Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 JADALNIA

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: JADALNIA   Nie Mar 10, 2013 7:02 pm

Średniej wielkości, rozsłoneczniona sala, dębowe, pięcioosobowe stoliki, białe obrusy, delikatna zastawa, unoszący się w powietrzu zapach wspaniałego jedzenia, zależnie od pory dnia. Przy wejściu jest drewniana tablica z rozpisanym menu na każdy dzień. Po prawej znajduje się bufet obsługiwany przez panie kucharki podczas śniadań, obiadów i kolacji, a międzyposiłki są podawane w postaci szwedzkiego stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Pią Kwi 05, 2013 12:33 pm

[przed lekcjami, poranek]

Wiosna robiła Szwajcarów w całkiem konkretnego chuja, co było wyczuwalne na każdym kroku. Każdy już miał dosyć kurtek i całego zimowego ekwipunku, bez którego nie warto było opuszczać zamku, jeśli w ogóle byłby sens wychodzenia do miasteczka, w którym nic nie było, poza dowodem na to, że Szwajcaria wcale nie jest taka do przodu, jak to głosi europejska fama. Bo akurat kto jak kto, ale Alec zdążył się osłuchać ze wszystkimi istotniejszymi zagadnieniami politycznymi kontynentu, z racji smutnego przynależenia do jednoosobowej grupy następcy tronu Księstwa Luksemburskiego.
Dzisiejszy poranek niewiele się różnił od wczorajszego, czy tego sprzed tygodnia. Padał deszcz, było zimno i szaro, chociaż tego dnia dochodziła jeszcze świadomość jakiegoś przypałowego sprawdzianu z planimetrii. Który może byłby mniej przypałowy, gdyby wczoraj się uczył, a nie błądził zjarany po podziemiach, szukając duchów pierwotnych właścicieli zamku. Chyba, że podejmuje się to pod naukę historii, która jednak koniec końców niewiele ma wspólnego z figurami na płaszczyźnie i rzeźnią, która go czekała.
Guillaume jednak nie przejmował się, jeszcze, jakoś przesadnie. Wstał o zwykłej porze, wziął prysznic, wciągnął na grzbiet jakąś bluzę z kapturem i po drodze na śniadanie zahaczył o łazienkę żeby zapalić - zawsze to Towarzystwo Porannej Fajki było jakieś odpowiedniejsze niż stukające obcasami dziunie na marmurach jadalni, panoszące się wśród stolików, z których żaden nie był tym chujowym jak w amerykańskich filmach. Wszedł do jadalni lekko przygarbiony, trąc wciąż jakieś zbyt zmęczone oczy i czochrając jeszcze trochę wilgotne włosy, zagarniając tacę i kierując się do bufetu, marząc na chwilę obecną tylko o kanapce z dżemem kiwi, słodkiej herbacie i natychmiastowym wylocie do jakiegoś przyjemnego kurortu tropikalnego, gdzie temperatura jest wyższa niż cztery i pół stopnia na plusie. No i może jeszcze o jednym malutkim skręcie, dzięki któremu będzie miał przed oczami te kolorowe funkcje trygonometryczne, i nagle działania matematyczne będą spływały z jego długopisu na kartkę nieprzerwanym ciągiem, że może nauczycielka uzna go za objawienie i cud. Jednak znając ospałość swoich wyposażonych kolegów, zdawał sobie przykrą sprawę z tego, że będzie musiała mu wystarczyć kanapka i herbata, co teraz niespiesznie tworzył przy jednym ze szwedzkich stołów, całkowicie pochłonięty poszukiwaniem ulubionego dżemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leonie Bennet
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 53
Join date : 03/04/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Pią Kwi 05, 2013 1:06 pm

Dla Leonie było zdecydowanie za wcześnie żeby wstawać. Nie mówiąc o tym, że tak wczesna pora skutecznie również jej myślenie utrudniała. Znów wszystko sprowadzało się do chujowej pogody, przez którą było tylko gorzej. Bo co innego jak słońca razi cię w oczy z rana, a co innego, gdy budzisz się i jest szaro. I tak było tym razem, kiedy to z trudem zwlokła się z łóżka, bo cholerny budzik rozdzwonił się pięć minut po tym jak dzień wcześniej zasnęła, poważnie, założyć się mogła śmiało, że nie spała więcej niż kwadrans. No, ale z racji tego, że udawanie choroby kolejny dzień z rzędu z pewnością by nie przeszło to wyjścia innego niestety jak wstanie z jękiem strasznym i kilkoma pięknymi epitetami przy okazji, nie miała. Tak więc do jadalni zmierzała całkowicie bez życia, nie ogarniając niczego co się dzieje. Bo spała jeszcze, a że rano wyjątkowo nawet przed lustrem chwil kilka spędziła i pomalowała się to oczu trzeć nie mogła, a ochotę miała, bo nadzieja wciąż istniała, że pomoże jej się to rozbudzić do końca. No, a tak pozostało jej jedynie liczyć na kubek gorącej kawy, bo głodna nie była, o jadalnię zaczepiła tylko dlatego. Na pierwszej lekcji czekała ją historia, więc nawet rozważyła, czy przypadkiem nie wynieść ze sobą termosu całego, bo dawało jej to nadzieję na przeżycie pierwszej godziny i nie zaśnięcia przy okazji zawsze, gdy nauczyciel tylko usta otwierał.
No to dotarła w końcu na jadalnię i obrzuciła szybko wzrokiem zgromadzonych uczniów, dochodząc tym samym do wniosku, że ona musiała się prezentować naprawdę kiepsko. Podeszła do jednego ze stołów szwedzkich, całkowicie przypadkiem wybierając ten przy którym stał Alec. Nalazła sobie kawy i dopiero wtedy spojrzała na chłopaka marszcząc brwi.
- Wyglądasz okropnie - przywitała się. Tak w sumie to hipokrytka straszna, bo ona ma pewnie prezentowała się równie kiepsko, nie gorzej, bo jednak taka możliwość dotknęłaby ją naprawdę porządnie. Upiła kilka łyków, nadal patrząc na niego nieco krytycznie i pewnie gdyby nie była aż tak śpiąca to podsumowałaby go jeszcze jakoś ładnie, ale póki co jej mózg nie pracował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Pią Kwi 05, 2013 4:07 pm

Niewiele osób przesiadujących aktualnie w jadalni (jeszcze nie było takiego tłumu, apogeum zwykle było dwie minuty przed dzwonkiem, gdy każdy wpadał po COKOLWIEK i biegł żeby uniknąć spóźnienia), wyglądało na wypoczętych i rześkich, pomijając stadko Jelonic przy jednym ze stolików, które były jedną wielką paletą barw w kolorowych spódnicach, jeszcze nie zamienionych na szkolne mundurki, ograniczające oczojebność wyzwolonych strojów wyznawców hipisostwa. Nie, żeby Alecowi przeszkadzały te kolorowe osóbki - wręcz przeciwnie, uważał, o ile w ogóle zdarzała się sytuacja że rzecz tak bardzo go niedotycząca zaprzątała mu książęcy łeb, że takie persony są całkiem uroczym ozdobnikiem surowych murów szkolnego zamku. Po prostu o takiej porze wolał unikać przesadnej pracy biednych czopków i pręcików gałek ocznych. W ogóle wolałby unikać pracy o takiej porze, nawet jeśli póki co to jedynie przechylał dzbanek z wrzątkiem, zalewając pachnącą torebkę zasypaną irracjonalną ilością cukru. Brązowego - co niezdrowe to nie on (ehe).
I wolałby robić tylko to, martwić się, czy aby jeszcze nie dosypać jednej, małej łyżeczki, albo czy mu nie braknie dżemu. Jego wątpliwe szczęście nie trwało zbyt długo, bo najpierw w sumie poczuł, a dopiero potem podniósł głowę i błękitnymi oczyma zlustrował swoją towarzyszkę. Niekoniecznie pożądanej, jakkolwiek by Leonki nie lubił, bo jakoś to nie był odpowiedni poranek na poprawianie kontaktów towarzyskich, o ile Alexander Guillaume kiedykolwiek miewał takie chwile.
- Wiem, przeglądałem się w lustrze, które podpierdoliłem z Twojego pokoju - bo krótkie spojrzenie wystarczyło, by ocenić, że Leonie też nie narzeka na zbyt miłe poranki i też nie jest w najlepszej fizjognomicznej formie. Tyle, że Alecowi było naprawdę wszystko jedno, czy kolor jego spodni jest z nim dermatologicznie kompatybilny i czy aby na pewno powinien ubierać akurat te buty. Może dlatego właśnie wykrzesał z siebie maksimum energii na ten moment i uraczył Leonie uśmiechem w stylu "daruj sobie", jednocześnie sugerując też, że sam nie jest w nastroju do nie pozostawienia na niej suchej nitki. Zgodnie z ich przyjacielskim zwyczajem.
- Ej nie miałaś może już sprawdzianu z planimetrii? - spytał ni stąd ni zowąd, przypominając sobie jak to dzisiaj stanie się uczniem zagrożonym z matematyki. I już sobie wyobrażał na to ojcowską reakcję, co tylko sprawiło, że bardziej się zgarbił, niemalże dorównując kurduplastej Bennet, ładując sobie niepoprawne ilości dżemu kiwi na talerzyk.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leonie Bennet
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 53
Join date : 03/04/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Kwi 06, 2013 4:23 pm

/ dobra, nagła zmiana na miłą Leonie 8D
Właśnie Leonie średnio ogarniała co się wokół niej dzieje, nie mówiąc o tym, że pojęcia nie miała co się z nią dzieje. Bo to, że była niewyspana to jedno, a to, że stała się nieco nie miła już na wstępie to drugie. Różniła się od pozostałych jelonków siedzących przy jednym ze stołów, ale mniejsza o to. A, że z natury konfliktowa nie była to jedynie uśmiechnęła się do chłopaka rozbawiona jego stwierdzeniem. Pewnie gdyby nie fakt, że chciała jeszcze przed lekcją przypomnieć sobie materiał, spędziłaby przed lustrem nieco więcej czasu tuszując w każdy możliwy sposób oznaki zmęczenia i niewyspania. Bo ona sama pewnie dość nieprzyjemna była tylko dlatego, że do późna siedziała nad historią, a wiadomo pod tym względem była tylko kobietą, niewyspana robi się drażliwa, to jednak zaraz ogarnęła się wystarczająco i do wniosku doszła, że nie powinna na siłę pokazywać jak to niespecjalnie owocnie dzień zaczęła, bo to śmieszne. Dlatego przybrała na twarz powagę, starając się tym samym wyglądać na osobę ogarniającą i funkcjonującą poprawnie. Upiła kilka łyków kawy, mając nadzieję, że naprawdę ją to rozbudzi, bo w tej chwili potrzebowała tylko tego.
- Ej, co? - zapytała, dopiero po chwili ogarniając, że tak w sumie to lustro ma i że tylko sobie z niej wrednie żartował. Znów tłumaczyć to można całkowitym niewyspaniem i tym, że mózg miała całkowicie przesiąknięty historią. Pokręciła więc głową dając mu do zrozumienia, że już nic i że zdążyła po czasie kilku minut, ale jednak dojść do tego, że to żart taki. Bo to, że jej zarzucał, że wygląda kiepsko zrozumiała, jednak fakt, że to podkradanie lustra to ukryta aluzja, a nie prawda ogarnęła dopiero teraz. Pacnęła się lekko dłonią w czoło czując się głupio, bo nie rozumiała najprostszych rzeczy.
- Sprawdzianu? Niee, chyba nie - odparła marszcząc brwi. Bo z tego co pamiętała, to ją tylko historia czekała, nic o planimetrii nie wiedziała, a szkoda, bo Leonie chciała mu pomóc. Wyglądał na takiego biednego i zagubionego, że od razu jej się szkoda istoty zrobiła. I nawet wyrzuty sumienia lekkie poczuła, że jej się nie udało, bo jednak szkoda. Potem będzie się czuła winna temu, że zostanie zagrożony, to mu ciastka na pocieszenie przyniesie, tylko napisać musi jej jakie lubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Kwi 06, 2013 8:59 pm

Procesy zachodzące w umyśle Aleca jeszcze nie były przesadnie rozhulane, tworząc ciekawe ciągi myślowe, wedle których układałby swój dzień już od świtu w barwach wspaniałych, wykorzystując każdą cenną chwilę na pożyteczne działanie, wnoszące cokolwiek w jego egzystencję. W ogóle ten poranek nie był niczym, co miało zadatki na cokolwiek istotnego, chyba że rozmawia się o ocenach i prawdopodobieństwo książęcej interwencji, gdy do jego rodziców dotrze listowna wiadomość o nieciekawej sytuacji syna Alexandra.
Dlatego też przytyki o tak wczesnej porze nie były najlepszym pomysłem - wolał zostawić nieprzyjemności na dogryzanie z miłości ukochanej siostrze - i zrobić wszystko (niekoniecznie świadomie, raczej pod wpływem egoistycznego impulsu) żeby przynajmniej ten moment dnia był miły i jakkolwiek wyrównał chujstwa które zaplanował dla niego los. Zbawienie, zdawałoby się - Leonka przezwyciężyła najwyraźniej kobiece trudności i hulanki hormonalno-samopoczuciowe związane z niewyspaniem, bo mina jej zelżała i w ogóle już mniej bojowa się zrobiła, co samemu Alecowi na rękę było. Na użeranie się z bombą estrogenów nie miał mocy zupełnie.
- Spokojnie, żartowałem. Nie wyglądasz aż tak źle - powiedział lekko, z uśmiechem małego chochlika, choć konkretnie górował nad drobną Bennet. Nie, nie był wredny, ot po prostu trochę szczerości z rana, w polewie niepoprawnego błękitu królewskich tęczówek.
Szerzej uśmiechnął się na jej facepalma i pokręcił lekko głową, po czym precyzyjnie określając sytuację (szybko zerkając) stwierdził, że czas się umiejscowić przy którymś ze stołów, dlatego jedną ręką trzymając tacę, drugą mógł chwycić ramię Leonki i pokierować ich ku jednemu z miejsc, wymamrotawszy tylko krótkie "chodźmy" po drodze.
- Szkoda, bo w takim razie chyba mam problem - powiedział, nie rzucając jednak chyba zbyt wiele światła na tą sprawę. Zawsze było tak, że Leonie była, gdy potrzebował biedak ogarnięcia i pomocy, dlatego jakoś zagrożenie z matematyki było dla niego mało istotną pierdółką na drodze do pomyślnego ukończenia VI klasy. Porównując do tego, gdy przyszedł ze złamanym nosem, po tym jak się pobił z jakimś debilem, to jedna jedynka w tą czy w tamtą była niczym, gdyby przypomnieć sobie zakrwawioną pościel w jej pokoju jelonkowego akademika, bynajmniej nie dlatego, że któraś z dziewcząt oddała swój wianek.
Usadowiwszy się jednak wreszcie na jednym ze ślicznych drewnianych krzeseł, zapewne naprzeciwko Leonki, unosząc kanapkę do ust spojrzał na nią i zmarszczył brwi. - Masz coś... na twarzy - powiedział sięgając dłonią do jej policzka, na którym to zauważył coś niepasującego, pomimo dziwnego uczucia pod czaszką, że chyba nie powinien nikogo dotykać, jeśli nie chce wybuchu niekontrolowanych emocji rozsadzającego jadalnię w minutę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leonie Bennet
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 53
Join date : 03/04/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Nie Kwi 07, 2013 5:56 pm

Pod tym względem i z Leonie najlepiej nie było, sama ogarniała w stopniu minimalnym, na szczęście niezbędne rzeczy, które umożliwiały jej jeszcze dojście do tego co się wokół niej dzieje. Niezbędne minimum pozwalające zarejestrować jej, że ma jeszcze jakieś niespełna pół godziny, jeśli chce powtórzyć materiał, który i tak zajmował jej cały mózg, przez co skupienie nad czymkolwiek innym było wyczerpujące strasznie. Chwyciła więc tosta i posmarowała dżemem, bo jednak niespecjalnie chciała cierpieć na lekcji z powodu nie tylko nudnego wykładu, ale i również pustego żołądka.
Rzadko się zdarzało, żeby Leo była dla kogoś niemiła, nawet w stopniu najmniejszym. Była strasznie ugodową osobą, która raczej godziła wszystkich, niż wszczynała kłótnie, dlatego również na rękę było jej przejście do normalnej rozmowy. Nawet jej głupio było, bo przecież jednak atakowanie kogoś na starcie było całkowicie nie w jej stylu. Ech, co ta historia robi z ludźmi. Kiwnęła jedynie głową na jego słowa, no bo pewnie kłamał, znaczy wrażenie miała, że tak było, to jednak nie wnikała w to głębiej, bo żadnych usilnych komplementów nie wymagała. Poza tym nadal jej głupio było, że nie ogarniała aż tak bardzo. I w sumie dobrze, że wpadł na to, żeby ich w końcu stąd zabrać. Dała się poprowadzić do stolika, cały czas zajadając tosta i popijając bez cukrową kawą z nadzieję, że chociaż to ją nieco rozbudzi.
- Aż tak kiepsko? - naturalnie od razu się zainteresowała. Leżało jej to chyba w naturze, żeby przejmować się ludzkimi problemami bardziej niż swoimi. Szczególnie, gdy problemy te były nikogo innego jak Aleca. Z nadzieją cichą jednocześnie, że jeszcze gdzieś tam nie kryją się problemy innej maści właśnie z krwią, czy czymkolwiek innym co nieprzystosowaną do świata Leonie najnormalniej przerastało. Zrobiła nawet zatroskaną minę i westchnęła dalej popijając kawę. Zanim zdążyła zareagować na jego słowa jego ręka najnormalniej w świecie powędrowała do jego twarzy. I nawet fakt, że był to Alec i że to przecież naturalne nie pomógł, bo Leonie najpewniej zrobiła się nagle czerwona, na co miała tylko ochotę spieprzyć od razu. Bo zachowywała się jak głupia, jednak nic poradzić nie mogła na fakt, że ją to wszystko nieco przerastało. Nawet dotyk Aleca, co było strasznie smutne, bo dziewczynka ma w życiu przejebane. Jednak obyło się bez ucieczek, odchrząknęła cicho, odkładając kawę na stolik, modląc się chyba o jakąś błyskawicę, bądź cokolwiek innego co sprawiło, że nie czułaby się jak totalny debil, co ani trochę pod urocze nie podchodziło. - Dzięki.
I wyprostowała się tylko na krześle zaplatając palce lewej ręki wokół kubka i uśmiechnęła się do chłopaka, już nieco spokojniejąc. Alec się jednak powinien przyzwyczaić do tego, że Leonie jest najbardziej nieprzystosowaną do życia nastolatką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Pon Kwi 08, 2013 9:41 pm

Kilka oddechów pozbawionych nikotyny i szeregu substancji smolistych, parę łyków gorącej herbaty, gryz kanapki i już doskonale wiedział - to nie będzie dobry dzień. Miał jednak wybór, albo się poddać tej chujowości i kontynuować pasmo nieszczęść, co zapewne będzie zawierało w sobie planimetryczną masakrę piłą matematyczną, jak również kilka innych niespodziewanek, niekoniecznie tych, na które człowiek się uśmiecha, czerwienieje i mamrocze, że się nie spodziewał i ojejujakfajniutko, ALBO przerwać pesymizm kategorycznym rozkazem ogarnięcia rozespanego jestestwa, zaczynając od tego, co zawsze działało na niego kojąco i odprężająco, nie mając na myśli niewielkiego zielonego przyjaciela ze świeżutkiej holenderskiej dostawy. Każdy kto spędził z Alexem więcej niż osiem kielonów i trzy kiepy wiedział, że bardzo latwo jest tego chłopca ująć czymś dobrym do jedzenia. A panie kuchareczki, dbające o burżujskie brzuszki st.bernardczyków zdecydowanie dawały sobie radę z tym zadaniem, toteż ochoczo zabrał się za śniadanko, już mniej przypominając tego zaspanego mruka sprzed czterech minut.
- Oj tam, matma. Laura jest ze wszystkiego dobra, wyłoży mi jakieś podstawy łopatologicznie i zdam - kontynuował jakoś żywiej, mając gdzieś w głębi ducha (baaaaardzo bardzo głęboko) nadzieję, że nie pojawi się jego eks (bo to się dzieje zanim pogadają) i nie zepsuje wysiłku, który wkłada w ten niekoniecznie autentyczny optymizm. Serio, czasami wiele by dał za odrobinę tej słodkiej bezinteresowności i niezłomności w pozytywnym myśleniu, co przejawiały takie jelonki jak choćby Leonka. Pozostawał jednak małym chujaszkiem Guillaumem, no chyba, że chodziło o tak nieszkodliwe persony jak jego aktualna towarzyszka. Poza tym szkoda energii na niemiłe przytyki, skoro i tak ten dzień zapowiada się męcząco.
Czy ogarnął, że działa jego moc? Tak, jakoś w jego główce nagle coś stawało się oczywiste, że czyjeś zachowanie jest takie a nie inne z jego powodu. Nie fizycznego, a tego nadprzyrodzonego właśnie. Niestety jako facet miał problemy z interpretacją, bo jej rumieniec malinowy, jak jego herbata, naprawdę niewiele uzewnętrznił poza wstydem. Irracjonalnym, a jakże! Nawet trochę żałował, że jej podświadomość nie kryje czegoś ciekawszego. Bo to raz okazywało się jak interesująco mają niektórzy pod kopułą, gdy nie mają hamulców?
- Żaden problem - odparł tylko z firmowym uśmiechem małego chłopca i zabrał się za konsumpcję kanapki. - Kiedy mi upieczesz ciasteczka? - nie mógł się oprzeć by nie spytać, zwłaszcza, że nikt tak nie piekł jak Leonie. Albo słodko smakowała jej bezinteresowność, tak jakby nie bardzo go to obchodziło.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leonie Bennet
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 53
Join date : 03/04/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Czw Kwi 11, 2013 4:48 pm

Ona wiedziała to od rana. Wystarczył fakt, że ledwo zwlokła się z łóżka, przez to, że superambitnie postanowiła siedzieć do wczesnych godzin rannych - to jest między trzecią, a czwartą, nie do jedenastej, jak pewnie pół st.bernardowiczów twierdzi po usłyszeniu tego stwierdzenia. Była zaspana i wyglądała na zaspaną, co może okazać się przydatne, bo może tyłka jej zawracać nie będą, litując się nad Leonką, która już na pierwszy rzut oka widać, że miała naprawdę kiepską noc. Dlatego tak uparcie dzierżyła w swojej dłoni kubek z gorącą na szczęście jeszcze kawą, bo przez fakt, że umysł miała cały zawalony datami była to dla niej jedyna nadzieja. Bo takie małe jeleniątko, dodatkowo zagubione nie przeżyje dzień w st.bernard, tak przynajmniej widziała to Leonie.
Kiwnęła głową jedynie na wspomnienie jego siostry. Nie zagłębiała się w ten temat, no bo chyba tajemnicą nie było, że lisica Leonie nie lubi. Zajęła się popijaniem kawy, błądząc gdzieś przy okazji wzrokiem po sali i po zbierających się powoli uczniach, znaczyło to, że niebawem musi się zbierać. Znów do historii. Dlatego też kiedy zadał kolejne pytanie, ta błądziła gdzieś myślami, nie ogarniając nawet o co mu początkowo chodzi. Dopiero po kilku mrugnięciach,przeanalizowaniu doszła do tego co on do niej tak w sumie mówił. Uśmiechnęła się odruchowo wzruszając ramionami. Jaka wygadana.
- No, niebawem jakoś zajmę kuchnię i ci upiekę, bez obaw - rzuciła prostując się i uśmiechając pod nosem. No żeby nie było, że niema całkowicie jest. Proszę bardzo, masz tego posta, możesz zakończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Czw Kwi 11, 2013 5:12 pm

Było prawie sielsko, parujące kakałko, tosty, przetwory owocowe, uśmiechy kucharek znad przynoszonych półmisków z wędlinami i mis z jogurtami do muesli. Alec przeszedł wewnętrzną transformację humoru w trzynaście sekund i był nawet gotów przemóc się i przymknąć błękitne oczy na nieciekawą aurę meteorologiczną. Może właśnie dlatego tempo jedzenia śniadania przyspieszyło, mniej się rozglądał wokół, bardziej się skupiał na tym co tu i na tym stole (albo przy stole), skoro już tak się zaprał za przygotowywanie się do przeżycia tego dnia. jednocześnie wertując w swoim umyśle książkę telefoniczną, skąd skombinować trochę zielonkawego szaleństwa, coby sobie trochę uprościć te wszystkie zabiegi.
Już dawno zapomniał że wspominał o Laurze, że w ogóle jakaś planimetria, tak bardzo pochłonęło go śniadanko jakby miał się najeść na zapas, gdyby tak gastro go dopadło w nieodpowiednim momencie, aż po kilku ładnych minutach wreszcie podniósł w głowie, pamiętając, że jakiś czas temu obiecano mu ciasteczka (pro-ogar). Albo tak mu się wydawało, że Leonka potwierdziła, dlatego uśmiechnął się do niej troszeczkę nieogarniająco i wyjął telefon z kieszeni.
- O kurwa - otworzył szerzej oczy zobaczywszy godzinę. Chyba jednak jego ekspresowa kanapka nie była tak ekspresowa jak mu się wydawało, jednak na ocenę jak bardzo zapętlił się w swoim własnym świecie nie miał już czasu. Zgadywał, że Leonka też musi jeszcze coś przed lekcjami zrobić, dlatego wstał szurając krzesłem, nie czekając na nic wziął dziewoję za łapkę i pociągnął za sobą.
- Chodźmy, muszę ogarnąć coś od Twoich hipisowskich kolegów z bractwa - mrugnął do niej i wyszli z jadalni.

zt <3

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pernille Van Der Whealer
Uczennica
avatar

Age : 22
Skąd : Nowy Jork.
Liczba postów : 10
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 12:01 pm

[przed lekcjami, poranek]

Pernille jak zwykle obudziła się o 7.30 rano. Zaraz po przemyciu twarzy i związaniu włosów w niechlujnego koka, dziewczyna odziała się w dresy i wyruszyła na poranny, kilkukilometrowy bieg.Może i była monotonna, ale dzięki temu miała czas aby się pouczyć, zadbać o swoją kondycję i jeszcze się w między czasie odprężyć.Obecnie Pernille Van Der Whealer siedziała przy jednym ze stolików a w dłoni trzymała widelec na którym nadziany był spory kawałek arbuza.Bardzo dużo ludzi twierdziło, iż jednym z najważniejszych posiłków dnia było śniadanie, ale Pern wiedziała, że wcale tak nie było.Nie było czegoś takiego jak najważniejszego posiłku czy dania. Każdy posiłek był ważny, ale oczywiście w rozsądnych ilościach.
Kulturalnie i cicho żując winogrono które włożyła do ust parę minut temu, blondynka przeglądała wiadomości na telefonie. Jej kciuk z sekundy na sekundę ruszał się coraz zwinnej.
- Nie ważne, nie ważne, nie ważne. - szeptała do samej siebie zerkając na wiadomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 12:12 pm

Jeśli chodzi o przypadki lubiące konsumować śniadanie jak najwcześniej Jack należał bez wątpienia do tego zacnego grona. W jadalni nie było właściwie żywej duży, poza kilkoma rannymi ptaszkami rozpoczynającymi swój kolejny nudny i monotonny dzień.
Ale nie jego. Lubił sam siebie przekonywać i upewniać w tym, że nic co z nim związane nie jest monotonne. Lubił o to zadbać.

Przeszedł wzdłuż pustych stolików i zatrzymał się przy znajomej blondynce.
- Co tam, Perni? - smukłe, jasne palce chwyciły sprawnie kawałek arbuza nadziany na jej widelec i wrzuciły go do ust. Rozejrzał się po okolicy zastanawiając co tak właściwie chciałby zjeść i starając sam siebie przekonać, że nie jest to nic nielegalnego bądź nie na miejscu przed południem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pernille Van Der Whealer
Uczennica
avatar

Age : 22
Skąd : Nowy Jork.
Liczba postów : 10
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 12:26 pm

Pernille zdążyła odłożyć telefon na miejsce a przed nią ukazał się nikt inny jak sam Jack Hart.Chłopak był na tym samym roku co dziewczyna, ale niestety ona była jelonkiem a on lisem. Mimo wielu różnić dogadywali się bardzo dobrze.Od czasu do czasu na siebie warknęli, ale w końcu kto się czubi ten się lubi, prawda?
Blondynka wywróciła oczami zaraz po tym jak Jack zabrał jej jeden z największych kawałków arbuza.
- Wszystko dobrze, swoją drogą... poczęstuj się. - dodała ze sztucznym uśmiechem na twarzy a pukiel włosów zaczesała za prawe ucho. - A co u Ciebie? Dość dawno Cię nie widziałam. Myślałam, że zapadłeś się pod ziemię. - powiedziała nadal na niego patrząc.Lustrowała każdy centymetr jego ciała jakby była nim zafascynowana, ale ( chyba ) tak nie było.Chłopak był zajebiście przystojny, na raz może by się nadawał, ale do związku już nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 1:33 pm

- Tak właśnie zrobiłem. - potwierdził i odszedł na chwilę, by wrócić z filiżanką aromatycznej, czarnej kawy i croissantem.
Usiadł na przeciwko niej i utkwiwszy spojrzenie jasnych oczu w jej twarzy napił się kawy. Sam nie do końca był pewien czy ją lubi. Nigdy nie był pewien, czy okazywanie sympatii to nie jest oznaka słabości, a słabość jak wszyscy wiemy w jego słowniku nie występowała.
Odstawił filiżankę na piękny spodeczek i po raz kolejny, jak zresztą co rano, stwierdził, że szkolna kawa jest nadzwyczajnie obrzydliwa.
- Być może się zapadłem. - przyglądał się jej ni to natarczywie, ni to z obojętnością. Już dawno uznał, że ma słodką twarz, ale nie koniecznie taką, jakie lubił widzieć w swoich rękach. Całe szczęście dla niej, Hart był z pewnością ostatnią osobą z którą mogłaby chcieć intymnych zbliżeń, nawet jeśli nie zdawała sobie z tego sprawy.
- Wiesz, sprawy Ligii. - lsd zawsze była odpowiednim argumentem. Nikt nigdy nie wnikał, wszyscy byli ciekawi ale na dystans. Może kolejna wiekopomna impreza, może jakich krwawy chrzest nowicjuszy. - Jestem taki zajęty. - powiedział tonem wskazującym na nieprawdziwość tego zwrotu.
Dlaczego więc tak rzadko było go widać? Bo nie chciał. Nie lubił być oglądany, wolał sam obserwować. Milczał przez chwilę z nieodgadnioną miną.
- Jak tam treningi, księżniczko? - daleko jej było do księżniczki, oboje o tym wiedzieli, jednak Jack specjalizował się w spływaniu jak woda z tematów na które rozmowa nie była mu wygodna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pernille Van Der Whealer
Uczennica
avatar

Age : 22
Skąd : Nowy Jork.
Liczba postów : 10
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 2:03 pm

- Jeśli się zapadłeś to mogłeś nam zrobić ogromną przysługę zostając tam jeszcze dłużej. -uśmiechnęła się przygryzając dolną, malinową wargę.Dziewczyna bardzo lubiła droczyć się z Jack'em, bo oboje mięli bardzo różne charaktery. Hard był zimny i agresywny, Pernille także, lecz tylko i wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach. Dla przyjaciół zawsze była otwarta i wyrozumiała, wiedząc, że każda tu osoba w jakimś stopniu przeszła przez piekło. -Sprawa Ligii? Na pewno dasz sobie radę. - powiedziała jeszcze raz zerkając na telefon. Nic tylko zaproszenia do grup, gier i nudne, nic nie znacząca statusy.
- Treningi idą dobrze, nawet bardzo. Dziękuje o zainteresowanie, miło, że się o mnie troszczysz. -Blondynka odziała swą twarz w sztuczny, teatralny uśmiech.Na 'deser' zatrzepotała rzęsami.
- Masz jakieś plany na wieczór skoro jesteś tak rozchwytywany i pożądany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 2:17 pm

Zmrużył jedno oko rozbawiony jej słowami. Taka malutka a taka zadziorna.
- Och Pernille, powinnaś była mi wcześniej zdradzić jak bardzo nie na rękę jest Ci moje towarzystwo. Pojawiałbym się przy Tobie z pewnością znacznie rzadziej. - oczywiście wszelkie sugestie o tym jak nie do końca jest pożądany w towarzystwie nie robiło na nim specjalnego wrażenia. Zdawał sobie sprawę, że gruba większość unika go ze strachu, a reszta zwyczajnie się oszukuje. Mimo to wydawał się nie mieć żadnej konkretnej reakcji na takie zachowania. Czasem uśmiechał się w duchu jak ojciec słuchający sześcioletniego dziecka, które mówi mu, że go nienawidzi.

Jasne palce rozerwały francuskiego rogalika z niezwykłą precyzją na połowy. Zanurzył krawędź w kawie i ugryzł go z nadzieją, że słodki smak miodu choć trochę załagodzi szczyny szatana w filiżance. Nie wiedzieć czemu je pił. Od zawsze uważał kawę za skrajne obrzydlistwo, jednak nie mógł zacząć dnia bez choćby małej filiżanki.
Za bardzo upodabniał się do ojca.

Widząc jej słodki do porzygu uśmiech i trzepoczące rzęsy odwrócił wzrok zniechęcony.
- Na wieczór? Gdyby nie to, że przed chwilą zasugerowałaś, że mógłbym zniknąć na dłużej, pomyślałbym, że chcesz mnie zaprosić na randkę. - powiedział rozbawiony, przełknąwszy rogala.
Oparł się łokciami o blat stolika i nachylił przezeń w jej stronę- Hm? - mrugnął do niej, jednak wyraz jego oczu, mimo usilnych starań, zawsze pozostawał blady i zimny. Mówią, że z oczami nigdy nie wygrasz. Zawsze pokazują prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pernille Van Der Whealer
Uczennica
avatar

Age : 22
Skąd : Nowy Jork.
Liczba postów : 10
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 4:22 pm

Słysząc wzmiankę o randce, Pernille skrzyżowała ręce na klatce piersiowej po czym przysunęła się do chłopaka aby móc do niego szepnąć. -Randka? Kto powiedział coś o randce? Chciałam Cię tylko pożyczyć na jedną noc. - dodała oblizując malinowe usta. Przez jakiś czas spoglądała mu w oczy a później się poddała. Blondynka wróciła do przeglądania telefonu. -Przecież wiesz, że się z tobą droczę. Twoje towarzystwo jeszcze nigdy mi nie przeszkadzało. -wycedziła nadziewając na widelec ostatnie winogrono. Tylko to zostało z owocowej sałatki jaką zamówiła paręnaście minut temu.Blond dziewczę jeszcze przez jakiś czas siedziało w jadalni, dopiero później spojrzała na zegarek i lekko się przeraziła. -Bardzo miło się rozmawiało, ale niestety muszę wracać do pokoju.Jeśli nie chcesz się ze mną tak szybko rozstawać to może odprowadzisz? - wyszczerzyła się wkładając telefon do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: JADALNIA   Sob Maj 11, 2013 10:51 pm

Przyglądał się łagodnej linii jej obojczyków, kiedy krzyżowała ręce i pochyliła się w jego stronę. Zastanawiał się jak ta długonoga blond piękność wyglądałaby klęcząc u jego stóp i czy dalej, po tym jednym razie, byłaby pewna, że interesuje ją tylko jednorazowa przyjemność.
- Na jedną noc, królewno, to możesz sobie kupić pantofle. - powiedział spokojnie, wyciągając rękę i zakładając jej pukiel jasnych włosów za ucho. Trudno powiedzieć, czy w jego głosie bardziej brzmiała obojętność czy subtelne zainteresowanie. Sam nie był fanem jednorazowych przygód. Za jeden raz praktycznie na nic nie można sobie pozwolić... siniaki goją się zbyt długo, a rubinowe krwiaki za bardzo rzucają się w oczy, żeby dać o nim zapomnieć.

Oparł się w fotelu i sięgnął po drugą połowę croissanta. Słysząc suche zdanie, które ledwie wycedziła walcząc widelcem z winogronem skinął lekko głową, choć niespecjalnie zapamiętał te słowa. Każdy mógł zapewniać, że nie wadziło mu towarzystwo Harta - ten jednak nie był naiwny. Jego chory upór i znikomość poszanowania ludzkich granic zawsze doprowadzała do histerycznych zapaści i unikania na wieczność. Chyba na prawdę by się zdziwił, gdyby choć raz skończyło by się czymś innym niż jadowite słowa i żal, który tak trudno przed nim ukryć.
- Mi również było niezwykle przyjemnie. - odparł zgodnie z charakterem dżentelmena - Za chwilę sam będę uciekał, także do następnego razu, księżniczko. - chwycił filiżankę, patrzącą na niego z wyrzutem czarnym okiem resztki kawy na dnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: JADALNIA   

Powrót do góry Go down
 
JADALNIA
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: SKRZYDŁO WSCHODNIE :: I PIĘTRO-
Skocz do: