Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 KORYTARZ

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: KORYTARZ   Nie Mar 10, 2013 10:19 pm

Zaciemniony przez małą ilość okien, dlatego nie jest miejscem gdzie najchętniej pogawędzisz o interesującej lekcji biologii albo zjesz drugie śniadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 6:10 pm

Po tym wszystkim co ostatnio się wydarzyło, musiała pomyśleć. Nie dobrze zrobiła, że się spiła, że wylądowała na kanapie i w objęciach chłopaka, o którym do tej pory wiedziała tyle co nic. Miała dość Levina, jego zabawy w kotka i myszkę, na zmianę w chowanego. Jego humorki, to, że ciągle ją olewał i pewnie szedł do jakichś innych. Choć pewności nigdy nie ma. Nie miewała o nim wizji. Nie widziała go w swojej przyszłości, więc postanowiła się odsunąć. Aż on zawalczy. Zresztą i tak wszystko psuło to chore uczucie, które kiedyś do niego żywiła, a które sprawiło, że złamał jej serce. Pokręciło się wszystko z Alem, a teraz z Hasparem, który po kilku minutach gadania o nim (choć sam chciał wiedzieć co jest przyczyną jej stanu!) po prostu nie wytrzymał i zatkał jej usta swoimi. Pocałował ją.. gdy ona była pijana, a na dodatek, na drugi dzień to pamiętała. Miała mętlik.
Nie wiedziała czemu, ale podobał jej się. Ten pocałunek, on, mimo iż wcześniej go nie zauważała. Był jej aniołem stróżem, pilnował, by trafiała do łóżka, ale nigdy nie znała go do końca. Haspar, aż dziwne jak jeden pocałunek może wiele uczynić. Wydawałoby się, że zepsuł wszystko, a jednak otworzył im drzwi, jemu drzwi na poznanie swojej królewny z marzeń, a jej na zapomnienie o wszystkich niespełnionych i nieszczęśliwych związkach. Tak...gdyby to tylko było takie piękne. Postanowiła do niego napisać. Stało się jasne, że to on się nią opiekował za każdym razem, nie tylko przynosił wodę, aspirynę, czy pracę. Ale starał się by nie wylądowała w łóżku jakiegoś frajera. I była mu wdzięczna. Jednak tak łatwo wdzięczność pomylić z zauroczeniem i na odwrót. Ona teraz miała wyjątkowo pustkę, szczególnie, że była zbita z tropu. Wydawało jej się, że pała choć trochę do niej sympatią, a tu.. nic. Miała wręcz wrażenie, że jej się to wszystko przyśniło i zwyczajnie się narzuca kolesiowi. Ale wyraził zgodę na spotkanie. Znalazła więc chwilę tego właśnie dnia.
Usiadła na schodach, na końcu korytarza i czekała aż pojawi się w zasięgu wzroku, by móc przez chwilę na niego popatrzyć, przyjrzeć się i ocenić. A przy okazji uśmiechnąć się do swoich myśli. Dopiero teraz wszystko zdawała się zauważać. Jego oczy, przystojną buźkę i dobre ciało, którego.. gdyby nie była tak zamroczona, na pewno nie odpuściła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 6:40 pm

[kolejny dzień, po rozmowie z Laurą]

Odczytał smsa, zaraz po skończeniu biegania wokół zamku. Poczuł się zaskoczony, jeszcze bardziej niż wczoraj, kiedy dała mu do zrozumienia, że wszystko pamięta.
Już miał ułożony w głowie plan, zamierzał wrócić do tego co było przedtem. A teraz zupełnie nie wiedział jak się zachować. Po prostu wrócił z biegania, w swoich czarnych, sportowych dresach, od razu kierując się do zachodniego skrzydła. Zżerała go ciekawość, zupełnie nie wiedział czego się spodziewać. Krążył po tym cholernym skrzydle, szukając dziewczyny, a w głowie opracowując przeróżne szczegóły spotkania.
Dziwne.
No i znalazł. Siedziała jak zawsze olśniewająca i urocza, co biło od niej z daleka. Na chwilę się zatrzymał, nie żeby planował się wycofać i zwiać. Ale był rozstrojony, potrzebował chwili by przestać się tak czuć.
- Hej. Znalazłem Cię - podszedł, po kilku sekundach szybkich rozważań, podczas których podjął ważną decyzję czekania na to co powie i dopiero wtedy myślenia co ma odpowiedzieć. Nie oszukujmy się, Hasper był śmiałym i bezpośrednim chłopcem, zakochanym w sobie i pewnym siebie, ale nie zawsze. Od dłuższego czasu za nią szalał, był gdzieś z tyłu i zupełnie mu to nie przeszkadzało. A dwa ostatnie dni pozmieniały trochę. Dlatego postanowił cierpliwie czekać. A nóż okaże się, że ona tak na serio nic nie chce, napisała do niego tylko po to by się wytłumaczyć, czy coś w ten deseń?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 6:58 pm

Sama nie wiedziała czego chce. Zobaczyć go? Porozmawiać? Wytłumaczyć się, bo przez smsy to tak głupio i mało? Miała mętlik, jak on. Chciała sobie ułożyć jakieś przemówienie, kolejną bajkę, którą z łatwością by przedstawiła, ale nie. Tego dnia wszystko ją irytowało. Wstała, wzięła prysznic i ubrała się. Łaziła po zamku, szukając miejsca, gdzie byłaby sama, gdzie mogłaby pomyśleć, ale ciągle na kogoś wpadała. W końcu usiadła na schodach w ciemniejszym korytarzu. Schowała twarz w dłoniach i czekała, myśląc. Ale jej myśli ciągle wracały do jego pełnych, ciepłych warg, które stykały się z jej i powodowały motyle w brzuchu.
Uśmiechnęła się gdy podszedł, zadarła głowę do góry i spojrzała na niego, lekko przygryzając wargę na jego widok. Przyciągnęła go, by usiadł obok niej i pocałowała go w policzek.
- Mm.. widzę. To dobrze, bałam się, że nie znajdziesz. - Zaśmiała się cicho i spojrzała w dół, na jego dłonie, swoje kolana, a potem przed siebie, jakby chciała uciec wzrokiem. Wydawało się, że chce spleść palce ich dłoni, ale byłoby to zbyt dziwne. Za szybko się to wszystko działo. - Chciałam.. przeprosić za nachalność i za wszystkie kłopoty. Nie wiem w sumie jak mam Ci się odwdzięczyć, bo domyślam się, że to Ty jesteś moim aniołem stróżem i pilnujesz mnie, gdy się nawalę. - Uśmiechnęła się pod nosem, cicho się śmiejąc, bardziej do siebie i swoich myśli. - I ten pocałunek. Nie musi być wiążący, ani to, co potem powiedziałam. Nie będę przecież Cię na siłę przy sobie zatrzymywała, tylko dlatego, że mi się podobało. - Spojrzała na niego niepewnie. - Nie chce, by było niezręcznie. Przepraszam. - Szepnęła i pocałowała go delikatnie w policzek. Westchnęła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 7:21 pm

Przysiadł obok na schodku, chowając ręce do kieszeni bluzy, w której biegał. Był prawie gotowy powiedzieć, że zwiedził całe zachodnie piętro dla znalezienia jej, ale to by brzmiało desperacko. A miał się zachowywać tak, jakby wszystko było po staremu i jakby nic się nie wydarzyło, czekając na to co powie.
- Nie musisz przepraszać, każdy czasem miewa chwile słabości - a że się przy tym upijają, to też nic wielkiego. Rozmowy z Lisą, wydawało mu się że toczą się dwutorowo. Mówi coś na głos, a później sobie dopowiada w myślach, to co powiedziałby normalny Hasper, w każdej innej sytuacji, gdyby rozmówcą nie była właśnie ona. - To nic strasznego. Robiłem to z przyjemnością - Dodał jeszcze wyciągając ręce z kieszeni i splatając dłonie. Krępował się trochę. Jak była pijana, jakoś łatwiej mu szło.
I nie spodziewał się takiego obrotu rozmowy. Powinien coś powiedzieć, zrobić, ale rozpraszała go tym ciągłym cmokaniem w policzek. Co nie znaczy, że nie było fajne. Ale tak jakoś, powinien się ogarnąć. Tak, to było właściwym rozwiązaniem w tej sytuacji. Ogarnąć się.
-A więc, jest normalnie, niczym się nie krępujemy. I nie jest niezręcznie - dodał jeszcze, uśmiechając się na swój hasperowy sposób, szturchając ją lekko, na potwierdzenie swoich słów. Podbudowało go to, że jej się podobała ta sytuacja z pocałunkiem. Gorzej by było, jakby w ogóle jej się nie podobało, albo gdyby go zwymyślała. Po czymś takim by uciekł. A teraz siedzieli sobie, rozmawiając - Możemy się kolegować, jak chcesz. - ot, taka luźna propozycja, z której, miał ochotę krzyknąć żeby tego nie robiła, mogła skorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 7:43 pm

Nie uznałaby tego za desperacje, nie. Ale na pewno by ją lekko zszokowało, że jeszcze ktoś potrafi 'tyle' zrobić, by się z nią zobaczyć. Tak naprawdę to wszystko przypominało pierwsze, młodzieńcze zakochanie. Oboje nie wiedzieli co dalej, co mają zrobić, a czego nie. Każde dotknięcie, muśniecie, chwycenie za rękę było niczym odkryta tajemnica. Pocałunki wręcz były czymś wyjątkowym, nieskazitelnym. Każde spojrzenie wyłapywane, lekkie drżenie, motyle w brzuchu i uśmiechy. Tak, uśmiechy tak wiele zdradzały. Uwielbiała patrzeć na uśmiechy facetów. Odszyfrowałaby każdy. Nie musieli mówić, nie musieli nawet na nią patrzeć, wystarczyłoby gdyby posłali ot takiego jednego. Nie wiedziała skąd się to bierze, ale podobało jej się niezmiernie. Czuła się dziwnie, jak mała dziewczynka odkrywająca na nowo zakochanie, podboje chłopców. Nie miała czegoś takiego, gdy siedziała koło Levina, czy Aleca. Tam starała się by wszystko było poważniejsze, niż wyglądało. Chciała być dorosła. A tu? Oboje z silnymi charakterami, zachowywali się teraz jak dzieci. I wcale im to nie przeszkadzało jak widać.
Zachowywanie się jakby wszystko było po staremu było tchórzostwem. Trzeba było iść na przód, rozwijać to, co mogą rozwinąć, co daje im czas i życie. A nie, chować się za filarem i powtarzać bajeczkę. Może przy niej był inny, może przy innych zachowywał się śmielej - był dupkiem, aroganckim, zadufanym w sobie księciem z bajki, ale czy to było prawdziwe? Musiał się w końcu zastanowić, przy kim tak naprawdę (prócz najlepszych przyjaciół), zachowuje się tak jak mu podpowiada serce. Ona nie chciała udawać, nie chciała mu mydlić oczu cudownymi bajkami. Poznał już część jej serca, tą złamaną, ale też i tą otwartą na nowo.. na niego? Ten pocałunek, choć spowodowany za dużą ilością alkoholu, był wyjątkowy - choć pewnie nie tak to sobie wyobrażał. Bierz, co dają, mówią.
- Mam nadzieję, że kiedyś Ty będziesz miał słabości, a ja wtedy to będę oglądać z uśmiechem na twarzy, tak jak Ty w salonie. - Zaśmiała się cicho i pokazała mu język. Tak, nic wielkiego, pijaństwo to przecież mały pikuś, z jego problemami serowymi, które zaczęły się rozwijać. - Całowałeś z przyjemnością, czy opiekowałeś się mną? - O.. i padła kosa na kamień. Bo pewnie i to i to było przyjemne, ale teraz jak wybrnąć, by jej nie oszukać? Powinni zaczynać dobrze, a nie od kłamstw, jakie później jej zaserwował. Kolegowanie się.., samo to wypowiedziane przez faceta to jak bądźmy przyjaciółmi do zakochanego. Coś okropnego i nie powinien tego robić. Ale przecież nie naskoczy na niego, nie powie mu, że to głupota. Była sobą, nie była fanatyczką, nie szukała na siłę faceta, nie chciała iść z nim do łóżka, jak z pierwszym lepszym, tylko dlatego, że zaczął ją interesować. Bała się tej znajomości poniekąd, ale fascynacja wygrywała. Była bardzo ciekawa, jak wszystko się rozwinie. Czasem aż za.
- Mm.. tak? To dobrze. - Zaśmiała się, gdy ją szturchnął i lekko go połaskotała, przechylając się. Jednak po chwili wróciła na swoje miejsce i spojrzała mu w oczy. - A Ty chcesz się kolegować? Wiesz.. to słowo zabija inne relacje. - Szepnęła i delikatnie przesunęła dłonią po jego ręce, po czym zsunęła ją. Niech się sam domyśli, by ją chwycić za łapkę i spleść palce ich dłoni. A potem niech się dzieje wola nieba.


Ostatnio zmieniony przez Lisa Fouquet dnia Pon Kwi 15, 2013 8:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 8:22 pm

Hasper nie był człowiekiem, który umiał mówić o uczuciach. Pokazywanie ich poprzez drobne gesty, okej. Ale mówienie o tym na głos, czego chce, czego oczekuje było juz czymś ponad jego siły.
Głównie dlatego, że nigdy się nie zaangażował, żeby przejść do momentu, w którym się na głos mówi o tym i to nazywa. Zawsze jego romanse się kończyły następnego dnia, po wyjściu z łóżka bez słowa.
- Wcale nie uśmiechałem się, z powagą Cie słuchałem. Możesz nie wierzyć, ale tak było - stwierdził, próbując sobie przypomnieć sobotni wieczór, ale poza dwoma szczegółami jakimi był Levin, i ich pocałunek reszta jakoś się rozmyła w odmętach pamięci.
i w sumie dla niego też było to świeże i nowe. I wcześniej tego nie przechodził. I nie planował, że wszystko się tak potoczy. Chociaż coraz bardziej mu się podobała ta sytuacja. I jej zachowanie. Może i obserwował ją przez jakiś czas i był za nią, to nie poznał jej aż na tyle, by posądzać o takie swobodne zachowanie. Tak przynajmniej wnioskował, i podobało mu się to. Coraz bardziej mu się podobała.
- Opiekowałem? Chciałem Cię raczej uciszyć, żebyś nie paplała o Levinie, a nie chciałem używać poduszki. Co nie znaczy, że nie było przyjemnie. Było, ale byłaś pijana i to chyba było niewłaściwe - przynajmniej wtedy tak uważał i dalej się tego trzymał. Był dumny z siebie, że się opanował.
Co mogło jednak wskazywać na to, że po części było to wyrazem opiekowania sie dziewczyną.
Przejechał ręką po włosach, zaraz po tym jak ona jej dotknęła, żeby tylko coś z nimi zrobić. Starał się uśmiechać cały czas pod nosem i obserwować ją kątem oka. - Możemy się nie kolegować. Nie musimy zabijać innych relacji - cokolwiek to stwierdzenie znaczyło. W jego języku znaczyło dużo, chociaż nie koniecznie musiało znaczyć dużo w jej słowniku.
- Ewentualnie możemy powtarzać takie siedzenie na kanapie. - No, dalej, powinien coś zrobić, o czym dobrze wiedział, żeby nie uciekła. Tak przynajmniej stwierdził. Nikt nie może ciągle robić pierwszego kroku. - Albo możemy powtarzać, tylko całowanie się, bez alkoholu i głupich powodów do picia - stwierdził w charakterze żartu, prostując nogi i poprawiając spodnie. Żeby przez chwilę mieć co robić odpalił fajka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 8:54 pm

Lisa też miała z tym problem, więc dobrali się niezwykle dobrze. I pewnie będzie przez to wiele nieporozumień i idiotycznych sytuacji, ale cóż, raz się żyje. Ona już chyba nie mogła mieć gorzej, przynajmniej tak uważała. Dla niej gesty, spojrzenia i cała ta otoczka była lepsza od zabaw erotycznych, a czasem i bardziej od związku. Nikt nie kazał im mówić, wyznawać co czują teraz, za tydzień, czy za miesiąc, gdy może dojdzie do czegoś więcej. Liczyły się gesty, nie słowa. A ona naprawdę chciała czegoś innego, odmienności, oderwania się od rzeczywistości. I z nim na chwilę mogła tego zaznać, dopóki był obok. Choć może to ckliwe, ale jednak czuła się jak piętnastka, która odkrywa seksualność.
- Mm.. niech Ci będzie, mi było wesoło, zresztą. Nie kwestionuje się zachowań po alkoholu. - Uśmiechnęła się i znów zaczepnie pokazała mu język. - I dziękuje, że słuchałeś. Choć widziałam, że nie byłeś zadowolony. I.. fakt, uciszyłeś. Ale to chyba wiele zmieniło, co? - Spojrzała mu w oczy. - Nie chce byś myślał, że lecę na Ciebie, bo mnie pocałowałeś i cholernie mi się podobało. Po prostu stałeś się barierą, oddzieliłeś mnie od tego, co mnie męczyło i naprawdę dziękuje. Nie mówmy czy było to właściwie, czy nie. Nie jestem jedną z cnotek, które uderzą Cię za to twarz za to, że pocałowałeś. Stało się, prawda? Nie żałuje. - Mruknęła z uśmiechem, nie mówiła zbyt głośno, jakby bała się, że ktoś ich usłyszy. Podsłucha. A tego nie chciała. Wystarczało jej plotek. Zabrała więc rękę i wsadziła obie między kolana, lekko zmieszana. Nie chciała się jednak narzucać. Tak, trzeba było wystopować.. wszystko powoli. Spojrzała jednak na niego po chwili, przekręcając lekko głowę. - Co masz na myśli mówiąc nie zabijać innych relacji? - Uniosła brew do góry. Nie chciała tego interpretować po swojemu, bo zazwyczaj wtedy się rozczarowywała, więc chciała, by on jej to wytłumaczył. To mogło znaczyć wiele, pozytywnie, jak i negatywnie. Jednak dalsze jego słowa przelatywały przez nią jak przez sitko. Dopiero zatrzymała się na całowaniu. Cholera. On to powiedział?
- Mm.. no wiesz, jeśli zasługujesz? - Stanęła na pierwszym stopniu, co by była wyższa od niego, ale ledwo się z nim równała, tak więc, gdy odpalił papierosa, zabrała mu go. Zaciągnęła się dwa razy i dmuchnęła w niego dymem, oddając mu o chwili go. - Chciałbyś? Tak szczerze.. powtarzać to, na trzeźwo? - Uniosła brew do góry, spoglądając na niego spod rzęs. Była jednocześnie rozbawiona, ale też i skrywała coś w sobie, jakąś chęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 9:30 pm

Okej, wszystko sobie przetrawił, poukładał w głowie, całokształt całkowicie mu się podobał. Nie zamykał żadnych furtek, zawsze mógł się wycofać nawet. Ale nie chciał. To mogło być coś całkiem innego, ożywczego, czego jeszcze nie doświadczył nigdy.
- Dobra, znowu mówisz. Dużo mówisz. Powoli, od początku - sporo mówiła, to fakt, a on wolał omijać używanie słów jak najczęściej się tylko dało. Popatrzył jak zaciąga się jego papierosem i dmucha mu w twarz, rozwiał ten dym, patrząc na nią
Stał teraz na przeciw niej, ciągle mając tą przewagę kilku centymetrów. - Skoro już zauważyłaś, że to ja byłem tym od przynoszenia wody, aspiryny i prac, to możesz z tym zrobić co tylko chcesz. - Powiedział odbierając papierosa i zaciągając się raz po raz dymem. - Nie muszę Ci się podobać. Nie musisz nic do mnie czuć po tamtym - wzruszył ramionami, patrząc na urocze dziewczę, do którego sam bardzo dużo czuł, ale nie umiał tego zdefiniować.
I bum, nie wiedząc za bardzo co zrobić, po prostu objął dziewczynę lekko w pasie i pochylił głowę, a później już poszło błyskawicznie, zupełnie jak za pierwszym razem. Po prostu ja pocałował, odrobinę dłużej niż w tedy, odrobinę mocniej, z większym uczuciem. Bo nie bardzo wiedział co jeszcze może powiedzieć. I papieros się dopalił. A gdy przestał, spojrzał na nią, z uśmiechem pod nosem i zabrał ręce z jej tali, chowając je do kieszeni. - Sama oceń, czy zasługuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Wto Kwi 16, 2013 4:56 pm

Trzeba szukać nowości, prawda? Mieli tyle przed sobą, ale w końcu mogli próbować? Nikt im nie zabroni być ze sobą, nikt im nie powie, że robią źle, bo to ich sprawa. Ich sprawa, czy się całują, chodzą za rękę, spotykają się na randkach, czy olewają. Kumple, to kumple. Ale zawsze od tego wszystko się zaczyna. I jeśli naprawdę między tą dwójką kiedyś, cokolwiek miałoby zaistnieć, to nigdy nie powinni się zaprzyjaźniać. Bo wpadliby w największy syf. Jak mówią, ryzyko to zabawa, a nie wszystko muszą robić na serio.
- Lubię.. i czasem tak mam. - Zarumieniła się lekko i zacisnęła usta. No dobra, za dużo mówiła i co z tego, przynajmniej nie stała jak kołek i patrzyła się na niego cały czas. Dopiero, gdy ją przymknął tak zrobiła. Spoglądała w jego oczy, stojąc na stopniu. Złączone nogi, splecione dłonie i lekki, niewinny uśmiech. Zupełnie jakby zamieniła się z niewinną dziewicą. Spojrzała mu prosto w oczy, przesunęła palcami po jego policzku. - Wiele bym chciała zrobić, ale nie zawsze wypada. - Zaśmiała się. - Ty też nie musisz nic czuć, przecież nie zmuszamy się, prawda? - Pokręciła głową, spojrzała w bok i odetchnęła głośno. Spojrzała znowu na niego i zbliżyła się, szepcząc mu do ucha. - Problem w tym, że niekoniecznie mi się nie podobasz... - I znowu wróciła na swoje miejsce, uśmiechając się delikatnie, bardziej pod nosem i do siebie. Założyła kosmyki blond włosów za ucho i spojrzała na swoje stopy. Nie chciała więcej mówić, w końcu była taka rozgadana, a jemu najwidoczniej nie odpowiadało to. Była gadułą, ale tylko wtedy, gdy się denerwowała. Nie chciała tracić kolejnego chłopaka, który mógłby coś zmienić w jej życiu. Może to właśnie ten?
I po chwili nie miała już wątpliwości. Zamknęła się do końca, on ją zamknął. Przyciągnął ją do siebie, pochylił się nad nią. Spojrzała mu w oczy i wtedy wpił się w jej usta, a ona mu na to pozwoliła. Znowu, drugi pocałunek, zupełnie inny niż po pijaku. Bardziej namiętny, dłuższy, z widoczną ochotą. Nie chciała tego kończyć, choć byłą zaskoczona. Przymknęła oczy i westchnęła cicho w jego usta. Oparła dłonie o jego tors i zeszła ze stopnia, gdy się od niej oderwał. Zagryzła wargę i gdy powiedział coś bardzo głupiego, zaśmiała się i pokręciła głową. Zamiast mu odpowiadać, stanęła na palcach i pocałowała go, wplatając w jego włosy palce. Wkopał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hasper Knörzer
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Szwajcaria
Liczba postów : 53
Join date : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Wto Kwi 16, 2013 11:43 pm

On nie był rozgadany. Nie mówił więcej, niż wymagała tego sytuacja. Wolał słuchać i obserwować, taki typ człowieka. I chociaż na serio nie przeszkadzało mu, że ktoś dużo mówi, to wolał aby na chwilę przestała. Potrzebował kilku sekund na poukładanie sobie tego, ogółem na podsumowanie w głowie, bo po prostu był takim człowiekiem, często tak miał. I nie uważał tego za swoją wadę. Mogła mówić i mówić, ogółem mu to nie przeszkadzało, mógł jej słuchać godzinami. Tylko musiała od czasu do czasu dać mu chwilę, takiego "zacięcia się" i na kilka sekund, może czasami i minutę przestać mówić. Wtedy mógłby być tym chłopakiem, który mógłby coś zmienić w jej życiu. Mógłby chociaż spróbować. I podobało mu się to, że chyba zdawała się mu na to pozwalać.
- Możemy razem robić rzeczy, których nie wypada - ot, propozycja, sugestia podbudowanego jej słowami chłopaka, który zaczął nagle wyczuwać pewniejszy grunt, zyskując odrobinę pewności siebie.
Co mogła dostrzec w oddawanych pocałunkach, bardziej namiętnych, bardziej zaangażowanych, bardziej zdecydowane.
- Chodź, odprowadzę Cię do pokoju. I muszę wziąć prysznic - stwierdził po dłuższej chwili nic nie mówienia, po tym jak już się od niej oderwał. I wrócił na ziemię, próbując jakoś nie dopuścić sytuacji w której mogłaby nie daj boże zapytać o to, co to znaczy, albo żeby musiał nazwać swoje uczucia. Na to będzie jeszcze czas później, jak się ze wszystkim oswoi i sam przed sobą to nazwie.Chociaż miał nadzieje, że Lisa nie będzie go to tego zmuszać. No i nie zapominajmy, że biegał i przyszedł do niej prosto z dworu, gdzie ćwiczył, w dresach i mało wyjściowo wyglądając. Przynajmniej jak na siebie samego. No w każdym bądź razie wyciągnął w jej stronę dłoń, czekając aż się poruszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Wto Kwi 23, 2013 5:15 pm

- Chciałbyś. - Szepnęła. Nie pytała, to było stwierdzenie czystego faktu. Oboje by chcieli, ale żadne z nich nie miało na tyle odwagi, szczególnie teraz.. gdy mogli zrobić coś na nowo. Zacząć swoją znajomość naprawdę, a nie tylko widywać się po pijaku, gdy mógł ją odprowadzić do łóżka i kilka chwil spędzić z nią sam na sam. Kładła się wtedy spać, nieświadoma swojego księcia na białym rumaku. Uśmiechnęła się delikatnie patrząc na niego i bawiąc się skrawkiem jego koszulki. O, stał się pewniejszy, już zaczął swoje podrywanie, co było dość zabawne, bo wcześniej jedynie na nią patrzył i coś od czasu do czasu powiedział. Zastanawiała się czy to nie jest jakiś problem z nią, bo widziała go z innymi dziewczynami i nie miał tego problemu, no ale martwić się będzie potem. Teraz miała inne zajęcie.
Gdy się w końcu od niego oderwała, a trochę to trwało, bo naprawdę jej się cholernie podobało to jak ją całował. Naprawdę. I nie chciała jakoś odsuwać się od jego miękkich ust. Niestety musiała, chociażby po to by zaczerpnąć powietrza. Oparła czoło o jego brodę i uśmiechnęła się delikatnie do siebie.
- Mm.. a nie możemy iść do Ciebie, weźmiesz prysznic, jak poczekam na Ciebie w łóżku? - Podniosła głowę i spojrzała na chłopaka. Poruszała zabawnie brwiami i zaśmiała się cicho. Podała mu swoją dłoń, gdy ją chwycił splotła palce ich dłoni. Uśmiechnęła się lekko i westchnęła. Skierowała się do jego oczywiście pokoju, gdzie mogli pobyć trochę sami. Ona z koleżankami nie miała spokoju. A co do spokoju. Mógł być pewien, że nie będzie nalegać. Że nie będzie wyczekiwać tego momentu, przypominając mu co chwilę, by się zdecydował czy ją kocha czy nie. Chciała by wszystko było naturalne, by w końcu się udało, ale cholera wie co przyniesie czas.

//zt.
boże nareszcie, przepraszam strasznie, ale ten tydzień to była masakra na kółkach . ;c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: KORYTARZ   

Powrót do góry Go down
 
KORYTARZ
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: SKRZYDŁO ZACHODNIE :: II PIĘTRO-
Skocz do: