Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 KORYTARZ

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: KORYTARZ   Sob Mar 09, 2013 3:38 pm

Długi i szeroki, a strzeliste, zamkowe okna wpuszczają tu dużo słonecznego światła, które na pewno umila ponure dni. Tak jak widok na wody Jeziora Genewskiego, który rozprasza, gdy usiadłszy na parapecie próbujesz zrobić zadanie domowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freja Sörensen
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 26
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Sob Kwi 13, 2013 7:12 pm

Jakże łatwo było jej zniknąć w tłumie. Bez żadnych trudności potrafiła się wtopić, ludzie na ogół jej nie zauważali. Ot, taka sobie istota, nie mająca nic ciekawego do zaprezentowania. Tak na dobrą sprawę Freja nie miała tego nikomu za złe. Właściwie, to czasem była wdzięczna. Nie potrzebowała całej masy znajomych. To ją trochę przytłaczało, ze względu na to, że była przyzwyczajona do małej ilości osób obecnych i aktywnie biorących udział w jej życiu. Tak było lepiej dla wszystkich. Dla nich, bo nie było takich okazji, aby przypadkiem zrobiła komuś krzywdę i dla niej, by inni nie wnikali za bardzo w jej życie i nie próbowali wywracać go do góry nogami. I tak już momentami było dość nieprzyjemnie, większej ilości atrakcji nie potrzebowała.
Przemierzała korytarz powolnym krokiem, lawirując zręcznie między uczniami, ponieważ niektórzy, jak na złość postanowili urządzać sobie pogawędki na środku korytarza, jednocześnie zagradzając jej drogę, a ona nie miała najlepszego humoru. Osłabienie dawało się jej niestety we znaki, ale mimo to, dzielnie się trzymała. Nie chciała, aby jej przeklęta choroba utrudniała jej życie bardziej niż to konieczne. Już wystarczająco miała utrudnione życie, zawsze w takich sytuacjach próbując unikać jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z drugą osobą. Problem jednak polegał na tym, że nie zawsze to od niej zależało. Tak jak właśnie w tej chwili, gdy szła sobie spokojnie korytarzem, aż nagle ktoś, biegnąc ile sił w nogach, zahaczył o jej ramię i przez przypadek dotknął wierzchu jej dłoni. Siła uderzenie sprawiła, że dziewczyna poleciała do przodu i nie mogąc utrzymać się na nogach, wyłożyła się, unikając spotkania bliskiego stopnia swojej twarzy z podłogą tylko dlatego, że zamortyzowała upadek rękami. Oddychając ciężko, podniosła głowę i zobaczyła, że osoba, która na nią wpadła, wciąż biegła, aczkolwiek widać była nawet z daleka, że była niezwykle zmęczona. Niewiele wystarczyło, aby Freja przejęła choć część czyjejś energii. I przez to, jej oddech szybko zaczął się uspokajać, a ona nabierała sił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Sob Kwi 13, 2013 7:37 pm

Parujący mózg, nieogar, nieprzytomne spojrzenie i ręce wciśnięte głęboko w kieszenie wytartych dżinsów (ubranka -> klik) - właśnie tak wyglądał Alexander Guillaume snując się po korytarzu, w bliżej niesprecyzowanym kierunku, będąc żywym zaprzeczeniem, że spring is in the air i że obieg pozytywnej energii w przyrodzie działa jak należy. Dlatego w sumie tak bardzo nie lubił wysiłku, tego umysłowego. Łaził potem taki właśnie, smęcąc krótkie "cześć" ilekroć ktoś go zaczepił by się przywitać, a tak naprawdę w głowie mając tylko wizję jak wyciąga potrzaskanego ajfona, zamawia helikopter i wyjeżdża daleko stąd, jak najdalej od podręczników i szkolnych ławek, w których już nie umiał wysiedzieć.
Nie dbał w tym momencie o to, co się dzieje wokół niego, czy przypadkowo nie trąci kogoś nieświadomy, że wyzwoli w nim to, co mu dyktuje podświadomość (a już nieraz się zdarzało, że po takim niespodziewanym mitingu skóra-skóra, dorzucając do tego brak skupienia Aleca, ktoś wybuchał płaczem, albo zaczynał się histerycznie śmiać bez najmniejszych hamulców), zajęty przez myśli, między innymi, że jest głodny, niewyspany i OJEJU, to już przecież ponad godzina bez nikotyny. Przebierając powoli nogami poruszał się naprzód, mierzwiąc włosy, dzisiaj w wyjątkowym rozpierdolu, gdzie zwykle i tak nie wygląda to najschludniej, kiedy...
- Co jest kurwa? - brutalnie przywołano go do rzeczywistości, bo zanim się zorientował, z niemalże całym impetem wpieprzył się w niego jakiś biegnący gimbus, a już mikrosekundę później machał rękami jak nienormalny próbując złapać równowagę, żeby nie przewrócić się na dziewczynę, która potrącona właśnie niemiło przywitała się z podłogą. Udało mu się jednak ustać na nogach, a chwilę później nachylił się nad dziewczęciem, próbując w burzy długich włosów odnaleźć jej rękę, żeby pomóc jej wstać. Taki z niego był dżentelmen!
- Nic Ci się nie stało? - zapytał, zmierzywszy ją i oceniając posturę na dość kruchą i urazogenną. - Mam nadzieję, że wpadnie na jakiegoś paralizatora i skończy się ten jego maraton - wymruczał kucając i zbierając jakieś jej klamoty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freja Sörensen
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 26
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Sob Kwi 13, 2013 8:13 pm

I szlag trafił tą rzekomą niewidzialność panny Sörensen. O ile osoba, która na nią wpadła faktycznie pewnie jej nie zauważyła, bo inaczej udałoby się przecież ją ominąć, to ktoś jednak najwyraźniej spostrzegł, że Freja nieporadnie próbuje podnieść się z podłogi. Dodatkowo bycie ofiarą losu w oczach innych nie było jej szczególnie potrzebne. Poza tym, serio, to nie była sytuacja, w której chciałaby, aby ktoś zwrócił na nią uwagę. Czuła się nieco zakłopotana przez fakt, że nie potrafi utrzymać równowagi w takiej sytuacji, nawet jeśli była osłabiona. To dla niej tak czy siak nie było wytłumaczeniem. Naprawdę nie znosiła swojej słabości. To akurat była jedna z najbardziej znienawidzonych przez nią rzeczy, a trochę ich było na jej liście, o dziwo jak na osobę, która z natury raczej nie żywi aż tak negatywnych uczuć.
Usłyszawszy skierowane do niej pytanie odgarnęła z twarzy kosmyki włosów, podniosła wzrok i utkwiła go w twarzy chłopaka, uprzednio uniemożliwiając mu dosięgnięcie swojej ręki, może nieco zbyt gwałtownie, aby pozostało to niezauważone.
- N...nnie, wszystko w porządku - zająknęła się, usiłując wstać, przy ty, szybko chwytając za swój szkicownik, który wcześniej niosła w ręce, a który zawsze nosiła przy sobie. Próba ta powiodła się na całe szczęście sukcesem. Na bardziej nieporadną niż wyglądała bowiem nie chciała wyjść. Gdy wyprostowała się, jednocześnie przeczesując splątane włosy palcami, cofnęła się o krok. Wiadomo, przestrzeń osobista i te sprawy, Freja tego niezwykle pilnowała. Już nie tyle z dbałości o czyjeś bezpieczeństwo, a ze zwyczajnej wygody.
- Zbyt brutalne - odparła krótko, z nieco kwaśną miną. Co jak co, ale Freja nigdy nikomu źle nie życzyła, niezależnie od tego, jaką jej ktoś wyrządził krzywdę. Spojrzała niepewnie na chłopaka i jej wzrok padł na jej rzeczy w jego rękach, które natychmiast chciała odebrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Sob Kwi 13, 2013 8:37 pm

Alec nie bywał zażenowany, dlatego też nawet nie pomyślał o tym, że dziewczynie mogłoby być głupio z powodu upadku. Który przecież nie nastąpił z jej winy, a przez jakiegoś amatora joggingu. Nagle odezwał się w nim obrońca praw i zagorzały zwolennik przestrzegania szkolnych przepisów i ogólnych zasad 'by żyło się lepiej', zwłaszcza, gdy twarz dziewczyny pokryła się niezbyt zdrowo wyglądającym kolorem, co Alec znał na przykład z imprez i to nigdy nie było zapowiedzią czegoś dobrego. A zwykle było po prostu bladym ostrzeżeniem przed zbliżającą się granicą możliwości spożywania alkoholu.
Na całe szczęście dziewczyna wyglądała na trzeźwą, nie cofało jej się, ani nie miała (najwyraźniej) jakiegoś wstrząsu mózgu, co ocenił prawie doświadczonym medycznie okiem, nawet jeśli nieco paranoicznie zareagowała na chęć niesienia jej doraźnej pomocy przy zbieraniu nieproporcjonalnie długich nóg z kamiennej podłogi.
Właśnie.
Podłoga, uderzenie, hipotetyczne zdarcie naskórka albo jakieś siniaczki. Jakoś zbyt zajęty był własnymi myślami, dotyczącymi, o zgrozo, jego towarzyszki, nie będącej najwyraźniej szczególnie chętną do pogawędek i żarcików. Szkoda, bo wydała mu się śliczna, choć na pierwszy rzut oka nie była typem dziewczyny, z którymi spotykał się do tej pory. Co prawdopodobnie czyniło ją jeszcze ciekawszą. Każda, która nie miała cech typowych dla Lisic startowała z plusem.
- Jesteś pewna? - spytał konkretnie na jej wybełkotane pseudozapewnienie. Otwartych złamań w prawdzie nie dostrzegał, ale rzeczywiście mogło jej się coś stać. Konkretnie się w końcu wywróciła.
- Wolisz lądować na podłodze? - zapytał z półuśmiechem, podając jej rzeczy w które się tak wpatrywała. - Zawsze jesteś taka pechowa, czy to tylko takie wyjątkowe przypadki? - chciał się roześmiać, bo cała sytuacja zaczęła go jakoś śmieszyć. Był jednak gotów, jak to na królewskiego potomka przystało, zacząć się zachowywać poważnie i zaprowadzić dziewczynę do pielęgniarki. Oczyyyyyywiście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freja Sörensen
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 26
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Sob Kwi 13, 2013 9:12 pm

Dla niej nie ważne było, czy jakiś wypadek zdarzył się z jej winy, czy też nie. To było zupełnie nieistotne. Zawsze było jej tak samo głupio, gdy znajdowała się w nieco żenującej sytuacji. I nic nie mogła poradzić na to, że zawsze tak reagowała. Taki dystans z pewnością by się jej przydał. Uniknęłaby wówczas wielu momentów, w których zawstydzenie wywoływało u niej rumieńce, tak kontrastujące z jej raczej jasną skórą, czego szczególną fanką też nie była. Według niej, brakowało tylko czerwonego nosa, aby wyglądać jak klaun. Niezbyt zabawny klaun.
Generalnie wszystko wydawało się z nią w porządku. Przynajmniej tak sądziła, może to dlatego, że skupiała się głównie na świeżo nabytej dawce energii. Jej mózg przeważnie przez pewien czas zajmował się tylko tym niezwykłym uczuciem. Opóźnione reakcje? Bardzo prawdopodobne w takiej sytuacji.
Kiedy chłopak usiłował się upewnić, że na pewno wszystko jest w porządku, wyciągnęła nieco dłonie do przodu, kiwając przy tym, głową, chcąc go tym przekonać, chociaż sama nie była szczególnie przekonana, gdy dostrzegła silne zaczerwienienia na dłoniach. Wtedy cofnęła gwałtownie ręce i wówczas poczuła ukłucie bólu w prawym nadgarstku. Skrzywiła się przez to, nie wiadomo czy bardziej z niezadowolenia z takiego obrotu spraw, czy też może po prostu z bólu. Nie był on w prawdzie zbyt mocny, ale przy silnych ruchach nadgarstka, nieco jej dokuczał. Ale z dwojga złego, chyba lepiej mieć w małym stopniu uszkodzony nadgarstek, aniżeli rozbitą głowę czy złamany nos.
- Nie, niekoniecznie. Lądowanie na podłodze, nieszczególnie jest moim ulubionym zajęciem - wyznała zdobywając się o dziwo na nieco dłuższą wypowiedź. Wzięła od niego swoje rzeczy, trzymając je w lewej ręce, by po chwili przycisnąć je do piersi, jednocześnie studiując z zainteresowaniem postać chłopaka, który usiłował jej pomóc, co swoją drogą było naprawdę miłe z jego strony. Zmarszczyła jednak czoło, usłyszawszy pytanie. Kolejne. Było ich zbyt dużo.
-Jeśli chodzi o potrącenia przez uczniów, nie jest to częste- skwitowała ostatecznie, co właściwie było prawdą. Czy była pechowa? Raczej nie, generalnie winą za różne rzeczy obarcza się jej zamyślenie i zwyczajną nieuwagę, aniżeli pecha. Chociaż jakby na to spojrzeć, to ta dziewczyna w życiu pecha istotnie miała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Nie Kwi 14, 2013 9:36 am

Dystans był wygodny, chociaż miło było dla odmiany zacząć się czymś przejmować. Znów odzywał się w nim rozpuszczony książę i mały egoista, bo (choć niewiele myśli temu poświęcił, a po prostu działał) o wiele lepiej w zaistniałej sytuacji było zainteresować się ciągłością tkanek kostnych dziewczyny, niż dalej snuć się po korytarzach i smęcić do Arnaldsa lecącego ze słuchawek. Albo czegoś równie dramatycznego i depresyjnego, pomimo całkiem ładnej wiosenki zaglądającej do zamku przez okna.
Nie za bardzo wiedział co robić w tym jednym momencie, kiedy dziewczę zdawało się tkwić we własnym świecie w slowmotion, dlatego po prostu przyglądał się jej, czekając na jakikolwiek impuls, na który mógłby zareagować. Jak normalnie funkcjonujący człowiek, a nie standardowy lekkoduch, nieprzejmujący się szczególnie takimi incydentami z udziałem nieodpowiedzialnych ADHDowców. I miał tu na myśli oczywiście tą osobę, która rozpędzona przewróciła... Właśnie, nie znał jej imienia. W ogóle dziwne, że jej nigdy wcześniej nie zauważył, nawet jeśli wydawała mu się podobna do tej kruszynki, z którą miał rysunek w drugiej klasie. Na szczęście od tego czasu zdawała się zdecydowanie wyładnieć, o ile oczywiście to była ona.
- W ogóle to jak masz na imię? - wcale nie uważał, że jest natrętny. Po prostu chciał wiedzieć komu pomaga, skoro już to robi. - Oczywiście, że nie. Nikt nie lubi się wywracać - potwierdził tylko, zerkając na jej zaczerwienione ręce. I niewiele myśląc złapał ją za jeden z nadgarstków, wyglądający na bardziej poszkodowany, kiedy. No na pewno nie przypominał sobie, żeby ćpał rano, bo poczuł odlot. Przymknął powieki, które momentalnie zrobiły się ciężkie, jego głowę opanowała jakaś ciemna masa, przygniatająca go ku ziemi. Natychmiast puścił jej ręce, choć ulgi nie odczuł od razu. Dopiero kilka ożywczych wdechów i nieprzytomnych mrugnięć później zorientował się co się stało, choć wciąż nie był w pełni przekonany dlaczego.
Niezbyt silnie chwycił ją za ramię (odziane w jakąś bluzeczkę zapewne) i przesunął ich ku ścianie, coby nie stać na środeczku korytarza. Spojrzał na nią z góry lekko zdezorientowanymi oczętami.
- Co. To. Było? - zapytał, chcąc brzmieć groźnie i dociekliwie, jednak teraz było w tym więcej żywego zainteresowania. I ciekawości jak wiele jeszcze dziewczyna może zdziałać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freja Sörensen
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 26
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Nie Kwi 14, 2013 10:15 am

Freja bynajmniej zainteresowania nie potrzebowała. Właściwie miała ochotę zmyć się z tego korytarza i jak najszybciej wrócić do pokoju, otulić się szczelnie kołdrą, chwycić jakąś książkę i poczytać z dala od ludzi, ażeby jej nie przeszkadzali. W tej chwili wykazywała pewne objawy aspołecznego zachowania. Ale czy można ją za to winić? Niemniej jednak nie zanosiło się, aby chłopak pozwolił jej ot tak odejść. Nieszczególnie jej to odpowiadało, ale przecież nie wyminie go i nie pójdzie w cholerę całkowicie go ignorując. To byłoby zbyt niegrzeczne. A choć może na tę chwilę nie zachowywała się jak ktoś, kto mógłby się przejmować takimi rzeczami, to w istocie jednak tak było. Freja była bowiem jedną z tych ułożonych dziewcząt, które mimo iż bardzo chcą znaleźć się gdzie indziej, to nie odejdą od rozmówcy, traktując go tak, jakby go wcale nie było. Pewnie wynikało to z tego, że ona nie chciałaby być jednak tak potraktowana w odwrotnej sytuacji.
- Freja - przedstawiła się, po chwili wahania, uznając jednak, że pytanie o imię to przecież nic złego, a i to nie znaczy, że będzie miała z tym chłopakiem więcej do czynienia. Prawdopodobnie on sobie pójdzie, a na drugi dzień z pewnością zapomni, że ot taka ofiara Freja, błąka się gdzieś po tej szkole. Bo, bądźmy przecież szczerzy, ona raczej nie zapada w pamięć. Może gdyby miała włosy w jakimś wymyślnym kolorze, była szczególnie głośna, ubierała się krzykliwie, albo miała tatuaż na środku czoła i kolczyki niemal w każdym miejscu na twarzy, to wtedy ktoś z pewnością by ją zapamiętał, aczkolwiek Freja nie zamierzała tego sprawdzać.
Dziewczyna miała skomentować to jakże trafne spostrzeżenie o tym, że nikt nie lubi się wywracać, ale zanim to uczyniła, chłopak złapał ją za nadgarstek, niemalże powodując u niej atak paniki. To było zbyt niespodziewane, aby mogła zablokować przepływ energii. Nie miała czasu aby się skupić i powstrzymać odbierania mu energii. Mimo iż bała się, ze zaraz stanie coś zdecydowanie niedobrego, jednocześnie znów poczuła to niesamowite uczucie, gdy przejmowana energia dodawała jej sił i już całkowicie pozbywała się jakiegokolwiek osłabienia. Generalnie Freja była takim energetycznym wampirem, który właśnie w tej chwili, najadł się do syta.
Kiedy chłopak puścił jej nadgarstek i odciągnął ją na bok wyraźnie zmartwiona, a zarazem i przerażona, zaczęła go obserwować, obawiając się, że mogła zabrać mu za dużo energii. Gdyby jej tu zemdlał na środku korytarza byłoby naprawdę kiepsko, a ona, jak to ona, ze zmartwienia mogłaby dostać rozstrojenia nerwów.
- Przepraszam, naprawdę przepraszam, ja nie chciałam - zapewniała, zamiast wyjaśnić mu, co właściwie się stało. Szerze nie miała ochoty się to wgłębiać, pomimo iż jemu zdecydowanie należały się jakieś wyjaśnienia. Chciał jej pomóc, a skończyło się to tylko szkodą dla niego. Dziewczyna ze zdenerwowania przygryzła delikatnie dolną wargę, wpatrując się w jego twarz.- Wszystko dobrze? - zapytała niepewnie, mając tylko nadzieję, że go nie rozwścieczyła i że jej się za to nie oberwie. W przenośnym, albo dosłownym tego słowa znaczeniu. Wściekli ludzie są zdolni do wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Nie Kwi 14, 2013 9:45 pm

Przywykł do dostawania tego, czego chciał, dlatego prawdopodobnie nie miały końca jego pytania, którymi zasypywał dziewczynę. Jeszcze się nie zorientował, że ją przytłacza, tak jakby kiedykolwiek zwracał na to uwagę. Większość jego znajomych już przywykła do tego, że Alec nie należy do najłatwiejszych osób jeśli chodzi o koegzystencję, choć jemu samemu tam było dobrze z byciem osobą o tak zaawansowanym stopniu nieprzejmowania się światem.
Uśmiechnął się do niej, usłyszawszy jej imię (ładne), próbując jakkolwiek zastanowić się co teraz? Czasami odzywał się w nim bardzo głęboko zduszony głosik, każący jednak się przejmować, albo nawet kontemplować jego otoczenie. Niestety ograniczany przez samcze popędy zakończył te rozmyślania na tych nogach schowanych (błędnie!) pod zapewne jakimiś dżinsami, jednak tym nie poświęcił już tak dużo czasu. W ogóle szybko jakoś p[otoczyła się ta akcja, nawet jak dla niego.
Naprawdę tego nie ogarnął, chciał pomóc, niekoniecznie wyginając jej nadgarstki w bolesnym uniesieniu, a ot po prostu czysta i niezmącona troska o nowopoznaną, ładną koleżankę która zaliczyła glebę na korytarzu. Wyglądającą niebezpiecznie w dodatku! Jego świat w kilka chwil przeszedł zupełną transformację, a jemu zabrakło słów, by móc to jakkolwiek opisać. A nawet gdyby umiał na gwałt znaleźć jakieś określenia, nie miał siły otworzyć ust i wprawić strun głosowych w drganie. Coś cennego od niego uciekało, oczy zaszły mgłą, plecy zgarbiły się bezwiednie, a ręce resztkami sił uniosły się by ścisnąć słabo włosy w pięściach, choć wystarczyło by miał wrażenie, jakby wyrwał sobie je wszystkie i został połowicznie łysy. I nawet nie miał sił tego zarejestrować. Na nic nie miał siły.
A te wracały stopniowo, gdy przerwał się kontakt skóra-skóra, że w pierwszym odruchu zapragnął usunąć się na jakiekolwiek ubocze. Może dlatego, że jak już miał się przewrócić sam, to wolał tego nie zrobić na środku przejścia. Kolejnych kilka sekund, wykasłane niemalże komunikaty; ostrość wzroku wróciła jeszcze później, ukazując mu zmartwioną Freję.
- Eeee, dobrze, ale to było bardzo dziwne. Umiesz zrobić, żeby było mniej jakbym dostał z fortepianu w głowę, a coś bardziej... - zawahał się - ...nieważne. Jak te Twoje nadgarstki? - chciał zmienić temat. Chciał wrócić do pokoju, a jutro jakoś zdobyć jej numer telefonu i wypytać jej o więcej ciekawych rzeczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freja Sörensen
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 26
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Pon Kwi 15, 2013 2:36 pm

Tu właśnie widać jak ta dwójka bardzo się od siebie różni, bo Freja, w porównaniu do niego, przejmowała się niemal wszystkim, od tego czy nie ma plamy na koszulce, aż do globalnego ocieplenia. Posiadanie miliona zmartwień generalnie nie było zbyt dobre, jednakże, według samej Freji, lepiej było się martwić wszystkim, aniżeli niczym. Życie bez zmartwień jest zdecydowanie podejrzane, poza tym, jeżeli człowiek się niczym nie martwi, z pewnością wpadnie w kłopoty, prędzej czy później. A Freja, kłopotów starała się unikać jak ognia. Problem jednak polegał na tym, że kłopoty niekoniecznie unikały jej. Taka to była smutna prawda.
Panna Sörensen nie da się ukryć, że doceniała tą jego chęć pomocy, tym bardziej, że przeważnie ludzie zwyczajnie nie zwracali na nią uwagi. Aczkolwiek przy tym, wiedziała doskonale, ze lepiej byłoby dla niego, aby sobie zwyczajnie darował, bo jakiekolwiek próby pomocy tej bardzo dziwnej istocie, kończyły się, albo, jak w tym przypadku, odebraniem energii, momentalnie ludziom się wówczas odechciewa wszystkiego, albo po prostu natarczywymi odmowami Freji, która zwyczajnie do tego przyzwyczajona nie jest, poza tym, zawsze była święcie przekonana, że ze wszystkim sobie poradzi sama. A uparte to takie, że choćby rękę jej urwało, to najprawdopodobniej twierdziłaby, że ona nie potrzebuje niczyjej pomocy.
Freja właściwie miała dwa takie przypadki, kiedy mogła się poczuć właśnie w taki sposób jak on, kiedy odbierała mu energię. Dwa przypadki, kiedy udało jej się przekazywać swoją energię komuś innemu. Dwa udane przypadki z wielu prób, które zwykle kończyły się fiaskiem. I wiedziała, że to uczucie jest cholernie beznadziejne. Sama miała wrażenie wówczas, jakby ktoś usiłował wciągnąć ją przez rurę od wielkiego odkurzacza, jednocześnie utrudniając jej to, kładąc jej ciężki kamień na głowie. Nie najlepsze porównanie, aczkolwiek według niej, zawsze takie przedstawienie dobrze odwzorowywało to, jak się wówczas czuła.
-To niedługo minie - odparła drżącym głosem ze słyszalną troską. Jakby się uprzeć to faktycznie mogłaby coś z tym zrobić, ale znała swoje możliwości i miała pełną świadomość, że przekazanie komuś swojej energii na szkolnym korytarzu przy niemalże minimalnym skupieniu, może skończyć się tym, że chłopak będzie ją wyklinał do końca swoich dni. Po tym oczywiście jak obudzi się na drugi dzień po utracie przytomności. O ile w ogóle się obudzi.
Gdy zadał jej pytanie, dziewczyna popatrzyła na niego zaskoczona, nie mogąc zrozumieć zupełnie jak w takiej sytuacji on się może pytać o jej nadgarstki. W tej chwili w jej oczach zaczął wyglądać na jakiegoś szaleńca. Normalny człowiek raczej przejąłby się bardziej swoim stanem i nie przejmował się tym, czy z nią jest w porządku.
- Nie jest tak źle, trochę boli, ale to nic takiego - zdobyła się w końcu na szczerość, prawdopodobnie zbyt oszołomiona tym pytaniem, tuż po tym, jak go osłabiła. - Ale to zupełnie nieistotne - dodała jeszcze kręcąc przy tym głową, uważnie go obserwując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: KORYTARZ   Wto Kwi 16, 2013 3:13 pm

W jego świecie kłopoty nie były takie straszne, bo ilekroć się w coś wpakował, zawsze umiał znaleźć drogę ucieczki. Albo pomóc tym, którzy nie zdążyli uciec na czas, co już wtedy bywało zabawne, było misją i było śmieszne. Wtedy nawet niezbyt się zastanawiał dlaczego coś się stało, bo nigdy nie miał skłonności do gdybania. Uznawał że nie ma co się nad tym więcej rozwodzić, bo najprawdopodobniej i tak nie doszedłby do żadnych wniosków, a tylko zmarnowałby energię na niepotrzebny pomyślunek (zło - w końcu od zawsze im się wpaja do główek, że trzeba oszczędzać energię!).
Teraz jednak coś się zmieniło, stało się coś, co kazało mu na chwilę się zatrzymać i poświęcić tych kilkanaście sekund na wnikliwą a n a l i z ę. Pamiętał tylko swoją dłoń oplatającą jej nadgarstek i ciemność, coś jak czarna dziura, tylko siejąca spustoszenie w jego umyśle; czuł jak wszystkie mięśnie się rozkurczają, a on ledwo jest w stanie ustać na nogach, jednocześnie ledwie mając świadomość, że coś takiego dzieje się z jego ciałem. Na tych kilka sekund znajdował się w innym świecie, i gdyby nie fakt, że czuł się jakby umierał, to może nawet byłby gotów na więcej eksperymentów natychmiast i teraz.
Nie chciał jednak przyznawać się do dziwnego, ćpuńskiego prawie że upodobania do osiągania stanów takiej podejrzanej nieważkości, bo nie był przy którymś ze swoich przyjaciół, którzy niejedno widzieli i na o wiele więcej byli gotowi, tylko stała przed nim (co zarejestrował dopiero po dobrej minucie, gdy zmysły zaczęły znów współpracować z mózgiem) drobna, długowłosa Freja, wlepiająca w niego przerażone ślepia.
Szybko się zorientował o co chodziło - nie bez powodu oboje byli w takiej a nie innej placówce. Ten dotyk był dziwny i jeszcze nie umiał stwierdzić czy jest zafascynowany, czy się boi. Co równa się jeszcze większemu zainteresowaniu, ku jej wyraźnemu strapieniu faktem wyłamania się nieco z bezbarwnego tłumu wypełniającego korytarz.
- To... dobrze - powiedział zachrypniętym głosem i od razu odchrząknął. Ogarnął, że spytał o te jej ręce, co było dobrym posunięciem. Domyślał się że nie tylko dla niego ta cała sytuacja była... niecodzienna, a wolał nie skupiać się na opanowywaniu swojego organizmu po tym czymś. Wziął kilka powolnych wdechów, pozwalając sobie jednak koniec końców na trochę egoizmu. - Racja, już trochę lepiej - odparł robiąc obszerne kółko ramionami (bez całych rąk) i ściągając tym samym łopatki, po czym rozejrzał się szybko, by wzrok zawiesić na jej rękach. Odwinął zdecydowanie przydługi rękaw swojej koszuli i tym razem przez materiał chwycił ją za przed ramię. - Pielęgniarka musi to zobaczyć, chodź - ton nieznoszący sprzeciwu, tego nie mogła zlekceważyć. I nie zdążyłaby, bo pociągnął ją, tym razem o wiele ostrożniej, za sobą w kierunku skrzydła pielęgniarskiego, nadal próbując ułożyć sobie w głowie co tak naprawdę zaszło na tym korytarzu.

zt? : )

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: KORYTARZ   

Powrót do góry Go down
 
KORYTARZ
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: SKRZYDŁO WSCHODNIE :: II PIĘTRO-
Skocz do: