Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 BASEN

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: BASEN   Sob Mar 09, 2013 2:36 pm



Z fragmentem sportowym do treningów. Po lewej stronie wejście do basenowych szatni. Miejsce przyjemne głównie wieczorami lub nocą, gdy brak tu żądnych wysiłku fizycznego Pum i krzyczących na nich trenerów, a ciszę mącą tylko pracujące filtry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heather Leutzinger
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : Delémont, Szwajcaria
Liczba postów : 90
Join date : 05/03/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Czw Kwi 11, 2013 5:58 pm

Naprawdę DZIWACZNYCH rzeczy można się spodziewać po władzach szkoły, w której generalnie dziwaczne jest wszystko co oddycha i żyje własnym życiem, ale niektóre przedsięwzięcia przekraczały granice najbardziej wybujałej z wybujałych wyobraźni. Heath raczej do osób niepewnych i ostrożnych nie należała, dlatego przepchnęła się przed szereg przyprowadzonej na basenowe włości grupy ćwiczebnej, która dziwnie sztywno i w zamarciu trwała nad wykafelkowanym brzegiem. Krzyżując ręce na piersi (odzianej kompletnie - nie kazano im przebierać się w stroje kąpielowe) zerknęła z ukosa na podejrzanie radosnego profesora, zanim nie utkwiła spojrzenia w tafli wody.
- Ż e c o - rzuciła głucho, rozdziawiając usta. Tego się nie mogła spodziewać - każdy z basenów wypełniony był... rybstwem. Przeróżnym. Znaczy żółwiami też. I glonami. MNOGOŚĆ i, hmm. dziwaczność. Tak zwane akwarium.
Kilka słów wyjaśniających z ust profesorskich wystarczyło, by sprawa się odrobinę rozjaśniła - najwidoczniej dzisiejsze zajęcia miały być (awangardowo) praktyczne. Porozdzielani w pary, okazyjnie trójki, mieli dowieść swojej sprawności i - przede wszystkim - opanowania.
Dopiero kiedy para telepata-zamrażacz szturchnęła Heath, ta otrząsnęła się względnie z szoku, rejestrując że przy niej została jedynie jej partnerka ćwiczeń. I profesor. Którego dźgnęła palcem w ramię.
- To humanitarne jest...? - bąknęła, obserwując, jak jedna z tych kolorowych, grubych ryb tonie w fali ognia, tylko po to, żeby być po chwili przywróconą do życia (po części. Heath dałaby głowę, że brakowało jej przynajmniej jednej płetwy). - Albo rybo... eee.... - zbyta krótkim komentarzem i groźbą czwartego w tym tygodniu (świetny wynik jak na środę) szlabanu, przykucnęła posłusznie i skonfundowała.
- Hmm... Lea. Czyli że niby co my mamy z tym zrobić? - zaśmiała się histerycznie/panicznie, wodząc wzrokiem za wyjątkowo paskudnym glonojadem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Léa Vazquez
Uczennica
SUP
avatar

Skąd : Palma de Mallorca
Liczba postów : 28
Join date : 06/04/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Czw Kwi 11, 2013 6:35 pm

Léa dostała cynk, że następne zajęcia odbywają się na basenie. I choć nie była pewna, czy przypadkiem nie zastanie tam instruktora od aerobiku w wodzie, to pewnym (jak zwykle) krokiem udała się we wskazane miejsce.
Szkoły lubią zaskakiwać... a szczególnie te dla młodzieży z dziwnymi zdolnościami. Tak, tak. Dla tych nienormalnych dziwaków, których powinno się przetransportować pod szereg badań, potem poćwiartować i dokładnie zbadać każdy skrawek ciała. Jak zwał tak zwał.
Blondynka odgarnęła burzę blond włosów, po czym dołączyła do grupki stojących nieopodal uczniów. Wszyscy wsłuchiwali się w słowa wypowiadane przez profesora. Léa skupiała się na nich, mniej więcej tak, jak pies zastanawiający się na którym kawałku nowiutkiego dywanu za masę kasy ma nasrać. Czyli właściwie mało ją to obchodziło, ale z pomocą kilku przepytanych osób była w stanie wykonać zadanie.
Obok siebie zobaczyła stojącą Heather. W duchu uśmiechnęła się. Oczywiście nie okazała swojej reakcji w praktyce.
- Szczerze mówiąc najpierw przetransportowałabym to jak najdalej z tego miejsca - rozdziawiła delikatnie usta, po czym założyła rękę na rękę. - Jak w piątek na obiad będzie ryba, na pewno jej nie tknę - powiedziała bardziej do siebie, niż do partnerki.
Obeszła basen dookoła, po drodze rozmyślając co może z tym zrobić. Badawczo i z pogardą przyglądała się praktykującym swoje moce uczniom. W myślach każdemu z nich rozsyłała listę niepoprawności i błędów wykonywanych podczas pracy.
Kiedy z głową uniesioną wysoko i dumnie powróciła do koleżanki szybko, nie chcąc marnować czasu streściła zamiary:
- Ja unoszę, ty robisz swoje i następna, jasne? - przybrała specyficzny dla siebie ton, a po jej twarzy przemknął cień uśmiechu. Prawie niewykrywalny, ale jednak.
Zauważyła, iż za nią znajduje się ławka. Smyrając jakąś osobę włosami, odwróciła się i niczym motylek siadający na płatki kwiatów, ona opadła na mebel.
Skupiła w sobie moc, a potem zerknęła na największą z ryb... Jak szaleć, to szaleć po czym ta wystrzeliła ponad wszystkich. Woda rozprysła na niektórych z uczniów, lecz Léa nawet nie zwróciła na to uwagi. Nie wspominając o tym, aby ktokolwiek usłyszał chociaż krótkie "przepraszam". Dumna z siebie zerknęła na koleżankę i powiedziała:
- Śmiało - machnęła ręką w stronę zwierza. - Skanuj, kopiuj, prześwietlaj, czy co tam potrafisz. Bóg z Tobą!
Uśmiechnęła się?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heather Leutzinger
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : Delémont, Szwajcaria
Liczba postów : 90
Join date : 05/03/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Czw Kwi 11, 2013 6:57 pm

- A ja nie wejdę o tego basenu - wymamrotała, kontrolując nieskoordynowane odruchy prawie stuprocentowo.
Myśli Heath miały to do siebie, że jeśli już były skupione przez dłuższą chwilę na jednej, konkretnej rzeczy to osiągały wymiar telegraficzny. Krótkie. Treściwe. Hasła. Mające ze sobą wspólnego około gówno. Którego smród i tak zaburzał nieźle nadszarpniętą już składnię wewnętrzną. Mając ruchy lekko opóźnione a oczy wciąż błądzące od jednego duetu do drugiego, usłyszała kilka słów wypowiedzianych przez Leę i po chwili nie trwającej dłużej niż osiem sekund obserwowała wyrywającą się przez wzburzoną taflę szaroburą rybę, gwałtownie i energicznie szastającą płetwą ogonową.
No tak, wizualizacja odrobinę pomogła raczej ograniczonej wyobraźni Heath, co nie znaczy, że nakierowała ją na odpowiedni tor działania. Nie mówiąc o chęciach. Naprawdę ostatnią rzeczą jaką Leutzinger mogła chcieć robić z basenem było prześwietlanie zamieszkujących tam żyjątek. Których nie powinno tam być!
- Ale że jak, przecież ona się r u s z a! - wykrzyknęła, nerwowo wyłamując palce prawej dłoni. To naprawdę było nieodpowiednie - kazać jej, zupełnie nieogarniającej swojej mocy Heath nagle ją p r z y w o ł a ć, coby trochę szkiców anatomicznych sporządzić i to w towarzystwie najwidoczniej nieźle przeszkolonej w swoim fachu telekinetyczki! Spinając pięści i poślady wybałuszyła oczy (wciąż nie potrafiła pokonać tego niepotrzebnego odruchu), starając sobie przypomnieć co przemyka zazwyczaj przez jej myśl, kiedy zdolność się ujawnia. Bez powodzenia.
- Lea, musisz powiedzieć coś obrzydliwego - syknęła, prawdopodobnie cała czerwona ze skupienia, nie odrywając spojrzenia od wijącej się rybci. - Takiego naprawdę, czego oszczędziłabyś przy stole. Szybko - dorzuciła, tknięta nagłą świadomością tego, że wodne organizmy zbyt długo uniesione w powietrzu nie wytrzymają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Léa Vazquez
Uczennica
SUP
avatar

Skąd : Palma de Mallorca
Liczba postów : 28
Join date : 06/04/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Nie Kwi 14, 2013 5:30 pm

No pięknie. Proszenie Léi o powiedzenie czegoś obrzydliwego, to jak oczekiwanie od bezdomnego manier z pałacu. Oczywiście w jej blond główce kręciła się masa dziwnych i niekoniecznie potrzebnych światu myśli, ale właśnie po to zatrzymywała je dla siebie. Zauważając jak Heather napina wszystko co mogła, próbowała dostosować się do polecenie dziewczyny. Nadal spokojnie siedząc na ławce i panując nad rybą miotającą ogonem niczym szatan, Léa wytężyła umysł i przypomniała sobie akcje z Bearem Gryllsem.
- Lubisz robaki? - zapytała z nadzieją, że to odpowie "nie". - Wyobraź sobie ogromnego, obślizgłego i wijącego się owada, cz co tam chcesz? - próbowała jak najbardziej pobudzić wyobraźnię koleżanki. - Zgaduję, że zjedzenie go nie wchodzi w grę? Ale niestety ktoś na siłę wpycha ci go do mordki. - przez chwilę poczuła się jak psychopatka. - Zaciskasz ząbki, a wszystkie wnętrzności lądują w twoich ustach - hm... jest niedobrze. Powoli zaczynało ją to bawić. Zmieniła ton głosu i wolno mówiąc wydawała z siebie kolejne dźwięki. - Robak jeszcze przez chwilę się kiwa, gdy próbujesz pozbyć się jego głowy, rozszarpując niczym dzikie zwierze jego ciało - skończyła, po czym dodała: - Sorry, nic innego nie przychodzi mi do głowy.
Nie uśmiechnęła się, nie chcąc psuć klimatu wypowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heather Leutzinger
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : Delémont, Szwajcaria
Liczba postów : 90
Join date : 05/03/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Nie Kwi 14, 2013 8:16 pm

(eeej sorewicz za długość, będę ograniczała ale ten post tego wymagał!)
Heather nie była pewna czy może liczyć na pełną pomoc Lei czy jedynie na część - być może jej nadzieje na współpracę były nieco bezpodstawne ale gdzież tam tak takie myśli miałyby się imać jej osoby. Z Leią to było tak że jednocześnie nie dało się jej nie lubić, ale swobodnie hamulców odciąć również. Jak to wszystkie Leie - nawet te Gwiezdne - trochę sympatii, adoracji, ale w skomponowanym zestawie pozytywnego podejścia brakowało elementarnego spoiwa. Prawdopodobnie chodziło o zaufanie - dziewczęta nie były zżyte ani nawet sobie otwarcie sympatyczne, wręcz przeciwnie - Heath miała wciąż przeczucie, że Vasquez nieco ją, Heather, próbuje. Nie że sprawdza, testuje, tylko próbuje dopasować do swojego gustu.
Obecnie maksymalnie skoncentrowana potrafiła, prowadząc uproszczony wewnętrzny monolog, utwierdziła się w przekonaniu, że jedyne co może dać od siebie w tej kwestii to zupełna swojskość i hederowska typowość. Z elementami onomatopei.
Heath głośno wypuściła powietrze spomiędzy zaciśniętych zębów (przez co prawie się opluła), stwierdzając rozpaczliwie, że nie będzie w stanie skupić się na wykrzesaniu z siebie odrobiny mocy z jednoczesną próbą wyobrażenia sobie przyjemnych opowiastek Lei. Które, owszem, zadziałały ale w zupełnie inną stronę. Pal licho to, że Leutzinger na robakach i ich sekcjach się wychowała, pal licho że to ona wygrała nieoficjalny (a jakże istotny dla podmiejskiej społeczności dzieciakowatej Delémont) konkurs na wygrzebanie z czeluści lasu najwłochatszej z włochatych gąsienic... Wyobraźnia Heath zadziałała na tyle przewrotnie, że przywołała obraz przeciskających się przez szparki między zębami robaczków,które szyderczo śmiejąc się wypluwają przejęte grozą ludzie głowy i...
- Przepraaaaszam - wykrzyknęła, zanosząc się niekontrolowanym śmiechem, spotęgowanym skupieniem, którego doświadczyła omal się nie skupciawszy się z napięcia. - Przepraszam Leia, to b e z n a d z i e j n y p o m y s ł - wyartykułowała, wykorzystując sprzyjającą okoliczność mijającego ich w tej chwili nauczyciela - żeby nam tu zorganizować taką paradę pajaców - zerwała się na równe nogi, niesamowicie prędko - nawet jak na pumcię - przechodząc ze stanu bezwzględnej radochy do wzburzenia. - Nie chce mi się - dodała jeszcze w pełni logicznie, patrząc wymownie na Leię z nadzieją, iż ta podąży za nią, by usiąść sobie w bezpiecznym dystansie od rejonu wyjątkowo wkurwiającego jak na brzeg basenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Léa Vazquez
Uczennica
SUP
avatar

Skąd : Palma de Mallorca
Liczba postów : 28
Join date : 06/04/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Pią Kwi 19, 2013 6:54 pm

Wszelkie starania blond Mary Sue poszył na marne. Niestety, spodziewanie się, że wywoła w kimś straszne obrzydzenie, nie poznawszy wcześniej tej osoby, są malutkie ja ameba. Gdy zauważyła, że jej towarzyszka nic już nie zdziała, rozluźniła mięśnie, po czym pozwoliła dużej rybie zniknąć w szmaragdowej wodzie szkolnego basenu. Oczywiście ta, wpadając do zbiornika nie zaoszczędziła chlupnięć cieczą na wszystkie strony.
Léa uniosła jedną brew i wykrzywiła twarz w grymasie, kierując go do osób przyglądających się im ze wszystkich stron. Odwróciła się na pięcie i powędrowała z Heather. Może i nie miała zielonego pojęcia o Pumie, a nawet jej charakter powinien raczej wypiąć się na nią i najzwyczajniej w świecie objechać za to, czego nie potrafi zrobić, ale coś dotąd nieznanego Léi drgnęło w niej i chciała dziewczynę bardziej poznać.
Twarz wykrzywiła w uśmiechu nr 5 i zachęcająco pokiwała głową, aby ta powiedziała co jej nie pasuje.
- No dalej - powiedziała trochę zbyt chłodno i zdecydowanie nie pasująco do swojego wymalowanego uśmiechu, tak więc ogarnęła się i poprawiła ton na odrobinę cieplejszy. - Nie chcieć to się może gwałcicielowi zakładać torby na głowę ofiary... - Co ja powiedziałam - A tobie ewidentnie coś nie pasi, tgrysku - Co ja powiedziałam x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heather Leutzinger
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : Delémont, Szwajcaria
Liczba postów : 90
Join date : 05/03/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Nie Kwi 21, 2013 1:29 pm

W takich chwilach jak ta Heath zaczynała rozumieć dlaczego ludzie palą papierosy. Gdyby nie fakt, iż nigdy w życiu niczego wywodzącego się ze złej strony mocy nie próbowała, prawdopodobnie aktualnie nie mogłaby powstrzymać odruchu odpalania papierosa. Dla odreagowania tylko i wyłączni. Idąc dalej tym tropem - gdyby Heather paliła, byłyby przekopcona na wylot niezaprzeczalnie. Jej bezstresowy żywot zamieniał się w istne piekło, gdy do głosu dochodziła kwestia jej nieogarnięcia uzdolnienia. Pfe, zmory życiowej, na którą pomstowałaby dniami i nocami gdyby nie pewne profity.
- NO WŁAŚNIE czuję się jak taki gwałciciel. W popieprzonej organizacji zboczuchów na przykład - podjęła żywo, wciskając ręce głęboko w kieszenie jeansów i z entuzjazmem taksując Leię wzrokiem psycho...no, psycholudzia - wiesz, kiedy jeszcze gwałciciel nie przekroczył granic i z m u s z a się go do wpychania na siłę kutasa do dziury obojętnej zdziry - wzruszyła ramionami z klasycznym wyjebanizmem, gdy jej wypowiedź sprowadzała się do obleśności przez słabą zdolność eufemizacji i ubytki w zasobie słownictwa.
Ton jej wypowiedzi - ostatecznie przekształcony z żywego w depresyjny - zdecydowanie kontrastował z energią - nieco negatywną - która rozpierała ją z tego całościowego wzburzenia. Właściwie wolała na takich słowach wyjaśnień urwać, przynajmniej tymczasowo. Nie czuła się za dobrze z koniecznością ujawnienia swojego niedorozwoju i wewnętrznych hamulców, które nie pozwalały jej zrozumieć i prawidłowo wykorzystywać swoją moc. Tym bardziej, że o samej Vasquez naprawdę niewiele wiedziała. A nuż to jakiś porypany brytyjski szpieg hmmmm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Léa Vazquez
Uczennica
SUP
avatar

Skąd : Palma de Mallorca
Liczba postów : 28
Join date : 06/04/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Sob Kwi 27, 2013 11:18 am

Léa nie miała pojęcia jak może zareagować na słowa wypowiedziane przez widać lekko zdenerwowaną dziewczynę. Nie jest najlepsza w pocieszaniu. Po prostu nie okłamuje ludzi, że wszystko będzie dobrze. Zazwyczaj wygłasza im wykład na pół godziny i po tym robi im się lepiej. Ale Heather nie znała. Nie wiedziała co może jej pomóc, albo rozwikłać wątpliwości niezależnie czego one dotyczyły. Delikatnie, jakby bała się, że ją poparzy, dotknęła pleców koleżanki chcąc ją poklepać. Właściwie po co? Nie ważne... tak robią w filmach pomyślała, a jej kąciki ust lekko uniosły się w górę. Delikatnie, przyciszonym, ale wciąż pewnym głosem zaczęła:
- Wiesz, twoje odczucia są co najmniej interesujące - zamartwiała się co powiedzieć dalej, choć minę miała nadal stanowczą i pewną jakby doskonale wiedziała co musiała zrobić. - Przecież świata nie zmienisz. Zawsze znajdzie się jakiś pedofil czający się na małe dziewczynki. A jeśli masz miękką dupę, trzeba mieć twarde serce.
Yyyyy, co dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
William Ferrum
Przywódca Jeleni
Uczeń
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 24/04/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Pią Maj 10, 2013 2:46 pm

Było już późno. To fakt. Za oknem słońce zaszło dawno, więc basen był oświetlany jedynie przez lekko przyciemnione lampy, które tworzyły całkiem miłą i romantyczną, gdyby się spotkać we dwie osoby płci przeciwnych, atmosferę. William postanowił tutaj przyjść akurat teraz, bo wiedział, że o tej godzinie mało kto będzie chciał pływać. I tak było istotnie, bowiem basem był całkiem pusty. Młody Ferrum wszedł w samych kąpielówkach do wody sprawiając, że zaczęły się na jej gładkiej tafli tworzyć zmarszczki. Chciał dzisiaj popływać, bowiem zawsze to robił, gdy czuł się zmęczony psychicznie. Dzisiaj spędził kilka godzin na nauce, trochę czasu na doświadczeniach związanych ze swoją mocą. Poodbijał się chwilę od dna, by przyzwyczaić swoje ciało do temperatury wody, po czym zaczął wolno pływać kraulem w tę i z powrotem. Co jakiś czas zatrzymywał się i cieszył się spokojem i ciszą (nie licząc oczywiście cichego odgłosu pracujących filtrów). Tak, to było jedno z jego ulubionych miejsc w tej szkole. A ta godzina szczególnie zachęcała do odpoczynku. Chłopak położył się teraz na plecach nieruchomo wpatrując się w sufit. Otoczenie sprzyjało relaksowi, bowiem nie było urządzone jak typowa, miejska pływalnia, a raczej jak gustowny, prywatny basen. William czuł jak całe napięcie i zmęczenie z niech schodzi. Czuł się tak, jak od dawna się nie czuł: odprężony. Jego mięśnie już nie były tak spięte. Jeszcze trochę posiedzi w tej wodzie i powinien być całkowicie zrelaksowany. Nie wiedział tylko, że zaraz będzie miał towarzystwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laura Guillaume
Administrator
Uczennica
SUP
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 189
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Sob Maj 11, 2013 4:10 pm

Świadomość, że od prawie tygodnia jest się prawnie dorosłą, była całkiem miła. Nareszcie dostała wszystkie przywileje księżniczki, łącznie z dostępem do konta, na którym rosły kolejne miliony, a matka obiecała, że na bal urodzinowy dostanie wreszcie biżuterię jej przysługującą. Bycie bliźniaczką, o siedem minut spóźnioną od bycia następczynią tronu, jednak miało swoje zalety. Dzięki temu jej przypadały wszystkie przywileje, które teoretycznie powinny należeć do przyszłej żony Aleca, ale cóż. What a shame, ważne, że to ona w tym wypadku dostawała to, co chciała.
W każdym razie, dość w końcu zadowolona, bo w końcu się ogarnęła po tym, co Levin jej powiedział, pławiła się w chwale post-urodzinowej. Ciągle leczyła kaca po wspólnym piciu z braciszkiem, tradycyjnie corocznym wyjątkowym, ale nie narzekała. Teraz na przykład, pragnąc samotności (mieszkanie z teoretycznie narzeczoną brata ją wkurwiało), wybyła z wieży i z kostiumem kąpielowym pod lekką sukienką wędrowała do ulubionej części zamku do relaksu, czyli basenu. Nie liczyła na to, że kogoś tu znajdzie, więc widząc Williama, przystanęła w wejściu na basen.
- Och, nie sądziłam, że ktoś tutaj o tej porze będzie - uśmiechnęła się, stojąc z torbą na ramieniu i zastanawiając się, czy wchodzić dalej, czy może jednak wrócić tu kiedy indziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
William Ferrum
Przywódca Jeleni
Uczeń
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 24/04/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Pon Maj 13, 2013 10:15 am

William pływał sobie w najlepsze i relaksował się, gdy nagle usłyszał głos za sobą. Przestał pływać i teraz jedynie unosił się na wodzie, a głowę zwrócił w stronę właścicielki głosu. Dostrzegł, że właścicielką tego głosu, który był niczym miód dla jego uszu, była Laura Guillaume, SUP przewodnicząca. Znali się, bo on jako przywódca bractwa miał pewną styczność z przewodniczącymi. Nie spodziewała się go tutaj i sprawiała wrażenie jakby się wahała pomiędzy wchodzeniem do basenu, a zawróceniem.
- O, witaj Lauro. Jeśli ci nie przeszkadza moja obecność to może się dołączysz? - zapytał, a na jego twarzy pojawił się lekki, zachęcający uśmiech. Spojrzał na dziewczynę, która pod spodem zapewne miała strój kąpielowy, na to narzuconą lekką i zwiewną sukienkę. Była bardzo ładną dziewczyną, a atrakcyjnej twarzy, ładnej figurze i odpowiednich kształtach. Tak, William to stwierdził, bo jakkolwiek nie szuka dziewczyn na noc, tak jest przede wszystkim mężczyzną. A mężczyźni lubią patrzeć na ładne, kobiece ciało. Takie jak ciał Laury. Oczywiście nie był nachalny i nie patrzył się na jej ciało teraz. Czasem tylko zerkał na korytarzach. Teraz spoglądał dziewczynie wprost w oczy zastanawiając się, czy przystanie na jego propozycję i się dołączy, czy raczej odejdzie stąd. Co prawda przyszedł tutaj w poszukiwaniu spokoju, ale perspektywa przebywania z tą dziewczyną też była kusząca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laura Guillaume
Administrator
Uczennica
SUP
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 189
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Pią Maj 17, 2013 7:22 pm

No cóż miała Laura powiedzieć. Chciała w samotności sobie popływać, bez kogoś, kto będzie jej nad głową jęczał, że trzeba zorganizować kolejny wieczorek tudzież bez kogoś, kto będzie gapił się na nią jak sroka w gnat, tudzież bez kogoś, kto zamiast dać jej odpocząć, będzie ją podtapiał. Nie mając Williama przyporządkowanego do żadnej kategorii, zrobiła kilka kroków ku krawędzi.
- A właściwie czemu nie - uśmiechnęła się, stwierdzając, że basen jest duży, trochę popływa, a rozmowa w trakcie nie będzie jej przeszkadzać. Zniknęła więc po lewej stronie w szatni, związując włosy w koczek na czubku głowy. Sukieneczka i vansy wylądowały w szafce, razem z torbą, a ręcznik zawisł na specjalnym wieszaczku. Wszystko metodycznie poskładane i uporządkowane, jak przystało na świetnie zorganizowaną panią przewodniczącą Stowarzyszenia Uprzejmej Panienki. Po chwili wyszła z szatni, kierując się ku schodkom (tak, ich basen miał schody do wody!) i powoli zanurzając się w wodzie. Przepłynęła kawałek długości basenu na plecach, dopiero po chwili podpływając do Williama.
- Tak mi ostatnio przyszło do głowy, że trzeba powoli organizować oficjalne zakończenie roku, rozmawialiście o tym z dyrekcją? - spytała, jednak pozostając przy sprawach służbowych. W końcu musiała o czymś mówić, jak przystało na Uprzejmą Panienkę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
William Ferrum
Przywódca Jeleni
Uczeń
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 24/04/2013

PisanieTemat: Re: BASEN   Pią Maj 17, 2013 7:59 pm

William pływał, gdy dziewczyna stwierdziła, że nie ma przeciwwskazań do tego, by się do niego przyłączyła. Poszła do przebieralni, by się przebrać, a Ferrum czekając na nią robił kolejne długości basenu. Gdy wreszcie wyszła i skierowała się do schodów do basenu to stwierdził, że Laura jest zjawiskowo atrakcyjną dziewczyną. Figura, nogi i cała reszta była w odpowiednich proporcjach. Oczywiście nie oblepiał jej wzrokiem, bo to nie było w jego stylu. Zerknął tylko przelotnie. Gdy tak stał to zobaczył jak zanurza się powoli w wodzie, płynie na plecach, a dopiero potem do niego podpływa. Zaczęła rozmawiać na tematy oficjalne i organizacyjne. Jakby nie było nic lepszego o czym mogłaby wspomnieć.
- Jeszcze nie, ale zamierzamy niedługo porozmawiać z dyrektorem. - powiedział z lekkim uśmiechem na ustach. - Nie sądzę jednak, byś przyszła tutaj rozmawiać o zakończeniu roku. Zostawmy na chwilę nasze obowiązki za sobą, Uprzejma Panienko, i zabawmy się troszkę. - powiedział, po czym odpłynął kawałek, zanurzył się, a chwilę później wypłynął kawałek dalej. Dzisiaj nie chciał rozmawiać na szkolne tematy. Dzisiaj chciał popływać, zrelaksować się, odprężyć, zapomnieć na chwilę o tym wszystkim co go czeka po wróceniu do szarej rzeczywistości, skoro wreszcie wygospodarował na to chwilę.
- Jak twoje urodziny się udały? Wszystkiego najlepszego! Spóźnione, ale lepsze takie niż żadne. - zawołał do niej. Wiedział, że nie dawno stała się pełnoletnia. Ciekawe jak ona korzystała z przywilejów uznania za dorosłą. Każdy bowiem wykorzystuje to inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: BASEN   

Powrót do góry Go down
 
BASEN
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: PIWNICE-
Skocz do: