trzeba iść na przód, nie obarczać się winą, bo nie wyszło. - Wzruszyła ramionami i spojrzała na niego. - Po prostu jestem już znudzona.. i nie raz chciałabym pogadać z Tobą całkiem normalnie. - Uśmiechnęła się delikatnie, dopiła piwo do połowy i odstawiła butelkę, na chwilę, na stolik obok łóżka. Spojrzała na niego i zmarszczyła brwi. Wiedziała jaki jest. Nie chciał rozmawiać, nie potrafił, wszystko w sobie dusił. I na siłę, dokładnie, na siłę próbował pozostać tym dzieciakiem, którego poznała dawno temu. Problem w tym, że dorastali i byli z takich rodzin, które nie przyjmowały ich zachowania korzystnie. Ale to temat na inny dzień. Teraz chodziło o nich. On jej nie przeszkadzał, naprawdę, lubiła na niego patrzeć i on z pewnością na nią też, mimo iż takie negatywne emocje w nim budziła ( nie wiemy czemu ;c).
- Mm.. nie wiem, może stęskniłeś się za mną? - Zaśmiała się i spojrzała mu w oczy, po czym usiadła bokiem i wtuliła się w niego. - Albo to ten urok. - Poruszała zabawnie brwiami i westchnęła cicho. W pokoju było bardzo cicho, słychać było ich bicia serc, kiedy milczeli, oddech i klikanie zegara. - Tak więc..może coś oglądniemy? - Przykryła ich kołdrą, bo zaczynało robić się jej chłodno, a leżeli w łóżku, to mogli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Pią Kwi 12, 2013 1:25 pm

/trzeba się ogarnąć z długością, bo się wyplujemy z weny :C
Alec nie rozumiał ludzi, którzy potrafili w czymś tkwić dłużej i się nie nudzić. I nie, nie miał na myśli związku z Lisą, bo akurat takie niereformowalne dziewczę jak ona zdecydowanie nie pozwalało na jakiekolwiek szczątki rutyny. Raczej chodziło mu o chwilę obecną. Rozmowa bywała nudna, on preferował czyny, akcje i kontrakcje, ruch i coś żywego. Prawdopodobnie dlatego był tak kiepskim materiałem na rozmówcę na trzeźwo (bo jedno piwo to nie alkohol).
- Nie jestem desperatem - żachnął się tylko, woląc już nic nie mówić, żeby już jej tak nie drażnić. Wkurzona dziewczyna byłą czymś, czego jego biedne, niewytrzymałe nerwy nie potrafiły znieść, dlatego właśnie był takim ignorantem i nigdy nic go nie obchodziło. Zwłaszcza fochy, wywracanie oczami i tupanie nóżkami w designerskich bucikach. Była tylko jedna rzecz jakiej nienawidził jeszcze bardziej, co wyniósł z domu jako przestroga na resztę życia - nic go tak nie raziło jak sztuczność, a w tym momencie tylko to go wypełniało. I frustrowało jednocześnie, bo najchętniej by stąd wyszedł i poszedł zapalić, ale z drugiej strony coś kazało mu siedzieć na dupie i pozwalać Fouquet się przytulać, że nawet zdobył się na bezwiedny gest zabawy kosmykiem włosów, którego plątał sobie między palcami.
- Ja się nie zastanawiam nad tym jak prowadzę rozmowę, przecież wiesz. Odpowiadam pięknym za nadobne - wyartykułował z przyklejonym do twarzy uśmiechem, niewiele jednak mającym wspólnego z oznaką radości i szczęścia. - Nie wiem dlaczego jeszcze do tego nie przywykłaś. Po co to wszystko omawiać? Nie byłoby zdrowiej po prostu zrobić coś, co sprawi, że wreszcie będzie lepiej? - zapytał, gdy się podniosła, cudem powstrzymując się przed prychnięciem, albo innym niezbyt odpowiednim w tej chwili gestem. Takie chwile jak ta pokazywały mu, że angażowanie się nie ma najmniejszego sensu. Nie ukrywał przed samym sobą, że Lisa nadal była dla niego w pewien sposób ważna - może właśnie dlatego tak mu się podobało powiedzenie, że nienawiść jest lepsza od obojętności, bo nienawiść to wciąż jakieś uczucie.
Bullshit. Za dużo patosu na raz, co poczuł teraz jako całkiem fizyczne zmęczenie. Aż ziewnął.
- Znów odbijasz piłeczkę. Dlaczego nigdy nie spróbujesz zauważyć przyczyn czegoś w sobie? Ja na przykład wiem, czemu tu jestem. I czemu nie zachowuję się tak jak przez ostatnie pół roku - odparł cierpko, w dupie mając romantyczność chwili, bicie serc i cały bezsens synchronicznych oddechów. No niestety Romeo z niego żaden.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sob Kwi 13, 2013 7:52 pm

- A co proponujesz? Mm.. zabrzmiało to jak jakiś tani tekst w romantycznego filmu, po którym dwójka bohaterów zaczyna się całować. - Prychnęła i zaśmiała się. Ale po chwili spojrzała na niego i pokręciła głową. - Wiesz o co mi chodzi.. nie wiem czy nasza relacja podlega naprawie. Nie wyobrażam sobie bycia u i nie docinania Ci. A nawet jeśli, to co? Będziemy mili dla siebie? Mamy powody? - Mruknęła. Oj, no oczywiście, w jego mniemaniu to Lisa była tą złą. Ale fakt, że byli związani, nie jest do podważania. Łączyło ich nie tylko chodzenie za rączki, przebywanie razem na imprezach, całowanie się czy inne ich prywatne sprawy. Tam były uczucia, a angażowanie się w to było jak najbardziej na miejscu. On tylko coś odwalał, więc i ona dopowiedziała swoje. Tak naprawdę nikt go nie namawiał, ani nie zmuszał, by znowu z nią przebywał czy siedział po nocach w pokoju, gdzie mogło zdarzyć się wszystko.
Spojrzała na niego i zmrużyła oczy. Czy ktoś tu w ogóle mówił o romantyczności? Czy Lisa w tym momencie siedziała zarumieniona jak dziewica i chichotała niemiłosiernie, cmokając go jak jakaś trzpiotka? Po prostu siedziała przy nim, a jedyne co było słychać to ich oddechy i bicia serc. Nikt się nad tym nie rozczulał. To był tylko czysty fakt, że zamiast gadać wsłuchiwała się w to co ich otacza. Sama nie była zwolenniczką romantyzmu. Przez to, że wyglądała jak niewinna dziewczyna, wszyscy ją tak traktowali. Słodka, naiwna i pełna miłości. A było na odwrót. Starała się jednak nie wyrzucać wszystkiego z siebie, tego jaka naprawdę jest. Przybierała maskę, milkła, gdy trzeba było się kłócić z jakąś powaloną księżniczką, która nie chciała się usunąć z drogi. Nie potrzebowała być kolejną suką, czy też panienką, która można łatwo zranić czy łatwo zaliczyć. Chciała po prostu spokojnie istnieć. A wszyscy traktowali ją jak porcelankę. Zero ogaru.
- Hm, więc? Czemu tu jesteś? Zatęskniłeś za moją mordką? - Uśmiechnęła się do niego i pokręciła głową. - Ja nie chce po prostu by to się ciągnęło. Ta sztuczna nienawiść, to jak bardzo każde chce udowodnić drugiemu, że jest lepsze i nic go nie obchodzi. Chce to skończyć i tyle, dlatego staram się.. - Spojrzała mu w oczy i przekrzywiła lekko głowę, opierając ją o dłoń. Mimo wszystko była łagodna, nie podnosiła głosu, obserwując jego zabawę blond kosmykiem dziewczyny. Westchnęła cicho, sięgając po pilota i włączyła jakiś program z sitcomami, niech leci, ta cisza mogłaby ją zabić. - Właściwie, czemu się tak zachowujemy? Jak dzieci. Gramy w kotka i myszkę i nie umiemy przestać..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Nie Kwi 14, 2013 11:13 am

Może dlatego dobrze się dogadywali? Mogli sobie docinać na tyle umiejętnie, że nie było nudno, tęczowo i udało im się uniknąć kucykolandii, którą tak przecież gardził. I ona też, co przecież wiedział. Tyle rzeczy o niej wiedział, że w takich momentach wydawało mu się, że to aż chore i ZA DUŻO. Cała była zbyt. I przypominała o nieudanym zaangażowaniu, potęgując to wrażenie z każdym słowem. Czego oczywiście nie okazał - jak zwykle.
- No tak, oboje uwielbiamy komedie romantyczne - zaśmiał się, jednocześnie czując rozluźnienie. Nie chciał powagi, bał się jej i chciał unikać jak ognia. Dlaczego zatem wszedł prosto do jaskini lwa (lisa!), zdając sobie sprawę że zapewne to spotkanie będzie przełomowe? Nie był głupi, a po prostu najczęściej preferował nie kontemplowanie nad zawiłością świata, uciekając od filozofii żeby poskakać na rowerze i nie zastanawiać się nad trudnymi rzeczami. Ani nie analizować podejrzanych zdarzeń, czy widzianych sytuacji. Ze składaniem tego, co się działo tak blisko niego w całość, włącznie.
- Zależy od tego, czego teraz oczekujesz - zaczął ostrożnie. - Mogę nawet być miły, ale się przynajmniej postarać - postradał zmysły! Co te kobiety robią z ludźmi?
I nie chodziło o to, że całą winę zwalał na nią. Był całkiem świadomy swojego udziału w tym wszystkim, chociaż nigdy nie był fałszywy. Bo on nie bywał fałszywy ogólnie, nie szczypał się gdy chciał coś powiedzieć i może właśnie ta jego drażliwa bezpośredniość doprowadziła do takiego a nie innego stanu ich relacji, co tylko przygwoździł kłótliwy charakterek Lisy. I mieli już cały obrazek, puzzle ułożone, albo przynajmniej wiedzieli, że żaden element nie zginął.
- To chyba jasne, byłaś pierwsza na poważnie. Niektórzy ludzie miewają takie rzeczy jak sentymenty - wyjaśnił powoli, sącząc piwo i pragnąć wyjąć z kieszeni wymiętoloną paczkę papierosów i zapalić jednego. Włączyła telewizor, ale to niczego nie zmieniło, jej słowa tylko potwierdziły u niego fakt, że tracił czas. Wygramolił się z łóżka i stanął przy nim, pakując w końcu papierosa do ust.
- Ale chcesz to skończyć, dlatego nie będę Ci przeszkadzał. Po prostu od zawsze zabawa w kotka i myszkę była naszą ulubioną - odparł z szelmowskim uśmiechem na ustach, absolutnie przeciwstawnym do tego, co się działo w jego wnętrzu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Pon Kwi 15, 2013 2:46 pm

Uwielbiała go, naprawdę. Nie było dnia by o nim nie myślała, gdy byli ze sobą i gdy przestali. Nie było z nim nudno, nawet przez chwilę nie pomyślała, że mogłoby tak być. Ciągłe kłótnie, sprzeczki, godzenie się i marudzenie potem było na porządku dziennym, ale nie stało się rutyną. Nie zaangażowali się oboje, ale czemu? Charaktery? Wiek? Może zupełnie coś innego. Nie chodziło o to czy mieli ochotę tylko na jedno. Byli niedojrzali emocjonalnie. Jeśli ktoś ma problemy z wyrażaniem ich, nie stworzy dobrego związku. A ta dwójka w tym doskonale się pokrywała, uzupełniając swoje wady i zalety. Nie potrzebowali wiele, by to się skończyło. Ale tylko teoretycznie, bo tak naprawdę do dziś oboje czują i mają sentymenty. Choć to strasznie brzmi.
- Nie przeczę. - Zaśmiała się i spojrzała na niego. - Tak w ogóle, dawno nigdzie nie byliśmy.. - Mrugnęła do niego. - Chętnie pośmiałabym się z piszczących panienek w pierwszym rzędzie, bądź płaczących na tyłach. To niezła rozrywka. - Uśmiechnęła się lekko. Też nie chciała powagi, powaga prowadziła do ciszy w ich przypadku, a to nie było zbyt korzystne, biorąc pod uwagę fakt w jakiej sytuacji byli. Próbowali się pogodzić, choć może nie do końca byli skłóceni. Jednak ich charaktery, dumy i to, że uwielbiali sobie docinać, sprawiło, że tkwili w beznadziejności. Od samego początku, przedłużając to wszystko. A przecież mogli się przyjaźnić - nie no dobra, marzenie.
- Nie wiem czego oczekuje Alec. Nie chce byś pod wpływem presji bądź ze względu na naszą relację się zmieniał. Chce byś był sobą, choć może.. w delikatniejszej wersji, bo czasem mam wrażenie, że Tobie po prostu nie zależy już, tak jak kiedyś. Nie chodzi mi o związek, chodzi o to, że naprawdę Cię potrzebuje, a mam wrażenie jakbym była tylko do paru ostrych słówek i mamrotania jaka to ja zła. Odwdzięczając się oczywiście Tobie pięknym za nadobne. Też nie jestem niewinna... - Wzruszyła ramionami bezradnie i spojrzała na niego. - Postarajmy się oboje coś zmienić. I nie prowadźmy więcej poważnych rozmów o naszych relacjach. Niech się toczy. - Szepnęła mu do ucha. - I też mam, pamiętam wszystko, nasze randki, pocałunki, spotkania w schowku woźnego. I też byłeś pierwszym, prawdziwym. Nie zapomina się takich rzeczy. - Uśmiechnęła się do niego, jednak westchnęła, gdy ten wstał. Wyłączyła telewizor, wiedząc, że nie był to dobry ruch. Wstała i podeszła do chłopaka. Zabrała mu papierosa, odpaliła i zaciągnęła się, wargami delikatnie dotykając jego warg i wypuszczając dym, po czym oddała mu papierosa.
- Nie chce niczego kończyć. I pewnie zawsze będzie.. - Szepnęła. Pocałowała go w kącik ust i wtuliła się w niego. - Nie zapominaj, że ja też mam uczucia, ale mam z nimi problem. - I pewnie, gdy wyszedł dziewczyna położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Miała dość.

z/t

Alec jej wysłuchał bez słowa i przytłoczony tym co usłyszał pocałował ją w czoło i wyszedł, zaciągając się tym papierosem jak nienormalny. ~Alciowa : )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Wto Kwi 23, 2013 9:39 pm

Hasper był jednym z tych ludzi, którzy lubili spędzać aktywnie czas nocą. Nie stanowiło dla niego żadnego problemu wyjść w środku nocy z własnego pokoju dla poszukania sobie ciekawszego zajęcia. Wychodzenie z pokoju z butelką dobrej whisky też nie było niczym dziwnym, przynajmniej z jego strony. Konsekwentnie uzupełniał zapasy, które gromadził na wyjścia okazjonalne lub te zupełnie bez okazji.
Ogarnięty po męczącym dniu, pełnym nic nie robienia i olewania szkolnych obowiązków ucznia, wykąpany po długim bieganiu i przebrany w czarne dresy, które stanowiły połowę powierzchni jego szafy, pokonywał właśnie niewyobrażalny dystans do pokoju obok zajmowanego przez dziewczęta z bractwa do którego należał.
Powoli oswajał się z myślą, że Lisa F. obiekt jego westchnień i dziewczę za którą wodził maślanym wzrokiem tyle czasu jest tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Chociaż, jeszcze zaskakiwały go jej smsy. Ale to chyba kwestia czasu, zazwyczaj pseudozwiązki w których przebywał kończyły się kilkoma wybuchami złości ze strony kolejnej pseudodziewczyny i jego bezczelnym wzruszaniem ramionami. Taki miał dziwny nawyk, ale ogółem chodzi o to, że na pewno nie pisali do siebie smsów. A tu było inaczej. Były smsy.
No w każdym bądź razie, tak rozmyślając pokonał te kilka, czy może nawet kilkanaście metrów i zapukał do drzwi pokoju, w którym mieszkała Lisa. I jej współlokatorki. Na przykład taka Raven Dragov. Przezabawna i barwna postać. Wszedł po chwili, nie doczekawszy odpowiedzi.
- Przyniosłem butelkę - powiedział na przywitanie, rozglądając się po pokoju gdzie na prawdę leżały sterty damskich ciuchów. Czyli nie tylko faceci to niechlujne istoty. Próbując wszystko ominąć podszedł do dziewczyny i delikatnie ją pocałował na powitanie. - Mam nadzieje, że tęskniłaś za mną, nie za alkoholem - dodał jeszcze, siadając na łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Wto Kwi 23, 2013 10:06 pm

Ona nie lubiła w nocy spać, wolała w dzień, zdecydowanie. Na lekcjach, na ławce, nawet gdy oglądała jak chłopcy grają w koszykówkę, zasypiała wszędzie - do godziny osiemnastej. Czasem trochę później. Czemu? Bo miała taki tryb. Uwielbiała nocne eskapady, chodzenie po korytarzach po ciszy nocnej, imprezowanie, czy upijanie się z koleżankami, albo z takim Hasperem. Za którym o dziwo się stęskniła. A było to nadzwyczajne odczucie, bo nie dość, że z nim miała dziwne relacje, to jeszcze nie pałała wielkimi uczuciami do ludzi. Serio. Nie było się co dziwić, taka już była, jej charakter i ograniczenie nie pozwalały na wylewność. Ale on o tym wiedział i może dlatego tak bardzo dziwiło go to wszystko, jak i ją. Wywoływał uśmiech na jej twarzyczce, choć było to trudne. Przy nim zapominała o innych, o Levinie, o Alecu, nawet o koleżanka w pokoju, które spały sobie w najlepsze w tym momencie. Było już bowiem późno, a ona się na bezczela umówiła z chłopakiem - no jeszcze nie do końca jej, ale wszystko przed nimi, prawda?
Tego wieczora, czy też tej nocy dopadła ją bezsenność. Nie mogła zasnąć, przewracała się z boku na bok, aż sięgnęła po telefon. Wymieniła kilka smsów z Knörzerem, boże co za nazwisko, i tak postanowili się spotkać. Ale skoro nie u niego, to miał wpaść do niej. Poprawiła trochę piżamę i włosy, co by nie uznał jej za wielkie czupiradło, skoro tak się przewracała i wierciła na łóżku i czekała grzecznie pod kołdrą na niego. Dziewczyny spały, albo gdzieś wybyły, w każdym razie w świetle jednej lampki, nocnej, przy jej łóżku, nie było wiele widać. Nie interesowało ją to za bardzo. Liczył się ktoś, kto właśnie zapukał i wszedł do pokoju dziewcząt. Uśmiechnęła się delikatnie na jego widok i o mało się nie zaśmiała, gdy tak wędrował między rzeczami. Odwzajemniła pocałunek i zagryzła wargę patrząc mu w oczy.
- Cieszę się..i szczerze powiedziawszy.. no za butelką, ale skoro już jesteś i mnie całujesz, może zmienię zdanie. - Zaśmiała się cicho i wciągnęła go na łóżko obok siebie, co by się nie ociągał w tym siadaniu. Otworzyła okno i wyciągnęła fajki. - Zapalisz? - Oparła głowę o jego ramię, gdy już się wygodnie usadowił i przejęła od niego butelkę. Nie chciała by stłukł tak cenny nabytek! - Mm.. też tęskniłeś? - Pokazała mu język. Chciała wszystko jakby obrócić w żart, ale oboje wiedzieli co się między nimi dzieje. Nie umieli opanować uśmiechów na korytarzu, jednak rzadko widywali się po lekcjach. Wpatrywała się w niego jak w obrazek, analizując po kolei co tak naprawdę jej się w nim podoba. Był jej nowym początkiem. I nie chciała tego zepsuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Wto Kwi 23, 2013 10:22 pm

Wziął od Lisy papierosa, przez chwilę rozmyślając, że skoro taki z niego sportowiec to powinien się ograniczać. Ale to wiązałoby się z ograniczeniem alkoholu i innych używek, a na to nie był gotowy.
- Za butelką? To może was zostawię? - oddał jej alkohol, nie ruszając się z miejsca, nie po to przecież szedł takie kilometry żeby zaraz wracać.
Poza tym on przyszedł do niej, nawet jeśli miałaby jakieś opory przed tym. Nawet przy nikłym świetle bijącym od jednej, jedynej, zapalonej lampki dostrzegł, że wygląda uroczo. Jak zawsze zresztą, urzekła go dawno temu swoim wyglądem i jakoś tak mu zostało. Poza tym Hasper to wypisz wymaluj własny ojciec, obaj lubili blondynki, szczególnie te ciemniejsze. Z tego co wiedział, jego matka też była ciemną blondynką. No i odległym wspomnieniem, które pamiętał tylko i wyłącznie z opowiadań babki, która go niańczyła gdy ojciec pracował. Życie jest takie przewrotne.
Odpalił sobie papierosa i rozejrzał się po pokoju - Ten bałagan to twój? - zapytał, tak dla upewnienia się, że Lisa nie jest jedną z tych niezwykle poukładanych dziewczyn, które wszystko odkładają na miejsce, może nawet jakoś by to przeżył ale byłoby ciężko. - Poza tym, robiłaś coś ciekawego? - zapytał jeszcze, wolną od papierosa ręką szukając butelki z whisky, aby ją otworzyć i podać dziewczynie. - Tylko po alkoholu rozmawiajmy o czymś przyjemniejszym, żebym nie chciał Cię udusić poduszką jak ostatnio - uśmiechnął się złośliwie, wspominając ich pierwszą rozmowę, dłuższa niż pytanie : co tam i jej odpowiedź, że wszystko okej. Tak na serio, to chyba nie chciał by mówiła o jego współlokatorze, co wywołałoby w nim uczucie zazdrości. Bo jak się dłużej nad tym zastanowić, to chyba to odczuwał wtedy. Był zazdrosny. I to było dla niego dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Kwi 24, 2013 8:52 am

- Mm.. tak, spędzę upojną noc z butelką. - Jakkolwiek dwuznacznie to brzmiało, a w jej ustach, jakoś taki miało wydźwięk. I mógł być pewien, że go tak szybko nie wypuści z pokoju. Bo mimo iż miała randkę z whisky, to jednak chciała mieć kogo przytulać i z kim się całować po pijaku, a nie płakać do poduszki, bo wiadome było, że Lisa nie znosiła płakać publicznie - i naprawdę rzadko to się działo. I no właśnie, przecież przeszedł caaały kraj, by znaleźć się w jej pokoju. Musi sobie odpocząć przed powrotem. Zaśmiała się cicho po swoich słowach i pokręciła głową, posyłając mu zadziorny uśmieszek.
A ona lubiła jego. Jego buźkę, jego ciało, mięśnie, to jak na nią patrzył i jak się przy niej zachowywał. Obserwowała go nie raz, chciała poznać jaki jest przy innych, gdy jej nie ma w pobliżu. Jednak, gdy dziewczyna pojawiała się w zasięgu wzroku, a co gorsza, stała przy nim i wpatrywał się w jej oczęta, a ona w jego, no zmieniał się o sto osiemdziesiąt stopni. Zdawał się olewać wszystkie inne panny, nawet kumpli, którzy chcieli go gdzieś wyciągnąć. Zupełnie jakby czas się zatrzymał dla ich dwojga. Wszystko było to dziwne, ale miało swój urok. Nie mdlała od razu z wrażenia, czy nie piszczała jak nastolatka dlatego, że na nią spojrzał. Nie lubiła romantyzmu, rzygała parkami, które chodziły z kąta w kąt i całowali się - o ile można było to nazwać całowaniem, bardziej wyglądało na pożeranie twarzy. Ale nie wnikajmy. Nie była zwolenniczką bombonierek, randek w świetle księżyca, czy kolacji, którą musiał przygotowywać cały dzień, by jej się spodobało. Nie. Choć nie narzekałaby na prawdziwą randkę. To było miłe, ale bez przesady z tymi wszystkimi atrakcjami. Dla niej ważniejszy był związek i to co sobą prezentowali. A że ona miała pecha do facetów i bardzo destrukcyjnych związków, tym razem nie nastawiała się na wielką miłość. I chyba dlatego tak bardzo ją chwytało, gdy był obok.
Zabrała mu papierosa, gdy już się zaciągnął pierwszy i sama to zrobiła, wdychając do płuc trujący dym, po czym wypuszczając go prosto w jego usta, gdy mówił. Uśmiechnęła się niewinnie i spojrzała na bałagan.
- Nie tylko mój ! Nie rób ze mnie bałaganiaaary, ja.. no, jestem laską! One tak mają. - Zaśmiała się i przewróciła oczami. Oczywiście nie chciała być brana za jakąś niechlujną dziewczynę, ale no sam fakt tego co działo się w całym pokoju wiele mówił. - W sumie nie. Tu lekcje, tu znajomi.. brak Ciebie, co mnie zdziwiło, ale może za mało się upijałam. - Pocałowała go lekko w policzek i zabrała butelkę. Jemu oddała papierosa, nalała im do przygotowanych szklaneczek whisky i podała mu jedną. No kultura! Nie będą dobrej whisky tankować z butelki, jak jakąś obrzydliwą wódkę. Napiła się i uśmiechnęła do niego. - Możemy rozmawiać o nas.. jeśli nie chcesz poruszać tamtego tematu. Ja też nie chce. Muszę sobie to wybić z głowy i już, a Ty mi w tym pomożesz, co? - Zbliżyła się do niego i zetknęła się z nim ustami, delikatnie go całując. Smak fajek i whisky, jej ust, kłęby dymu unoszące się nad nimi. Przesunęła dłonią po jego karku. - Ja.. mam pytanie. Gdybyś mógł cofnąć wszystko do początku, chciałbyś? Chciałbyś zmienić to między nami, by nikt wcześniej nam nie przeszkodził?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Kwi 25, 2013 7:12 pm

Dobrze, że nie liczyła na prawdziwe randki z całodniowym przygotowywaniem kolacji - może dlatego, że ominąłby ją wieczór na izbie przyjęć spowodowany ostrym zatruciem. Hasper był kulinarnym niemotą. Całkowicie nie umiał gotować, a gdyby można było przypalić wodę to pewnie by to zrobił. tylko że nie można, bo woda wyparowuje, a nie się przypala. No w każdym bądź razie mógł ją co najwyżej zabrać na hamburgera, albo kupić pizzę, którą zjedliby gdzieś w jakimś parku na ławce, czy coś w ten deseń. Ale jeżeli Lisa mu nie zasugeruje, że pragnie prawdziwej randki, to on się niestety nie domyśli - jemu się podobało tak jak jest. Spotkania w szkole, w trakcie lekcji, albo na korytarzach, gdziekolwiek. Było spoko, związki według Haspera nie powinny być czasochłonne a przyjemne - tylko, że do tej pory nie spotkał nikogo kto myśli podobnie. - ja jestem bałaganiarzem, to nic złego. będziesz musiała się przyzwyczaić - wzruszył ramionami, gdy zabrała mu fajka i położył się wygodnie na jej łóżku, podpierając rękoma głowę, żeby być w pozycji półleżącej i móc wygodnie obserwować dziewczynę. Lubił na nią patrzeć. Początkowo miał ją tylko za ładną, odrobinę tępą laskę.
- to spędzaj sobie ten upojny wieczór z butelką, ja popatrzę. - Uśmiechnął się złośliwie, nie zmieniając pozycji. Jedynie lekko zmarszczył brwi, gdy powiedziała, że chce zapomnieć a on ma jej pomóc w tym. Nie wiedział, czego ona od niego oczekuje i może był frajerem, który uganiał się za dziewczyną, przynosząc jej wodę i aspirynę, zgarniając z imprezy i wszystko inne, ale odgrywanie roli leku na złamane serce mu nie pasowało. Nawet jak to była Lisa. Chrząknął i podniósł się lekko, opierając na łokciach - Żeby było jasne, jak chcesz się odegrać na Levinie, to powiedz mi od razu. Prześpimy się, ja mu zdam relację i będziesz miała to co chcesz - dodał, może trochę za ostrym tonem, ale wolał to wyjaśnić na początku. NIe chciał później mieć do siebie pretensji, że dał się omotać i wykorzystać. Siedział tak więc niewzruszony, obserwując dziewczynę uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Kwi 25, 2013 7:36 pm

Nie no, pewnie po czwartej czy piątej randce z hamburgerem lub pizzą, by się wkurzyła i kazała mu zabrać ją gdzieś do restauracji, skoro taka niemota w kuchni. Nie chciała tak bardzo tyć i wpieprzać fast foody. Od czasu do czasu okej. To nawet urocze, że nie muszą siedzieć z dobrze dobranymi sztućcami, a z chusteczką i kapiącym sosem z kanapki. Niech się nie martwi, jeszcze zdoła mieć jej dość. Naprawdę, w jej wykonaniu nie trudno było kogoś wkurzyć i doprowadzić na skraj rozpaczy, nawet tak zakochanego i zazdrosnego Haspera. A co do spotkań w szkole, no na razie nie mieli innego wyjścia jak siedzieć w tych cudownych murach i cieszyć się sobą w każdym ich kącie. Wiele im nie pozostawało. Mieli tu dziedziniec, trawki, mogli zaszyć się w ciemnych zakamarkach i nikt by ich nie znalazł. Ale nie można było mieć wszystkiego. Do szczęścia potrzebny był czas, w końcu musiał to zrozumieć i przy Lisie raczej to odczuje. Nie była pierwszą lepszą, jak myślał, tępą dziewczynką, która będzie mu umilała czas. To w sumie ich takie pierwsze spotkanie, by nie nazwać tego randką, będzie miło, spokojnie. Ale do czasu. Trzeba się napracować, jeśli chce się coś mieć panie K.
- Nie muszę, jestem przyzwyczajona. I dobrze.. czekaj, co? Czyli uważasz, że w przyszłości będę musiała przywyknąć do twoich nawyków? Planujesz coś więcej niż tylko kilka randek? - Zaśmiała się i spojrzała mu w oczy. Droczyła się z nim, ale na swój sposób też pytała co planuje. Była tego ciekawa, gdyż chłopak za wylewny nie był. A szkoda. Spojrzała na niego i zagryzła wargę. Pewnie, teraz się wyciąga i kusi, a ona musi biedna na to patrzeć i powstrzymywać się przed rzuceniem się na chłopaka. Nie ma to jak sprawiedliwość. Odwróciła na chwilę wzrok, oddała mu papierosa w międzyczasie i westchnęła cicho. - Lubisz, co? - Poruszała brwiami i oblizała dolną wargę. Przesunęła palcami po jego torsie, delikatnie kreśląc jakieś szlaczki. Uśmiechnęła się pod nosem, bardziej do siebie, czując jego mięśnie.
Zdziwiło ją jego zachowanie, to całe stawianie wszystkiego jasno. O co mu chodziło i skąd w ogóle wziął się w jego tępej główce taki pomysł? Zmarszczyła brwi i przymrużyła oczy.
- Hej.. uspokój się. W ogóle jak mogłeś tak pomyśleć. Nie traktuje Cię jak sposób zemsty.. - Prychnęła i pokręciła głową. - Jasne..i tak się prześpimy w końcu ze sobą, bo nie sądzę byśmy oboje czekali na to wieczność. Ale.. nie będzie to dlatego, że chce by Levin wiedział. - Szepnęła. Próbowała się jakoś uspokoić. - Zrobię to, bo będę chciała być blisko Ciebie. - Napiła się whisky. - Dureń. - Dodała tylko i odwróciła głowę w bok. Zamknęła oczy i po chwili nalała sobie do szklanki trunki i wypiła wszystko na raz. - Naprawdę Cię lubię Hasper..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Kwi 25, 2013 8:23 pm

- Na pewno? - spytał by sie przekonać do końca. Nie miał złych intencji, po prostu sam robił czasami perfidne rzeczy i tego samego spodziewał się po innych. A w miejscu gdzie jedyną atrakcją było ciągłe improwizowanie i romansowanie, czyli w ich szkole, nic by go nie zdziwiło. Chciał się poczuć pewniej, że tamto co było między nimi to przeszłość. I tyle. Że ni wróci, że nie będzie zabawką, etc.
Zabrał jej butelkę i nalał sobie do szklaneczki alkoholu wypijając całość za jednym haustem. Nie miał problemów z alkoholem, żeby nie było.
- Nie jestem durniem, jestem zazdrosny. - dodał jeszcze odrobinę uspokojony jej słowami i odstawił pustą szklankę, gdzieś na podłogę. Stawiał niektóre sprawy jasno, bo wolał od początku wiedzieć na czym stoi przynajmniej w niektórych sytuacjach. A tu uważał to za dobrą rzecz.
No dobra, co do dalszego rozwoju sytuacji między nimi nie miał jeszcze planów, ale niech nie liczy na restauracje, co najwyżej na kino. Albo coś w ten deseń, restauracje uważał za porażkę.
Przyciągnął ją do siebie, przytulając mocno. Nie chciał psuć atmosfery między nimi swoimi humorami czy rozkminami, skoro już wszystko zostało wyjaśnione. - Co do planów, to możemy całkiem spontanicznie iść na błonia. - zaproponował, by po chwili pocałować dziewczę, nie wypuszczając jej z objęć.
Nie miał planów co do później, a hamburgery i fast foody uważał za dobrą opcję. Taką normalną i swojską. Nie lubił udawania. - Upijemy się, będziemy patrzeć w gwiazdy i wymiotować tęczą - dodał jeszcze żartem, jedną ręką zakładając jej włosy za ucho. Romantyzm nie był mocną stroną Haspera. Ale się starał. a jak wyjdzie, to się okaże w praniu. - Tutaj jeszcze trochę a się na Ciebie rzucę i nici z czekania - podsumował, próbując ją przekonać do wyjścia z pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Maj 02, 2013 4:33 pm

- Tak na pewno, możesz być pewien, że nie potraktuje Cię jak zabawkę. - Szepnęła. Uśmiechnęła się i spojrzała mu w oczy. Naprawdę nie chciała go ranić, nie chciała łamać mu serca, ani wykorzystywać go jako chłopaka na zabicie smutków. Czy klej na sklejenie jej rozbitego serca. Po prostu musiała zapomnieć, a jednocześnie mogła ulokować swoje uczucia w kimś innym. Nic dziwnego, że ludzie się podejrzewali. Jeszcze w tym towarzystwie. Każdy coś knuł, prowadził dwa tryby życia, uciekał od jednego kąta w drugi. Trudno było komuś zaufać, dlatego nie gniewała się na niego, że mógł stwierdzić, że będzie jej acodinem dla przeciętnego ćpuna. - Wiem, że jesteś. Dało się zauważyć, serio. - Zaśmiała się. - Nawet jeśli byłam pijana. Ale to dobrze i.. trochę mi schlebia, bo chyba to oznacza, że jestem dla Ciebie ważna, co? - Uniosła brew do góry. Oczywiście pytanie retoryczne. Była ważna, nie wyobrażała sobie innej odpowiedzi, nie czuła by była kimś mniej ważnym, szczególnie, że ostatnim czasem mogła dogłębnie analizować każdą chwilę, gdy przy niej był. Od aspiryn, po prace domowe, lekkie uśmiechy na korytarzach, po imprezy i odprowadzanie do łóżka - w bezpieczne miejsce. Tak nie zachowywał się człowiek obojętny.
- Nie chce iść na błonia. Jest zimno. - Prychnęła i pokręciła głową. - Zostaniemy tu, nawet jeśli się na mnie rzucisz, nie będę żałować. To coś nowego. Dawno żaden się na mnie nie rzucał. - Zaśmiała się cicho i spojrzała mu w oczy. - Nie chce czekać, kto Ci to powiedział. - Szepnęła mu do ucha. - Ale fakt, dziwne by było, gdybyśmy to tak od razu zrobili.. - Oj sama już nie wiedziała czy to zwykły flirt, czy już ze sobą są nieformalnie. W każdym razie było jej niezwykle przyjemnie w jego ramionach i wtulała się w nie ochoczo. Niezwykle..- Co do tęczy. Odwal się, jak byłam mała oglądałam bajkę o tęczowych misiach i zajadałam żelki. Był to najlepszy okres mojego życia, także proszę mi tu tęczy nie obrażać ! - Pewnie i tak gdzieś ją wywlekł, bo skończyłoby się to albo bitwą o tęczowe misie, albo seksem. A to im teraz nie było potrzebne. Zaczynali coś nowego..



z/t
przepraszam i tak jak umówione, po maturkach wszystko się wyprostuje <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   

Powrót do góry Go down
 
POKÓJ NR 1
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: WIEŻA BRACTW :: LISY :: DZIEWCZĘTA-
Skocz do: