Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 ŁAZIENKA MĘSKA

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: ŁAZIENKA MĘSKA   Sob Mar 09, 2013 3:31 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Sob Kwi 06, 2013 11:50 am

Tak więc cała ta sytuacja zaczynała ją irytować, tak cholernie. Nie jej wina, że miała ten przeklęty dar. Naprawdę nie chciała niczego psuć między nimi. Przepowiedziała śmierć jego matki, on to olał, a potem wystraszony nawet nie przyszedł do niej. Zawsze go wspierała, zawsze była na jego zawołanie. Tak, to była prawdziwa przyjaźń, wspólne wakacje, jeden pokój, ukrywanie się pod kołdrą Leviego, gdy trzaskały pioruny. Teraz, odkąd podrośli i stali się podobno bardziej dojrzali, wszystko się zmieniło. Nie miała go na wyłączność. Wszystkie jego panny, kochanki, te na które spojrzał irytowały ją. Tak, była zazdrosna, kochała go, tłumacząc sobie, że to tylko przyjaźń i nie chce go stracić na rzecz jakiejś głupiej blondynki z dużymi cyckami. Nigdy nie dawała mu powodów, by dowiedział się o jej uczuciu. Sama uważała to za cholernie głupie. Gdzieżby ona mogła kogoś pokochać? Zakochanie było dla tych wszystkich rozchichotanych panienek, które szukały księcia z bajki. Nie dla destrukcyjnej, samej w sobie, dziewczyny, która próbuje odnaleźć się w tej całej, chorej sytuacji, jaką jest jej dar. Wyrocznia. Dobra, brzmiało to niezwykle dostojnie, a większość traktowała ją jak wróżkę, cygankę ze złotymi bransoletami, która z kart wywróży przyszłość. Nie. To nie na tym to polegało. Ona sama nie wiedziała kiedy będzie miała wizję. Zupełnie jak wtedy z Kellerem. Nie chciała mu tego mówić, ba! Nawet nie miała pojęcia, że coś takiego się wydarzy. Po prostu byli na spacerze, weszła w trans, a potem nawet nie pamiętała co powiedziała chłopakowi. Wszystko od tego momentu się zepsuło, nie było jak dawniej. Odsunął się od niej, a ona nie wiedziała czemu.
Tego dnia po prostu się nudziła, więc wzięła telefon, napisała kilka smsów do znajomych, leżąc spokojnie na ławce. Na jej liście kontaktów ciągle widniał Levi. Wystarczyło napisać, zadzwonić, albo wysłać głupią emotikonkę. Ale postarała się i napisała do niego krótką wiadomość i bam, odpisał. Aż nie możliwe. Pięknie, jeszcze palił bez niej w męskiej toalecie. Więc ruszyła swój zadek, poszła się przebrać z mundurka, mając wolne i poszła do męskiej łazienki w skrzydle wschodnim. Weszła na drugie piętro, rozejrzała się dokładnie czy nikogo nie ma i pchnęła drzwi.
- Keller! Palisz beze mnie, to niedopuszczalne! - Zamknęła drzwi. Jeśli ktoś był poza nimi, od razu pokazała na drzwi i kazała się wynosić, swoim morderczym spojrzeniem. Oparła się o blat z umywalkami, a po chwili usiadła na nim. Machała sobie nogami, uśmiechając się jedynie pod nosem. Ubrana była tak, co tu dużo mówić. - Więc, co z tymi przeprosinami? Wiesz, że tak czy siak wszczepię Ci w nocy GPS. - Uniosła brew do góry, przekręcając głowę i przeglądając się przez chwilę w lustrze. Po czym spojrzała na chłopaka. No tak, znowu jej się gorąco zrobiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levin Keller
Przywódca Lisów
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 143
Join date : 20/03/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Sob Kwi 06, 2013 1:09 pm

Levin Keller idealnie zdawał sobie sprawę z tego, że w przeciągu kilku lat zaprzepaścił wiele wartościowych relacji z powodu wypadku. To naprawdę było u niego mimowolne i skoro aż tak daleko to zaszło, nie miał zamiaru niczego naprawiać. Tylko on mógł obwiniać się za zabójstwo swojej matki, nikt więcej. Nikt nie miał prawa go osądzać i nigdy się tak nie stanie, ponieważ chłopak nikomu na ten temat powiedzieć nic nie zamierzał. Także Lisie, swojej niegdysiejszej przyjaciółce. Nigdy by nie pomyślał, że ich znajomość może zabrnąć do aż tak martwego punktu. I to tylko i wyłącznie przez niego. Nie, nie czuł się ani trochę winny.
Dzisiejszy dzień dodatkowo nie napawał go zbytnim optymizmem, głównie przez nieciekawą aurę. Miał ochotę tylko i wyłącznie spać, ponadto demotywował go stos nauki, która jak zwykle pojawiała się pod koniec roku. To nic, że Levin nagromadził sobie masę zaliczeń i popraw na sam koniec. Miał zamiar to wszystko zrobić, ale najpierw jakaś impreza. Jak zwykle. Nie mając co ze sobą zrobić, czując się wyobcowany, przewędrował całe ogrody wzdłuż i wszerz, aż w końcu wkroczył do szkoły, chcąc poczuć chociaż znikome ciepło. Bo cztery stopnie celsjusza wcale nim nie były.
Ten papieros w łazience był bardzo przypadkowy. Gdy myślał, że nie wie już, co ma ze sobą zrobić, ujrzał drzwi łazienki i postanowił odprężyć się trochę, zanieczyszczając powietrze w dość czystych, a nawet nieco królewskich st. bernardowskich łazienkach.
Podwójnym zaskoczeniem była natomiast wymiana sms-ów z Lisą. Zwykle dziwnym nie było to, że się odezwała, ponieważ odkąd pamiętał chciała znów nawiązać z nim jakiś bliższy kontakt - a on ją odsuwał, co za niewdzięczny przyjaciel - jednak dawno już tego nie robiła. Być może odpuściła, zrezygnowała, a Levin był na tyle przyzwyczajony do jej niemej obecności, że zastanawiał się, co się musiało stać. I mimo wszystko odczuł jej brak. A dlaczego jej odpisał? Nie miał pojęcia. Fakt, że się po prostu nudził, byłby dla niej chyba najbardziej raniący. Była taka delikatna.
Gdy zaś weszła do łazienki i odezwała się bezpośrednio do niego, poczuł się... dziwnie. Nie na miejscu. Jakby coś chciało wrócić, ale on miał przed tym opory. Nevermind, i tak siebie nie ogarnie.
- Masz. - Wyciągnął w jej kierunku paczkę fajek, musząc się nieco nachylić do przodu, gdyż opierał się o ścianę. Wiedział, że będzie chciała zapalić, a on sknerą nie był, zwłaszcza jeśli chodziło o palenie. W grupie zawsze raźniej. Za to jeśli chodzi o przeprosiny, wcale nie chciał ich składać ze szczerego serca. Przynajmniej nie czuł się niczemu winny, nie chciał jej przytulać ani całować. Bo... to by było nie w porządku. To by było dziwne. - Przepraszam, jeśli cię uraziłem, nie chciałem. Może dałbym ci wybrać formę przeprosin, ale boję się, że wymyślisz coś niebezpiecznego - mrugnął do niej i po raz tysięczny w ciągu minuty poczuł się dziwnie. Bo rozmawiał z nią. Jak gdyby nigdy nic.

_________________
telefon | szafa


Do me a favour, break my nose!
Do me a favour, tell me to go away!
Do me a favour, stop asking questions!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://instagram.com/magicmistle
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Nie Kwi 07, 2013 2:49 pm

Pewnie złamie jej drugi raz serce, skoro nawet nie czuł się winny całej tej sytuacji. Przez niego to wszystko się zepsuło, przez niego nie widywali się tak jak kiedyś, nie spędzali wieczorów pod kołdrą śmiejąc się i paląc papierosy, przy otwartym oknie. Zabrnęli w ślepy zaułek, nie było drugiego wyjścia, jak przeprosić się za to co się stało. Ona nie raz chciała powrócić do tego co było, nie raz się starała, zaczepiała go na korytarzu, czy w internacie. Pisała, dzwoniła, starała się jak mogła, bo naprawdę jej zależało. Nie na tym by byli razem - widocznie nie pasowali do siebie, skoro tak się zachowywał i tak się to potoczyło - ale na tym, by znowu byli takimi przyjaciółmi. Jej uczucia tu nie były ważne. Zresztą.. tłumaczyła sobie to tak, że zachowywał się jak dziecko, smarkacz, niedojrzały facet, co woli jakieś puste lalki, księżniczki, od niej. Nie będzie przecież o coś takiego walczyć, prawda? Miejmy trochę szacunku do siebie. Jednak i w końcu bitwa o przyjaźń zaczęła ją męczyć. Z dnia na dzień, przechodząc obok niego, patrzyła na niego coraz rzadziej. Stawał się kolejnym, zwyczajnym uczniem, który wiele dla niej nie znaczył. Nawet nie zdawała sobie sprawę z jakichś tam przydziałów. Przywódcy, jakieś stowarzyszenia? Jak ktoś był warty poznania, to na pewno nie zmarnuje okazji, ale nie zagłębiała się w to. On stał się tłem, zlewał się z resztą, ale sam do tego doprowadził. Odsuwał ją, coraz bardziej i bardziej, więc w końcu nie wytrzymała. Dała sobie na wstrzymanie. Aż do dziś.
Wzięła od niego papierosa, z paczki, którą przed nią wyciągnął. Odpaliła go, zaciągnęła się i po chwili wypuściła dym do góry, by nie drażnić jego oczu. Sama nie znosiła jak ktoś dmuchał jej w twarz. Uśmiechnęła się delikatnie, gdy usłyszała o formie przeprosin. Niebezpieczne? A czego on się bał?
- Hm.. Levin, znamy się już tyle. Naprawdę uważasz, że mogłabym Ci coś zrobić? Albo zmusić Cię do niechcianego? - Uniosła brew do góry, trzymając między palcami papierosa, co jakiś czas przytykając go do różowych, pełnych warg. Odgarnęła niesforne kosmyki z twarzy. Wstała i podeszła do niego, stając bardzo blisko, przed samym Kellerem i milczała. Uśmiechnęła się jedynie do niego, po kilku minutach ciszy i kątem ust wypuściła dym. - Wiesz co Keller.. myślałam, że więcej dla Ciebie znaczę. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie od siebie odsuniesz.. to nie fair, wiesz? - Mruknęła mu do ucha, a wypowiadała słowa bardzo powoli, ostrożnie, dokładnie.. nie chcąc powiedzieć czegoś, co mógłby zrozumieć dwuznacznie. Szczególnie, że cała ta sytuacja była dość.. nadzwyczajna? Dawno nie byli tak blisko siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levin Keller
Przywódca Lisów
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 143
Join date : 20/03/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Nie Kwi 07, 2013 3:12 pm

Nic nie mógł poradzić na to, że stał się taki zatwardziały. Przez to wszystko zdawał się być taki bardzo bezradny, bardzo uzależniony od przeszłości i również bardzo nieogarniający siebie. Fakt faktem, czasem trudno mu było zrozumieć motory własnego zachowania. To tak, jakby w jego ciele tkwiło dwoje zupełnie odmiennych od siebie ludzi, na dodatek nie mogących dojść do porozumienia. W dni, kiedy dotykała go refleksja na temat swojego życia albo kiedy jechał rozpędzonym autem po pijanemu, łapał się na myśli: Czy jesteś tym starym Levinem? Gdzie on się podział? Niestety nigdy na to pytanie nie miał odwagi i nie chciał odpowiedzieć, bowiem nie zwykł roztrząsać i analizować szczegółowo zdarzeń z przeszłości. A szczególnie tego nie lubił. Wspominania, nostalgii, rozmarzenia. To wszystko mogłoby dla niego nie istnieć, było zbędne do normalnego życia.
A Lisa? Czy uważał ją za definitywnie zamknięta przeszłość? Przecież tutaj była, taka namacalna. Poza tym w niczym nie zawiniła. Na dodatek nic nie wiedziała. Nie była świadoma wielkiego sekretu Levina, który wyniszczał go od środka i to on powodował odsunięcie się od dziewczyny. Przekonywał siebie, że robi to tylko dla jej dobra. Że nie chce, by ona, taka kochana, zadawała się z tak złym i zepsutym człowiekiem, jakim był Keller. I nawet nie wzruszały go wizje wspomnień, które powinny się roztaczać w każdej chwili, gdy na nią spojrzał. Bo było ich naprawdę sporo. Tyle nocy przegadanych, tyle dziecinnych zwierzeń i tyle chwil spędzonych wspólnie. Od zawsze traktował ją jak siostrę, z którą mógł się idealnie dogadać. I wiedział, że teraz właśnie takiej siostry mu brakuje. Nie mógł jednak dopuścić do tego, żeby się dowiedziała. Jego racjonalizm (sporo destrukcyjny i głupi, mówiąc dosadnie) niszczył go i jego relacje.
Nie mógł pozbyć się uczucia wyobcowania w jej towarzystwie, jak to często bywa przy osobach, z którymi kiedyś było się tak blisko, a teraz nie wita się nawet na korytarzu. Nie dał jednak tego po sobie poznać; stał z kamienną twarzą nawet wtedy, kiedy do niego podeszła. Tak blisko, maksymalnie blisko.
- Ludzie się zmieniają - zauważył i przyjrzał się jej twarzy uważnie. Jak zawsze piękna, słodka z tym jasnym nieładem na głowie. Nie, ona się nie zmieniła. Zewnętrznie na pewno, może tylko trochę wydoroślała. Nie miał pojęcia, czy wewnętrznie także, ale po jej zachowaniu można było stwierdzić, że w aspekcie ich relacji jest ciągle taka sama. Opoka. - A życie nie jest fair, jak już zdążyłaś zauważyć - odparował kolejny raz, ignorując przeszywające jego ciało dreszcze, wywołane jej ciepłym oddechem przy jego uchu. - Zawsze jesteś dla mnie ważna, pamiętaj, ale nie sądzę, żeby przyjaźń była dla nas najlepszym pomysłem. Dla ciebie. - Odwrócił twarz do lustra i zaciągnął się papierosem. On twardy jak kamień, ona drobna jak łamliwa roślinka z kolcami. Nie pasowali do siebie. Przynajmniej tak siebie przekonywał, spoglądając w swoje puste brązowe oczy. Od kiedy jego oczy wyglądały tak, jakby kompletnie nic nie czuł?

_________________
telefon | szafa


Do me a favour, break my nose!
Do me a favour, tell me to go away!
Do me a favour, stop asking questions!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://instagram.com/magicmistle
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Nie Kwi 07, 2013 3:42 pm

On nigdy nie był zamkniętym rozdziałem. Ile razy próbowała o nim zapomnieć, olać, tak jak on to robił, nie potrafiła. Za bardzo jej na nim zależało. Im bardziej chciała się od niego odciąć, tym bardziej się do tego zmuszała. Co prowadziło do nocnych rozmyślań. Nie było już tego 36,6 obok, nie mogła się do niego przytulić i zapomnieć. Nigdy nie okazywała uczuć dogłębnie. Była zamknięta na miłość, nie odczuwała czegoś takiego i zazwyczaj była zimną osobą. Znał ją taką, nie była delikatną osóbką, kruchym patyczkiem. Tylko była oddaną przyjaciółką. Nie przejmowała się tym, że nagle mu odbiło i stał się zły, jak to określa. Dla niej ciągle był tym samym Levinem, tylko jakiś problem widocznie mu przeszkadzał. Nie chciał powiedzieć, nie chciał zdradzić, coś go blokowało, a ona.. nie wiedziała jak mu pomóc. Nie był w ogóle racjonalny w tym co robił.
- Tak.. zmieniają się Levin. Ale Tobie po prostu coś odwaliło. Tyle razy chciałam się dowiedzieć o co Ci chodzi, a Ty zaledwie wzruszałeś ramionami, mówiłeś 'nie ważne' i odchodziłeś. Jak.. jak mam być dobrą przyjaciółką, pomagającą Ci, skoro nie wiem co się dzieje. Nie dajesz mi do siebie dotrzeć.. - Mruknęła. Zgasiła papierosa i westchnęła zamykając na chwilę oczy, by po chwili spojrzeć w jego, przeszywając go stalowym spojrzeniem. - Ta.. nie fair. - Pokręciła głową. - Wiem, że masz ciężki okres, matka, moja wizja, ale nie jestem przyczyną tego wszystkiego. Nie traktuj mnie jakby to była moja wina, że tak się wydarzyło. Nie mam wpływu na to. - Szepnęła. Starała się nie podnosił głosu, ale nie zawsze jej to wychodziło. Denerwował ją, ta cała sytuacja, to co mówił. Próbował jej wmówić coś, czego sobie najwyraźniej nie potrafił, wierząc, że sama go zostawi. Ale ona nie była taka. Nie umiała zrezygnować z niego, z tej przyjaźni, bo na więcej przestała liczyć. Kochała go.. najpierw jak brata, potem zupełnie inaczej, ale on o tym nie wiedział. Nie chciała by wiedział, nie mogła mu dać do zrozumienia, bo wtedy wszystko by się zepsuło. Już i tak było niezręcznie.
- Jestem ważna? Ostatnio tak się nie czuję. - Odwróciła jego głowę w swoją stronę. Oparła czoło o jego czoło i westchnęła. - Czego więc chcesz? Naprawdę chcesz to wszystko zostawić? Potem znajdziesz sobie pustą przyjaciółeczkę i będzie Ci lepiej, co? - Zaśmiała się i pokręciła głową. Stanęła obok niego i oparła się o ścianę. Wzięła go za rękę i splotła palce ich dłoni. - Nie rób z siebie idioty Levin.. nie chce Cię tracić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levin Keller
Przywódca Lisów
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 143
Join date : 20/03/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Nie Kwi 07, 2013 4:08 pm

Ich dawna więź była niezwykła i Levin musiał to przyznać. Była na tyle niezwykła, że przebywanie obok Lisy zawsze było dla niego dobre, zawsze czuł się przy niej swobodnie, jakby był na właściwym miejscu. I prawdopodobnie tak właśnie było, bo w tej chwili miał świadomość pewnego rodzaju odmienności uczuć i zachowań. Nie potrafił już uzewnętrznić się, nie potrafił porozmawiać z nią szczerze i spojrzeć prawdzie w oczy. Spojrzeć w końcu w głąb lustra i zobaczyć swoje prawdziwe odbicie. Zobaczyć to, jak chamsko i nieludzko zachowywał się wobec przyjaciółki, zasłaniając się tym, że nie chce jej obarczać takimi sprawami, które mogłyby różnie na nią wpłynąć. Chociaż wiedział, że dziewczyna ta jest nadzwyczajnie silna. Prawie tak, jak on. A może nawet bardziej, bo ona siebie nie okłamywała tylko po to, żeby chociaż na chwilę poczuć się bezpiecznie, w przerwach od ciągłego poczucia winy.
Kiedy zaczęła do niego mówić, tak prosto z serca, odczuł chęć przytulenia jej, pogłaskania albo jakiegokolwiek kontaktu z jej skórą, chwilowego poczucia bliskości i wsparcia. Z jego strony wątpliwego, z jej mocnego i stałego. On wiedział, że był beznadziejnym przyjacielem. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale nie potrafił inaczej. Nie widział jakiegokolwiek innego wyjścia.
- Nie wiń się za to wszystko, mówiłem ci. To jest jednak tylko i wyłącznie moja sprawa i sam muszę sobie z tym poradzić. Nie mieszaj się tam, gdzie nie powinnaś, Liso. Tak będzie lepiej dla ciebie. - Chyba dla ciebie, pieprznięty egoisto.
Już gdy dziewczyna dotknęła swoim czołem jego czoła oraz splotła ich dłonie wiedział, że będzie żałował wypowiedzianych w tej chwili słów. I tak się stało. Poczuł ukłucie, jakby jego wypowiedź odbiła się od niej i trafiła prosto w jego serce. Ała. To bolało. Być może nie był to zbyt dobry pomysł, ale innego wyjścia nie widział. Na tę chwilę nic nie było w stanie odmienić jego zdania na temat ich przyjaźni.
Brakowało mu Lisy, ale bał się, że może odejść po dowiedzeniu się prawdy. Wtedy straciłby ją na zawsze, a jak na razie wiedział, że jest, trzyma się dobrze i odzywa do niego. Jeszcze. Chociaż po tych słowach można już było w to wątpić.
- Nie chcę tego zostawić, bo nie mogę przechodzić obok ciebie obojętnie, ale taka przyjaźń jak kiedyś to dla mnie za dużo. - Wypowiedział kolejne słowa, których nie powinien. Źle, źle, źle.

_________________
telefon | szafa


Do me a favour, break my nose!
Do me a favour, tell me to go away!
Do me a favour, stop asking questions!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://instagram.com/magicmistle
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Nie Kwi 07, 2013 6:55 pm

- To nie jest tylko Twoja sprawa Levin. Jestem Twoją przyjaciółką, zawsze mogłeś na mnie polegać, byłam tuż obok i nic przede mną nie ukrywałeś. Ja nie jestem głupia.. widzę, że coś się stało o czym nie chcesz mi powiedzieć. Inaczej nie zachowywałbyś się tak, nie próbował się ode mnie odsunąć - bo na co Ci to? Przeszkadzało Ci to wszystko? Nasza przyjaźń, wspólne wieczory, to jak przychodziłam do Ciebie, tylko po to by się przytulić? Nie sądzę, bo nie raz pamiętam, jak na głupim korytarzu chwytałeś mnie i podnosiłeś, śmiejąc się ze szczęścia, a gdy pytałam o co chodzi odpowiadałeś, że po prostu jesteśmy przyjaciółmi. Teraz to wszystko zniknęło.. a Ty starasz się odsunąć jak najdalej. Jeśli nie jest to moja wina, jeśli nie jestem problemem, to co się dzieje Keller? - Spojrzała mu prosto w oczy i westchnęła cicho. Pokręciła głową, nie mogła zrozumieć czemu tak się zachowuje. Czemu od niej ucieka, wiedząc, że tak naprawdę to jedyna osoba, na której zawsze mógł polegać. To ją bolało, bo nie chciała być na drugim planie. Nie przywykła do tej roli. I jakby czytając w jego myślach stwierdziła fakt, z którego doskonale sobie zdawał sprawę. - Nie.. Nie Keller, chyba dla CIEBIE będzie lepiej. Nie rozumiem czego się tak boisz. Wiesz, że nigdy Cię nie zostawię. Pewnie gdybym była jedną z Twoich byłych dziewczyn, albo panienek na noc, czy jakąś inną głupią nastolatką, zostawiłabym Cię. Pewnie miała gdzieś to wszystko, nie przyszłabym tu, nie starała się wszystko odbudować, bo by mi nie zależało. Ale jak widzisz.. jestem tu. - Starała się przemówić mu do rozsądku. Nie rozumiał jednej podstawowej rzeczy - że była dla niego. Że nie ważne co się stało, co się stanie, ona będzie przy nim, bo tak się robi, gdy jest się prawdziwym przyjacielem. Czy on nim był? Tak, zdecydowanie, tylko teraz się pogubił. Zamknął się na cały świat, na nią, na osoby, które starały się być przy nim. Zmienił się, ale wszystko było spowodowane tym, że nie chciał z nikim o tym pogadać. Tworzył w okół siebie złudną iluzję, w której trwał przez jakiś czas, aż do momentu, gdy nawiedzi go kolejne wspomnienie tego co się stało. Kisiło się to w nim, a on zamiast wybrnąć z tego jeszcze bardziej zatracał się.
Brakowało mu jej, a jej brakowało jego. Nie mógł się przekonać czy dziewczyna go zostawi, dopóki jej nie wyzna tego, co tak go rani, a jednocześnie rani ją, bo nie wiedziała co się z nim dzieje. Sama chciała go przytulić, w końcu poczuć jego ciepło, jego zapach i mieć to wszystko z głowy. Martwiła się coraz bardziej, ale nie chciała wykonywać pierwszego ruchu. Nie chciała się narzucać i czekała aż to on, w końcu, weźmie się w garść i przełamie się. I tak była już blisko, zdecydowanie blisko jak na zaistniałą sytuację.
- Czego więc chcesz? Nie wyobrażam sobie bycia tu bez Ciebie, rozumiesz? I co tu jest za dużo? Udajesz, próbujesz przekonać mnie, że jesteś inny niż byłeś, na siłę. - Zaśmiała się nerwowo. Nie przekona ją do tego, że się zmienił, że już nie chce tej przyjaźni. - Ubzdurałeś sobie coś. Nie potrzebujesz mnie? Nie chcesz mieć tego wsparcia? Kto Cię zrozumie tak jak ja? Zastanów się Levin! - W końcu na niego wrzasnęła. Ktoś próbował się dostać do łazienki, ale gdy zobaczył jej wściekłe spojrzenie bąknął ciche przepraszam i wyszedł. Powróciła więc spojrzeniem na chłopaka i odetchnęła głęboko. - Nie znoszę Cię.. a jednocześnie dalej kocham Cię, jakbyś był moim bratem. Wiem, że coś się dzieje, że coś skrywasz w sobie. A ja Ci nie pomogę, nam nie pomogę, dopóki mi do cholery wszystkiego nie powiesz. - Zabrała mu paczkę papierosów i zapaliła kolejnego z nerwów. Jej dłonie drgały, zupełnie jak wargi. Dobrze, że powstrzymała łzy. To nie był kolejny związek, który się rozpadał i po którym tydzień będzie się próbowała pozbierać. To było coś więcej.. za dużo jej odbierał. Im odbierał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levin Keller
Przywódca Lisów
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 143
Join date : 20/03/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Nie Kwi 07, 2013 9:36 pm

Niepokojąca bliskość dziewczyny będącej przez spory kawał czasu jego najlepszą przyjaciółką sprawiała, że czuł się zakłopotany. Obserwował sytuację jasno i trzeźwo, oceniając, czy ma szansę na przekonanie dziewczyny czy raczej to on powinien gotować się do ucieczki w każdej chwili, kiedy grunt stanie się zbyt grząski. Gdzieś w głębi wiedział, że Lisa nie jest głupia i wcale nie pójdzie na jego przekonujące, ale i raniące słówka. Był przekonany, że nie odpuści, bo to przecież lisica Fouquet. Mimo wszystko wciąż próbował, znowu i znowu, aż do znudzenia. Jeszcze nie był gotowy, żeby cokolwiek z tym robić. Samo to, że odpisał na jej wiadomość i rozmawiał z nią na TEN temat było dla niego niemałym zaskoczeniem. Zrobił to z łatwością, gdzie kiedyś na pewno nie przyszłoby mu to na myśl - prędzej zaszyłby się gdzieś w wiksroomie i zapijał smutki w szklance wódki. Jeśli teraz posunął się do przodu, co będzie dalej? Do czego zaprowadzi jej upierdliwy (w tym przypadku mający pozytywne, chociaż raczej nie dla niego, skutki) charakter, nie tylko w przyszłości, ale już dzisiaj? Bo czuł, że to wcale nie jest koniec ich spotkania. A chociaż nastawiony był na poderwanie obutych w żółte trampki stóp w każdym momencie, żeby lekkim krokiem, nie przejmując się, wyjść z łazienki, uciekając tak naprawdę, to jednak jej wola oraz szczerość bijąca z niebieskozielonych oczu zatrzymywała go w miejscu.
Tym bardziej stropił się, gdy wysłuchał w spokoju jej zdania, które - nie przyzna się, nie przyzna! - trafiło w niego. Im więcej Lisa mówiła, tym bardziej coś w nim pękało, a jednocześnie nawarstwiało się. Tak, że jednocześnie chciał, ale nie mógł. Bo zbyt długo to trwało, zbyt był trzeźwy i zbyt zakłopotany bliskością przyjaciółki. Wszystko było zbyt, także gdyby nie trzymała go za rękę, byłby może wyszedł. Lecz z każdą kolejną chwilą, kiedy ona denerwowała się coraz bardziej, Levina oblewał nieziemski spokój, który pozwalał mu spojrzeć na wszystko trzeźwo. I dojść do wniosku, że on nie może jej tego powiedzieć. Nie tutaj, nie teraz, nie w tej sytuacji. Oby tylko nie naciskała, a on sam kiedyś zbierze się, żeby jej powiedzieć, że to on zabił własną matkę.
Milczał. Po tak wielu jej słowach, wypowiedzianych szczerze, wiedział o tym, on nie miał nic do powiedzenia, nic na swoją obronę. Nie mógł jednak dopuścić do tego, żeby wyczuła od niego tylko obojętność. Bo to byłoby kolejnym fałszywym sygnałem ze strony Levina.
- Proszę cię, nie graj na moich uczuciach - powiedział, patrząc na nią i stwierdzając, że zabrzmiało to bardziej agresywnie, niż by chciał. Dlaczego? Być może zirytował się na swój sentymentalizm, którego brak - albo może zanik - bardzo mu odpowiadał, a który teraz powoli znów mógł się ujawnić. Niebezpieczeństwo. I to wszystko przez nią. Dzięki niej? Nie, nie chciał wracać do tego pełnego nadziei i pogody ducha chłopaka, który był na tyle bezmyślny, żeby zniszczyć sobie życie. Bał się, że kolejne zawody mogą być już zbyt silne. Wystarczył mu jeden, a innych się wystrzegał jak tylko mógł. - Ja sobie zdaję z tego wszystkiego sprawę i być może głupio zrobiłem, że nie odzywałem się do ciebie w ogóle, ale to był cholernie trudny czas. Taki... że musiałem pobyć sam. A teraz już się do tego przyzwyczaiłem. - Przymknął oczy, po czym otworzył je i wzrok wbił w Lisę. Wzrok mniej już zimny, ale nadal nie wyrażający konkretnych odczuć. Może widać było w nim tylko trochę iskierek.
A gdy na nią patrzał, nie mógł powstrzymać odruchu, który tkwił w nim od zawsze. Odruchu opiekuńczego, czułego, braterskiego. Pogładził ją po policzku, odgarniając niesforne kosmyki plączące się po jej buzi. Po czym spokojnym ruchem wciągnął jej papierosa z ręki, żeby nie zdążyła go odpalić i mocno zgarnął ją do siebie w niemym uścisku. Który wyrażał więcej niż tysiąc słów. A jej włosy jak zwykle pachniały tą samą świeżością i kwiatami.
- C'est la vie - stwierdził po francusku, jak to miał w zwyczaju, zwłaszcza przy Lisie mogąc swobodnie posługiwać się tym językiem. Bo to był ich język ojczysty. - Nie drąż. Nie naciskaj. Daj mi czas - poprosił, zaglądając jej w oczy przeciągle. Szukając w nich potwierdzenia, zgody, zapowiedzi czegoś, co mogłoby był wybaczeniem i wsparciem.

_________________
telefon | szafa


Do me a favour, break my nose!
Do me a favour, tell me to go away!
Do me a favour, stop asking questions!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://instagram.com/magicmistle
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Nie Kwi 07, 2013 10:08 pm

Powiedzmy sobie szczerze, nie chcąc za bardzo jej wywyższać, albo tworzyć nieprawdziwy obraz przechwałkami, ale ona była wyjątkowa. Nie manipulowała nim, bo wiedziała, że i tak by to odkrył. Za dobrze ją znał. W dzieciństwie było to co innego, gdy namawiała go na oddanie lizaka, trzepocząc długimi rzęsami i mówiąc mu słodkie słówka, cichym, dziewczęcym głosikiem. Teraz była starsza, dojrzalsza, wiedział jakie sztuczki może zastosować, więc nawet nie próbowała. Oczywiście, machinalnie, jej urok i wdzięk, jej spojrzenie i ton głosu, nie raz zadziałał na tego chłopaka, ale nigdy nie robiła tego po to, by przekonywać go na siłę do czegoś. Teraz po prostu starała się być sobą, jego Lisą. Doskonale oboje wiedzieli, że nie będąc w swoim towarzystwie, nie odzywając się do siebie, mogą mówić cokolwiek. Nie raz przekonywali siebie samych, złudnie, że drugie nie ma wpływu i że na pewno nie pogodzą się, jeśli chodziło o jakąś bzdurną kłótnię (typu kto ma rację). A potem okazywało się, że wystarczyła jedna wiadomość i byli dla siebie. Zupełnie jak teraz. Za silne emocje ich łączyły, za silna więź między nimi powstała, by przez jakieś humorki i odizolowanie się chłopaka, wszystko się posypało. I on zdawał sobie z tego sprawę, gdzieś tam głębiej - na pewno. U niej nie było dnia, by o nim nie myślała. Nie mogli tego zepsuć.
- A gram? To Ty się bawisz w popieprzoną gierkę 'Jak długo Lisa wytrzyma beze mnie'. Ty grasz na całej naszej relacji, nie dając sobie pomóc. Nie jestem ideałem, pewnie nigdy nie będę, ale starałam się zawsze być tylko Twoja. Nie niszcz tego.. - Szepnęła. ona też bała się zawodu, ale co zrobić. Życie bywa okrutne, nie raz to powtarzano, ale żadne się z tym nie pogodzi. Mogli jedynie próbować to naprawić, bo nikt, kto ich widział osobno, nie mógł uwierzyć, że dwójka najlepszych przyjaciół tak po prostu idzie po dwóch stronach korytarza, nie patrząc na siebie. A jeśli już, to tak, by drugie nie widziało. To stawało się śmieszne, a zarazem było ich żal. - Szkoda, że się przyzwyczaiłeś Levin, nie spodziewałam się, że tak łatwo Ci przyjdzie wycofanie mnie ze swojego życia. Potrzebowałeś samotności, przestrzeni? Okej. Ale ile to się ciągnie.. - Spojrzała mu w oczy, kilka razy zamrugała i odwróciła wzrok, zagryzając mocno dolną wargę. Spojrzała w dół, na swoje trampki i westchnęła cicho. Po czym wróciła do jego pięknych oczu. Uśmiechnęła się nikle, dostrzegła gdzieś tam iskierki, a potem zupełnie się zdziwiła tym co zrobił. Patrzyła za swoim biednym papierosem, który jej bezczelnie zabrano i już miała coś powiedzieć, ale została przyciągnięta przez niego, bardzo blisko. Poczuł jej piersi na swojej klatce piersiowej, jej oddech na szyi i zapach delikatnych perfum Burberry, które tak naprawdę były jej znakiem rozpoznawczym. Nigdy nie używała innych, bo tylko one komponowały się idealnie z zapachem jej skóry. Delikatne, świeże, subtelne, jak ona.
- Jeśli dam.. obiecujesz, że mnie nie zostawisz? - Szepnęła, obejmując go za szyję. Oparła przedramiona na jego barkach i splotła dłonie za jego szyją, ciągle patrząc mu prosto w oczy, prawie stykali się nosami. Oddychała spokojnie, jak gdyby nigdy nic, jakby ta niezwykle intymna sytuacja nie była niczym nowym. Przymknęła oczy na chwilę, po czym kiwnęła głową i pocałowała go w policzek, blisko kącika ust chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levin Keller
Przywódca Lisów
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 143
Join date : 20/03/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Pon Kwi 08, 2013 9:08 pm

Atmosfera w łazience stała się niezwykle intymna, jakby wszelkie przyjazne uczucia, tak długo skrywane, spychane na dalszy plan i zapomniane, wracały teraz ze zdwojoną siłą. Delikatna Lisa wyzwalała w nim opiekuńcze uczucia, pełne zarazem poczucia winy, którego wyzbyć się nie mógł, chociaż chciał. To wszystko zaszło tak daleko, tak szybko się potoczyło i z każdym dniem coraz trudniej było się odezwać. Mogła tego nie zrozumieć, mogła nie zaakceptować, mogła obrazić się i do końca się od niego odwrócić. Bo co to za przyjaciel, skoro nie wspiera? Nie jest przy tobie? Nie wie, co się w twoim życiu dzieje? Wiele osób właśnie tak by postąpiło - zdenerwowało się, dało nauczkę na przyszłość i pokazało, jak lekceważenie przyjaciół może ranić. I Levin był świadom takich zachowań ze strony bliskich mu osób, bo wiedział na co się pisze zamykając się w sobie, był tego świadom. Nawet zdawał się nie przejmować wszystkim i być obojętnym na ludzi. Na każdego człowieka, który mógłby ingerować w jego najciemniejszą prywatność. Nawet na brata. Wiele miał takich sytuacji, że dawni bliscy znajomi stawali się obcymi i już się do tego przyzwyczaił. A przynajmniej tak sądził, gdyż odpierał od siebie poczucie osamotnienia i zagubienia. Tak, zdecydowanie był zagubiony i miał szczęście, że ktoś chciał mu w tym pomóc.
W tym przypadku jego dobra Lisa, która zawsze trzymała wyciągniętą rękę. Był szczęściarzem i właściwie nie wiedział, co w tej dziewczynie siedzi, że w takim stopniu mogła jeszcze normalnie z nim rozmawiać i przekonywać, by jej zaufał. Jakby minął zaledwie jeden dzień. Może ona tak to zawsze odczuwała; on natomiast boleśnie czuł każdy dzień tych pięciu lat, obrośnięty w skorupę, cały w zrośniętych ranach, które lubił rozdrapywać. Masochistycznie, ale obojętnie. Jakby jego wina była najnaturalniejszą rzeczą na świecie, bo już przywykł z tym żyć.
Nadal była dla niego przyjaciółką, tylko teraz jakoś inaczej. Na nowo. Może to nie był jeszcze koniec, ZDECYDOWANIE to nie był jeszcze koniec, ale pod jego nogami znalazł się dość stały grunt, przed którym nie miał ochoty wiać. Jej widok nie napawał go już chęcią odwrócenia się na pięcie. A nawet odwrotnie, miał chęć przytulić ją mocno, jak za starych dobrych czasów, kiedy lubił niemal łamać jej żebra, tak żeby śmiała się z bólu i ze szczęścia. Ciekawe, czy teraz też byłaby do tego zdolna. Po tym, co jej powiedział? Wątpliwe.
- I ciągnąć się będzie, dopóki mi się we łbie nie odkręci - stwierdził dość żartobliwie w odpowiedzi na jej słowa pełne zniechęcenia. Właśnie w tej chwili poczuł rozbawienie, chociaż w ogóle nie wiedział z jakiego powodu. - Obiecuję, ziomek - zapewnił ją lekkim tonem, a mogła wiedzieć, że spełni obietnicę, gdyż był bardzo honorowy. Być może w tym przypadku powinien bać się składać takich obietnic - nigdy nie wiadomo, co się może stać, co mu odwali kolejny raz. I właśnie w tej chwili pożałował swoich słów, ale nie chciał ich już odkręcać, bo Lisa była tak cudownie uspokojona, że uśmiechnął się kącikami ust i w nim zaistniała taka zupełna równowaga i rozluźnienie. Uniósł ją lekko nad ziemię i pocałował w czoło przeciągle, wyrażając tym przyjacielską czułość. Gdzie zniknęła jego rezerwa? Chyba przy niej nie umiał jej utrzymać. Przy jej szczerych słowach nie potrafił zbyt długo ranić.
- Nadal go chcesz? - spytał po chwili, wciąż dzierżąc papierosa w dłoni. Rozluźnił już ucisk, postawił ją na ziemi i gotowy był do opuszczenia tego miejsca, w którym mogłoby dojść do jeszcze gorszych rzeczy, gdyby nie był aż tak opanowany i nie powstrzymywał się odpowiednio.

_________________
telefon | szafa


Do me a favour, break my nose!
Do me a favour, tell me to go away!
Do me a favour, stop asking questions!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://instagram.com/magicmistle
Lisa Fouquet
Uczennica
avatar

Skąd : Lyon, Francja
Liczba postów : 140
Join date : 05/04/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Wto Kwi 09, 2013 4:29 pm

- Ja Ci zaraz tam w główce wszystko poustawiam. - Zaśmiała się cicho i pokręciła głową, wzdychając cicho. - Byle jakaś panna nie zawróciła Ci świata. Nie chce mieć kolejnej konkurencji. Twoje życie jest zbyt skomplikowane dla innych i wiesz, że moje również. Dlatego tak bardzo się rozumiemy. - Szepnęła. - Nie potrzebna Ci inna. - No tak, pewnie byłaby zazdrosna. Ale teraz mówiła czysto przyjacielsko o tym. Nie musiał mieć innej, mając Liska przy boku. Zresztą, kto by chciał, taka prawda. Chyba tylko jakiś debil nie doceniałby tego, jak jest oddana i.. ładna? No tak panie Keller, trzeba byłoby w końcu spojrzeć prawdzie w oczy. Miał pan za przyjaciółkę naprawdę ładną dziewczynę. I pewnie wstyd się przyznać, że nigdy się o niej nie myślało w innych kategoriach, co? A może trzeba by było? Zmieniłby się w końcu, zajął czymś innym niż rozpaczaniem. Ale czy będąc takim przyjacielem, jakim okazał się przez ostatni czas, mógłby być dobrym chłopakiem/kochankiem? To już tylko on wiedział i siedziało mu to w główce. Ale fakt, że była tu, nie odsunęła się od niego, nie zostawiła go i była naprawdę blisko, sprawiał, że mógł pomyśleć. Kim teraz Lisa się stanie? Czy wrócą do tego co było? Czy może jej urok w końcu zawróci mu w głowie? Ach, tyle pytań i tyle samo odpowiedzi - skomplikowanych, jak na ten móżdżek Levina, który był niezdecydowanym draniem, chamem, ale którego mocno kochała - przyjacielsko, oczywiście.. chyba.. no, nie mówmy o tym.
- Ziomek, to sobie mów do Aleca, który jest pacanem. - Zaśmiała się, ale nie umiała udawać przy nim groźną, złą, czy obrażoną. Sam uśmiech cisnął się na usta. Nie chciała na niego krzyczeć, chciała być spokojna. Po co im dodatkowe nerwy, na dodatek w męskiej. O której już zapomniała. Zdawało jej się jakby była w swojej krainie z Levinem, albo w pokoju. Sami, całkowicie odizolowani od złego świata. Czuła się przy nim bezpieczna. Bardzo. - Nie, chyba nie chce. - Uśmiechnęła się do niego i otwierając oczy, które przymknęła, gdy ten całował ją w czoło. Było to coś cudownego, coś.. co mógłby robić zawsze i nie tylko w tej części ciała. Cholera jasna, Lisa.. znowu odbiegasz myślami od przyjaźni... ogarnij się kobieto. Przemknęło jej przez myśl i zagryzła mocno wargę, aby otrzeźwieć, ale zrobiła to za mocno i po jej brodzie spłynęła kropla krwi. Syknęła cicho i oblizała wargi, delikatnie, tuż przed jego twarzą, wcale nie robiąc tego specjalnie. Nawet nie zorientowała się jak blisko są. Choć przed chwilą myślała tylko o tym. Widać jak chwile są ulotne..
- Hmm.. idziemy gdzieś? Czy będziemy stać w męskiej do wieczora? Nie żeby mi przeszkadzało, ale chce trochę z Tobą pobyć w normalnym otoczeniu. - Splotła palce ich dłoni ponownie i uśmiechnęła się szeroko. Szepnęła mu do ucha, że go nienawidzi, ale jednocześnie uwielbia. Nie umiała inaczej, tyle skrajnych emocji. Zranił ją, a ona nie do końca wybaczała takie czyny.. o innych, możemy porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levin Keller
Przywódca Lisów
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lozanna
Liczba postów : 143
Join date : 20/03/2013

PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   Wto Kwi 09, 2013 4:53 pm

Czy to możliwe, że w tak krótkim czasie Lisa mogła udobruchać go w ten sposób? Jego? Tak, to tylko ona potrafiła wpływać na niego dowolnie, jak jej się podobało. Nigdy nie potrafił jej odmówić; czy dopiero zakupionego lizaka, czy to pracy domowej, czy pożyczenia bluzy. Miał do niej przeogromną słabość i nie był pewny, czy dziewczyna zdawała sobie sprawę ze swojej mocy wpływania na niego. Zastanawiał się, czy gdyby wiedziała, wykorzystywała to bardzo. W końcu była lisicą, ale on także był - tworzyli dość zgraną parę ludzi nie dość ludzkich, jak o nich mówiły stereotypy. Na szczęście to tylko pozory, nawet w przypadku Levina, który mógłby się wydawać największym draniem na świecie. A teraz nawet nie potrafił zachować jaj i odsunąć się od niej, wyjść, nie słuchać i przestać się zadawać. Nie miał na to siły, gdy patrzał w jej oczy i słuchał jej głosu. Tylko czy to naprawdę była męskość? Czy tym powinien odznaczać się prawdziwy facet? Dążeniu do postawienia na swoim za wszelką cenę, pokazaniu wszystkim, że jest twardy zawsze i wszędzie? Niestety nie zawsze mu to wychodziło, nie zawsze udawało się być prawdziwym mężczyzną na pokaz. Jako pełnoprawny chłopak zawsze starał się tak zachowywać, nierzadko dość głupio. Jedynym, co mogło choć na chwilę wybić mu to z głowy i zetrzeć maskę macho były słowa kobiety. Szczególnie Lisy, którą szanował i której, mimo wszystko, nie potrafiłby zrobić krzywdy.
Gdy zauważył, jak mocno przygryzła wargę i zraniła się, zmarszczył brwi w niemym wyrazie troski i instynktownie naciągając dół swojej białej miękkiej koszulki przyłożył materiał do śladu po krwi. Intensywnie czerwonej, jak jej usta - tak blisko - kształtne, ciepłe i proszące się o... Ekhem! Dlaczego przemknęło mu to przez myśl? Jeszcze chwila i pocałowałby jej ranę, jak to bywało kiedyś, gdy zadrapała się czy rozcięła. Zawsze całował, żeby goiło się szybciej. Do tego wspomnienia uśmiechnął się i jednocześnie zreflektował, gdyż ciągle stał z podwinięta koszulką, świecąc brzuchem rodem z horrorów typu Trup w szafie. Czyli, krótko mówiąc, nie było czego podziwiać.
Otrząsnął się z czarów jej niemalże intymnej bliskości i otoczki ciepłego oddechu, zamieniając zmiękczałego jak kluski Levina na tego zrównoważonego lisiego mężczyznę, który wiedział czego chce. A teraz chciał wyjść stąd; poniekąd Lisa miała rację. A kiedy ona jej nie miała?
- No tak. Zabieram cię na jedzenie, bo założę się, że burczy ci w brzuchu, a później... zobaczymy - stwierdził, łapiąc ją mocniej za rękę i prowadząc w stronę wyjścia.
Tak, szli za rękę. Wyglądali jak para, jednak były to tylko pozory. Niejako skazani na siebie poprzez złożoność charakterów i historii, rozumiejący się nawzajem, czujący się swobodnie w swoim towarzystwie. Można by było stwierdzić, że Levinowi nikt inny nie był potrzebny, gdyż ona mogłaby zastąpić mu wszystkich. Nawet wroga, gdy kłócili się o jakieś głupoty. Nie potrzebna ci inna... Przestraszył się tych słów. Bo pod pozorami rezolutnego chłopaka krył się dzieciak, który do jakichkolwiek związków jeszcze nie dojrzał.

[zt]

_________________
telefon | szafa


Do me a favour, break my nose!
Do me a favour, tell me to go away!
Do me a favour, stop asking questions!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://instagram.com/magicmistle
Sponsored content




PisanieTemat: Re: ŁAZIENKA MĘSKA   

Powrót do góry Go down
 
ŁAZIENKA MĘSKA
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: SKRZYDŁO WSCHODNIE :: II PIĘTRO-
Skocz do: