Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 TARAS

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: TARAS   Nie Mar 10, 2013 10:47 pm

Nie jest może najbardziej imponujących rozmiarów, jednak z pewnością miło tu spędzić jakiś rozgwieżdżony wieczór, zwłaszcza, że można sobie pooglądać niebo przez teleskop.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: TARAS   Czw Maj 02, 2013 1:52 pm

[jakiś ciepły wieczór, tydzień po powrocie z Anglii]

Kaiser nadal nie umiał wyjść z podziwu jak pięknie jest w Szwajcarii, rodzinnej, znajomej, ciepłej i znanej mu tak dobrze, w porównaniu do szarej Anglii, w której wiecznie leje deszcz, a nieuprzejmej szarości rzekomo królewskich Anglików nie rozświetlają nawet klejnoty korony Jej Wysokości. Oczywiście na swoje sposoby chciał być na bieżąco z tym, co się działo w kraju i szkole, ale było to trudne ze względu na monitorowane rozmowy i korespondencję ze względu na zakaz komunikacji. Kto by pomyślał że dilerka to tak surowo karany występek, bo Kaiser osobiście uważał, że ta cała puszczająca się chmara Lisic jest dużo gorsza od rozwijania umiejętności biznesowych, choć na trochę nielegalnym ryneczku. A pobyt w Anglii wcale nie wyprostował jego poglądów, brytyjskie Lisice były równie niemoralne, ale miały jedną zaletę - nie znały go.
Od dwóch tygodni jednak stąpając po ziemi ojczystej dobry humor go jednak nie opuszczał; nie żałował wyjazdu z Anglii, choć siłą rzeczy trochę przywykł do towarzystwa, w które się tam wkręcił, skoro z tutejszego kontakt miał z jakąś okrutnie wybiórczą ilością osób. Podobał mu się fakt większej swobody jaką miał w domu, mógł się swobodnie poruszać bez specjalnych przepustek, mógł się spotykać z kim chciał i mógł wrócić do starego trybu życia, którego tak mu brakowało. Z dilerowaniem w Anglii naprawdę musiał się umiejętnie kryć, ale na pewno ten rok dużo go nauczył jeśli o to chodziło.
Wieczór był ładny i ciepły, dlatego nie zamierzał zmarnować go na oglądanie meczu, albo idiotycznych filmów. Wolał wyjść, gdziekolwiek, wolał nadrabiać stracony czas i niejako poznawać część rzeczy od nowa - rok to dużo czasu, o czym właśnie się przekonywał.
Niezbyt długo się wałęsał tu i ówdzie, bo dość szybko zapragnął znaleźć się na tarasie, wierząc że nikogo tam nie będzie. I miał dobre przeczucie, dlatego stanął przy barierce obok teleskopu i odpalił sobie papierosa, poprawiają czapkę na głowie.

/chodź Sasanka <3


Ostatnio zmieniony przez Kaiser Keller dnia Czw Maj 02, 2013 10:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 22
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: TARAS   Czw Maj 02, 2013 9:30 pm

Sanka jak zwykle hasała jakby naćpała się jakiegoś odurzającego gówna po wszystkich korytarzach St. Beranrd. Co tam, że kilku nauczycieli zwracało jej uwagę, żeby tak nie szalała, jeszcze by na kogoś wpadła, złamała rękę albo jeszcze coś gorszego. Oj tam, najwyżej ktoś z super mocą uzdrawiania naprawi złamaną rękę, a za przewrócenie zawsze można przeprosić. Tyle cudownych rozwiązań, szkoda tylko, że większość osób tego nie używa. A Sanka? Ona chcę zbawić świat, ale na pewno nie uda jej się za pomocą jej cudownej pelerynki zajumanej od Maxa, który od kilku dni chodzi jakiś taki rozmarzony. Dziewczyna coraz bardziej zaczęła martwić się o jego stan, przecież on taki nigdy nie był. Nawet nie reaguje na podkradanie nutelli, jest z tego jedna korzyść chociaż, ale i tak brakuje jej tego ciągłego opierdzielania za kradzież. Coś jest nie tak, Sanka będzie musiała dokładnie to sprawdzić, ale to kiedy indziej, teraz jej się nie chce!
Wdrapała się na któreś tam piętro, mało ją to obchodziło, bo przecież jest tak fajne! Może jednak wyjdzie na zewnątrz? To bardzo dobry pomysł, niech pomyśli gdzie. Taras? O tak! To bardzo pomysł! Szybko zeszła z najwyższego piętra i w jakiś tam sposób (bo nie chce mi się rozpisywać) doszła na miejsce. O jest ktoś nawet! Teraz to na pewno będzie super, bo nie spędzi tego cudownego wieczorku sama. Maxa nie ma, znowu gdzieś wyparował debil. Szybko podeszła do ów osóbki, którą okazał się Kaiser. Co on pali? Znowu to świństwo! Szybko zabrała z jego rąk apetycznego papieroska i zaczęła latać jak opętana ze szlugiem w ręku.
- Znowu skracasz sobie życie tralalala - próbowała ułożyć do tego jakąś fajną melodyjkę, ale oczywiście wyszły z tego jakieś kwasy.

no wybacz za jakość mojego posta, idę się myć, jou :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: TARAS   Czw Maj 02, 2013 10:20 pm

Sporo miał do nadrobienia, jeśli chodziło o jego znajomych i tych znajomych w innych konfiguracjach. Niewiele mógł się dowiedzieć, nawet na cholernym Facebooku miał podgląd i nie mógł zbyt wiele robić. Musiał się pogodzić z tym, że poza rodziną nie może się z nikim kontaktować i siłą rzeczy musi się wkręcić w towarzystwo tamtejsze. I przekonał się, że w porównaniu z Londynem, uczniowie szwajcarskiego St.Bernard naprawdę mają pełną swobodę. Może sama królowa Elżbieta wpadła tam w panikę i dlatego ich londyńscy rówieśnicy z mocami są pod taką kontrolą i reżimem? Kaiser nie wiedział i nie chciał wnikać. Robił po cichu to, co zwykle i starał się bardzo nie przyzwyczajać, wiedząc, że rok szybko minie, a on będzie mógł wrócić do domu.
No i wrócił, był niesamowicie szczęśliwy, dlatego uśmiechając się pod nosem palił sobie spokojnie kiedy, no właśnie. Jakiś podskakujący huragan otoczony serduszkami, gwiazdkami i tęczą ukradł mu papierosa i zaczął skakać z nim po całym tarasie bez ogarnięcia.
- Cześć, Ciebie też miło widzieć - odparł z przekąsem, acz uśmiechając się do Sanki i nawet gdy na sekundę przystanęła w jednym miejscu to ją normalnie na powitanie przytulił. Lubił ją, była wkurzająca, nieziemsko czasami, ale rozumiał jej troskę o innych. Ujmował go jej altruizm i pozytywna energia, dlatego nigdy nie kłócili się na poważnie. Tylko czasem próbował jej dosadnie przemówić do rozumku, że może jeść orzechy, o dziwo na nie nie ma uczulenia.
W każdym razie miły i przytulający swoje koleżanki Keller (o ile nie były w stanie zezgonowania i wymagające trzeźwego ramienia) to nie było codzienne widowisko, co jednak miał gdzieś. Przynajmniej na ten moment. - Rozumiem, że wracasz do mojego życia jako wróżka-opiekunka i nie pozwalasz mi palić? - zaśmiał się, wyciągając kolejnego papierosa, którego jednak nie odpalił, a miętolił prowokacyjnie w palcach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 22
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: TARAS   Sob Maj 04, 2013 10:57 pm

Ta głupia nadal przejmowała się losem Maxa, który od kilku dni cierpi na jakąś poważną chorobę. Może od kogoś się zaraził? O kurcze, wtedy to by była katastrofa! Sanka nie chce przecież zachorować na to samo co jej kochany Maxio. Co prawda dziewczyna czasem gubi się w tej swojej wyimaginowanej krainy, gdzie jednorożce srają lodami karmelowymi, a przez rzekę płynie mleko czekoladowe. Może uda jej się zrobić taką małą krainę w łazience? W jakiś cudowny sposób skombinuje kilka litrów czekoladowego mleka i wleje do wanny, a jednorożca zastąpi wężem ogrodowym? Hmhmhmhm propozycja kusząca, ale zastanowi się nad tym. Obgada ze współlokatorkami i dopiero będą działać. Ale Max już przerósł samego siebie. Żeby nie reagować na dziwnie zachowanie Sasanki, nie wbijać do niej o północy na powtórkę super teleturniejów czy nawet na mega wyżerkę w kuchni? Boże gdzie on się podziewa? Biedaczka została sama ze swoimi WIELKIMI problemami. Kto jej teraz pomoże? Nikt tak dobrze jej nie rozumie jak chłopaczek z pum.
- To fajnie, że miło, bo ja też się cieszę, bardzo! W końcu rzucisz to palenie, zaczniesz więcej biegać, odżywiać się zdrowo, zażywać jakieś witaminki, a kto wie, może zostaniesz sławnym sportowcem i będziesz miał od groma fanek w tym mnie? Kuszące! Teraz masz na to liche szanse, boś chudziutki i blady od tego świństwa- wycedziła tym swoim wkurzającym i jakże piskliwym głosikiem po czym wyrzuciła gdzieś peta, chyba wylądował gdzieś w małej sadzawce. Ale zaraz, zaraz! Co on znowu odstawiał? No nie! A to cwana bestia, pewnie całą paczkę szlugów ma, zły dzieciaczek, oj zły! - Oczywiście, że Ci nie pozwalam! Jak reszcie! - ojej, oejej, bo zaraz nam Sanka się zapowietrzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaiser Keller
Uczeń
LSD
avatar

Age : 23
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 74
Join date : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: TARAS   Pon Maj 06, 2013 2:07 pm

No cóż, bycie miłym się skończyło wraz z momentem gdy powitanie się skończyło. Albo przynajmniej bycie miłym w powszechnym tego słowa znaczeniu, bo jeśli chodziło o tego nietypowego Sokoła to wszelkie tego typu zagadnienia trzeba było przedefiniować i do niego dostosować.
W myślach nie czytał, nie wiedział któż to taki tak intensywnie zajmuje myśli Sanki, ale nie trzeba było wiele zachodu by domyślić się, ze ta pogrążona w świecie myśli mina sugeruje wszystko dość wyraźnie. A do tego Kaiser już się trochę z Sanną znał i nawet pomimo rocznej nieobecności mógł sobie wyobrazić te tęcze i ją biegnącą z jakimś chłopaczkiem za rękę na sam jej koniec. Czy coś. O mleku czekoladowym pewnie nie pomyślał - nauczył się wyrzucić z głowy takie rzeczy, bo to tylko utrudniało życie z przymusu pozbawione takich smacznych rzeczy. Chlip.
Chlip [2]. Już odczuwał skutki stania na tarasie, na otwartej przestrzeni, bo któreś cholerstwo pyliło, a on natychmiast dostawał kaszlu. Żeby leki wziął to już Sanka nie dopilnowała, nieładnie.
- Mogę biegać, ale na sali, chyba, że chcesz żebym umarł na alergię - odparł chowając papierosa zanim wymiętoli go całkiem. I zrobił też taki sprytny myk, że zanim papieros, który wyrzuciła Sanna wpadł do nieszczęsnej sadzawki, użył mocy by cofnąć sam lot papierosa i go złapać z powrotem. Bywały sytuacje, gdy nawet nie żałował, ze ma tą cholerną moc, przez którą było tyle zachodu.
- Może gdybyś była wyższa i ładniejsza to łatwiej by Ci szło niwelowanie mojego palenia - zaśmiał się i lekko trącił ją łokciem. Lubił ją, ale no nie było co zaprzeczać, w przypadku braku chemii przyjaźń damsko-męska była możliwa; tutaj była. - Co się działo u Ciebie przez ten rok? - zapytał mrużąc oczy, gotów na cały monolog z ciekawostkami z życia Flynn. Nawet tymi, o których już doskonale wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: TARAS   

Powrót do góry Go down
 
TARAS
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: SKRZYDŁO ZACHODNIE :: POZIOM REPREZENTACYJNY-
Skocz do: