Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 PODDASZE

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: PODDASZE   Sob Mar 09, 2013 1:08 pm



Pomieszczenie na samym szczycie wieży bractw, dlatego tak ustronne, wyciszone i wyjęte spod czujnego oka nauczycielskiego personelu. Tych kilkanaście metrów kwadratowych to już legenda, choć nie zawsze jest tu aż taki syf.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 12:32 pm

Oczywiście, na poddaszu odbywały się najlepsze bernardowskie imprezy. Szkło leciało z okien, elektronika rozbijała myśli na molekuły a wymiana płynów ustrojowych była na jak najwyższym poziomie. Ale to działo się wieczorami, w weekendy, a nie w środku dnia, w środku tygodnia, w słoneczną środę.
Lars od samego rana marzył o wpełznięciu do jakiegoś ciemnego miejsca z zapasem papierosów i laptopem, byleby nie musieć kąpać się w radosnych promieniach, uciekać od oblewających się wodą panienek w skąpych sukienkach i od pum, prężących swoje opalone muskuły na dziedzińcu. Dwadzieścia stopni a ludzie postradali rozum, zdając się tylko na zmysły i jakieś tańce godowe. Uwłaczające gatunkowi myślącemu.
Którego przedstawiciel w końcu zwinął się z lekcji, prawdomównie mówiąc coś o migrenie, ale zamiast położyć się na łóżku Kaisera i pójść spać, zabrał sponiewieranego laptopa bez jabłuszka na wierzchu, zgarnął sok i powędrował na szczyt wieży bractw.
Zamknął wszystkie okna, ale nie miały żaluzji, więc i tak było dość jasno, co tłumaczyło chińskie raybany na oczach. I nasilenie bólu głowy, który miał nadzieję zniszczyć trzeba tabletkami, łykniętymi na raz. Przeszedł przez zaszklony dywan i rozsiadł się na kanapie, włączając laptopa i odpalając papierosa. Chwila spokoju od podłej wiosny i podłych ludzi, zero dylematów. Chyba, że ten dotyczący decyzji: czy włączyć porno czy kolejny odcinek American Horror Story.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 12:44 pm

Nie oszukujmy się, z takim cieniem, jaki Lars miał nieszczęście sobie przywołać, nigdzie nigdy nie znajdzie bezpiecznego miejsca w odosobnieniu. Los lubi bywać złośliwy i niemal zawsze wtedy, kiedy liczysz na małe tet a tet, Ty - komputer - papierosy/prawa ręka coś musi sie spierdolić.
Spierdolina owa rozbrzmiała cichym skrzypnięciem drzwi prowadzących do tego pomieszczenia, noszącego w sobie wielopokoleniowe blizny imprez, o których nikt nigdy nie mówił głośno. W weekendy, nocami, ale przecież biały dzień w samo południe wcale nie gorzej bywało jak w te wibrujące basem noce.
Bywało czasem nawet lepiej, jeśli trafiałeś na poddasze w odpowiednim towarzystwie.
Odpowiednim.

Jasne oczy Jacka jak oczy zwierzęcia zalśniły w półmroku, który pierzchnął przed promieniami słońca, leniwie wlewającymi się przez nieosłonięte okna. Nigdy nie należał do odpowiedniego towarzystwa. Niczyjego. Mikrogarstka ludzi mogła śmiało powiedzieć, że był ciekawym towarzyszem, ale odpowiednim? Na bogów, nie.
Wlazł na sam szczyt wieży by coś znaleźć, Coś istotnego, ważnego, coś co chyba zgubił. Picie ciężkiego burbonu z samego rana nie przystoi dżentelmenowi i na pewno znalazłoby się kilka paragrafów w szkolnym regulaminie traktujących o tym co należy zrobić z niegodziwcami spożywającymi napoje wysokoprocentowe w trakcie zajęć. Jack tego potrzebował, może był chory? Alkohol spowalniał myśli, pozwalał głowie odetchnąć. Czasem przytępiał go za bardzo, jak w tej chwili, kiedy stał w otwartych drzwiach, trzymając dłoń na gałce klamki i wpatrując się niewidzącym wzrokiem w Larsa, próbując przypomnieć sobie swoją cenną zgubę .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 12:58 pm

Zdecydował się jednak na serial, ale raczej nie ze względu na instynkt, który podpowiadał mu, że ktoś może mu przeszkodzić w rozładowaniu stresu uczelnianego. Chociaż, to było właściwie jedno i to samo, może w AHS było odrobinę więcej krwi, ale ludzie w lateksie, seks z zakonnicami, podwieszanie i lesbijskie dziennikarki były na nawet wyższym poziomie. Zwłaszcza aktorskim.
Przerzucił długie nogi w czarnych spodniach przez bok kanapy, siadając wygodniej i odpalając kolejnego papierosa; poprzednik jeszcze dogasał gdzieś pośród butelek, prezerwatyw, połamanych płyt CD (ktoś jeszcze z tej prehistorii korzystał?) i jakiejś fanowskiej koszulki Hello Kitty. Ta szkoła schodziła na psy.
Dobrze, że znalazł miejsce tylko dla siebie, źle, że nie przewidział tego, że ktoś też może olać obowiązki szkolne. Nie zamknął za sobą drzwi, święcie przekonany, że może odstawiać tu najgorsze orgie a jedynym świadkiem jego niemoralności będzie burdel dookoła.
Kiedy usłyszał pukanie do drzwi był bardzo grzeczny, uważnie śledząc fabułę. Oglądał serial po raz enty i dalej był pod wrażeniem wesołej psychozy na ekranie. Nie tak pociągającej jednak, jak spersonalizowana suma wszystkich psychoz, stojąca teraz w drzwiach. Z nieogarniętym spojrzeniem.
Podniósł na niego wzrok, stopując kulturalnie odcinek, żeby krzyki torturowanej kobieciny nie psuły mu komunikacji i wyrzucił niedopałek papierosa na podłogę.
- W czym mogę pomóc, Hart? - spytał tonem uprzejmej sekretarki w podrzędnym motelu, nie ukrywając lekkiej irytacji z powodu zyskania towarzystwa. Ale tylko lekkiej.Jack był jednym z niewielu, których towarzystwo go zachwycało. Czasami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 1:10 pm

Wisiał w czasie i przestrzeni jak obelisk zrzucony tu przez pradawnych bogów, przerzucając w myślach pourywane pojedyncze myśli, wspomnienia i obrazy poprzedniego wieczora. Pomiędzy spoconą skórą, lepkim alkoholem - czy może nie był to alkohol? - krwią z rozciętej o szkło ręki, papieru i dziwnej masy kolorów wyłowił w końcu swoją zgubę.
- Pomóc. - rzucił mu przelotne spojrzenie, zamykając za sobą dokładnie drzwi i dbając o ty, by ta dokładność i precyzja była dobrze przez Larsa zauważona - Nie możesz mi pomóc. - ruszył pomiędzy wysłużoną kanapę, a komodę dźwigającą część osprzętowania muzycznego, mikser, stary niesprawny głośnik z brutalnie wyrwanymi flakami, zastąpionymi pustymi butelkami po piwie.

Uśmiechnął się mimowolnie pod nosem, zamykając na chwilę oczy i kręcąc lekko głową.Wsunął wypielęgnowaną bladą dłoń pomiędzy poduchy kanapy, zastanawiając się, dlaczego ze wszystkich zwrotów na ziemi Eisenberg musiał użyć tak zabawnego. W grubej większości przypadków ich spotkań sam na sam to nie Jack był tym, któremu przydałaby się pomoc.
- Znowu się przed czymś chowasz? - wyciągnął mały, lśniący, srebrzysty przedmiot, upstrzony rdzawymi plamkami, jednak ukrył go w kieszeni zbyt szybko, by dało się zauważyć, że to nóż motylkowy. Podszedł do okupowanego przez Larsa stolika, wziął od niego papierosa i odszedł kilka kroków do okna, tryskającego żarem w tym martwym, stojącym powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 1:37 pm

- To zabrzmiało bardzo dramatycznie - zauważył z naturalną uszczypliwością, zastanawiając się jednocześnie gdzie słyszał bądź czytał coś podobnego. Pięćdziesiąt twarzy Greya? Albo inna szmira o przerażającym biznesmenie? Zmarszczył brwi, przesuwając odruchowo ręka po zakurzonym laptopie, tak, że na długich palcach miał po sekundzie kilotony roztoczy i bakterii. Przyjrzał się im nieprzytomnie, zdmuchując kurz i powracając wzrokiem do Jacka, jakiegoś nieswojego.
Śledził go więc swoimi jasnymi oczami, ukrytymi pod okularami, więc czuł się swobodniej niż zawsze. Nawet, jeśli Lis zadawał niewygodne i oczywiste pytania, przecież się nie chował przed kimś konkretnym tylko przed...ciężarem ludzkości.
Szczerze, jak najbardziej, nawet towarzystwo Aleca, przy którym jego podświadomość popchnęła go do dość poniżającego czynu, nie skłoniłoby go do ukrywania się na zatęchłym i nagrzanym poddaszu. Żałował, że założył swój czarny sweter. Był Maj, na litość niebiańską.
Zignorował więc jego pytanie, obserwując uważnie jak wyciąga coś błyszczącego spomiędzy zakurzonych, kolorowych poduch, pobrudzonych piwem i...wolał się nie zastanawiać, czym jeszcze. - Znowu coś chowasz? - sparafrazował lekko, odkładając laptopa na stolik i siadając prosto, już nie jak rozwalony nastolatek. - Jakieś ciemne sprawki LSD? Przemycanie ukraińskich prostytutek? - spytał prawie całkowicie poważnie, zachwycało go, ile ciekawostek można dowiedzieć się od członków tej organizacji. Dziękował wtedy za swoją moc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 3:07 pm

Nieswój Jack. Istniał maleńki ułamek ludzi, którym zdarzał się taki zwrot. Jaki Jack był przecież swój? Co znaczyło, że był tym razem inny niż zwykle? Czym jest zwykłość. Ciemne włosy opadały przecież łagodną falą obejmując jego skronie tak jak zawsze. Brwi bezwiednie marszczyły się nad prostym nosem. Ramiona ściągnięte do tyłu, pierś wypięta, krok dumny i pewny, mimo dziwnego wrażenia maleńkości i nieobecności jakie dziś wokół niego tańczyło.
- Jestem przecież taki dramatyczny. - uszczypliwość za uszczypliwość. Jack był dramatyczny jak cegła w stawie.
- Zawsze coś chowam. - skinął głową i wbił w niego swój dumny, uparty wzrok, jakby nic sobie nie robił z jego okularów, z jego małej imitacji tarczy. Po ustach błądził mu kpiarski uśmiech, jakby zażenowany był tak słabym wyzwaniem. Chociaż... może wręcz przeciwnie? Może właśnie cieszył się z takiego rozwiązania - sam stosował identyczną taktykę, byli do siebie zbyt okropnie podobni. Zbyt fascynująco ciekawi. Za dobrze dobrani. - Pocięte ciała małych tajskich chłopców i trzynaście kilogramów koki. - kłamstwo, trochę prawda, ale kłamstwo. Tylko które? Czemu tak przekonująco wypowiedziane. Zapalił papierosa i uchylił okno, mrużąc oczy przed światłem.
Przed światem.
- Jebie tu jak w publicznym szalecie. - westchnął sam do siebie, za głośno, by uznać to za myśl, a zarazem zbyt cicho, by można było to zrozumieć z odległości większej niż pięć centymetrów. Odwrócił się i podszedł do kanapy, którą okupywał Lars. Silne ramię podniosło jego nogi, robiąc wystarczającą ilość miejsca dla niego samego. Trzymając papierosa w drugiej dłoni zdjął mu z twarzy okulary i położył je na stole, by za chwilę stuknąć spację na komputerze.

Chciał czegoś. Było to widać aż za bardzo. Wcale nie próbował tego ukryć. Zapach wody kolońskiej z drzewa agar, tlący się leniwie papieros i ta oczywista woń alkoholu usprawiedliwiły jego otępiałość, choć była jak najbardziej złudna. Wolna ręka spoczęła na jednym z piszczeli Larsa w momencie w którym jęk jednej z zakonnic przerwał ciszę.
Sytuacja dość pesząca. Ciekawe jak zareagowałby, gdyby zamiast serialu o szpitalu własnie zastartował jakieś mało wyszukane porno.
- Oglądasz coś. - skrajnie oczywiste stwierdzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 4:09 pm

Lars był przyzwyczajony do zachowania tego złotego chłopca, do którego wzdychała połowa St. Bernard. Święta cierpliwość i małomówność pozwalała mu znosić jego towarzystwo prawie bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. A może po prostu byli podobni i dlatego pokrzywiony kręgosłup, także moralny, Eisenberga wytrzymywał wszystkie przeciążenia. Może z lekkim szwankiem i naderwaniem, ale nie był sparaliżowany.
Ani trochę, chociaż nie reagował żywiołowo. Gdyby był normalną dziewczyną, pewnie zacząłby się wić na tej kanapie, próbując zainteresować Jacka swoją personą. Gdyby był normalnym chłopakiem mógłby wyciągnąć z jakiejś kryjówki wódkę, obalić nią z tym bogatym księciem i liczyć na profity. Ekonomiczne, społeczne, towarzyskie; Hart przecież otaczał się ładnymi przedmiotami. I osobami. Czyli na pewno nie ponurym Larsem, w milczeniu prześwietlającym jego paniczykowate ciało. Zły chłopiec, też coś, to było tak nieadekwatne stwierdzenie, że często śmiał się w twarz zadurzonym w Harcie dziewczynkom.
- Przywykłeś do królewskich zapachów, nic dziwnego - odparł lekko. - Możesz więc iść chować tych chłopców w perfumowanej sali balowej, to bardziej Twoje klimaty - kontynuował, zero aluzji do pozostawienia Larsa w świętym spokoju. Sięgnął na stolik, biorąc kolejne dwie tabletki. Może i było to słabe i dość łóżkowe wytłumaczenie, ale bolała go głowa i miał dość wszystkiego, nawet zbytniej bliskości z Jackiem. Nawet perspektywa kolejnych siniaków nie wydawała się mu tak pociągająca jak zwykłe popołudnie przed monitorem. Chyba się starzał.
I stawał się stetryczały jeszcze bardziej.
- Tak, oglądam, dziękuję Ci za to odkrycie roku - zaczął chrzęszczącym tonem, w końcu patrząc Jackowi prosto w oczy. - Chętnie obejrzałbym też jakiegoś ostrego pornosa, a tego zazwyczaj nie robię w towarzystwie, więc naprawdę możesz czuć się zwolniony z obowiązku kulturalnej pogawędki - zakończył ze śmiertelną powagą, łapiąc Jacka za nadgarstek i przycisnął jego dłoń do kanapy, by zgasić papierosa. J e g o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 4:36 pm

Przez chwilę niewymowne oczy Harta zamknęły się na moment. Za nic nie mógł się przyznać, ale błogosławił chwile takie jak ta, w której nie musiał zbytnio ingerować w swoje otoczenie, żeby było takie, w jakim najwygodniej przebywać. Zdziwiłby się niezmiernie, gdyby Lars wyjął w tym momencie flaszkę i być może nawet zszedłby na zawał, gdyby tenże chłopak zaczął się obok niego wić. Czy może własnie ta niemrawa osobowość bruneta tak strasznie strasznie prowokowała Jacka do ciągłego i ciągłego przypalania go słowami, żeby w końcu wywołać jakąś reakcje? Piętnował go wzrokiem jak małego niewolnika, chciał go ugryźć, bić po twarzy, cokolwiek, żeby w końcu zareagował. Niepoprawna fascynacja jękiem eskalowała z każdym oddechem.
- Czemu miałbym ich chować. - powiedział spokojnie, otwierając oczy - Nie lubię brudzić sobie rąk. - kłamstwo. Może ta oczywistość, że przed Eisenbergiem niczego nie można ukryć była właśnie tym, co Jacka od niego uzależniało?
Czymkolwiek była definicja tego pruderyjnego pragnienia, on sam nie umiał tego nazwać.

Ciepłe powietrze wpływające na poddasze powoli wirowało z zastałą tu mieszanką potu, alkoholu, drogich perfum i czegoś okropnego. Brak konieczności robienia czegokolwiek regenerował Harta lepiej niż najlepszy tajski masaż. Nawet ten robiony małymi dłońmi chłopców. Przyglądał się Larsowi z niemniejszym uporem jak ten jemu.
- Niewiele mnie obchodzi co byś chętnie zrobił i w jakim towarzystwie - utrzymał konfrontację dwóch par jasnych oczu - Chyba zdajesz sobie z tego sprawę. - ćwierć mięśnia na jego twarzy nawet nie drgnęło. Dopiero sugestia,że mógły stąd uprzejmie spierdalać wywołała drgnięcie prawego ramienia.

Wszystko potoczyło się zbyt szybko, dopiero potem pożałował swojej nadpobudliwości w niektórych sytuacjach. Niby to była chwila, ułamek sekundy, kiedy rozproszony o fakturę kanapy żar wcisnął się palącym pocałunkiem w skórę jego palców, a oczy znów na chwilę się zmrużyły. Jeden idiotycznie mały, kretyński gest. Przecież mógł nad sobą zapanować...
Ale nie mógł.
W niemal natychmiastowej reakcji zacisnął palce drugiej ręki na nadgarstku chłopaka i szarpnął nim, chwytając go za gardło.
- Poparzyłem się.- powiedział nachyliwszy się niebezpiecznie blisko. Nie oskarżał go. Jakby dokonanie Eisenberga było na miarę nieświadomego trzepotania skrzydeł motyla, wywołujących tornado po drugiej stronie globu. Patrzył na czerwone kropeczki świecące natarczywie na jego jasnej, takiej zadbanej skórze. Podniósł powoli wzrok do oczu Larsa, w które wpatrzył się tępo na całe miliony ułamków chwil.
- Ałajka. - słowo to zabrzmiało w jego ustach tak nienaturalnie, że nawet jemu drgnął kącik ust z rozbawienia.

I puścił go. Cała ta magia chwili, której nie zdołał w sobie powstrzymać wzbudziła w nim obrzydzenie. Brak kontroli nad sobą był chyba jego jedyną słabością. Puścił go, powoli, jakby wcale nie chciał, ale puścił.
- Żałujesz mi? Czy może nie podołasz dziś kulturalnej pogawędce, z umysłem otępionym tabsami, które łykasz jak cukierki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 4:59 pm

W powieściach napisano by pewnie, że Lars igrał z ogniem, ale sam nie użyłby tego zbyt dramatycznego stwierdzenia. Nie był jakimś nadpobudliwym dzieciakiem, szturchającym wyschniętym kijem ognisko i dziwiącym się potem poparzeniom trzeciego stopnia. Doskonale pojął równanie głupie zachowanie + psychopata = pożoga, więc z daleka trzymał się od idiotów, do psychopatów lgnął jednak z zadziwiającym masochizmem.
Chociaż nie, lgnięcie kojarzyło się z jakimś rozkochanym szczeniakiem, którym Eisenberg z pewnością nie był. Mimo długich włosów i jasnozielonych oczu. I nie był na każde zawołanie Jacka, nie miał zamiaru pozwalać mu na jakiekolwiek rządzenie, także jego, larsowym czasem.
Wystukał na oparciu kanapy jakiś nerwowy marsz z Gwiezdnych Wojen. - Zdaję sobie sprawę ze wszystkiego, czuję Twoje kłamstwa - odparł tylko lekko i swobodnie, jak na swój stan irytacji i zapewne kazałby mu spierdalać w dosadniejszych i wulgarnych słowach, gdyby jego wszechświat nie został zachwiany.
Dość brutalnie, sekundę wcześniej otwierał usta do ostatecznego rozwiązania kwestii zajmowania czasu, a sekundę później już mógł ledwie oddychać, czując jego palce zaciskające się swojej szyi. Nieprzyjemne uczucie. Chętnie plunąłby mu teraz w twarz, ale jego aparat mowy był teraz nieskuteczny.
Na śmiech także nie mógł sobie pozwolić, chociaż to pretensjonalne ałaj biednej królewny zapewne przyprawiłoby go o zawał z rozbawienia. Ale miał ważniejsze sprawy na głowie, takie jak brak powietrza i... i napływ powietrza. Wziął głęboki oddech, tylko za pierwszym razem charczący, nie opadając na poduszki, tylko siadając prosto i odruchowo przykładając dłoń do szyi. Będzie miał piękne siniaki. Cudownie.
- Jesteś popierdolony - wycharczał dość słabo, z niejakim szacunkiem a nawet minimalną dozą podziwu, czując, że głowa znów pulsuje mu krystalicznym bólem. Gardło też. Irytacja sięgnęła zenitu. Odruchy wzięły górę, uśmiechnął się lekko i wyładował narastającą frustrację erotyczną w idealnym lewym sierpowym w nowobogacką twarzyczkę. - Przez Ciebie nie będę mógł nić przełknąć - powiedział, gardło naprawdę go bolało, tak samo jak pięść. Zastanawiał się, czy zaraz skończy z rozwaloną głową czy po prostu Jack sobie pójdzie, święcie wierzył w pierwszą opcję, była bardziej...ciekawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 5:23 pm

Z dziwną potrzebą przyglądania się patrzył jak usta Larsa rozchylają się, chwytając powietrze. Chciał usłyszeć trzeszczenie napinających się płuc. Chciałby zobaczyć puchnące od ucisku naczynka krwionośne, a nie tylko powstałe przez to siniaki. Przekrzywił głowę przyglądając mu się.
Był popierdolony, to właściwie nie podlegało dyskusji. Był zepsuty, uszkodzony. Bez systemu moralności, bez wartości ani priorytetów, wychowany w świecie w którym gówno jest złote, nawet jeśli śmierdzi tak samo jak każde inne.
I już chciał, już był gotów nawet odpuścić, dusząc poczuciem obrzydzenia do siebie samego ten tańczący ognik dzikości którą Eisenberg sam sprowokował, było tak blisko... aż do pierwszej kropli krwi.

Trudno było sprecyzować co zrobił najpierw, czy poczuł falę ciepła związaną z uderzeniem, czy usłyszał lekkie mlaśnięcie chrząstki przy nosie, czy podekscytował się tą śliską rubinową kroplą, która plusnęła słodko o jego dżinsy po tym jak oberwał w twarz. Wszelkie rozważania Larsa na temat tego czy zdawał sobie sprawę z tego, ze igra z ogniem, czy jest pieskiem i czy panuje nad sytuacją, którą sam sprowokował w tym momencie chyba prysły jak mydlana banieczka.
Zamiast wysikać się ciepłym strumieniem na tańczący ogieniek dzikości, Eisenberg podszedł z kanistrem i uprzejmie zaprosił go do wspólnego tańca.

Jack pociągnął nosem, czując w ustach najsłodszy, metaliczny posmak kojarzący mu się jedynie z przyjemnością.
- Jeśli się o to martwisz - zrzucił z kolan jego nogi- możemy sprawdzić, czy poza przełykaniem potrafiłbyś zrezygnować z innych funkcji, jakie umożliwia Ci zdrowe ciało. - ..nnno nie najprzyjemniejsza perspektywa.
Tylko co zrobić, skoro się podniósł? Skoro tymi swoimi palcami pianisty, bogatego dzieciucha z najwyższych progów wytarł spod nosa strużkę krwi i zamiast zdenerwowania wydawał się być...zadowolony? I nie ważne, czy musiał się z nim szarpać, czy Lars walczył, czy może od razu poddał się jego rękom, Jack prowadzony tym ciepłym poczuciem braku kontroli nad swoimi poczynaniami w końcu i tak przyparł go do ściany. W końcu i tak trzymał jego gładką, słodką obolałą szyję. I tak oparł pulsujący nos o jego policzek.
Lubił takie momenty; stawał się obserwatorem własnych poczynań, jak treser, który wyhodował sobie kreaturę, tworzącą arcydzieła przynoszące nieograniczoną radość.
- Powiedz, czy bez płuc będzie Ci łatwiej przełykać? - śpiący spokojnie w kieszeni nóż zadzwonił perliście, rozkładany sprawnym ruchem nadgarstka.- Może... - uśmiechnął się opierając skroń o jego skroń- ...jak nie będziesz nic widział, to będzie bolało mniej..? - odsunął głowę i oparł się czołęm o jego czoło. Jasnoniebieskie oczy nabierały z wolna złotawych plamek- Powiedz, czego się boisz tak na prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 5:42 pm

A tak chwalił się swoim zdrowym rozsądkiem, logicznym myśleniem i pragmatyzmem. Oczywiście o wszystkim tym pamiętał, wszystko stosował, tylko jakoś przy tym konkretnym Lisie zapominał o instynkcie przetrwania, z nieskalaną niczym radością pchając się pod nóż. Czasem dosłownie.
Lubił się tak bawić, sprawdzać się, aż do zupełnego naciągnięcia linki i zatrzymania się milimetr przed granicą. Nie przekraczał jej nigdy, nie był smętnym, czarnym samobójcą ani - tym bardziej - idiotą, nieświadomie zostając ofiarą roku.
Teraz też miał w planach tylko próbę, kolejne doświadczenie chemiczno-psychologiczne. Kostki pięści dalej go piekły, chyba po raz pierwszy przywalił komuś tak mocno i czuł się tym odrobinę zdziwiony, ale nie miał zbyt wiele czasu na rozmyślanie o swoich bokserskich doświadczeniach.
Bo znów ściana za plecami, mocna woda kolońska Jacka, jego oddech, jego krew na policzku i wyraźny, czerwony alarm bezpieczeństwa w larsowej głowie.
Gdy znów poczuł jego palce na swojej szyi - będzie jutro wyglądał jak zużyta dziwka - zastanawiał się tylko nad tym, czy to już jest owa granica czy może pozwolić sobie na więcej, jeszcze jeden palec wystawiony poza linie, jeszcze kilka metrów za metą, bez odwracania się za siebie.
Ale nie, chyba powinien spasować, chyba eksperyment wymykał się spod kontroli i czekało go małe piekło, z tymi złotymi oczami na przeciwko siebie, od których nie mógł oderwać wzroku. Nie, żeby nie chciał, nie za bardzo podobało mu się przebywanie tak blisko psychicznego drapieżcy, ale miał małe pole manewru. I mało powietrza.
- Zrób to - powiedział tylko słabym głosem, wyzywające mając tylko oczy. Na większe epopeje nie miał teraz miejsca w płucach. Jednak jeden krok w przód.
Złapał dłonią jego nóż, zamykając ostrze między palcami i czując, jak delikatnie przecina jego skórę i jak krew spływa po jego nadgarstku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 6:10 pm

Zrób to. Przyzwolenie w ustach Eisenberga było jak największa pochwała. Był z siebie niemal dumny. Gdzieś to obrzydzenie do swojej impulsywności tak sflaczało i zmizerniało, ustępując pola napęczniałemu ego. Czy też innym napęczniałym rzeczom.
Przymknął spokojne, zadowolone oczy i ucałował jego powieki. Najpierw lewą, potem prawą. Czerwona smuga, jak jakieś wojenne indiańskie oznaczenie, falowała mu miękkim łukiem od skroni do czoła. Puścił jego szyję na tyle, by go nie zabić, przecież nie chciał go zabić. Uśmiechał się tak łagodnie, taki był spokojny.
- Ćśś... - szepnął słodko.
Lśniąca zabaweczka wgryzła się piekącym kęsem w palce Larsa, wywołując kolejne wybroczyny na swojej rękojeści. Hart powoli wysunął z jego zacisku nóż, nie bacząc na późniejszy stan jego ścięgien czy też chwytności w palcach. Kolejne perliste brzęknięcie złożyło nożyk do bezpiecznej pozycji.
- Mmm... - zacmokał niezadowolony biorąc w rękę jego ranną dłoń.- I co zrobiłeś. - podniósł ją do góry, a śliski język bez pardonu wśliznął się w otwarte rany, drażniąc nerwy nieprzywykłe przecież do takiego kontaktu. Czarne pręgi posuwały się powoli z okolic oczu, w stronę skroni, na kark, obejmując swoimi łapkami powoli całą powierzchnię skóry Harta. Nadmiar emocji, które popychały jego samego poza granice trzeźwego myślenia, zawsze były złym doradcą. Przecież był rozsądnym chłopcem, dlaczego tak więc robił? Nawet nie bronił się przed tą prowokacją Larsa.

Zrób to. Jak najsłodsze frazesy proszące go do zabawy.

Wpatrywał się w niego jak w telewizor. Obserwował każdą zmianę na jego twarzy, każde drgnięcie powieki. Popuszczał jego szyję na wystarczająco długą chwilę, by Eisenberg nie zemdlał, jednak na zbyt krótką, by przyszło mu do głowy zrobić coś głupiego w stylu wyrywania się.
- Dlaczego tak to lubisz, Eisenberg. - zmrużył oczy - Nie boisz się, że kiedyś ..umrzesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 6:42 pm

Kiedyś larsowe pragnienie przeżywania książkowych przygód skończy się tragicznie. Sam zainteresowany wiedział o tym dobrze, jednak nic sobie (na razie) z tego nie robił, pchając palce do kontaktu i połykając środki czystości jak zawodowy połykacz ognia. Czy tam mieczy, obydwa zawody były tak samo pedalskie.
I tak samo było potrzebne w nich gardło, które piekło go dalej, ale to było niczym w porównaniu z nagłym pulsującym bólem, który ogarnął jego prawą rękę.
Gdyby nie naćpanie się od rana przeciwbólowymi tabletkami ostrego kalibru zapewne już wyłby z bólu, skulony gdzieś pod ścianą, ale teraz po prostu był świadomy cierpienia swoich nerwów.
Palce zaciśnięte na gardle już mu tak nie przeszkadzały, nawet nie orientował się, kiedy niektóre winy zostały mu odpuszczone i mógł zaczerpnąć powietrza. Nie świeżego, ale przesiąkniętego jego odurzającymi perfumami, kurzem i aromatem alkoholu.
I krwi. Chore uczucie pulsującej dłoni, czuł jego język na swoich palcach (a więc czucia nie stracił, brawo) i wydało mu się to tak niemoralne i popieprzone, że prawie przestało boleć. Perwersja w najgorszym wydaniu.
Wyprostował dłoń, przyciskając ją do jego twarzy, nie chciał patrzeć w jego złote oczy ani obserwować postępującej czerni przed oczami (a przecież nie mdlał). Marzył teraz jedynie o jeszcze jednej dawce końskiego leku przeciwbólowego. I o tym, żeby krew przestała cieknąc mu po łokciu, nie znosił tego, łaskotało, sweter nasiąkał krwią.
Zdrową ręką złapał go za palce na szyi i odgiął po kolei, biorąc głęboki wdech, prosto z jego ust. - Mam nadzieję, że Ci teraz nie stoi - wychrypiał prawie pogardliwie zamiast odpowiedzi. Zapewne nie zaryzykowałby nigdy, unikając tego potwora, gdyby nie cudowna świadomość, że za chwilę wpadnie do kumpla z mocą uzdrawiania i za kilka sekund nie będzie śladu po uroczym spotkaniu z Jackiem. Zero blizn, zero bólu, który nasilał się coraz mocniej. Cudowne doświadczenie. Katharsis?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 7:00 pm

Zgodnie z życzeniem, posłusznie, pod naporem palców Larsa Jack pojedyńco puszczał supełki swoich palców, aż ta smukła szyja zakwitła przed nim różowymi śladami. Po co trzymać to w ukryciu.
Słysząc jego słowa uśmiechnął się.
- Musiałbyś się bardziej postarać. - powiedział rozbawiony, wsuwając kciuk w rany ręki, która wciąż tkwiła w jego uścisku. Paznokieć oparł się o obnażoną kość jednego z nich i powoli, wręcz z nabożeństwem, zaczął przesuwać go w dół, a potem w górę. I wszystko trwałoby przez kolejne, niezliczone, zboczone godziny, gdyby nie błysk słońca, który rozproszył utkwione w Eisenbergu spojrzenie i zwabiło złote oczy w kąt pokoju.
Kąt pokoju pokryty lustrami.

Właściwie Jack nie znał gorszego uczucia, niż wstręt do postaci, którą zobaczył. Uśmiech spłynął mu z ust za szybko, by mózg zamaskować ten fakt jakimkolwiek grymasem. Puścił Larsa odwracając się od niego, i luster przy okazji. Wzdrygnął się.
- Och spierdalaj. - mówił do siebie? Czy do swojego umiłowanego towarzystwa. Zasłonił dłonią półprzymknięte oczy i wziął głęboki oddech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 7:33 pm

- Kłamiesz - wyszeptał tylko, nie bez nieprzytomnej satysfakcji. Bo...bolało symfonicznie, spektakularnie, widowiskowo, koncertowo, jak gdyby za każdym pociągnięciem jackowej dłoni w mózgu Larsa świeciły kolejne odcinki odpowiadające za całkiem nowy wymiar cierpienia. Krótkie, długie, od kości, od nerwów, od skóry, od krwi. Kłujący ból, dławiący, orzeźwiający, zaskakujący, przyjemny, ostry, tępy, pulsujący, rwący. Cała gama, od najwyższych dźwięków do najniższych.
Teraz już było mu obojętne, czy Jack na niego patrzy, jak wygląda, co robi; mógłby nawet zniknąć, a Eisenberg by tego nie zauważył, całkowicie poświęcony odczuwaniu.
Bardzo książkowemu, czytał niedawno coś cudownego o średniowiecznych torturach albo o seryjnym mordercy, robiącym struny ze ścięgien ofiar; genialne przeniesienie do prawdziwego życia. Gdyby nie było mu słabo z bólu, pewnie byłby równie zachwycony co Hart.
Ale nagle wszystko ustało, poczuł tak przerażającą ulgę, że aż zgiął się lekko pod ścianą, prawie opadając na kolana.
Opanował chęć przyciągnięcia obolałej ręki do siebie, nie chciałby mieć jej zrośniętej z częściami swetra. Odsunął ją więc od siebie, podnosząc się i wziął uspokajający oddech.
- Jesteś piękny - wychrypiał prawie wesoło, w końcu Lars Eisenberg w doskonałym humorze, z krwią kapiącą na dywan pod jego nogami. - Chyba się w Tobie zakocham - dodał ciszej, prawie mrucząco, strzepując jednocześnie krew z ręki, co mało współgrało z jego teatralnymi słowami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Hart
Uczeń
LSD
avatar

Skąd : GB, Brimingham
Liczba postów : 53
Join date : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: PODDASZE   Nie Maj 12, 2013 7:47 pm

Hart poświęcił długą chwilę na deptaniu pożogi, do jakiej dopuściła się mała tańcząca iskierka pożądania. Oddychał miarowo, powstrzymując torsje i wyglądając niemal jakby się czymś przejął. Wystarczyło jednak odjąć dłoń od twarzy, żeby zimne spojrzenie szarych oczy znów bez wyrazu lustrowało pokój, a czarny pigment powoli ustępował normalnemu odcieniowi jego skóry.
Nawet chciał mu coś odwarknąć, odbić tę złośliwą piłeczkę związaną z kwestią będącą jego achillesową piętą. Chciał, ale nie mógł. Musiał zapalić. Musiał napić się. Zerżnąć kogoś, gryząc go w kark do krwi, musiał wyspać się i znów się napić, by wymazać ten ohydny obraz czarnej, złotookiej maski, z ustami wykrzywionymi w usatysfakcjonowanym półuśmiechu.
Dr. Jekyll - Mr. Hyde.
Przeczesał palcami włosy i z paczki papierosów Larsa, wciąż cicho leżącej i biernie obserwującej wydarzenia w pokoju wyłuskał jednego.
- Pierdolisz jak potłuczony. Następnym razem wybije Ci te bzdury z głowy. - zapalił. Kłamał. Mr. Hyde bardzo cieszył się z takich słów. Cieszył się widząc Jacka w takim stanie. Cieszył się do palącego poczucia wstydu, cieszył się tak, że gdyby radość była grzeszna, smażyłby się w siódmym kręgu piekielnym. Dr. Jekyll nigdy przecież z Mr. Hyde'm nie wygrał. Czy więc Jack mógł próbować?
Omiótł wzrokiem postać Eisenberga i po prostu wyszedł, popalając zaciśniętego w zębach papierosa i dziwnie natarczywie wycierając z dłoni jego krew.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: PODDASZE   

Powrót do góry Go down
 
PODDASZE
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: WIEŻA BRACTW-
Skocz do: