Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 PRZY SCHODACH

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: PRZY SCHODACH   Nie Mar 10, 2013 7:19 pm

Szerokie, kamienne schody łączące piętro pierwsze z drugim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jakob Goetz
Uczeń
avatar

Skąd : Malmo
Liczba postów : 21
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Wto Kwi 16, 2013 7:51 pm

A niechże schody zostaną zaszczycone naszą obecnością i nie będziemy czynić z nich forever elołnów.
Co tam persona Goetza robiła? A no bo jeśli twoi współlokatorzy to tępe xxxxx, niewyżyci seksualnie gwałcący poduszki po omacku..no to w końcu masz dość przesiadywania w pokoju prześmierdniętym od zapachu seksu, zgniłych śmieci i zaśmierdłych niepranych od miesiąca skarpetek. Oczywiście wszystko to nie należało do Kubunia. Gdzieżby on bałaganił. Wyjątkowo w jego części mieszkalnej panował jako taki porządek, w przeciwieństwie do jego życia i myśli pałętających się bezwiednie w głowie. No, ale jednak daleko mu było do perfekcyjnej pani domu. Wracając do obecnej chwili. Marcel siedząc na schodach przewracał kartki nowego horroru, który ostatnio wpadł mu w łapki. I tak jak pisałam krótko, ty jedz, ja idę czytać kartę. PS. Nie umiem zaczynać Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaya Wescott
Uczennica
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 29
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Wto Kwi 16, 2013 8:06 pm

Kayka włóczyła się po zamku. Od kilku dobrych miesięcy miała mętlik w głowie. Nie wiedziała co się dzieje, nie chciała chodzić na te spotkanka z pedagogami i psychologami, co by radziła sobie z mocą i sercem, nie patrzyła przed siebie. Popełniała ten błąd, że musiała się odwracać. Ich wszelkie wspomnienia, randki, zdjęcia, to wszystko trzymała i w głowie i w biurku, do którego nikt nic nie mógł wkładać. Nie miała obsesji. Już dawno dała sobie ze wszystkim spokój. Pozostała tylko złość, nienawiść i aż dziw, że go nie zabiła w gniewie. Może jednak to wszystko było przesiąknięte innym uczuciem? Ważniejszym?
Czy go kochała? Tak, oczywiście, ale za cholerę mu tego nie powie i nie przyzna się do tego, choć pewnie i tak to wiedział. Teraz wszystko się zmieniło, teraz zachowywali się głupio, niedojrzale i pokazywali największe swoje słabości, bo wszystko zaczynało się od nowa. Ich pseudo związek zacieśniał się z dnia na dzień, by pod koniec tygodnia (załóżmy), znowu mogli się od siebie odsunąć, ze względu na durną, głupią kłótnie. Czy to z zazdrości, czy z nudów, to było mało ważne. W każdym razie miała mętlik, poważny. Bo chcąc nie chcąc wciąż czuła coś, czego nie potrafiła opisać, nie potrafiła powiedzieć i się przyznać. Wszystko dusiła w sobie, wyżywała się na swoich ofiarach, potencjalnych, czy też przypadkowych. On nie mógł wiedzieć. Czemu? Bo najzwyklej w świecie bała się zranienia i odrzucenia. To było proste, takie ludzkie, aż dziwne, jak na panią śmierci. Tak więc próbowała trzymać się na dystans, ale ostatnimi czasy nie dało się. Nie raz wylądowali przez to w wiadomej sytuacji, nie raz się całowali i znowu policzkowali. Ale nie mogą narzekać na nudę i rutynę. To z pewnością.
Tak więc spacerując ubrana właśnie tak, w końcu trafiła do skrzydła wschodniego. Chciała gdzieś usiąść, gdzie było cicho i nie musiała patrzeć na lafiryndy. I jeśli nie one, to on. Zobaczyła go przy schodach i mimowolnie się uśmiechnęła. Poprawiła rozpinaną, czarną bluzę, na dodatek jego - bo kiedyś mu perfidnie ukradła i nie oddała, poprawiła kaptur i westchnęła. Stanęła przy nim, po raz pierwszy chyba wyższa od niego, a jej brzuch miał na wysokości głowy.
- Ekhm... tarasujesz grubasie. - Mruknęła jedynie i uniosła brew do góry. Lubiła horrory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jakob Goetz
Uczeń
avatar

Skąd : Malmo
Liczba postów : 21
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Wto Kwi 16, 2013 8:48 pm

Ten mętlik chyba był zaraźliwy, bo Kuba posiada go również od dłuższego czasu. W sumie od tamtej pamiętnej imprezy, gdzie zaczęli po prostu..gadać. Czy tam kłócić się. Może napisanie, że jego cały światopogląd runął to jest zbytnie wyolbrzymienie, ale tak właśnie się czuł wtedy, a to uczucie pozostało do tej pory. Tylko, że z czasem do tego uczucia zaczęły dochodzić nowe. Bardziej wyraźne, ale i bardziej mącące w głowie. On nigdy nie potrafił nazwać własnych emocji. Był emocjonalnym analfabetą, którego nikt nie nauczył znaczenia słowa 'miłość', 'uczucie'. Bo któżby miał? Patologiczni rodzice? Czy siostra, która odeszła zbyt wcześnie, by sama dowiedzieć się czym jest to pojęcie. Jeżeli nikt nie nauczy cię jeździć na rowerze, to nie będziesz umiał. Oczywiście znajdą się jacyś masochiści, samobójcy, co to sami próbować będą posiąść wiedzę. Ale Goetz nigdy nie był typem samobójcy. To niech mi ktoś powie skąd on ma wiedzieć jak kogoś pokochać, jeśli nigdy sam nie był kochany? Kaya mogłaby zostać jego nauczycielką. Pokazać odcienie życia o których istnieniu nawet nie zdawał sobie sprawy. Ale za każdym razem, gdy ją widział nie tylko jego uczucia nabrzmiewały, ale również .. niepokój. Niepokój przed nieznanym, przed wkroczeniem w miejsce, które dla niego było 'Atlantydą'. Słyszał o jej istnieniu, ale nie wierzył, że na prawdę istnieje. Po prostu bajka, kolejna, której nie słyszał, a którą opowiadają nam rodzice za młodu. Był zbyt zaczytany, by zauważyć wcześniej jej obecność. Podświadomie zdawał sobie sprawę, że ktoś przechodzi i wyłącznie w podświadomości pozostała ta informacja. Najpierw usłyszał jej głos, dopiero potem podniósł głowę i ujrzał blondynkę. Jego oczy zaiskrzyły się rozbawieniem, a lewy kącik ust prawie niewidocznie drgnął ku górze. Grubasie? -Przynajmniej moja bluza na Ciebie pasuje.- Mruknął spokojnym tonem i wstał. Stali na przeciwko siebie wyłącznie z 2,3 kroki ich dzieliły. Jakob wziął głęboki wdech. - Cześć Wescott- Skomentował zamykając książkę, wpatrując się w jej oczy. Ale on ani drgnęł, choć jego podświadomość wręcz wyrywała się do przodu w poszukiwaniu ciepła jej ciała i dotyku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaya Wescott
Uczennica
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 29
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Wto Kwi 16, 2013 9:06 pm

Czy ją ktoś nauczył tej całej miłości? Nie. Też nie miała najlepiej, choć nie tak jak on. Ale nie była ciepłą kluseczką, dziewczynką, która zakochuje się w pierwszym lepszym, bo spojrzał na nią i się uśmiechnął. Bardzo długo nie znosiła się z Marcelem. Tak, Marcelem.. nie znosiła jego pierwszego imienia, zawsze gdy się wkurzał wolała na niego EJ, MARCEL.. gnojku *seria przekleństw*. Wkurzał się o to czasami, ale może to tylko o te przekleństwa. W każdym razie odróżniało to jej głos, od wszystkich jego fanek, które latały nieprzytomnie za JEJ seksownym tyłkiem Goetza. No ale wracając do nie znoszenia tego typka. Miała z nim problem, wielki problem, aż do owej, pamiętnej kłótni, gdzie wyszło na jaw, że nie znosi jej z jakiejś zazdrości i z pierwszego, mylnego spojrzenia. A potem jakoś wszystko się potoczyło. Byli ze sobą przez jakiś czas i naprawdę to dobrze, mimo tych wszystkich kłótni, cholernych nieporozumień i burzliwych nocy. A teraz.. tkwili w beznadziei. Pomiędzy czymś co zwało się nienawiścią, a miłością, której żadne z nich nie chciało zdefiniować, a tylko my to możemy zrobić. Nie miała ochoty o tym rozmawiać, ale nie raz zazdrość ją zżerała. Czasem pokazywała ją, czasem trzymała język za zębami. Byli wolni, mogli robić co chcieli i nikt ich nie trzymał. A czy byłaby dobrą nauczycielką? Wątpię.. jedyne co, to mogli powoli się sami uczyć, oboje, w tym samym czasie. Na doświadczeniach, wspomnieniach, błędach. Tak jak robili to już nie raz. Tylko mogliby zacząć brać to do siebie, a nie powtarzać w kółko historii. Nie potrzebne im to było. Paraliżował ich jedynie strach...
Dziewczyna stała nad chłopakiem i myślała naprawdę o wielu rzeczach, a połowa z nich nie miała w ogóle znaczenia i sensu. A gdy wstał, spojrzała do góry i westchnęła. W trampkach nie było tak wesoło. On stał sobie wysoki, chudy i przystojny, a ona mała i taka.. jego? Zaraz, zaraz.. to nie tanie romansidło. Po prostu, wyglądała jak zwykle.. ładnie. No.
- Prawda? Przecież jestem taka wielka.. jak wieloryb. - Prychnęła. No tak, musiał się odgryźć, choć wiedział jak przeczulona jest na tym punkcie, choć miała dobrze wyregulowane ciało, lekko umięśnione. Bez wyraźnych warstw tłuszczu, ale nie była patykiem czy wieszakiem. - Cześć G. - Mruknęła i też spojrzała w jego oczy, zbliżając się o jeden krok. - Czemu stajesz mi na drodze i nie dajesz uciec? - Uśmiechnęła się lekko, uniosła kącik ust i zmrużyła oczy. Całkiem przyjaźnie. Musiała mieć dobry humor. - Nie potrzebuje Cię tutaj.. - Szepnęła mu do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jakob Goetz
Uczeń
avatar

Skąd : Malmo
Liczba postów : 21
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Wto Kwi 16, 2013 9:46 pm

Ja wiem czemu ona lubiła do niego 'Marcelować', bo on nienawidził 'Marcelowania'. Jego pseudo matunia dała mu tak na drugie imię, po jakimś tam wujku, który umarł przed jego narodzinami. Nie znał gościa, ale znając swoją rodzinę, nie mógł być w porządku. A, że Kuba od rodziny chciał się odciąć każdym połączeniem jakie istniało między nimi..to i tego Marcelowania nie lubił.
Tłum fanek xd OKEJ załóżmy, że w kółku różańcowym mają go na obrazie i codziennie zdrowaśki lecą w jego kierunku. On ma tłum fanek, a ona jeszcze większy tłum wielbicieli przez który czasem kurwica strzela Goetza. Nigdy nie był spokojny. A widząc paru po kolei z rzędu, gdy wodzą za nią wzrokiem zbytnio go ten fakt nie uszczęśliwia, wręcz podjudza skrzętnie ukrytą w nim zazdrość, dodając więcej opału do ognia. CHyba nawet nie zdawali sobie sprawy, jacy podobni do siebie byli. Jakob i Kaya zupełnie jak jeden umysł podzielony na dwie części. Dalej będą tkwić w tym bagnie, w którym są teraz, czy w końcu któreś z nich zaryzykuje, okaże się odważniejsze? Ktoś by zapytał..a niby co mają do stracenia? Goetz z pewnością odpowiedziałby, że 'wszystko'. Gdyby próbowali iść w bardziej poważną relację i obydwoje by się zawiedli..czy dalej łączyłoby ich to co teraz mają? Nie. CHyba nigdy nie byłoby już tak samo. Tylko gorzej, gorzej i gorzej. W jego głowie, wciąż odbijają się echem słowa matki "niesiesz tylko ból i nieszczęście, pozostawiasz trupy po sobie". Nie mógł jej zranić. Nie jej. Jedynej dziewczyny, która wydobyła z jego najodleglejszych, najciemniejszych zakamarków człowieczeństwo, które sam się dziwił, że posiada. Sądził, że jest już jak zepsuta maszyna bez wymiennych części, nadająca się tylko na złom. A jednak przy niej czuje, jakby jeszcze miał jakąś szansę. Czuje..nadzieję.
I właśnie przez takie nieporozumienia, przez takie głupoty cały czas się kłócą. Nie miał na myśli tego, że jest gruba. Wyłącznie to, że jeżeli on jest gruby to ONA nie będzie miała problemu, by wcisnąć się w jego bluzę. No bo gdyby był takim patyczakiem...no wiadomo bluza i tak by pasowała, ale nie byłaby już taka luźna. oO I gadaj tu z babami xd Wieloryb. Spojrzał się na nią rozbawiony i uśmiechnął pod nosem. -Po prostu..dobrze w niej wyglądasz.- Skomentował z cieniem rozbawienia w tle. - Czemu chcesz przede mną uciekać? - Czy jest coś bardziej irytującego, niż odpowiadanie pytaniem na pytanie? Zamiast przesunąć się w bok, on zrobił krok do przodu jeszcze bardziej zmniejszając dystans pomiędzy nimi. Patrząc na nią z góry, przekrzywił lekko głowę na bok. Zacisnął mocniej ręce na książce, gdy przyszła mu ochota na odgarnięcie jej włosów z twarzy. - I dlatego tu jestem. - Odpowiedział również szeptem, muskając lekko czubkiem nosa jej ucho. Wodził chwilę jeszcze noskiem wzdłuż jej szyi, delektując się zapachem jej skóry. Ponownie jeszcze mocniej zacisnął palce na książce i zrobił pół kroku w tył, pochylając lekko głowę i przymykając oczy. Pragnął jej. Nie mówię tylko o sferze cielesnej. Ale rozum obecnie miał przewagę nad sercem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaya Wescott
Uczennica
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 29
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Sro Kwi 17, 2013 2:40 pm

A ona uwielbiała. Jego imię kojarzyło jej się z 'jakop'.. 'ja.. kop..'ja.. kopie'. No nic innego, jak nogą w tyłek. A poza tym Kubuś do niego nie pasowało. Brzmiało to jednoznacznie - jak jakaś przymilająca się panienka. Tak więc Marcel brzmiało wręcz idealnie z jej przekleństwami, jak i jego nazwisko ( choć i ono nie wiadomo skąd się urwało). Ot taka mała dygresja na temat jego nazwiska. No, ale jak zacznie czepiać się jej imienia, to go zabije. Ta, bo Kayka to nie Kayka, a Katherina.. Kto daje takie imię dziecku? Rodzice, pod tym względem, wyjątkowo jej nie kochali. Tak więc wszystkim przedstawiała się Kaya, jeszcze by ją Marcello wyśmiał, a to by się skończyło patelnią w łeb.
Ona była święcie przekonana o tych ołtarzykach, zdjęciach, wzdychaniach do jego osoby, bo był przystojny. A tacy są zawsze oblegani. Wystarczy zresztą spojrzeć na gif i od razu ślinka leci. Dobra dupa nie jest zła i te sprawy. Nie zdziwiłaby się, gdyby tak naprawdę 3/4 dziewcząt marzyło i śniło o wielkich wyczynach, ale niestety. Ten Pan był zarezerwowany, a przynajmniej tak się Wescott wydawało. Bo gdzieżby on tykał inne, przez myśl jej to nie przeszło - dopóki tego nie zobaczyła. A to naprawdę bolało, jednak dziewczyna starała się tego nie pokazywać. Chciała dalej być zimna, wolna, niezależna, a nie poddawać się kiepskiemu uczuciu, czy rozpaczy. Nie była desperatką. I tkwili tak już jakiś czas. Ona patrzyła na niego, on na nią.. oboje w ramionach innych. Nigdy się nie udawało. Więcej niż tydzień nie przetrwały takie znajomości, bo oni potrzebowali czegoś innego. Może siebie? Przecież nie mogli powiedzieć, że była u nich rutyna, że było kolorowo na początku, w środku, czy nawet na końcu. Ten związek nie opierał się na słodkich słówkach, seksie dzień i noc, choć się pojawiał, ale na kłótniach, burzliwych rozmowach, wieczorach i godzeniu się - które chyba było najprzyjemniejsze z całego zestawu. Lubiła przy nim być i nie kryła tego, nawet jeśli miała chamskie odzywki - on też nie szczędził.
Dobra, dobra, teraz to się po prostu koleś wykręca. Zawsze jej mówił, że jest tłuściochem, to teraz nagle, że niby chuda, tak? I wie doskonale, że nie uwierzy w te brednie. Spojrzała na niego unosząc brew do góry i pokręciła głową, jednak uśmiechnęła się. Niech już sobie pójdzie, bo zwariuje..
- Lepiej przynajmniej od Ciebie.. grubasie. - Pokazała mu język, dziecinnie, jak zawsze i wywróciła oczyma. Rękawy sięgały jej za palce dłoni, także zawinęła je lekko. - Hm.. - Spojrzała w dół na swoje trampki i po chwili wprost na niego. - Sama nie wiem, bo chcę uniknąć głupich kłótni i docinków? Albo po prostu boję się, że przebywając przy Tobie... wszystko wróci? - Szepnęła i mrugnęła do niego, chcąc oczywiście wszystko rozbawić, a nie by stało się to jakimś poważnym wyznaniem. - Jesteś wredny. - Szepnęła i przymknęła oczy, czując jego nos sunący się po jej szyi. Wiedział jak bardzo to lubi, jak jest w tym miejscu delikatna i wrażliwa, no i padalec to wykorzystywał! Gdy się odsunął przełknęła głośno ślinę i zagryzła mocno wargę, co by się nie rzucić na tą świnię i go nie całować. Nie wypadało, no. Ale szybko zacisnęła piątki na jego koszulce i przyciągnęła go do siebie. Zadarła główkę do góry i spojrzała mu w oczy. - Nienawidzę Cię... Goetz.

// PODPIS ! TROUBLEMAKER *.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jakob Goetz
Uczeń
avatar

Skąd : Malmo
Liczba postów : 21
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Sro Kwi 17, 2013 7:25 pm

Hm.. nie myślałam o tym imieniu w ten sposób wcześniej. Ale w sumie teraz wydaje się jeszcze bardziej idealne dla niego, niż wcześniej. Może i kopać fizycznie to nie kopał, ale mógł bez problemu skopać komuś psychikę...no i jeszcze ogółem życie samo dawało mu kopa. Natomiast Katherina kojarzy mi się tylko z huraganem. I w sumie również do niej pasowało. Przychodzi, robi szum w jego życiu, jakiego jeszcze nie widział na tym świecie, a potem przechodzi i zostawia go z tymi całymi szkodami, które spowodowała samego. On ponownie skleja swoje rozklekotane serduszko, a potem ona znowu powraca i kolejny raz przewraca jego życie do góry nogami. To zła baba!
Ja lubię wygląd Kubuńka, ale czy od razu sądzić, by był mega, zajebiście przystojny? Naah. Nie, ale ma coś w sobie, co powoduje, że go lubię. Nie jest moim wyśnionym księciem z bajki, bardziej niedocenionym giermkiem, stojącym na uboczu. Ale co nie zmienia faktu, że wielbię gościa. Na jego gif? To kurde bardziej na jej! To ona ma półnagie animacje w podpisie, które są bardzo mruu. Kubuniowi na żywo taka scenka na pewno bardzo się podobała. Na pewno ich związek nie był..normalny. Ale jak dwójka nienormalnych ludzi, może tworzyć związek normalny? Nie było opcji. Coś zawsze musiało nie grać, zawsze musiał być nie ten czas dla nich, nie ta chwila.
- Z tym mógłbym się kłócić ...- Odpowiedział niepozornie unosząc oba kąciki ust. Dla niego to Kajka zawsze wyglądała najlepiej bez niczego. Bluza jego, jej...whatever. On ma inne zdanie. - Ty chyba masz słabość do tłuściochów.. - To nie było do końca pytanie, ale stwierdzenie również nie. Z zainteresowaniem i zarazem rozbawieniem w oczach, przyglądał się jej z lekko przekrzywioną główką. -Wszystko? - Udawał, że nie wiedział o czym mówiła. CHociaż w sumie do końca nie miał pojęcia, co tam siedzi w tej jej blond główce. Powtórzył po niej mrużąc lekko oczy, jakby próbując wkraść się w jej myśli. Jest wredny. No jest. - Ale to już chyba wiesz. - Zaśmiał się pod nosem i uniósł lekko brew. Gdy przyciągnęła go do siebie książka jakoś automatycznie wyparowała z jego rąk. Wziął głęboki wdech i zatrzymał czas. Wpatrywał się przez dłuższą chwilę w jej nieruchome oczy skierowane na niego. Nachylił się lekko nad nią i musnął delikatnie ustami jej wargi. Nawet nie wyobrażał sobie, że tak za nimi tęsknił. Odsunął się od niej i odłożył książkę na schody w bezpieczne miejsce. Oczywiście nie martwił się o horror. Tylko pragnął na sekundkę oderwać myśli od tego mętliku w głowie. Owinął jej jasne pasma włosów wokół swojego palca, bawiąc się nimi. Przedłużał ten moment jeszcze przez trzy minuty, gdy Kaya wyrwała się z sideł czasu. Wciąż bawił się jej włosami. - Zdajesz sobie sprawę z tego, że nie umiesz kłamać ..prawda? - Przy nim nigdy nie umiała przynajmniej.

//tak uznałam, że ładnie pasuje do sytuacji :DD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaya Wescott
Uczennica
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 29
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Sro Kwi 17, 2013 7:53 pm

- Oh, jaki Ty zabawny. - Prychnęła cicho i spojrzała na niego rozbawiona. No jeszcze się pobiją teraz o to, kto lepiej wygląda, choć wiadomo, że ona. Nawet bez tych ubrań. A skoro wolał ją nago, to mógł mieć. Nikt mu nie zabraniał, wystarczyło się tylko trochę postarać. - Mam słabość do jednego tłuściocha, gwoli ścisłości. - Szepnęła i odwróciła wzrok. Sama nie wiedziała czemu to powiedziała. To wszystko płynęło, przy nim mózg jej się wyłączał, a serce grało pierwsze skrzypce, choć zupełnie jej to nie odpowiadało. Zazwyczaj była zimna, opanowana, w końcu Pani Śmierć, chodząca z kosą i podcinająca innym skrzydła. Ale przy nim, nawet nie potrafiła szczerze powiedzieć mu jak bardzo go nienawidzi - bo nie były to prawdziwe uczucia. Sprawiał, że w jej głowie powstawał mętlik. Mieszał jej w życiu, w głowie, w uczuciach. Przychodził, odchodził, pozostawiał dziury, a potem łatał je swoją obecnością, tak łatwo. Wszystko tak łatwo mu przychodziło, na tyle mu pozwalała - głupia. Wszystko? Mogła tylko kiwnąć głową, na potwierdzenie swoich słów,a potem westchnęła. - Wspomnienia, uczucia.. sam wiesz doskonale jak było. - Mruknęła jedynie, nie patrząc na niego, bo wtedy spaliłaby buraka. Miała otoczkę na ludzi, a on, z wielką łatwością ściągał jej klosz i nie pozwalał zakrywać się.
Gdy zatrzymał czas na te cztery minuty nie mogła zrobić nic, nawet o tym nie wiedziała, ale gdy czas znów płynął, a on stał blisko i owijał sobie jej kosmyk blond włosów na palec, dostrzegła brak książki. Zmrużyła oczy, zamrugała kilka razy, ale nie skomentowała. Spojrzała tylko ponownie na niego i nie dała po sobie niczego poznać. Nie potrafiła kłamać, nie potrafiła ukryć przed nim wszystkiego.
- Może.. może nie umiem, ale tylko przy Tobie. - Przesunęła dłońmi po jego torsie i pocałowała go w kącik ust. - Ale i tak mam ochotę Cię zabić. I nie raz ją miałam.. - Uśmiechnęła się szeroko. Nie wiedziała co zrobić. Dla niej czas nie płynął, liczyli się oni, to, że tak za nim tęskniła. Tyle, że ona nie miała odwagi mu o tym powiedzieć, ani skosztować jego ust po raz kolejny. A on to zrobił! I to jeszcze z ukrycia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jakob Goetz
Uczeń
avatar

Skąd : Malmo
Liczba postów : 21
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Sro Kwi 17, 2013 9:36 pm

No baa. On bardzo zabawny! Wywrócił teatralnie oczami. -Nawet nie wiesz jak bardzo. Może i ona lepiej wygląda, ale jakby się bili to wiadomo kto by wygrał fak jeee. Cool Chociaż, gdyby wykorzystała te kostuchowe łapska.. ale to musiałaby być bardzo szybka, bo on w trymiga, by zastopował czas i zrobiłby z nią co chce. Muahaha. To źle zabrzmiało.
- Do jednego powiadasz...- Skomentował zamyślonym tonem, udając, że NIE MA POJĘCIA o kim ona mówi. No ale w sumie od ich ostatniego spotkania, mogła poznać jakiegoś innego tłuściocha. Szkoda, że ona nie wiedziała, do kogo ON miał słabość. Ano do takiej kostuchy, co to nad nim wisiała zwiastując mu nadchodzący kres życia. Uwodziła, a potem wchłaniała resztki jego życiowej energii.
Nie jeden raz cofał się w czasie, by popatrzeć sobie na to 'wszystko'. Oj pamiętał dobrze. Doskonale wręcz, choć normalnie pamięć go zawodziła. Gdy odwróciła wzrok, delikatnie podniósł jej podbródek i uśmiechnął się leniwie. - Czyli niech przeszłość pozostanie przeszłością? To chcesz powiedzieć? - Tylko, że on był Panem Czasu, on żył..wyłącznie przeszłością. Nie miał takiego przełącznika, by odciąć się od tego. To po prostu nie było możliwe. - A zdołałabyś? Zdołałabyś mnie zabić?- Zapytał całkiem poważnym tonem. TROCHĘ SIĘ EMOWSKO ZROBIŁO. xd Ale po chwili na jego ustach pojawił się rozbawiony uśmiech. Zgrywał się. Nie wprowadzał grobowego nastroju. Chociaż nie raz myślał o śmierci. Ponownie uniósł jej podbródek, pochylił się lekko w jej stronę i pocałował ją. Tym razem bez zatrzymywania czasu. Był to czuły pocałunek, ale krótki, choć chciałby przedłużać tą chwilę w nieskończoność. Odsunął się dosłownie na parę centymetrów od jej twarzy, trzymając Kajkę blisko siebie. Uśmiechnął się pod nosem. - Tylko podsuwam Ci pomysły w jaki sposób, w razie czego to zrobić. - Oczywiście nawiązywał do tego 'zabijania go'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaya Wescott
Uczennica
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 29
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Czw Kwi 18, 2013 4:14 pm

- Wiem doskonale, za dobrze Cię znam. - Uśmiechnęła się rozbawiona i poruszała zabawnie brwiami. Oj tam, nigdy by go nie tknęła. Ona była grzeczna przy nim, czasem tylko pyskowała, ale przecież od ciętego języka nikt nie umiera. A on też za wiele by nie zrobił w cztery minuty, nawet gdyby chciał. Ha! Miała nad nim jednak przewagę, mimo wszystko. Więc ta wygrana wcale nie była taka pewna, proszę Pana. Robić co chciał, mógł nawet teraz. Zdawał sobie chyba sprawę, że po tym co już między nimi zaszło, ona pozwoli mu na różne, podjęte kroki. Nie miała problemu z tym by rozkoszować się jego pocałunkami, dotykiem, bądź kłócić się całą dobę. - Ta, do jednego. - Walnęła go piąstką w ramię. No nie złamała mu może ramienia, ale była silna, więc zabolało na pewno, choć przez chwilę. Szczególnie, że masy mięśniowej nie miał za wiele, mimo iż cudne ciałko posiadał. Ach. Strasznie ją denerwowało, gdy na siłę i na pokaz, próbował udawać, że nie wie o co chodzi. Szczególnie w tych sprawach. Już dawno powinni sobie wszystko powiedzieć. Prosto z mostu, nie udawać. Ale przecież łatwiej było bawić się w kotka i myszkę, a jakże ciekawie. Szkoda, że na dłuższą metę tak nie można było. W końcu któraś strona pęka. I wszystko się sypie, nawet ta zabawa.
- Nie, chce powiedzieć, że to wcale nie musi mieć znaczenia na przyszłość. A jeśli będzie miało.. znaczy, że nigdy nie przestało trwać to, co było między nami. - Szepnęła i wzruszyła ramionami, lekko mrużąc oczy, czując jego dotyk. Uwielbiała patrzeć na niego, w jego oczy, to jak przyciągał ją do siebie i nie odpychał. Nie znosiła, gdy inna była w tych ramionach. - Nie. - Odpowiedziała krótko. A czemu nie, to już jej sprawa. Może chodziło o to, że go kochała? Ale tego mu nie powie. Niech nie liczy. To nie była prosta dziewczyna i chyba to mu się najbardziej podobało. Pasowali do siebie jak cholera. Gdy ją pocałował, aż zamruczała mu w usta, odwzajemniając jego pocałunek, jeszcze trochę go przedłużając. Nie dała mu odejść, nawet odsunąć się. Przybliżyła się i pocałowała go teraz ona. Jak już zaczyna niech ma świadomość z kim to robi. - Mm.. mam zacałować Cię na śmierć? - Taa, niezły pomysł i dobra śmierć. - Nie wiem, czy chciałbyś tylko tego. - Mrugnęła do niego i oparła się o ścianę, co by mógł na nią naprzeć i by się nie wywaliła. Zsunęła dłonie w dół, po torsie chłopaka i chwyciła go za szlufki spodni. Zagryzła delikatnie wargę. Pani Śmierć była przy nim zupełnie inna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jakob Goetz
Uczeń
avatar

Skąd : Malmo
Liczba postów : 21
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Czw Kwi 18, 2013 10:51 pm

Ona grzeczna przy nim, on przy niej. Pyskate zamieniało się w potulniejsze, wredne w milsze. No w cztery minutki to może i czegoś produktywnego by nie zrobił, ale mógł w ciągu sekundy przetransportować się na koniec świata. PUFF i po Kubie. I nie miałaby kogo zabijać. - Skąd ta agresja?- Zapytał rozbawiony, masując ramię. Niee, niee bolało, bardziej był zdziwiony niż cokolwiek. Wywrócił teatralnie oczętami. - Mogę przetestować tą twoją słabość? - Zapytał zaciekawiony przekrzywiając lekko głowę na bok.
Gdyby 'prosto z mostu' było takie proste to na świecie 90% ludzi byłoby sparowanych, a pozostałe 10% nie nadawało się do niczego. Kubę los doświadczył, że szczęście to wyłącznie ulotna chwila, więc lepiej się do niego nie przyzwyczajać. Zmrużył lekko oczy słysząc jej odpowiedź, zamyślił się. Przyszłość, to co było/jest/będzie między nimi. Czyli jedna wielka niewiadoma. Goetz był bardzo wrażliwy na zjawisko czasu. Nigdy nie wierzył w przeznaczenie, sądził, że życie jakie prowadzimy jest w 100% zależne wyłącznie od naszych decyzji. A przeznaczenie to głupia wymówka dla ludzi, bojących wziąć los w swoje ręce. Dlatego tak też irytowało go pojęcie przyszłości. Jednej wielkiej niewiadomej, do której praktycznie nie miał dostępu. On PAN CZASU. Wszystko co się wydarzyło, było nieodwracalne, a nawet jak Marcel za wszelką cenę próbował zmienić bieg rzeczy, prędzej czy później odbijało się to w przyszłości. Żadna zmiana nie pozostawała niezauważona, żadna nie odbijała się echem w naszym dalszym życiu. - A przestało? - To było dobre pytanie. Czy to co było między nimi już jest definitywnie zakończone, a oni trzymają się tylko chorej fantazji czy wyobrażenia jak to im mogłoby być fajnie razem? A w szarej rzeczywistości 'oni/my' nie ma prawa bytu. - Zacałowany na śmierć przez kostuchę. Już widzę ten napis na nagrobku. Chwytliwe hasło dla brukowców. - Może napisan by o nich w gazetach? Zaśmiał się pod nosem i uśmiechnął się szeroko, czego w sumie dawno nie robił. - Ciebie nigdy dość.- Podsumował. I znowu się zaczynało. Czas kiedy wszystko jest świetnie między nimi, a oni jak naiwni brną dalej w to bagno, nie czując jak się w nim zatapiają. Teraz tylko czekać, aż ich pochłonie. Przysunął się blisko jej ciała, sunąc dłońmi po jej talii. - Tęskniłem. - Wyszeptał jej do ucha i zaczął lekko muskać wargami jej szyję, jakby się z nią drażniąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaya Wescott
Uczennica
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 29
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Pią Kwi 19, 2013 12:33 pm

Nie miałaby też kogo całować. A pewnie po jakimś czasie pogodziła się z jego ucieczką. Jak na swoje cudowne szczęście on by wrócił, a ona by już miała innego. I znowu koło by się zatoczyło. Kilkanaście dni nienawiści, alkohol, pierwszy pocałunek i potem by jakoś szło, prawda? Brnęli w tą chorą relację, wręcz patologiczną, ale co mieli lepszego do roboty? Siedzieć i imprezować jak ich rówieśnicy, pieprzący się po kątach i zdradzających na prawo i lewo? Albo ćpać i nie mieć przyszłości, bo rodzice zapłacą? Ani on, ani ona nie mieli takiej przyszłości, więc mogli jedynie bawić się w kotka i myszkę, aż w końcu któreś odpuści i albo przestaną na zawsze - rozstając się - albo być w końcu normalnie ze sobą.
Wywróciła oczyma i prychnęła, rozzłoszczona. Jeszcze się z niej śmiał, cham. Spojrzała na niego ukradkiem i westchnęła cicho, uderzając go jeszcze raz, delikatnie, bardziej jakby chciała go szturchnąć. Miała minkę jak pięciolatka, która nie dostała cukierków i mówiła 'a masz'.
- To zależy czy Ty tego chcesz.. i czy też masz jakieś słabości. - Szepnęła. Tak naprawdę, skromnie mówiąc, nie potrzebował daleko szukać. Jego szczęście - w lekko modyfikowanej odsłonie - stało przed nim. Może nie miał tego od początku, może musiało przyjść z czasem, ale teraz było pod postacią dziewczyny, która nie da mu spokoju. Nawet jeśli nie fizycznie, to zawsze będzie siedziała mu w głowie. Cokolwiek zrobi, jakkolwiek by próbował zmienić czas, przeszłość, nie dało się. A ona miała tak samo. Bo siedział w jej głowie non stop.
- Mm.. sama nie wiem, jak uważasz? Przestało? - Szepnęła. Odpowiedź była prosta. NIE. Ale oni są zbyt twardymi sztukami, by od razu to powiedzieć. Ona będzie czekała na niego, on na nią i tak zatoczą kolejne słówko, aż się któreś z nich zirytuje i powie. Ale wtedy nie będzie już miało to takiej mocy - wymuszone, niechciane i wyczekiwane. Czasami zachowywali się idiotycznie, a potem żałowali. Przynajmniej ona. Bo mogło być zupełnie inaczej, gdyby nie ich charaktery. Za bardzo byli podobni. - Mm.. liczyłam, że to powiesz. - I znowu go kokietowała, chciała jakby na nowo poderwać, zauroczyć sobą, choć nie musiała. Ale budziło to coraz śmielsze, ciekawsze uczucia i nie mogła się powstrzymać, by tego nie robić. Cała ta zabawa nakręcała ją bardziej niż gra wstępna. Fetyszystka.
Gdy się przysunął do niej i zaczął atakować bezczelnie jej wrażliwe miejsce - szyję - myślała, że oszaleje. Nienawidziła go za to, bo miał zupełną przewagę nad jej ciałem, a tak naprawdę niewiele jej dotykał. Była jej to strefa intymna, bardziej niż krocze, taki haczyk. Jego ręce sunęły się delikatnie po jej talii, a ona wydawała z siebie ciche pomruki zadowolenia - niczym kot. Pewnie, gdyby byłą zwierzęciem zajęłaby pozycję kota - wygodna, pyszna, dumna i mrucząca leniwie, domagająca się pieszczot kocica. Drgnęła, gdy usłyszała, że tęsknił. Jej oczy błysnęły, uśmiech trafił na usta i pocałowała go czule. Przymknęła powieki i zatopiła nos w zagłębieniu szyi chłopaka. - Ja .. Ja też. - Szepnęła. Tylko tyle potrafiła. Ale wystarczyło, nie musiała się rozwodzić jak bardzo tęskniła, jak bardzo go pragnie i jak chce by był znowu przy niej - tym razem na dłużej - bo on to wiedział, czuł i widział, za każdym razem, gdy ich spojrzenia się spotykały.
- Będziemy molestować ścianę, czy możemy pójść do Ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jakob Goetz
Uczeń
avatar

Skąd : Malmo
Liczba postów : 21
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   Sob Kwi 20, 2013 5:06 pm

Good point. Błędne koło życia. Z nimi to było trochę jak z żurawiem i czaplą.. Nigdy dobry czas na 'nich'. Ale kiedyś pewnie się to skończy. Niech tylko jedno z nich dojrzeje. Wystarczy jedna osoba, która pociągnie za sobą to drugą..nie, nie na dno. Ku górze, ku szczęściu, zakończeniu tęczy podążając za nyan catem! Spokojnie ludzie mogą tworzyć zakłady, które pierwsze przyzna się do swoich uczuć otwarcie? Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że oni zdawali sobie sprawę z tego co do siebie czują, on wiedział, że ona go uwielbiała, a ona, że on za nią szaleje. Byli pewni, że to nie są puste myśli, a motylki w brzuchu to nie rak żołądka. Nie bali się, że ta druga osoba nie czuje 'tego', bardziej bali się definiować to co pomiędzy było. Definicje. One przerażały Goetza, kojarzyły się ze słownikami. Dla niego miłość to "fizjologiczna psychoza. Całkowite zawężenie procesów poznawczych i intelektualnych. Zaburzenie świadomości. Rozszczepienie emocji i działania. Bywa nieuleczalna." Tak pisali w dzienniku nimfomanki o ile mnie pamięć nie myli.
- Mam wiele różnych słabości. Szczególnie do blondynek. A precyzyjniej..to tylko do jednej. - Słabość to było jego drugie imię. Masz rację nie potrzebował daleko szukać. Ona dawała mu szczęście, ale czy jakby byli razem..to czy wciąż nawzajem obdarowywaliby się nim?
Przestało? Wybacz, ale teraz mam tylko jedno SKOJARZENIE xd. Nie odpowiedział jej od razu. Oddychał miarowo z lekko przymkniętymi powiekami, wpatrując się w blondynkę. On znał już od dawna odpowiedź na to pytanie, nawet się nie wahał w myślach. Wręcz jego umysł krzyczał 'NIE!', ale przez długi czas był zbyt uparty, by się do tego przyznać. - Nie. - Odpowiedział cicho pod nosem, bardziej do siebie niż do dziewczyny. - Dla mnie nigdy. - Jego ton nabrał pewności siebie. Tym razem powiedział to głośno i dosadnie, by usłyszała to dokładnie i nie pytała o powtórzenie. Przyciągnął ją blisko do siebie. Nie był tutaj nad wyraz delikatny, ale chciał jej tym pokazać, że jest pewny w 100% swojej odpowiedzi, że nie waha się i wie czego dokładnie chce. Kogo dokładnie potrzebuje. Jej. Wplótł palce w jej włosy, przyciągając jej twarz ku swojej i pocałował ją. Namiętnie, z uczuciem, z tęsknotą, dając upust wszystkim emocją, które od tak dawna nim targały. Obnażył swoją duszę przed nią. Przed Kayą. Swoją Kayą, Katheriną.
- Możemy. - Odpowiedział, gdy w końcu zdołał oderwać od niej swoje usta. - Oj dziewczyno. Nie pozbędziesz się mnie teraz. - Mruknął cicho do jej ucha. Mogła wręcz usłyszeć, jak uśmiecha się pod nosem. Złapał jej dłoń, splótł ich palce, a potem lekko pociągnął ją w kierunku wieży. Książka pozostała na schodach,całkowicie zapomniana przez zbyt pochłoniętego swoim szczęściem Goetza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: PRZY SCHODACH   

Powrót do góry Go down
 
PRZY SCHODACH
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: SKRZYDŁO WSCHODNIE :: I PIĘTRO-
Skocz do: