Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 POKÓJ NR 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: POKÓJ NR 2   Sob Mar 09, 2013 12:59 pm


(obrazek przykładowy, do dowolnej zmiany)

POKÓJ TEN ZAMIESZKUJĄ:

1) Sanna Flynn
2) Floraidh Gaira
3) Annie Cole
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max C. Buckley
Uczeń
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 53
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   Pon Kwi 15, 2013 2:27 pm

Tak więc Max, po błagalnych smsach od swojego małego promyczka wyszedł z pokoju, ubrał jakąś koszulkę i gatki i tyle, no miał paradować w samych bokserkach, ale natknął się na grupkę rozchichotanych nastolatek i wolał nie ryzykować. Cholera wie, co się tam kryje w tych chorych główkach napalonych dziewic. Nie miał zamiaru rozdziewiczać, oj nie. Jeszcze swojego małego promyka owszem, kiedyś tam na pewno, ale nie te wszystkie agr. No ale cóż, kiedy indziej poruszymy ten temat.
Tym razem odwołali mu trening, ze względu na jakieś dzikie rytuały, więc nie miał co robić. Wrócił do pokoju, położył się na łóżku, rzucając sobie miniaturową piłką do kosza, nad drzwiami. Patrzył w sufit, leniwie podążając czasem wzrokiem na piłką. Nudził się, potwornie się nudził, od czasu do czasu ziewając ostentacyjnie. W końcu złapał telefon, wystukał coś na klawiaturze i poszedł sms do Sanny. Po kilku minutach zaczęła narzekać znowu na koty. On tego nie rozumiał, jak można było nie lubić kotów? On sam posiadał małego, brytyjskiego kociaka, z którym się nie rozstawał jeśli nie musiał. Aktualnie weszła mu ta wredna kulka na brzuch, zwinęła się tam i tylko ją spokojnie drapał po grzbiecie odpisując zdesperowanej dziewczynie, która najwidoczniej miała problem z kotami za oknem. Biedna dziewczyna. Jednak czego się nie robi dla swoich księżniczek. Zwlekł się z łóżka, ubrał i powędrował do pokoju dziewcząt, u jeleni, czy jak to tam nazwać, co idiotycznie mega brzmi. Wiadomo, wiedział, jaki to pokój, nie musiał szukać, choć po pijaku zawsze miał problem. Tym razem był trzeźwy, więc wszedł do jej pokoju, naciskając klamkę i rozejrzał się za wystraszoną Sanną. Uśmiechnął się sam do siebie, trochę bezczelnie, ale co tam.
- No cześć przestraszona dziewczynko. Gdzie masz te bestie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   Pon Kwi 15, 2013 6:31 pm

(po spotkaniu w ogrodzie)

Jak dobrze, że jedna z lisków przyszła i wygoniła biedną Sankę z sali, gdzie znajdował się wielki telewizor, bo gdyby nie ona to by pewnie cały dzień przewałkowała przed tym pudłem. Chwała jej za to, chociaż te obelgi były niepotrzebne, bo cała wystraszona wyszła z tej sali. Na szczęście już nie spotkała tej laski. I niech jej nie widuje, jeszcze bezczelnie zajęła kilka foteli dla swoich kumpelek i będą pewnie jakąś łzawą komedyjkę oglądać, to niesprawiedliwe! Sanna też chce z nimi pooglądać i popłakać na filmach, nawet zza fotelu cicho szlochać na widok chłopaka, który zżucia się z klifu. O właśnie co do chłopaczków to napisał do niej Max, ten śmieszny ziomek z fajnym brzuchem. Dobry amant z niego, bo czytając jego wiadomości mało co nie spadła ze schodów, taka była podekscytowana. Szkoda tylko, że blondyneczka nic nie wie o jego fascynacji, która o dziwo zwie się Sanną. Taki smutek, ale nie zapominajmy, że to bardzo dobry przyjaciel, zawsze w czymś pomoże. Nie ma, że zrezygnuje. Prawdziwy skarb i w dodatku jej prywatny. No dobra może i nie prywatny, ale zawsze można się tym pocieszać. Jednak nadal nie wiedziała gdzie się podziać, a ogród przychodził jej tylko na myśl. Szybciutko do niego powędrowała, a tam na przywitanie była Ree, jak cudownie. Obydwie usiadły na ławeczce i jakieś kamienie wrzucały w krzaki i przy okazji pumiałka miała ze sobą piwo, oczywiście Sanka się doi niego nie tknęła, pomimo wielu nieudanych prób ze strony Ree. Niestety spotkanie musiało dobiec końca, więc dziewczyny rozeszły się w swoje strony.
W końcu doczłapała się do swojego pokoju, a następnie poszła do łazienki, by wziąć prysznic. Nie myła się od wczoraj, a to flejtuszek. No, ale teraz ma okazję, więc nikt ma jej nie przeszkodzić. Porządnie wyszorowała z siebie cały ten brud oraz umyła swoje długie włoski, których nie lubi czesać jak są mokre, ale czego się nie robi dla higieny. Po parunastu minutach wyszła z łazienki owinięta w dwa długie ręczniki, a na to jeszcze jej puchaty szlafrok oraz dodatkowy ręcznik, który właśnie zdjęła, coby włosy się trochę osuszyły. Miała właśnie rozłożyć się na łóżku i odpalić swój mały telewizorek, lecz pewne włochate istotki jej na to nie pozwoliły. To były KOTY, prawdzie, z krwi i futra! Dziewczyna zaczęła panicznie wrzeszczeć oraz wieloma próbami dogadać się z włochatymi kulkami. Te tylko śmiały się z niej i dalej ją straszyły. Kurczę, chyba wszystkie koty miasta wiedzą, że panna Sanna Flynn, ta rozumiejąca zwierzęta boi się kotków, małych puszystych kociaków. Szybciutko chwyciła telefon w ręce i napisała wiadomość do Maxa, żeby tamten od razu przyszedł i jej pomógł. Ta zaś schowała się za drzwiami od szafy. Nareszcie przyszedł, jak dobrze!
- Tam! Na parapecie. One są tu, pożrą moją duszę. Bożebożeboże Max zrób coś z tym! - krzyczała tym swoim wysokim, cieniutkim głosem przystępując z nogi na nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max C. Buckley
Uczeń
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 53
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   Pon Kwi 15, 2013 8:25 pm

Może to i lepiej, że nie wiedziała, bo wtedy oboje by coś zaczęli kombinować, a do szczęścia im nie było potrzebne. Byli przyjaciółmi, świetnymi kumplami. On spał u niej w łóżku, ona u niego, żarli chipsy, oglądali straszne filmy i komedie romantyczne, na których podawał jej ciągle chusteczki, a ona wycierała oczy w jego t-shirty, w których sama siedziała, bo po co brać przecież swoją piżamę, jak ma się kumpla szafę. No ale przyznał jej nie raz, że wygląda w nich lepiej. Nie powiedział, że seksownie, bo jeszcze by mu się zamknęła w sobie przeżywając jego słowa. A tego by nie chciał. Uwielbiał ją, była jego promyczkiem, taka głupiutka, słodka, a jednocześnie nieznosząca czegoś, co on kochał całym sercem - kotów. Sam miał jednego i było to śmieszne, gdy wchodziła do jego pokoju, rozglądając się czy mała bestia na nią nie poluje. Och oczywiście, polowała na pieszczoty, głaskanie i drapanie i nie raz ocierała się o jej nogę. A ona mu piszczała. Ach, i co zrobić z tą dziewojką miał.
Teraz pewnie też przesadzała, a koty tylko zaglądały przez okno. Nigdy nie rozumiał jej panicznego lęku i krzyczenia, gdy zobaczyła jakiegoś włochatego, słodkiego kotka. Przecież nic jej nie robiły, pewnie bardziej się jej bały niż ona ich. Ale nie będzie z nią gadał na ten temat, pośmieje się tylko z niej, bo rozmową do niczego by nie doszli, serio. Nie miał nawet co próbować. Zaparła by się i nawet nie byłoby miłej atmosfery. Ale jeszcze ją kiedyś przekona do kotów. Zobaczy. W każdym razie gdy się pojawił i usłyszał jej przeraźliwy głosik, spojrzał na parapet i zaśmiał się cicho, podchodząc do niego. Pokręcił głową i wypędził koty, zamknął okno i spojrzał na nią.
- No rzeczywiście straszne. - Podszedł do przestraszonego promyczka i pocałował ją w czoło. - Już nie ma tych strasznych potworów, najwyżej zjedzą mnie potem. Nie panikuj. - Poczochrał jej włosy i przytulił mocno do siebie. No chyba była w szlafroku? Więc uniósł brew do góry. - Panna, a Ty się nie ubierasz? Bo wiesz, nie żeby coś, ale jestem w sumie facetem! - Pokręcił głową i chwilę potem glebnął się na jej łóżko, ręce położył pod głową i spojrzał na nią, zdejmując trampki. - Widzisz! Jestem ubrany. Jakieś psychofanki stały na korytarzu i się bałem wyjść w bokserkach, także nie krępuj się! - Poruszał zabawnie brwiami. - Co tam mała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   Wto Kwi 16, 2013 6:55 pm

Sanna znowu miała to dziwnie poczucie winy że to ona wkurzyła tą laskę co wygoniła blondyneczkę na zbity pysk z sali. Powinna o tym zapomnieć, kurczę to przecież było krótkie zdarzenie, które nie jest warte zapamiętania. Oczywiście nasza kochaniutka i uwielbiana przez wszystkich Sanka wolała umratwiać się nad sobą niż wsiąść gdzieś to w niepamięć. O nie, zostawiła tam swoje kapcie, jej życie straciło sens, co teraz będzie? Nie ma swoim ulubionych papci, w których lubi śmigać po korytarzach. A to peszek, może te dziewczyny zauważą i jej oddadzą? Taki mały żarcik, pewnie jej nie zwrócą, szkoda. Będzie chodzić w skarpetkach, dobre rozwiązanie, o!
Cieszyła się, że Max przyszedł do niej, bo w końcu od czego ma się przyjaciół. Chociaż to dziwnie, że marnował swój cenny czas na zganianie kotów z parapetu Sanny, bo ta się przestraszyła i nie mogła z tym żyć. I jak on może tu z nią wytrzymać? Oczywiście to dobrze, że spędza z nią czas, bo może długo na niego się popatrzeć i ogólnie ach. On to jest jej bohaterem. Wygonił te okropne bestie zza okna i jeszcze przeżył. Coś niesamowitego, blondyneczka nie wierzyła własnym oczom jak on mógł to zrobić. Tak czy inaczej była mu bardzo wdzięczna. Aż Sance zaczęło mocno bić serce, to takie miłe było jak Max podszedł do niej i mocno ją przytulił. Nie miała nic przeciwko. Mogą tak się obściskiwać cały wieczór, ale kontynuując.
- One są straszne! Te niby urocze i puchate kulki są pomiotem szatana, jakimś fatum, no masakra - oczywiście całe napięcie zeszło z niej i mogła swobodnie odetchnąć. Chociaż nie do końca, bo była jeszcze w szlafroku. Jak ona z tym teraz będzie się czuła? Pewnie obrzydziła Maxa swoim niechlujstwem, bo przecież to jej gość, a ona od tak paraduje w szlafroku., Coś tam wymamrotała pod nosem, bo tak się zawstydziła, że nie widziała co powiedzieć. Szybko schowała się za drzwiami od szafy i zaczęła szukać jakiś w miarę ogarniętych ubrań. Przy okazji cały czas nawiązywała rozmowę z chłopakiem.
- W sumie to nic ciekawego. Jakieś laski wygoniły mnie z przed telewizora, ale to nic ciekawego - odparła cały czas grzebiąc w szafie.

(wybacz za jakość :c)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max C. Buckley
Uczeń
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 53
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   Wto Kwi 16, 2013 8:19 pm

Zawsze po kapcie może wysłać Maxa, który pewnie powie, że robi to bezinteresownie, a potem skradnie swoją nagrodę - jakiegoś buziaka czy coś. Tak, Maks akurat uwielbiał ją zawstydzać, robić jej wodę z mózgu i patrzeć jak się rumieni. Była jeszcze bardziej uroczą istotką, niż zazwyczaj. Była jeszcze małą dziewczynką, którą musiał się opiekować i przynosić kapcie, które zostały u złych dziewczyn. Ach ta jego gapa. Oczywiście, gdyby był damskim bokserem powiedziałby coś kulturalnie owym bezczelnym dupom, że mają się zachowywać normalnie, ale no niestety zachowywał się racjonalnie i w miarę normalnie, mógł tylko im nagadać. A czasem mu para puszczała, bo miał dość niektórych zadufanych księżniczek. Szczególnie, jeśli przez nie San się czuła źle. To było niewdzięczne.
Spojrzał na nią uśmiechnięty, odgarnął do tyłu włosy i pokręcił lekko głową z niedowierzaniem. Dla niego to wszystko było dziwne, ale akceptował wszelkie wydziwiasy Sanny, bo wiedział, że dziewczyna jest do wielu głupich rzeczy zdolna - jak banie się małych futrzaków. Taa, powinien nosić koszulkę z superhiroł i w ogóle mieć swój pseudonim - poskramiacz futrzaków. Sanna by go wynajęła na całe lata i miałby robotę do końca życia. Normalnie luksus.
- Sama jesteś szatan, one się bardziej Ciebie boją, niż Ty ich. Mówię Ci przecież. Masz jakieś paranoje, skarbie. - Pocałował ją w czoło i westchnął. Widział jak się zmieszała, więc nie przeszkadzał jej w wyborze bielizny i piżamy. Położył się na łóżku, gapił w sufit i tyle by było jego obecności. Czasem mruknął coś pod nosem i czekał aż się w spokoju ubierze. - Mam pogadać sobie z tymi laskami? - Mruknął bez większego entuzjazmu, ale wiedziała, że jeśli by powiedziała, że ma to zrobić, poszedłby nawet teraz. Nie miał jakiegoś problemu z wrzeszczeniem na innych. A laski się go słuchały, więc miał jako tako autorytet. I wcale nie wyglądał jak wielki gbur, żeby się go bać. Prawda? Sanka coś wiedziała o tym. A gdy wróciła, on usadowił ją między nogami, by opierała się o jego tors i oparł brodę o jej ramię. - Mm.. no to musimy Ci urozmaicić plan dnia, moja droga. Bo staniesz się grubaskiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   Czw Kwi 18, 2013 8:55 pm

Taktak! Max powinien mieć taką koszulkę. Ba! Nawet Sanna mu taką zrobi. Kupi biały podkoszulek, a na nim napisze jakiś niewyraźne słowo, kilka kleksów i będzie to jedyna i unikatowa koszulka jaką Max będzie miał. Oczywiście musi nosić ją z dumą, bo inaczej biedaczka się załamie i będzie nie fajnie. Nie odezwie się ani słowem do chłopaka, usunie go ze znajomych, zablokuje jego numer, koniec ich pięknej przyjaźni i jej beznadziejnego zauroczenia Maxiem. Chociaż nie mogłaby mu tego zrobić, za bardzo go lubi no i jeszcze nie darowałaby sobie, że zrezygnowała z najlepszej ochrony przed zapatrzonymi w siebie panienkami czy innym gogusiom z małym siusiakiem.
Rzeczywiście Sanka była dziwnym stworzeniem, ale jednak w jakiś tam sposób ukochany Max akceptował jej dziwnie schizy, przemyślenia i inne rozkiminy z grubszej rury. Był dla niej starszy bratem, mimo tego tak bardzo ją pociąga.. Czy to znaczy, że będzie się tworzyła więź kazirodcza? Nie! Nie może tak być! Niech Sanka powróci do myśli, kiedy to stoi przed ołtarzem z chłopakiem i mówi sakramentalne 'tak', potem cudowny miesiąc miodowy gdzieś w Holandii, a potem swojskie życie na przedmieściach Londynu. Piękna przyszłość, niestety wyimaginowana przez Flynn. Może jedynie się tym pocieszać. Dobrze, że w ogóle z nią zadaje, on to musi mieć żelazne nerwy, żeby powstrzymywać się od zgryźliwych komentarzy na jej temat. Jest cudowny i już! Będzie sobie dalej roiła te nie spełnione marzenia o przyszłości tejże dwójki.
W końcu się ubrała. Wszakże nie było to coś odświętnego, bo jakieś spodnie jeansowe, podkoszulka (chyba Maxa, bo o kilka rozmiarów duża) zaś włosy miała rozpuszczone, co by szybciej schły. On chce się postawić tym laskom? Jeju to takie słodkie z jego strony. Chociaż nie chce by te dupeczki zawracały jej głowy, że znalazła sobie jakiegoś bodyguarda. Coś tam psiknęła, że nie, a następnie podeszła do Maxa.
- No co ty, mój plan jest jak najbardziej w porządku. - burknęła po czym zaczęła go od tak pykać w brzuch. - Chyba, że zaczniesz mnie wyciągać o szóstej rano na jakieś poranne biegi czy coś tam - i po chwili zastanowienia dodała coś - Ale oczywiście to był żarcik - posłała swój promienny uśmiech w stronę Maxia i nadal pykała sobie w jego fajny brzuch, heheszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max C. Buckley
Uczeń
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 53
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   Pią Kwi 19, 2013 10:36 pm

Oh, to już w ogóle będzie latał i się lansował, jaki to on nie jest fashionista i swag. A tak naprawdę, będzie mu bardzo miło, że w ogóle zrobiła mu taki świetny prezent i będzie przybywał do niej w tej koszulce, wraz z muzyczką superhiroł i uniesioną ręką w górze, zabierając kociaki od niej z daleka. Taki otóż prywatny bohater panny Flynn. Full wypas i w ogóle, dziewczyna szaleje. Czasem tylko jakąś skromną nagrodę sobie odbierze od niej, oczywiście nie chcąc by robiła sobie nadzieję, bo to było najgorsze. Jeszcze by się nieszczęśliwie zakochała, on by jej zupełnie nie chcący złamał serducho i po ich przyjaźni, którą bardzo cenił i szanował. Nie chciał jej tracić tylko dlatego, że był cholernym, niezdecydowanym człekiem. Bo dupkiem go nie można nazwać. Miewał oczywiście i takie momenty, ale nie dla tych, na których mu zależało. Nie chciał by widziała go z inną, bo nie wiedział jakby zareagowała, chciał by to była przyjaźń, ale czasem, pod wpływem chwili jakoś wszystko się psuło i szło w inną stronę - oczywiście pozornie w dobrą, nawet lepszą, ale potem rezultaty były tego koszmarne. Nie chciał do tego dopuścić, oczywiście też wkurzając się na Hankę, która była bardziej niezdecydowana i to go wkurzało najbardziej. Powinien się związać i mieć święty spokój. A tak t ani w te, ani we wte, bo jedna z drugą będą urażone. Boże, co za życie, zostanie jeszcze homo z tego wszystkiego - choć pewnie byłoby to trudne, mając tak uroczą istotkę przy sobie jak Hanka. Bo mimo jej głupich zachowań i całej tej otoczki, uwielbiał ją. Całym sercem i duszą i zawsze mu poprawiała humor, chociażby swoimi piskami, które docierały do niego, ale nigdy ich nie rozumiał. Kiwał tylko głową, albo kręcił, w zależności jak mu się podobało. Była jedyna w swoim rodzaju i jej roztrzepanie było czymś co dodawało jej uroku i słodkości, dlatego tak się na nią naciął. Była ładna, ale to charakter go przyciągał, to jaka była niewinna i jak delikatnie się w niego wtulała, chcąc się skryć.
- I tak będziesz grubaskiem, jak nie będziesz ćwiczyła, mała. - Uśmiechnął się do niej i pokazał jej język. - Nie możesz ciągle leżeć i objadać się, no i nic nie robić. I żebyś wiedziała, będę Cię wyciągać, jak już zrobi się rano ciepło i będziemy biegać. Musisz nabrać kondycji, żaden nie będzie Cię chciał w kąpielowym stroju zobaczyć, jak będziesz workiem. Nie ma żarcików. - Pstryknął ją w nosek i zaśmiał się. Pokręcił głową i westchnął cicho. Fajnie, że go pykała, obserwował to nie bardzo wiedząc o co jej chodzi, ale odruchowo napiął mięśnie brzucha. Po pewnym czasie pykanie było bolesne, no! - Co tam u Ciebie księżniczko, poza bezczelnymi futrzakami, które się na Ciebie gapiły? - Uśmiechnął się szeroko, rozbrajająco, ale jakoś nie mógł się powstrzymać, bo to go po prostu śmieszyło. Położył się wygodnie, chwycił jej łapki, by już go nie pykała, dźgała, czy co tam robiła i pocałował ją w kark. - Leż spokojnie i mów, małe adhd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: POKÓJ NR 2   

Powrót do góry Go down
 
POKÓJ NR 2
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: WIEŻA BRACTW :: JELENIE :: DZIEWCZĘTA-
Skocz do: