Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 POKÓJ NR 1

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: POKÓJ NR 1   Sob Mar 09, 2013 1:12 pm


(obrazek przykładowy, do dowolnej zmiany)

POKÓJ TEN ZAMIESZKUJĄ:

1) Lars Eisenberg
2) Jakob Goetz
3) Kaiser Keller
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 5:06 pm

Minęły już dwa tygodnie, odkąd Kaiser powrócił na łono szwajcarskiej ziemi, a Lars dalej nie mógł się przyzwyczaić do tego, że mieszka z nim w pokoju. I że ma go na wyłączność, tutaj, fizycznie, a nie jako irytującą ikonkę na telefonie albo jako kupkę ruszających się pikseli w kolorze brunatnym w videorozmowie albo jako kilka słów naskrobanych w mejlu.
Nigdy nie zastanawiał się nad takimi rzeczami, jak tęsknota, ale chyba mu go...trochę brakowało.
Chociaż gdy wszedł do pokoju po zajęciach i prawie przewrócił się przez zapach marichuaniny, dramatyczne rozmyślania o tęsknocie za lepszym Levinem odrobinę mu przeszło. A już całkowicie przestał wzruszać się jego powrotem jak jakaś pedalska sierotka, kiedy zobaczył, że Kaiser RUSZAŁ JEGO KSIĄŻKI NA PÓŁCE. Pewnie dlatego, żeby wytrzeć ją z kurzu, ale Lars dostał autentycznej piany, bo teraz zupełnie nie wiedział co już przeczytał a czego jeszcze nie.
Zapalił więc uspokajającego papierosa, siadając na łóżku. I czekając na Kaisera, miał być za pięć minut, więc dawał mu jeszcze piętnaście sekund.
Ciągle był jednak zdziwiony, że go zobaczy. A nie jego dziwacznego bliźniaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 5:25 pm

Kaiser przeżywał wiosenne katusze, zachowując się, o zgrozo, jak jeszcze bardziej wyoutowana wersja Larsa, unikając wszystkich roślin, które pyliły jak pokurwione, zakurzonych pomieszczeń, od których dostawał chorego kaszlu, albo zapachu potraw glutenowo-laktozowych, bo miał wrażenie, że od samych woni stołówkowych jego żołądek chce zwrócić swoją treść, jakby spożył całe kilogramy przebrzydłych alergenów. Po lekcjach wszyscy wybiegli poza zamek, do parku, do lasu, na świeże powietrze, a Kaiser załapał się na jakiś niezagęszczany gulasz i sałatkę, żeby potem leniwie (zahaczając o łazienkę i robiąc sobie przerwę na najlepszy lek świata) udać się do gabinetu pielęgniarskiego po swoją paczkę leków. Na wszystko.
Nadal nie umiał się przyzwyczaić do rodzimego języka, przez rok tak osłuchawszy się z brytolami, że aż Szwajcaria brzmiała mu dziwnie. Jednak dziwnie nie znaczyło źle, bowiem miał już dość ryby bez frytek, pragnąc już powrotu. Do rodziców, do brata, do Larsa i reszty znajomych. Drażniły go pokrętne formy kontaktu, które z Eisenbergiem utrzymywał, jednak wiedział, że więcej nie zdziała, pilnowany przez służby jak najgorszy zamachowiec, czy aby nie załatwia kolejnej porcji kokainy.
Wpadł do pokoju, prawie od razu czując jak przez zapachy zioła przebija się zapach Larsa. I nie, nie żadnych szajskich perfum, ot coś takiego, czego nie było nigdzie indziej. I czego potrzebował, jak się zorientował gdy po roku autentycznie za tym tęsknił.
- Wszędzie jest tyle kurzu kurwa - wymamrotał, zerkając na Larsa. - To bardzo słodkie że się martwiłeś - odparł przeuroczym głosikiem, rzucając mu jeden z tych cukierkowych uśmiechów, które nie mogły nie być parodią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 5:38 pm

Nie spóźnił się nawet sekundy, Lars z ukontentowaniem obserwował wskazówki swojego zegarka (nie stać go było na elektroniczny wyświetlacz, co pokazywało tylko jak BARDZO BIEDNY jest) i na czas odwrócił się do drzwi, żeby wyłapać uroczą twarzyczkę Kaisera. W końcu w HD, 3D i 4D nawet, bo czuł jego zapach jakichś fancy perfum (wyjątkowo pedalskich i drogich zapewne) i gdyby chciał, mógłby podejść i zdzielić go po bratersku z pięści w obojczyk. Ale nie miał zamiaru ruszać się z łóżka. Usiadł wygodniej, wyciągając długie nogi na pół pokoju, założył ręce za głowę i ćmił papierosa. W szampańskim humorze.
- Kurz? Tu nie ma JUŻ kurzu, ktoś poprzestawiał moje książki. Nie - ruszaj - moich- rzeczy - wycedził ostro i zapewne postronna osoba zatkałaby uszy i mamrotała coś o chamskości w każdym calu, głosie i mimice, ale znali się za dobrze, żeby się obrażać. - Rozumiem, że jesteś intelektualnie ograniczony i w Sokołach znalazłeś się przez kasę rodziców, ale mógłbyś pojąć chociaż tą jedną zasadę. - kontynuował swoim stetryczałym tonem, zaciągając się mocno. To było bardzo....romantyczne właściwie. Bo między słowami przekazywał mu wiele treści, zrozumiałych tylko dla dwóch facetów, mieszkających razem od kilku lat, przeżywających swoje pierwsze wzloty i upadki. Że tęsknił za nim i za opieprzaniem go za porządek i za ćpanie i za milion innych rzeczy.
Nie przetwarzał tego w ckliwe słowa, po prostu. Ale w spojrzeniu jasnych oczu było to dokładnie widoczne.
- Ty jesteś słodki - odparł oschle, nie siląc się nawet na słodziutki ton, który wyglądałby u Larsa przerażająco. - Pokaż kieszenie - zarządził, podnosząc się lekko i czując powołanie, by nie dopuścić do ćpuńskich procederów w ich pokoju. Dla dobra...swojego, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 5:51 pm

Zdarzało mu się mieć i okazywać jakieś sokole cechy, typu punktualność właśnie. Chociaż nie popadał w skrajności, typu szacowanie drogi i podstawianie do wzoru razem ze średnią prędkością, wyznaczając czas potrzebny na przetransportowanie się od pielęgniarek do sokolskiej wieży, a jednak na czas był zawsze. O czym Lars musiał pamiętać, bo Kaiser zarejestrował wydychane z ulgą powietrze i opuszczanie nadgarstka z zegarkiem.
- Możesz mnie zabić bardziej humanitarnie niż przez KURZ - wypluł niemalże te słowa z siebie, układając się w jakiejś wygodnej pozycji półleżącej, by widzieć i pokój (wysprzątany) i Larsa (rozjebanego na łóżku jak panicz, którym nie był, z włosami rozwalonymi jak zawsze). - Poza tym szukałem lektury na niemiecki, a że był syf to powycierałem zanim nie umarłem przez jebane roztocza. Czy cokolwiek - pokręcił głową. Lubił ten zdziadziały ton Larsa i wbrew pozorom nie wyobrażał sobie bardziej przyjacielskiego odnoszenia się do siebie, niż właśnie takimi cedzonymi przez zęby frazesami, które powtarzały się od zawsze. Nawet jeśli niektóre rzeczy się zmieniały. Jeszcze ze trzy lata temu na pewno w oczach nie mieli tego co teraz; mógł się tylko domyślać, że to samo, co pojawiało się w tych eisenbergowych, występowało też w jego osobistycznych.
- Przestań zachowywać się jak cała zgraja tych kretynów, którzy mnie pilnowali w Londynie - skrzywił się, nie mając zamiaru się ruszyć, nawet jeśli Lars nie wyglądał, jakby wstawał, niemalże hacząc głową o sufit, by zmienić sobie outfit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 6:51 pm

Lars rzucił mu cierpkie spojrzenie spod długich, jasnych rzęs, strzepując popiół z papierosa na stolik nocny. Niespecjalnie, po prostu...odruchowo, o porządek zbytnio nie dbał tak jak i o setki roztoczy, które tak ukochały sobie płuca Kaisera. I jego mózg pewnie też.
- Zabiję Cię bardziej humanitarnie, przyniosę Ci kwiaty. Na które masz uczulenie. Zakurzone, w dodatku. - kontynuował bardzo zdziadziałym (kocham to słowo) tonem. - Możesz cofać czas jeśli jesteś martwy? - spytał nagle z autentyczną ciekawością, jakby zapaliła się mu nad głową sokolska żaróweczka.
Moc Kaisera wydawała mu się cudowna, przydatna i szalona. I potężna, zabawa z czasem, to coś WIELKIEGO. Szkoda, że Kaiser tak rzadko ją używał i że sam właściwie się z nią jeszcze nie oswoił. W ogóle wszyscy w tej szkole byli jakimiś ciamajdami pod względem mocy. Lars był jednym z niewielu, który swoją moc doskonale znał, ciągle używał i tylko...nie znał jej przyczyn. Ale kiedyś się dowie.
Tak, jak kiedyś zamorduje swojego najlepszego przyjaciela z premedytacją. Wstał powoli z łóżka, wyrzucając peta gdzieś za siebie i zaciskając kilka razy dłoń w pięść - dzięki Ci Panie za moce leczenia, ale ten uroczy Jelonek był tak wycieńczony, że teraz miał w środku dłoni, wzdłuż palców, piękną, różową szramę. Pobolewającą czasami. Musi zgłosić reklamację. Albo ukraść małemu ćpunkowi trochę morfiny.
- Przestań kląć i pokaż kieszenie - powiedział nieprzyjemnie, zbliżając się do jego łóżka z groźnym wyrazem twarzy.


Ostatnio zmieniony przez Lars Eisenberg dnia Sro Maj 15, 2013 7:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 7:21 pm

/ej miś, chyba Kaiser a nie Levin przy tej mocy? 8D
no mi też się mogą mylić bliźniaki albino - luł
Patrzył na Larsa z autentyczną pogardą, wywołaną koniec końców własną głupotą. Nieuwagą. Jakimkolwiek czynnikiem, który sprawił, że ten zdziadziały (<3) pająk Eisenberg i wiecznie kichający, popieprzony ambicjonalnie organizator WSZYSTKIEGO Keller zaczęli się ze sobą dogadywać. Dogadywać na tyle dobrze, że wiedzieli o sobie wystarczająco, by móc się nawzajem pozabijać na piętnaście wymyślnych sposobów, ze świadomością, który wyrządzi największą krzywdę. Ot kilka rozmyślań sceptycznego pesymisty, który pomijał fakt, że tak obszerna wiedza na swój temat pomaga unikać pewnych konfliktów, eliminuje pewne pytania, gdyż od razu zna się na nie odpowiedź.
Co wcale nie było jedną z szerokiego wachlarza cech sokolich. Teoretycznie z każdym można się przyjaźnić, wyłączając jakieś skrajne przypadki.
- Nie wiedziałem że mieszkam z popieprzonym mordercą - kontynuował, jednak zaczynając pękać. Na dłuższą metę ten głos Larsa rodem z jakiegoś horroru o katakumbach był komiczny. Albo Keller był już tak skrzywiony, że go to śmieszyło.
- Czasami jesteś naprawdę durny, Lars. J a k miałbym użyć mocy gdybym nie żył? - spojrzał na niego jak na skończonego kretyna. I tak używał mocy rzadko, przynajmniej nie na większą skalę. No pewnie, czasem zatrzymywanie piłki w locie i cofanie jej znów do podającego bywało zabawne, ale nie wymagało to większego angażu nadprzyrodzonego pakieciku umiejętności. Podróże w czasie wiązały się ze zmianą teraźniejszości, a świat nie zawsze wtedy był lepszy. - Bo co mi zrobisz? - zapytał jak mały, pyskujący chłopiec, zaplatając ramiona na piersi i unosząc brew. Nie miał zamiaru się przyznawać że ma przy sobie kilka pigułek innych niż te na alergie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 7:51 pm

- Albo dodam Ci do drinka bezalkoholowego cytryny - kontynuował, jakby go zupełnie nie słysząc, zanurzając się we własnych, popieprzonych fantazjach o mordzie na współlokatorze. Wyjątkowo nie przez to, że się nie dogadywali, bo dogadywali się doskonale, ale tak dla...urozmaicenia. Lekkiego.
Bo Kaiser był IDEALNĄ ofiarą mordu. Lars mógł wymyślić setki wysublimowanych sposobów na zgon Kellera: od otworzenia okna (pyłki) do poczęstowania go lodami (mleko). Ach, geniusz zła.
Który obecnie stał się jeszcze bardziej niebezpieczny, bo Kaiser użył zakazanego słowa.
Lars mógł być obrzydliwie chudy. Nie ma sprawy, nie był przecież umięśnionym brunecikiem o brązowych oczach. Mógł być brzydki, faktycznie daleko mu było do modela. Mógł być odstręczający, niechętny, przerażający, nieładny i w ogóle ble, jeśli chodzi o wygląd bądź kontakty towarzyskie, ale NIKT nie mógł zarzucić mu głupoty.
Gdyby był aktorzyną z taniego teatru, pewnie złapałby się za serce, jęknął i padłby na NIEZAKURZONY dywanik z dzikim charkotem. Ale nie był, tak samo, jak NIE był durniem.
Zirytował się na tyle, żeby zapomnieć o tym, że nie rusza się jeśli naprawdę NIE musi (tzn: nie kradną mu książek ani nie zbliża się apokalipsa) i wpakował się na Kellerowe łóżko, w butach i w całym swoim zakurzonym jestestwie. Po czym usiadł mu na biodrach.
- Mógłbyś przed samą śmiercią cofnąć czas, idioto - wysyczał, już brzmiąc mniej zdziadziale i bezpardonowo włożył mu rękę do kieszeni bluzy (czy co on tam ma). - Przecież wiem, że coś masz- po czym, nie widząc nic satysfakcjonującego, wsunął dłoń pod szlachetne kellerowskie pośladki, do kieszeni dizajnerskich spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 8:15 pm

Głośno wydmuchał powietrze nosem, kręcąc głową w czymś w rodzaju niedowierzania. Może Lars powinien się zatrudnić w agencji wynajmowanych zabójców czy coś. Zwłaszcza, gdy obiektem był on sam z całym tomiszczem wypisanych alergenów, uprzykrzających mu życie mniej lub bardziej.
- Żarcik Ci się wyostrzył przez ten rok, Eisenberg. A już myślałem że stałeś się milutki i mdły. Muszę znów wyjechać żebyś się stęsknił - odparł prześmiewczo, uśmiechając się do niego kwaśno. Ale rzeczywiście, niewielu ludzi na świecie miało o Kaiserze aż taką wiedzę, by rzeczywiście wiedzieć w jaki czuły punkt uderzyć (czy też co mu do zjedzenia podsunąć), by po kwadransie Keller zdychał na którąś z reakcji alergicznych, wycharkując płuca na zewnątrz albo zadrapując się do krwi przez kolejną wysypkę.
A jednak Kaiser preferował nie iść po najmniejszej linii oporu, dając się zabić za sam fakt zawitania w pokoju po ciężkim dniu nauki, a postanowił dojebać. Wiedział jak to Larsa zdrażni i przez chwilę czuł się dobrze, zwłaszcza widząc w oczach swego przyjaciela coś więcej niż standardowy acomnietoobchodzizm. I jakieś ciepłe, błyskające ogniki, które sprawiły że od razu w całą jego ponurą postać tchnięto jakieś życie.
Nie zdążył się poderwać. Eisenberg choć chudy, swoje ważył. Kości wszak są ciężkie, a te larsowe do krótkich nie należały.
- Zejdź ze mnie, debilu - próbował się wyszarpnąć, ale jednak nie zdążył uciec przed rewizją. Wywrócił oczami. - Aż dziwne, że jeszcze niczego się nie nauczyłeś o prochach po tylu latach naszej cudownej przyjaźni - skwitował z konkretnym przekąsem łagodne obmacywanki Larsa, zerkając raczej na swój krok, domyślając się że Eisenberg załapie gdzie się trzyma takie rzeczy. Zawinięte bezpiecznie w folijki. - Jak chciałeś mnie sobie podotykać to są inne preteksty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 8:35 pm

W kieszeniach spodni też nie wyczuł żadnych podejrzanych trucizn. O dziwo. Pamiętał czasy, kiedy ćpuński współlokator wlatywał (prawie dosłownie, zależy z kim imprezował) do pokoju z woreczkami wypadającymi mu z butonierki albo ze skrętem w buzi, ignorując fakt, że prawdopodobieństwo wykrycia przez dyrektorstwo jest bardzo duże.
I to on był tutaj durny?
Usiadł na nim mocniej, wbijając mu imponującą kość udową w brzuch, mając nadzieję, ze go zaboli a nie przebije na wylot. Jeszcze nie odkrył, kto ma tu moc wskrzeszania.
- Dobrze wiesz, że nie interesowały mnie narkotyki - wygłosił niemalże oświadczenie do prasy, odgarniając włosy z twarzy. Obiecał sobie, że nie tknie niczego narkotykowego do VI klasy właśnie i się tego trzymał. Oczywiście dalej miał schizy, dalej chciał mocno, do krwi, doświadczając wszystkiego, co tylko możliwe, ale... akurat przyjaźń z Kellerem pokazała mu, że dragi nie są takie różowe. I nie chciał na razie próbować zakazanego owocu. Wystarczały mu sado-maso gierki z popieprzonym Jackiem.
- Mógłbyś wyjąć je sam - powiedział zirytowanym tonem, rozpinając mu pasek spodni i rozsuwając rozporek. Gdyby weszła tu teraz postronna osoba, miałaby wspaniały widok na przyjacielskie gej party, Lars z rozwianym włosem siedzący okrakiem na Kellerze i dobierający się do jego bokserek. - I dotykanie Ciebie nie jest jakąś moją główną fantazją - odparł baaardzo miło, czując, że zaczyna czuć się w takiej łóżkowej konfrontacji dość...specyficznie jak na przyjacielskie, platoniczne przepychanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Sro Maj 15, 2013 9:01 pm

Kaiser swego czasu (w Anglii, gdy nakurwia deszczem przez 364 dni w roku) zastanawiał się, dlaczego nikt (głównie krzątając się myślami przy Levinie i Larsie) nie próbował powstrzymać tego dilerskiego biznesu. Najlepszy przyjaciel zdecydowanie ŚWIADOMY zagrożenia, opiekuńczy starszy brat, który niejedno ma za uszami, a jednak nigdy nie na tyle, by cokolwiek się stało. Jak przymusowa "wymiana uczniowska", zakazów od groma, ograniczone wszystko - od przestrzeni życiowej po niemalże stężenie tlenu w powietrzu.
Zwłaszcza, że dilerka niosła ze sobą też próbowanie tego wszystkiego, co wiązało się z jeszcze poważniejszymi problemami i... gubił się często w labiryncie takich myśli. Chyba słaby był z niego Sokół, nie wyciągał nauk ze swych doświadczeń.
- Ale widziałeś co robię - odpowiedział szybko, gdy Lars macał go po pośladkach. Tak się chyba jeszcze nie bawili, a to już tyle ładnych lat minęło, odkąd umieszczono ich w tym, a nie innym pokoju. Na dobrą sprawę to te ściany widziały już dużo za dużo, a przynajmniej tak uważał Keller, pamiętając (czy też może raczej właśnie niekoniecznie) niektóre wieczory i noce. Tęsknił w sumie za tym, za niepamiętaniem powrotu do tego właśnie pokoju, gdy na haju właził do nieswojego łóżka. I zawsze to było łóżko Larsa.
Jęknął, gdy Lars wbił mu nogę w brzuch, że nie miał się jak zaśmiać, gdy Lars zaczął się szarpać z jego spodniami. - A co, chcesz spróbować? Nie wierzę - powiedział, a raczej wykrztusił z siebie, z wbitym w trzewia kośćcem Eisenberga. - Ej spoko igraszki w łóżku, ale weź kurwa tą nogę - naparł na nią, wysuwając się spod tej kościstej dupy, aż nagle usiadł. Jakiś centymetr od twarzy Larsa, choć nie umiał powstrzymać powolnego wydechu ulgi, ofc że już go to tak nie bolało. - Wyciągnij sobie, jak chcesz - powiedział, o milisekundę zbyt późno orientując się, jak dwuznacznie mogło to zabrzmieć. I dziwnie, choć nie na tyle, by zepchnąć go z siebie całkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Maj 16, 2013 7:36 am

Owszem, Lars doskonale widział, co odpierniczał Kaiser, jednak był na tyle rozsądnym Sokołem, że nie mieszał się w jego sprawki. On sobie pieprzył życie, całkiem świadomie, nikt go do tego nie zmuszał - droga wolna. Eisenberg angażował się w tą relację, jednak nie zamierzał odgrywać nadopiekuńczej matuli albo upierdliwego tatuśka. Nawet w najlepszej przyjaźni ever był cholernie zdystansowany. Przekleństwo i radość, jednocześnie.
- Nie dobieram Ci się do spodni, żeby czegokolwiek spróbować, zwłaszcza narkotyków - powiedział zirytowanym, naturalnym tonem, ignorując błagania (ehe) o zabranie swojej szczuplutkiej nóżki, nawet pociągającej, gdyby nie jej długość i brak kobiecego kształtu. Ale nie narzekał.
A przynajmniej nie narzekał tak, jak jego ofiara, kręcąca się pod nim i utrudniająca rozpięcie mu spodni do końca. Gdy usiadł, Lars zachwiał się gwałtownie, prawie uderzając nosem w czoło Kaisera. Złapał jednak równowagę, łapiąc dłonią jego ramię. Zabolało, puścił więc rękę, przyglądając się jej odruchowo, na sekundę.
Co trochę wybiło go z rytmu kellerowskich erotycznych prowokacji, nie na tyle jednak, żeby się poddać.
- Dla własnego zdrowia psychicznego nie dopytam, co tak dokładnie chcesz, żebym wyjął - odparł ostro, czasem moc była przekleństwem i wolał jej nie używać, ale to nie był czas na filozofowanie o smutkach bycia nadnaturalnym. Zdrową dłoń wsunął pod jego bokserki. Przez co wcale nie czuł się skrępowany ani przerażony ani zdegustowany, wręcz przeciwnie, z czym na szczęście nie musiał się afiszować.
Właściwie nigdy nie byli tak blisko, wspólny sen kończył się zawsze spychaniem z łóżka (Lars, chrapiesz, wypierdalaj), a współdzielenie łazienki piciem w wannie i zachwycaniem się akustyką kafelków. Muzycznie, ofc. Teraz jednak było to coś zupełnie innego, Eisenberg czuł się specyficznie podjarany i świadomy, że podjaranie nie powinno wystąpić.
Ale do skrępowania było mu daleko, eksplorował jego bokserki, starając się nie dopuścić do siebie niehetero myśli (ma większego niż ja?) i w końcu wysupłał kilka przeźroczystych woreczków. Aha. - Pożegnaj się z nimi - powiedział, z zamiarem szybkiego wstania i pognania (TAK, gnający Lars) do łazienki, żeby spuścić się przeklęte ćpuńskie dzieła szatana. I obmyć twarz zimną wodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Maj 16, 2013 8:52 am

Kaiser znał stosunek Larsa do... wielu spraw. W tym jego szemranej działalności. Gdzieś w tych swoich myślach mimo wszystko doceniał fakt, że Eisenberg się nie wpiernicza, nie matkuje, nawet jeśli troszczy się gdzie też się zabłąkał po historii sztuki. Chyba taki układ im odpowiadał, skoro od takiego długiego czasu to wszystko trzymało się kupy i związywało się jeszcze bardziej. Nawet jeśli miał ochotę wybić mu zęby słysząc poirytowany ton. Nawet jak na larsową skalę, zgrzytał wtedy niemożebnie i wpędzał pierwszoklasistki w szumny szloch ze strachu.
- To ZEJDŹ ZE MNIE - warknął, wciąż się wiercąc. Zdecydowanie mimo chudości nie należał do najlżejszych osób. Ale gdy się poderwał stało się coś dziwnego. Jakoś w jego myślach nigdy się nie zastanawiał nad konkretnym położeniem ich w przestrzeni, ale no na pewno nieomalże nie złamał przy tym wszystkim Larsowi nosa własnym czołem. Kiedy jednak zobaczył jak Lars się skrzywił po chwyceniu jego ramienia, zmarszczył brwi, lekko odchylajac się w tył, żeby przynajmniej złapać ostrość widzenia. Wolał chyba nie pytać. Albo przynajmniej w tym momencie były ważniejsze rzeczy niż nadwyrężone śródręcze (8D).
- Nawet nie próbuj uruchamiać swojej mocy... - nie dokończył, bo.
No cóż, jego lodowata ręka w kellerowskich bokserkach była na pewno czymś osobliwym. I chociaż normalny, zdezorientowany pod różnymi względami człowiek zareagowałby jakoś gwałtowniej (wyszarpując rękę z majtek wyrywając ją delikwentowi ze stawu, albo zaczynając się drzeć i rzucać przekleństwami), Kaiser tylko się wkurwił. Głównie dlatego, że dokładnie poczuł kiedy po przemacaniu mu przyrodzenia Lars znalazł woreczki. Bardzo, bardzo się starał odrzucić wszystko co było, no właśnie!, niehetero, na rzecz skupienia się. Że ledwo dotarło do niego coś w stylu "zaraz Twoje tableteczki wylądują w kiblu".
Skupił się na samym ciele Larsa, cofając jego pierwsze podrygi ku łazience, z powrotem do miejsca, chwilę zanim wyjął dragi. Zawsze go zastanawiało co wtedy czuje cofana osoba, chociaż podejrzewał zwykłe deja vu. - Zostaw je tam gdzie były - odparł, samemu trochę zgrzytając i wbijając w Larsa mocne spojrzenie. Zapowiedź, że nie odpuści, czy coś. Mimo znów nietypowej kompilacji jego ręki przy swoim sprzęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Maj 16, 2013 9:44 am

Rzadko kto miał okazję widzieć uchachanego Larsa. Nie śmiejącego się parszywie pod nosem, nie uśmiechającego się z sarkazmem, nie plującego jadem przy lekkim uniesieniu kącika ust. Triumf plus radość plus coś w rodzaju złego śmiechu jakiejś czarownicy z bajki.
Naprawdę było mu wesoło, miał w ręku coś wartego dobrą kasę (narkotyki, zaznaczam), co zaraz przepuści, obserwując rozpacz na twarzy Kaisera. Potem przetrzepie mu szuflady i pozbawi go radosnej podpory narkomanii na zawsze.
Faktycznie, mogło dziwić, dlaczego teraz wziął się za zbawianie świata, ale o ile wcześniej - przed przymusową ekstradycją Kellera - traktował dragi współlokatora jako szczeniacką rozrywkę, dla siebie także (naćpany Kaiser był c u d o w n y m partnerem do rozmów i nie tylko), to po tym, jak odebrano mu przyjaciela, poczuł, że...musi coś z tym zrobić. Żeby się to nie powtórzyło.
Znamienne słowa. Zwłaszcza w takim towarzystwie i takiej sytuacji.
Dalej uchachany, wstał już z łóżka, kierując się ku łazience kurcgalopkiem, gdy coś zaczęło mu nie grać. Dziwne uczucie, godne wstawienia na szwajcarskie demotywatory.
Trochę faktycznie deja-vu, trochę zawrót głowy jak po szybkim wstaniu z łóżka, trochę jak po upojeniu alkoholowym po raz pierwszy w życiu.
Bo dalej na nim siedział i dalej czuł pod palcami jego penisa i zdecydowanie już to kiedyś widział.
Zamarł więc na ułamek sekundy i gdyby był uczniem zwykłej szkoły, zapewne powtórzyłby ten sam schemat. Ale znał moc Kellera, znał to uczucie (trochę zapomniane przez rok, ale jednak) i doskonale wiedział, co ten złośliwy Sokół uczynił.
- Znowu to robisz - zazgrzytał zębami, pochylając się nad nim i patrząc mu prosto w te cudowne oczy, w których rozkochana była połowa Szwajcarii. - Dlatego, że nie chcesz stracić swoich proszkowanych skarbów czy dlatego, że Ci się to podoba? - spytał tonem piekielnego ankietera, zaciskając dłoń na jego członku i przesuwając nią powoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Maj 16, 2013 2:32 pm

Uśmiechnięty Lars wyglądał zdecydowanie niecodziennie. Nawet jeśli bliżej mu było do wyciągniętego chochlika ze złośliwym chichotem na wąskich ustach, niż do rzeczywistego okazu szczęścia życiowego i wybornego humoru. Jednak nie na tym Kaiser teraz się skupiał. Prochy nie były zabawą dla tych, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i wiedział o tym, gdy połykał kolejne dziesiątki, albo i setki euro. Na jego nieszczęście Lars również wiedział że topi (topiłby) w toalecie miliony monet w nieco innej walucie niż ta przeciętna.
Naturalnym odruchem małego ćpunka mu nie chciał na to pozwolić. Nie było mu szkoda pieniędzy, Kellerzy nie narzekali raczej na ubytki w rodzinnym budżecie. Raczej chodziło o sam fakt. Wolał to spożyć, a tym bardziej sprzedać, niż spuścić i zmarnować. Nawet jeśli to, co przy sobie miał, jemu samemu spokojnie starczyło na codzienne dreptanie na haju przez dobre dwa tygodnie.
Moc miał opanowaną dobrze, umiał z niej korzystać gdy potrzebował, albo gdy inni potrzebowali, choć z tym bywało trudniej. Już widział jak Lars niemalże W PODSKOKACH kopytkuje do łazienki, słyszał charakterystyczny ślizg otwieranej paczuszki, kiedy... nigdy nie przestanie go to bawić. Trochę jak przewijanie filmu, uczucie dający wrażenie potęgi. Już po chwili Lars znów patrzył na niego z niebezpiecznie bliskiej odległości i miał rękę w jego majtkach.
- Zostaw. Prochy - uściślił, patrząc śmiało w blade tęczówki Eisenberga. W których błyszczało coś niedobrego, ale w jeden z tych rajcujących sposobów. - Nawet nie próbuj się ze mną bawić w te wywiady - wymówił te słowa wolno, czując zaciskającą, przesuwającą się dłoń. Zacisnął zęby, powstrzymując opadające powieki, biorąc ostrożny wdech.
Był dziwnie poirytowany faktem podwójnej rozmowy. Tej faktycznej i tej urojonej, z samym sobą. - Chciałem żebyś zostawił dragi - starał się brzmieć normalnie. - Nie kazałem Ci zaczynać tej popieprzonej stymulacji - wycedził przez zęby, dziwnym odruchem wplatając mu rękę we włosy i zaciskając je w pięść, ciągnąc trochę w tył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Maj 16, 2013 3:13 pm

I kolejne dejavu, tym razem mniej wyczuwalne i Lars musiał się naprawdę bardzo skupić, żeby zdiagnozować to dziwne uczucie w sercu i połączyć je z zamieszaniem czasowym. To była moc wspaniała i jednocześnie przerażająca: skąd miał pewność, że Kaiser na przykład nie podcina mu żył w czasie snu i potem nie cofa czasu? Albo że już nie był w przyszłości i nie widział jego, eisenbergowskich dzieci z...na przykład z Laurą? Zatrważające.
Takie myśli często Larsa nachodziły, ale na razie koncentrował się na naglącej kwestii tego, że siedzi na swoim współlokatorze i go dotyka w wyjątkowo nieplatoniczny sposób. Pewnie oderwałby od niego rękę w panice, ale...nie czuł się wcale źle, raczej będąc groźnie pobudzonym i zirytowanym Kellerowskimi machlojkami.
- Nie wiem o jakiej stymulacji mówisz, chyba jestem trochę nie na czasie - wycedził spomiędzy tych swoich wielkich, białych zębów, zaczynając ruszać dłonią systematycznie, do bólu powoli i obdarzając Kellera zwycięskim uśmiechem. Który nie zrzedł nu nawet wtedy, kiedy poczuł nieprzyjemne szarpnięcie za włosy do tyłu i całkowicie odsłonił swoją szyję.
Dużo myślał o morderstwach, więc teraz także odruchowo zwizualizował sobie mord doskonały, który mógłby na nim dokonać Keller, odgryzając mu jabłko adama albo wbijając palec w tchawicę. Niezbyt przyjemna perspektywa. - Możemy się tak bawić w nieskończoność, dosłownie - wycharczał, niezbyt zdolny do sympatycznego tonu w takiej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   Czw Maj 16, 2013 4:24 pm

Kaiser... średnio umiał się na czymkolwiek skupić. Może powinien czuć się niewłaściwie, albo zareagować jak prawiczek na samą próbę rozwalenia jego zamka u spodni, ale mimo dotychczasowej platoniki ich pięknej, choć specyficznej relacji, ten dziwny awans na wyższy poziom nie wydał mu się nieodpowiedni. I czy rzeczywiście cofnął go tylko dla prochów schowanych w majtkach? Dwudzielny mózg opanowała ta jego południowa część, ach ta męska prostota, że naprawdę teraz miał w głowie (główce?) niewiele. Raczej powoli przełączał się na doznania, co i tak małymi kroczkami następowało, choć wzbraniał się przed tym jak cholera.
Dopiero w obliczu tego, co mogłoby się za kilka minut tego stanu wydarzyć sprawiło, że poczuł napływające zażenowanie. Nieprzyjemne uczucie, zwłaszcza zmieszane z szyderczym uśmiechem Larsa, jakkolwiek nie powinien docenić samego faktu wygięcia kącików ust w górę.
- Jesteś kurwa b e z c z e l n y - wypluł z siebie te słowa, zaciskając zęby niemalże do bólu, gdy Lars zaczął ruszać ręką regularniej. Powoli. Tak bardzo powoli, że zastanawiał się, co sprawia mu większy ból, choć o ile wgniatanie sobie zębów w spód czaszki silną żuchwą kategorycznie nie jarało go wcale, to ze smutkiem stwierdzał, że choć to było dla nich nowe, było na swój sposób ciekawe.
Puścił jego włosy i jedną ręką złapał go za żuchwę, by patrzył mu prosto w oczy, a drugą za przedramię, zatrzymując na chwilę jego ruchy i wbił w niego stanowcze spojrzenie. - Przestań, jeśli nie chcesz, żeby to się skończyło zdecydowanie nieplatonicznie. Przyjacielu - powiedział, ignorując własny bałaganik wewnętrzny, zdając się na Eisenberga. Kto przecież znał go lepiej niż on właśnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 1   

Powrót do góry Go down
 
POKÓJ NR 1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Pokój nr 69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: WIEŻA BRACTW :: SOKOŁY :: CHŁOPCY-
Skocz do: