Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 SCHODY DO WODY

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: SCHODY DO WODY   Pią Mar 08, 2013 11:16 pm



Jedynym legalnym sposobem, by z zamku dostać się do jeziora, jest wyjście przez główną bramę i obejście dookoła całej skały. Większość faktycznie robi sobie dłuższy spacerek, podziwiając dookoła piękne widoki, ale nieliczni wiedzą o schodach, wiodących ze szczytu muru wprost do wody, skąd można przepłynąć na plażę. Stopnie ukryte są w najdalszej części ogrodu, za wielkim dębem, który musiał zostać zasadzony tam celowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorcan S. Blackburn
Uczeń
avatar

Skąd : Feltham, Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 4:21 pm

W wiosenne dni ulubionym zajęciem prawie każdego ucznia jest siedzenie na dworze. Napawanie się pierwszymi promieniami słońca i jeszcze chłodnym wiatrem. Tego dnia nie padało, niebo było czyste nie licząc paru Cirrostratusów. W taki dzień nic dziwnego, że znudzony zimą Lorcan postanowił otworzyć się na naturę, co wbrew pozorom nie oznaczało siedzenia w środku lasu i obserwowania roślin, a raczej wypalenie dobrego jointa. Chłopak traktował palenie jako odpoczynek, a sądził, że najlepiej odpoczywa się samotnie. Dlatego też w celu odizolowanego obcowania z naturą musiał wybrać lokalizację, którą znają nieliczni, a tajemne schody prowadzące prosto do wody nadawały się idealnie. Od momentu w którym poznał to miejsce jeszcze nie udało mu się spotkać kogokolwiek - czy to ucznia, czy nauczyciela czy chociażby wiewiórki. Nie spodziewał się, że tego dnia mogłoby być inaczej. Usiadł na jednym z niższych stopni, blisko wody i z kieszeni dżinsowej kurtki wyciągnął już zrobionego skręta. Podpalił go i mocno się zaciągnął. Od razu na jego ustach pojawił się błogi uśmiech. Tego potrzebował – chłodnego wiatru, szumu wody, słabych promieni słońca muskających twarz i trawki. Nie przychodził tu za każdym razem kiedy chciał zapalić oraz nie przychodził tu też tylko i wyłącznie, aby zapalić. Czasami po prostu siadał tu i myślał, nawet po kilka godzin bez względu na pogodę. Lubił to miejsce nie tylko z powodu braku ludzi, ale też z powodu krajobrazu. Kilka razy miał zamiar przyjść tu i zacząć szkicować, jednak nigdy nie wcielił tego planu w życie. Sam w sumie nie wiedział dlaczego. Może kiedyś się to zmieni i przestanie ukrywać się z rysowaniem, bo w sumie co złego w tym było? Absolutnie nic, jednak Lorcan uważa rysowanie za zajęcie ściśle związane z matką, a przywiązanie do niej było przecież „tajemnicą”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Floraidh Gaira
Uczennica
avatar

Skąd : Nicea
Liczba postów : 17
Join date : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 4:36 pm

Wszystko tak jak być powinno. Flora, jak zwykle stwierdziwszy, że siedzenie grzecznie w pokoju, czy chociażby dreptanie w tę i z powrotem po szkolnych korytarzach, jest nudne, postanowiła wziąć swój szkicownik i wybrać się w Miejsce Kontemplacji. Miejscem tym, nazywała podniszczone, stare schody prowadzące nad wodę. W zasadzie to bezpośrednio do niej. Wiosenny dzień wydawał się idealny do tego już idąc tam wyobrażała sobie te wszystkie niesamowite widoki, jakie mogłaby przenieść na kartkę.
Miejsce to znalazła podczas pierwszego roku nauki, kiedy jej główka wpadała na pomysł, by zmusić rączki do obrzucenia jednej z klas baaaaaaaaardzo długimi rolkami papieru toaletowego. Skutkowało to niemalże godzinnym pościgiem. Wtedy to chciała się zdyszana schować za drzewo, potem zrobiła parę kroków w tył i omal nie spadła w przepaść. Dopiero po tym jak się pozbierała, dotarło do niej, ze to najbardziej magiczne miejsce w całym tym przybytku. I od tamtej pory wybiera się tu od czasu do czasu, nigdy nie mówiąc nikomu o tym gdzie jest.
Dlatego nie małym zaskoczeniem dla małej Flory było, kiedy zbiegając wesoło ze schodów, śmiejąc się pod nosem z samej siebie (chwile wcześniej zaliczyła nie mała wywrotkę na dziedzińcu, co zaowocowało podarciem spodni) wpadła na zupełnie niespodziewaną osobę. Mianowicie na... Właściwie, to jak on miał na imię?
- Co tutaj robisz? - zapytała nagle, przeciągając zabawnie sylaby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorcan S. Blackburn
Uczeń
avatar

Skąd : Feltham, Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 5:34 pm

To było całkiem spore zaskoczenie. Do tego dnia nikogo tu nie spotkał, dlaczego akurat dzisiaj kogoś musiało tu przywiać! Jednak od początku. Siedząc w samym sercu odludzia, paląc i wsłuchując się w szum wody Lorcan nagle usłyszał kroki - szybkie i lekkie. Towarzyszył im dziewczęcy chichot. Przeklął pod nosem i zgasił ledwo zaczętego jointa. Na szczęście będzie można go odpalić ponownie, kiedy pozbędzie się nieproszonego towarzystwa. Schował go do prawej kieszeni kurtki i czekał. Kilka sekund później mała ruda osóbka o dość osobliwym wyglądzie pojawiła się na stopniach. Kojarzył ją. Nie wiedział kim jest, ale wiedział o jej istnieniu. Dobry znak. Prawdę mówiąc z jej kolorem włosów trudno jej nie dostrzec. Nie znał jednak jej imienia, nie wiedział do jakiego bractwa należy i nie miał pojęcia jaką moc posiada - w tym przypadku należy zachować ostrożność. Różne dziwne osoby uczęszczają do St. Bernard i mają równie dziwne moce, czasami nawet przerażające. Pierwsza emocja, która pojawiła się na twarzy „nieznajomej” po dostrzeżeniu chłopaka, wskazywała na to, że jest tak samo zaskoczona jego obecnością jak on jej. Bardziej od nagłego pojawienia się dziewczyny zaskoczyło go pytanie, które momentalnie mu zadała. Było bardzo śmiałe i zabawnie brzmiało, ponieważ wypowiadając je przeciągała sylaby. Zaciekawiło go czy zawsze tak mówi. Nigdy nie słyszał jej głosu. Uśmiechnął się kątem ust, bardziej do siebie niż do niej.
-Czerpie przyjemność z darów natury – skręt spoczywający w jego kieszeni – w samotności, jednak brutalnie mi przerwano.
Spojrzał prosto w jasne oczy dziewczyny, przez chwile myśląc o zajrzeniu w jej umysł, jednak wyglądała tak niewinnie, że nie potrafił tego zrobić. Dziwne. Nie chcąc jej krępować zbyt długim kontaktem wzrokowym, spojrzał na to co trzymała w dłoniach. Czyżby szkicownik? No super! Trafił na artystyczną duszę, która robi to co on chciałby zrobić, ale nie ma odwagi na przejście przez dziedziniec ze szkicownikiem w ręku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Floraidh Gaira
Uczennica
avatar

Skąd : Nicea
Liczba postów : 17
Join date : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 5:57 pm

Rzeczywiście. O Florze trudno było nie słyszeć, albo chociażby jej nie kojarzyć z korytarzy. Miała specyficzny sposób chodzenia, talent do pakowania się w kłopoty, zawsze wszędzie było jej pełno... I te cudne włosy! Roztrzepana burza kosmyków latających na wszystkie strony, tworząc artystyczny nieład na głowie, ze trudno było ją pomylić z kimkolwiek w szkole. No i jeszcze sposób ubierania się. Chyba nikt tutaj nie przywiązywał mniejszej wagi do ciuchów niż ona.
W każdym razie, kiedy tylko usłyszała głos chłopaka, który jednak postanowił wspaniałomyślnie się z nią podzielić powodem dla którego okupuje w tak bestialski sposób jej miejsce największych życiowych przemyśleń, nie mogła powstrzymać się od uśmiechu, który sam cisnął się na jej usta. Wszystko wskazywało na to, że chłopak nie miał jej aż tak za złe tego, że mu przerwała w rozmyśleniach.
- Och. Ten ktoś, który ci przerwał, musi być okropny. - powiedziała już normalnie, choć zawadiacki błysk zalśnił w jej jasnych oczach, kiedy to mówiła.
Usiadła sobie na schodku wyżej od niego, by móc przyjrzeć się jego twarzy. Musiała przyznać, że był całkiem przystojny, ale za nic by się do tego nie przyznała. W końcu miała dopiero piętnaście lat, nie może się wypowiadać na temat tego kto jej się podoba, prawda?
- Nawet sobie nie mogę wyobrazić kogoś tak okropnie wrednego! - dodała, ledwo utrzymując poważna minę.
Potem bezwiednie przejechała palcami po okładce szkicownika i otworzywszy go na ostatnim tworze (to był pies. Bardzo ładny, bardzo kudłaty, bardzo podobny do Potterowego Syriusza pies.), wyjęła zza ucha (bardzo wygodne) ołówek, a z buta (nie ma to jak nieposiadanie kieszeni) gumkę do ścierania.
- Ładne miejsce. Do tej pory nie spotkałam jednak nikogo tutaj. A przychodzę tu od czterech lat. Dziwne, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorcan S. Blackburn
Uczeń
avatar

Skąd : Feltham, Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 6:53 pm

To prawda, dziewczyna na pierwszy rzut oka była dziwna, na drugi nawet bardziej, jednak w całym swoim specyficznym sposobie bycia miała cechę, która nie pozwalała na bycie wobec niej niemiłym lub coś w tym rodzaju. Po jednym spojrzeniu na jej twarz nie mógł być nawet na nią zły o przerwanie jednego z jego ulubionych sposobów na spędzanie czasu. Jednak wciąż wolałby być w tym momencie sam. Postanowił zignorować na jakiś czas swoje pragnienia. Nie chciałby przecież urazić pierwszej od wielu dni osoby, która jest dla niego miła.
-Pewnie jest, ale zbyt słabo się znamy, żebym mógł to ocenić. – tym razem uśmiech skierował do niej. Usiadła i zaczęła mu się przyglądać. To było dosyć krępujące, więc dodał to do listy rzeczy ignorowanych. Mógłby w sumie dowiedzieć się o czym myśli patrząc na niego, ale postanowił wyjątkowo opierać się tylko na tym co słyszy, a nie na tym co odczytał z myśli. Z resztą trochę się bał zaglądania w jej umysł.
Nawet jeśli jest okropnie wredna to póki co z każdą minutą coraz bardziej nie mogę na nią narzekać. W ramach zadość uczynienia może ta okropnie wredna osoba zdradzi mi swoje imię? I niech od razu mi wybaczy, że go nie znam, jednak nie mieliśmy okazji poznać się bliżej.- zrobił minę pełną skruchy.
Może rzeczywiście trochę przesadzał z tym co mówił, ale nie miał na to wpływu. Wypalił za mało trawki, żeby mieć fazy i za dużo, żeby kontrolować swoje wypowiedzi. Postanowił, że będzie sprawiać wrażenie kontrolującej siebie osoby. Kolejny uśmiech nagle rozproszył się kiedy dziewczyna otworzyła, tak jak wcześniej przypuszczał, szkicownik. Wzrok Lorcana padł na jej ostatnie dzieło, a mianowicie na kudłatego psa. Co tu kryć - był świetny. Niby zwykły pies, ale nie wiele osób potrafiłoby narysować go tak realistycznie, no i w dodatku przypominał animaga Syriusza Blacka. Ołówek za uchem, gumka do ścierania w bucie – rozbawiło go to, ledwo powstrzymał śmiech.
-Bardzo. Przychodzę tu od sześciu lat i jesteś jedyną żywą duszą, którą udało mi się tu spotkać. A to – wskazał na psa – jest świetne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Floraidh Gaira
Uczennica
avatar

Skąd : Nicea
Liczba postów : 17
Join date : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 7:41 pm

Wyszczerzyła ząbki, kiedy usłyszała jak jej przytakuje. A co? Flora nie była wredna? Była i to jak! A przynajmniej tak sobie wmawiała i dobrze, bo przecież komu potrzebna jest jakaś nudna wymiana zdań odnośnie pogody, no nie?
Oczywiście widziała jego skrępowanie jej zachowaniem. Ale dziewczyna była nadpobudliwa, nie panowała do końca nad sobą, więc nie przejęła się tym nawet specjalnie. Przecież odrobina zainteresowania powłoką zewnętrzną jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jej również często się przyglądali, ale bynajmniej nie dlatego, ze była ładna, czy coś, tylko głównie dlatego, że budziła powszechne zainteresowanie swoją osobą. W niezbyt tych słów dobrym znaczeniu. On powinien się cieszyć, że przyznała, choćby w myślach, że fajnie byłoby go narysować. W końcu nie każdy ma szanse na taki zaszczyt.
- Floraidh. Ale mów mi Flora, albo Flo. - odpowiedziała natychmiast, przeciągając się uroczo niczym mały kociak. Pogoda trochę ją rozleniwiła, trzeba było przyznać. To dobrze. Nie rozrabiała aż tak bardzo i zamiast skakania od drzewa do drzewa, teraz wolała pod nimi siedzieć i się wachlować. Wolała zdecydowanie chłodniejsze temperatury, ale może to tylko złudzenie, przez tą długą zimę?
Spojrzała to na chłopaka, to na nastroszoną w obronnym odruchu sierść rysunkowego zwierzaka. Potem zaśmiała się perliście.
- Znasz się na rysunkach? - zapytała, ale nie było to złośliwe pytanie, z rodzaju tych kpiących odzywek, tylko zwykła ciekawość. - No cóż... Trochę się napracowałam. Łapa się zwie, pasuje, prawda? No. W każdym razie, miło mi słyszeć komplement. Zwykle mnie raczej krytykują. Nie znają się. - prychnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorcan S. Blackburn
Uczeń
avatar

Skąd : Feltham, Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 8:45 pm

Nowa znajoma nie przestała się przyglądać, ale Lorcan powoli zaczynał się do tego przyzwyczajać. Zrozumiał, że ona tak się zachowuje i raczej nie przestanie, a jemu zostaje tylko to zaakceptować, jeśli ma dalej prowadzić tą rozmowę. Musiał przyznać, że dziewczyna na swój sposób była interesująca. Pewnie dlatego, że w szkole pełnej dziwaków w której każdy był inny, ona dalej potrafiła wyróżnić się na ich tle swoją wyjątkowością i zdecydowanie nie chodziło tylko o kolor włosów i sposób ubierania.
-Miło mi, Floraidh. Jestem Lorcan. Mów jakkolwiek ci się podoba. – uśmiechnął się kiedy się przeciągnęła. Była bardzo drobna i niska, jeszcze bardziej niska przy jego prawie stu dziewięćdziesięciu centymetrach, ale wyglądała niesamowicie uroczo. Włożył ręce do kieszeni i trafił na jointa. Zapomniał o nim i teraz znowu miał ochotę zapalić, ale jakoś nie chciał robić tego przy niej.
-Domyślam się, że jesteś jednym z Jelonków? –w jego mniemaniu było to jedyne bractwo do którego pasowała. Nie chodziła dumna jak Lisy, ani nie była sztywna jak Sokoły. Musiała być Jelonkiem, nie było innej opcji. W sumie było to jedyne bractwo, oprócz Pum, które tolerował.
-Raczej nie. Po prostu uznałem, że ładne.– skłamał. Przecież wychowała go artystka jak mógł się nie znać – Łapa mówisz? Jak Syriusz Black.– był wielkim fanem serii o Harry’m Potterze, każdy tom przeczytał po kilka razy. Wiele osób, które zna nie docenia tych tomów, głównie są to ludzie, którzy nigdy nawet nie zajrzeli do nich. Co można poradzić na takich ludzi? – Naprawdę nie masz za co dziękować. Jestem całkowicie szczery.
Tylko czasami naginam niektóre fakty związane z własną osobą, pomyślał.
-Popiszę się oryginalnością – krytykują, bo zazdroszczą.
Uśmiechnął się szeroko do Flory. Choć z początku jej osoba nie zachęcała go do próby zawarcia nowej znajomości, teraz był bardziej do tego przekonany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Floraidh Gaira
Uczennica
avatar

Skąd : Nicea
Liczba postów : 17
Join date : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 9:13 pm

Spojrzała na niego dziwnie, kiedy wymówił jej imię. A potem zaśmiała się cicho. W mig rozpoznała jego akcent.
- Jesteś Brytyjczykiem? - zapytała bezpośrednio. - Ładnie wymawiasz moje imię. Rzadko kto potrafi to zrobić. Tak... Brytyjsko to brzmi. W każdym razie nie tak, jakby to mówił żabojad, do czego przywykłam. - dodała, drapiąc się z lekkim zakłopotaniem w tył głowy. Teoretycznie ona również ów żabojadem była, bowiem urodziła się i pierwsze lata spędziła we Francji. Ale czuła się głęboko związana ze Szkocją, z której pochodzili jej rodzice. Z tego co mówili w sierocińcu.
Jego imię wymówiła trzy razy głośno, by później je zapamiętać. Była dosyć chaotyczną osóbką, przez co takie rzeczy często umykały jej z głowy. Zwłaszcza, kiedy była zbyt zajęta ciekawszymi rzeczami, na przykład zapamiętywaniem twarzy, czy mimiki.
W sumie dobrze, że tego nie robił. Szaleństwo Flory kończyło się na używkach. Alkohol... Czasami, w małych ilościach i to od niedawna. Ale narkotyków, papierosów i innych takich, się zwyczajnie bała. Pewnie by trochę przygasła... A potem poprosiła o spróbowanie. Taka już była. Nie potrafiła patrzeć jak ktoś coś robi i nie spróbować.
- Aż tak widać? - odparła pytaniem na pytanie, ale odpowiedź była raczej jednoznaczna. Była przekonana, że po prostu zwyczajnie do niczego innego nikt jej nie potrafił dopasować. Nie dziwne. Była jaka była. - Cóż. I tak dziękuje. I - tylko nikomu nie mów - Syriusz był inspiracją. Jakoś mało mi podpowiadała ta filmowa wersja. Tam był mały. Wyobrażasz sobie takiego walczącego z wilkołakiem? Bo ja niespecjalnie. Ten jest wzorowany na Wilczarzu Irlandzkim. - wytłumaczyła, uśmiechając się. W zasadzie wciąż to robiła. Towarzystwo jej odpowiadało, to dlaczego nie miałaby zarażać optymizmem?
- Rzeczywiście! Wielka oryginalność. - zaśmiała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorcan S. Blackburn
Uczeń
avatar

Skąd : Feltham, Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Pią Kwi 19, 2013 10:19 pm

Lorcana nigdy nie dziwiło mylne wrażenie ludzi na temat jego narodowości. Bawiło go to, więc na jej pytanie roześmiał się i odpowiedział:
-Ani trochę. Jestem Irlandczykiem, który wychował się w Wielkiej Brytanii – stąd akcent. Moi rodzice przeprowadzili się na Feltham, kiedy miałem niecałe dwa lata. Próbowali mnie uczyć irlandzkiego akcentu, żebym nigdy nie przestawał wiedzieć kim jestem, ale nigdy im się to nie udało. – poczuł się w obowiązku wyjaśnić jej to zabawne nieporozumienie – Jestem pewny, że to imię wymawiane po francusku brzmi tak samo pięknie. Jesteś z Francji?
Każdy lubi robić dobre pierwsze wrażenie, dlatego dalej z wielkim trudem powstrzymywał chęć wyciągnięcia z kieszeni jointa na którym zacisnął pięść. Flora ani trochę nie wyglądała na osobę, która obcuje z używkami jakiegokolwiek rodzaju. Nie wiedział jak zareaguje.
Rozbawiło go trzykrotne wypowiedzenie jego imienia, kolejne unikalne zachowanie.
-Trochę, ale to nic złego. Dobrze, że widać to na pierwszy rzut oka. Jelonki są o niebo lepsze od Lisów i Sokołów. Co do Pum - jestem Pumą, więc trudno mi krytykować własne bractwo. - ludzie z jego bractwa byli bardzo podobni do niego, więc w większości przypadków przyjmował ich przyjaźnie. Chociaż wszędzie zdarzają się wyjątki.
-Racja, filmowy Syriusz w postaci psa wyglądał dosyć mizernie. Wilkołak rozerwał by go na strzępy jednym ruchem. - zaśmiał się i zaczął się zastanawiać o czym oni w ogóle rozmawiają. Patrząc na pozytywy: Harry Potter zawsze lepszy od pogody. Przynajmniej znaleźli wspólny temat, który naprawdę interesuje obojga, co jest dosyć dziwne, ponieważ Lorcan jako typowy Casanova nie zachowuje się tak zawsze. Właściwie to prawie nigdy się tak nie zachowuje. Każda wypowiedź polega na „upolowaniu” i wnikaniu w umysł dziewczyny, żeby poznać ją, zanim zdąży cokolwiek powiedzieć, a tutaj tego w ogóle nie było. Nie miał pojęcia czy powodem była trawka czy Floraidh. Prawdę mówiąc bardziej prawdopodobną opcją była Flo. Ona tak chyba działa na każdego. Jest pełna radości i wyzwala w ludziach ich prawdziwe ja.
-Zawsze grzeszę oryginalnością – uśmiechnął się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Floraidh Gaira
Uczennica
avatar

Skąd : Nicea
Liczba postów : 17
Join date : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Sob Kwi 20, 2013 12:54 pm

Spojrzała na niego ze zdziwieniem, po czym roześmiała się razem z nim.
- Irlandia to przepiękny kraj. Ta kultura i tradycja. - westchnęła z lubością. Interesowała się w końcu tamtymi terenami. Głównie Anglią i Szkocją, ale Irlandia też odegrała znaczącą rolę w rozwoju tych krain, więc na jej temat też Flora musiała coś wiedzieć. Zwłaszcza będąc pod opieką Rolanda, który nie mógł przeżyć jednego dnia, bez opowiedzenia jej czegoś ciekawego na te tematy. - Nie. Wymawiane po francusku brzmi po francusku. Mam głęboki uraz do tego kraju. Ale tak. Jestem stamtąd. Urodziłam się w Nicei. Ale rodzice byli szkotami. Na nieszczęście, stwierdzili, ze posiadanie córeczki ich przerasta i mnie zostawili w szpitalu. - stwierdziła.
Jej głos był całkiem rozbawiony, choć nie pozbawiony tej odrobiny żalu, jaką zwykle ludzie w takich sytuacjach czują.
- Mam znajomych we wszystkich bractwach. Zależy na kogo się trafi... Nawet wśród Jelonków trafisz na dumnego pawia. A wśród sokołów na pokornego baranka. - odparła. Ten filozoficzny wywód zaowocował kolejnym cichym śmiechem z jej strony. Jakoś nie widziała siebie w roli osoby, która wygłasza takie tezy bez mrugnięcia okiem.
Na chwile się zamyśliła. Szczerze mówiąc, niewiele osób które znała, nie śmiało się z niej z powodu tego iż lubiła serię o Potterze. Poznanie osoby, z którą mogłaby wymienić poglądy na temat tej książki, byłoby ciekawym doświadczeniem. Bądź co bądź, ostatnio było baaardzo nudo w szkole. Teraz nawet fizyka zaczynała się robić ciekawa. Flo brakowała rozmów z ludźmi.
- W ogóle Syriusz był zmarnowaną postacią. Kiedy przeczytałam o tym jak wpada za zasłonę, przez tydzień błagałam Rolanda o to, by ze mną poleciał do Rowling, żeby jej wygarnąć co o niej myślę. Zabiła wszystkie najlepsze postacie, zmarnowała połowę genialnych wątków, na przykład Ron i ten jego talent do taktyki, a jeszcze zostawiła te najgorsze, taką Hermionę na przykład. - fuknęła, niczym naprawdę rozjuszona kotka. Kociak, by byś szczerym. Potem jednak humor jej wrócił i uśmiechnęła się znowu.
Teraz zastanawiała się jaką moc posiada chłopak. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że jakaś musi posiadać, skoro tkwi w tej szkole. Podrapała się zabawnie w policzek, robiąc zamyśloną minę. Niczym myśliciel.
- Tak w zasadzie... To co potrafisz? W sensie tych wszystkich magicznych mocy i w ogóle. - zapytała w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorcan S. Blackburn
Uczeń
avatar

Skąd : Feltham, Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Sob Kwi 20, 2013 3:42 pm

-Prawdę mówiąc oprócz tych pierwszych dwóch lat życia nie byłem w Irlandii ani razu. Kilka razy rodzice mieli w planach zabranie mnie tam, jednak – ze względu na prace – nie wcielili tego w życie. Może kiedyś tam przyjadę. Odwiedzę rodzinę w Dublinie, której wcale nie znam. – uśmiechnął się słabo. Mówił prawdę, nie udało mu się odwiedzić Irlandii, a po śmierci Vivienne nie było o tym mowy. Lorcan już wcześniej nie chciał o tym wspominać, a po słowach Flory był całkowicie pewny, że jej tego nie powie – przynajmniej na razie.
Przykro mi. – powiedział cicho. Słowa „przykro mi” były najgorszymi z możliwych, ale chłopak wypowiedział je zanim zdążył pomyśleć. Przecież sam bardzo nie lubił tego momentu, kiedy ludzie mówią, że im przykro. Zawsze uważał, że wolałby, żeby nic nie mówili. - Wychował cię ktoś z rodziny? – spytał i miał nadzieje, że przytaknie. Jeśli odpowie, że wychowywała się w sierocińcu będzie czuł się jeszcze bardziej niezręcznie.
-Wyjątki potwierdzają regułę – zaśmiał się. Chyba oboje potrzebują optymizmu po wejściu na niezbyt miłe tematy. On nie chciał się użalać nad sobą przy kimś kogo rodzice porzucili zaraz po porodzie, dlatego nic nie powiedział. Z resztą na wszystko przyjdzie czas i kiedyś jej to wyzna. Kiedyś. Pod warunkiem, że ona przestanie stosować tą sztuczkę, która każe być szczerym. A może właśnie na tym polegała jej moc?
-Tak, pozabijała najlepsze postacie. Byłem wściekły. Ale, ale! Jestem wielkim fanem Hermiony - prawdopodobnie jak każdy chłopak – choć przyznam, że często mnie irytowała. – odwzajemnił uśmiech. Na jej twarzy pojawił się wyraz zamyślenia, a po chwili zadała pytanie na które wolałby nie odpowiadać. Moc. Za każdym razem jak mówił co potrafi miał wrażenie, że ludzie zaczynają się zastanawiać czy czasem już nie przejrzał ich na wylot czy właśnie to robi. A on z ciekawości właśnie wtedy zagląda w ich umysł i okazuje się, że jego wrażenia po raz setny nie były mylne. Ludzie nie czują kiedy Lorcan penetruje ich umysł, więc może to robić kiedy tylko zechce. Wspaniały temat, nie ma co!
-Potrafię wnikać w umysły. – powiedział prosto z mostu i czekał na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Floraidh Gaira
Uczennica
avatar

Skąd : Nicea
Liczba postów : 17
Join date : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Sob Kwi 20, 2013 4:46 pm

- Żałuj! Byłam tam w któreś wakacje, bo Roland chciał pojechać na jakiś zlot miłośników Króla Artura, czy jakoś tak. Przepięknie. Naprawdę. - stwierdziła. - Własnie w Dublinie byliśmy, a potem przeniosło się na prowincje. - mówiła dalej, ale widząc raczej niezbyt zadowoloną minę chłopaka, zamilkła. Uśmiechnęła się nieco przepraszająco. Może i była mało delikatna, ale inteligencji i spostrzegawczości jej nie brakowało i zrozumiała, ze ten temat trzeba zostawić w spokoju. Na dłuższy czas.
Kiedy jednak powiedział to znane i znienawidzone przez nią "przykro mi", skrzywiła się tym razem ona. I to mocno. Nie lubiła tych słów. Nie czuła żadnego sentymentu do rodziców i dzięki temu, ze ją zostawili, miała Rolanda. Dlaczego miałaby się użalać nad sobą tylko dlatego, że ktoś ją zostawił? Ludzie odchodzą i przychodzą. Nie można ich zatrzymać. To że ich nie poznała, to powód jedynie do żalu, a nie do autentycznej złości, czy smutku.
- Nie. Nie jest ci przykro. - powiedziała, wyraźnie to akcentując. - I nie, nie wychował mnie nikt z rodziny. Sześć lat w sierocińcu, a potem zabrał mnie z tego chrześcijańskiego przybytku najlepszy facet jakiego kiedykolwiek poznałam, Roland. Maniak jeżeli chodzi o Legendy Arturiańskie, świr na punkcie Wysp Brytyjskich, a do tego programista w dużej firmie w Nicei. - te słowa wypowiedziała z czułością w głosie. Taką, że aż nie sposób było się nie domyślić jak głębokim, wręcz dziecięcym uczuciem darzy swojego opiekuna.
Wcale nie była smutna, ale zauważyła skrępowanie chłopaka. Nic dziwnego. Normalnym by było, gdyby była zła na rodziców. Ale niewiele osób rozumiało, że ona się z tym całkiem pogodziła i cieszyła się z tego co ma, a nie z tego co mieć by mogła, gdyby piętnaście lat temu sprawy potoczyły się inaczej.
- Nie no? Serio? Hermiony? Ona była przemądrzała. Najlepszą postacią z dziewczyn była Tonks. Po niej Luna, taki magiczny hipis ze schizofrenią. A potem Ginny. Kolejna niewykorzystana postać. - oznajmiła śmiejąc się. Tym samym naprawdę rozładowała sytuacje. I dobrze. Żadnemu nie potrzebne były poważne tematy.
Słysząc odpowiedź na swoje pytanie, klasnęła w dłonie z podekscytowania. Wcale nie była przestraszona, ze on coś zobaczy. Wręcz przeciwnie. Była ciekawa co by odkrył wnikając w jej umysł. Często nie mogła sama go ogarnąć. W takich chwilach by się przydał.
- Naprawdę?! To musi być niesamowite. Na lekcjach to się przydaje. I na randkach, nie? I jeszcze... W ogóle wszędzie! W ten sposób można wiedzieć wszystko! Przy tym moje sztuczki z wodą, to cyrkowe zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorcan S. Blackburn
Uczeń
avatar

Skąd : Feltham, Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Join date : 15/04/2013

PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   Nie Kwi 28, 2013 8:29 pm

Był to moment obustronnego skrępowania i żałowania własnych słów. Całe szczęście szybko minął. Lorcan rozumiał błąd wypowiedzenia „Przykro mi” i uważał, że Flora wiedziała, że Dublin nie jest najlepszym tematem do rozmów z chłopakiem. Wiedział, że powinien już nie drążyć tematu. Pomimo tej wiedzy jednak postanowił się odezwać.
-Przepraszam. Również nie lubię tego fałszywego „przykro mi”. I nie jestem wstanie wyobrazić sobie twojej sytuacji. Cieszę się, że jednak byłaś i jak mniemam, jesteś szczęśliwa.
Miał szczerą nadzieje, że te słowa jej nie wkurzą. Nie był skłonny do ocenienia swojego taktu bądź nietaktu. Wszystko zależało od niej.
-Je również uwielbiam. Hermiona ma coś w sobie. I właśnie to coś mi się podoba. – również się zaśmiał. Był zadowolony, że to napięcie zostało rozładowane. A czym można lepiej rozładować napięcie jak nie śmiechem?
-Rzeczywiście bardzo przydatne. Szczególnie w kwestii podrywania dziewczyn. Ich miny, kiedy mówisz dokładnie to co one chciałyby usłyszeć. – zawahał się - Chyba nie powinienem zdradzać szczegółów, prawda? – uśmiechnął się do niej – Nie zaglądałem do twojego umysłu. Raz w życiu rozmawiam z kimś normalnie. Powiem szczerze, że to jest czasami męczące. Wchodzę w umysł kogoś i przypadkiem dowiaduje się rzeczy, które wolałbym, żeby pozostały przede mną w sekrecie. – na chwilę przestał mówić i zamyślił się. Był z nią szczery. Wie o rzeczach o których nie powinien i o których nie chce wiedzieć. Niestety nie ma zdolności wymazywania pamięci. – Kontrola wody. To musi być efektowne. Pokaż jedną z tych „cyrkowych zabaw”. Nalegam. – uśmiechnął się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: SCHODY DO WODY   

Powrót do góry Go down
 
SCHODY DO WODY
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bimber
» Uliczki, schody, uliczki.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: DZIEDZINIEC-
Skocz do: