Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 POLANA

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Admin
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 02/03/2013

PisanieTemat: POLANA   Czw Mar 07, 2013 9:19 pm



Miłe miejsce, ciche, spokojne, i na całe szczęście mało znane, nawet wśród miejscowych. Raj dla fanów leśnej flory (często można spotkać gromadki sarenek lub zające), dla romantyków (najlepsze miejsce na tajemniczy piknik) i dla wszystkich niespokojnych dusz łaknących kwadransa na connecting z naturą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 23
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POLANA   Nie Maj 26, 2013 12:56 pm

Alec właśnie takie momenty lubił najbardziej. Całe zagrożenie związane z możliwością niezdania do następnej klasy minęły, matematyka magicznie w jego głowie na moment sprawdzianu ostatniej szansy stała się jakaś łatwa i przejrzysta, mobilizując połowę swoich interesownych znajomości uzbierał ilość prac wystarczających by zaspokoić ambicje nauczycielki niemieckiego i jego życie było już c u d o w n e. Dlatego dzisiaj nawet został na lekcjach do samego końca, nie pozwalając sobie na wagary (przecież jest takim WYBITNYM uczniem, że aż mu się chciało zostać), żeby później. No właśnie.
Czemu napisał do Sanki? A bo jakoś tak przejrzał liczne kontakty telefoniczne, pomijając zapisy w stylu 'Bflijdrkhsl', 'niewiemktoto007' albo 'Czarodziejka Z Księżyca' i stwierdził, że jakoś dawno z Jelonkową nie rozmawiał, nie spotykał się i trochę klapa, bo Alec choć nie należał do najporządniejszych i najwierniejszych znajomych, to koniec końców nie lubił, gdy znajomości mu pokrywały się kurzem. Toteż szybki sms, sprawdzenie stanu awaryjnego barku w swoim pokoju (konkretniej, szafka pod zlewem) i był już szczęśliwszy o tyle, że nie musi lecieć do sklepu. Szybki prysznic, intensywne pocieranie włosów ręcznikiem, coby z nich nie kapało, także gdy szedł po Sankę, żeby ją zgarnąć w plener wyglądał, jakby trzasnął w niego piorun, chowając też w swoim krejzi plecaku flaszkę, paczkę czipsów, głośniczki do telefonu I KOCYK, bo stwierdził, że można symulować piknik.
Uspokoiwszy ją, że zna super miejsce, gdzie będą mogli bez przeszkód się alkoholizować wypoczywać wśród natury, przyprowadził ją za rączkę na tą polankę. Spokojną, radosną, idylliczną, niezły bajer w sumie, zwłaszcza dla takiego kolorowego typa jak Alec.
- Zajebiście, cnie? Normalnie ostatnio jak tu byłem to skakały wokół mnie króliczki - odparł roześmiany, choć nie był pewny, czy to aby nie były wytwory jego spizganej wyobraźni, ale zabrał się na rozkładanie dla nich kocyka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: POLANA   Nie Maj 26, 2013 1:32 pm

Durna Sanka powinna teraz zbawiać świat, a nie siedzieć na jakieś zasranej lekcji! Nauczyciele nie mają zielonego pojęcia jaki ten świat jest okropny. Na okrągło piją, palą, ćpają, a oni na to wszystko pozwalają. Toż to karygodne! Jak ona pogodzi obowiązki szkolne z ratowaniem świata? Nienormalne, ci nauczyciele są jacyś porypani. Sanna już jest bardziej odpowiedzialna. No prawie, ale i tak jest źle.
Dawno nie widziała Maxa, znowu. To znaczy na korytarzach tak, w kuchni także gdzieś się zapodzieje, ale taki ciągle zamyślony, chodzi gdzie chce i o której chce. Przy Sanca szlugi palił, to już nie jest dobrze! Wielokrotnie próbowała z nim przeprowadzić jakąś sensowną rozmowę, ale ten oczywiście uciekał do swojego świata, gdzie krowy robił mu masaż brzucha, a z nieba spadały zupki chińskie. A może on się po prostu zakochał? No nie! To nie może być tak, blondynka jest jego jedyną miłość. Oczywiście urojona, bo dziewczyna ma bardzo bujną wyobraźnię. Olać go, niech chodzi gdzie chce, to on rani serce jelonkowi. Miała zamiar to popołudnie spędzić w swoim przytulnym pokoju oglądając jakieś nieme filmy, coby mogła gadać do siebie oraz tworzyć super dubbing. Obowiązkowo pół gara jakiś klusek z serem, yoloyolo. Jednak jej cudowny plan legł w gruzach (i dobrze), bo Alec napisał smska. Idą się najebać, herbatą. Najlepiej rumiankiem, jak szaleć to szaleć. Szybko pobiegła do kuchni, by mogła zaparzyć rumianku, potem to wszystko przelała do jednego, wielkiego termosu. Wzięła ze sobą jeszcze jakieś paluszki i tak jakoś się złożyło, że na korytarzu się minęli i poszli sobie, oczywiście to Alec prowadził i trochę się obawiała, że wyprowadzi ją gdzieś na jakieś odludzie. Polanka okazałą się bardzo fajnym miejscem, w sram raz na picie rumianku.
- A to nie były przypadkiem koty? Boże tu są jakieś koty? - no i oczywiście blondynka wpadła w panikę, bo te potwory gdzieś mogą być. - japierdolekurwacotojestweżtocośjajebiebojęsięaaaaleeeecratuj! - no i zobaczyła. Wielkiego, czarnego kota. Ale ona jest śmieszna, może przecież nim pogadać, ma przecież taką możliwość, rozumie zwierzątka. Jednak panika rosła wprost proporcojanlnie z każdą sekundą, nie panowała nad sobą, zaczęła latać po polanie jak jakaś wariatka, a kot tylko przyglądał się jej. No niech ucieka! - NO IDŹ TY KOCIE, SIO! SINUS COSINUS TANGENS COTANGENS NO I INNE IMPERIUSY! - lol ale ona głupia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 23
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POLANA   Nie Maj 26, 2013 2:21 pm

To było sympatyczne, że jeszcze gdzieś na świecie istnieli tacy ludzie jak Sanka, która chciała zbawiać świat i generalnie pomóc ludzkości zerwać z nałogami używkowymi. I pewnie nie tylko. Oczywiście dostrzegał, że to raczej syzyfowa praca w tym wypadku, niemniej jednak doceniał - przynajmniej komizm całego arsenału tych flynnowych zachowań, z łapaniem mu papierosów i wyrzucaniem do toalety całych paczek włącznie. W ogóle to ją lubił, nawet kiedy zachowywała się jak popaprana panikara i musiał ją doprowadzać do porządku; na ogół jelonki to były urocze istoty, szczęśliwie dzielące się na obóz ćpuńskich hipisów i takich fanatyków zdrowia, praworządności i cnoty jak jego aktualna towarzyszka. Dlatego Alec mentalnie uważał się za Jelenia, bo podobało mu się to zróżnicowanie, które w tym bractwie panowało, choć u Pum nie było tak najgorzej, wbrew pozorom nie składali się z samych sportowców, co widać na przykładzie choćby Guillaume'a (rower się nie liczy).
Był całkiem hepi, że Sanka się zgodziła z nim napić, nawet jeśli jeszcze nie wiedziała, że będą się alkoholizować i nikotynizować (to drugie przynajmniej odnosiło się do Aleca) i od razu wiedział że przyjdą właśnie tutaj. Kolejny dowód na jego umysłową jelonkowatość - jakoś przyroda wydawała mu się być spoko.
- Kobieto, mówię Ci, że króliczki - odparł znudzony, walcząc z kocykiem, jednak zwracając na Sankę większą uwagę gdy zobaczyła prawdziwego kota. - NIE KRZYCZ, przecież umiesz gadać ze zwierzakami, każ mu spierdalać - uśmiechnął się jak nieco niezdrowy psychicznie aniołek i zaczął wyciągać z plecaczka ich ekwipunek (0,7l whisky, czipsy), ignorując jej hasanie po łące. Może była jakąś nimfą albo leśną wróżką, serio nie wnikał. Krzyków nie zignorował.
- Ogarnij się, już sobie poszedł - powiedział, marszcząc brwi, gdy kicia uraczyła ich białymi pośladkami i zmyła się gdzieś w oddali. Natomiast on nie czekał i otworzył butelkę. - Party like a burżuj, szykuj wątrobę, panienko - oznajmił i upił pierwszego łyka, wyciągając potem rękę z butelką w jej stronę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Re: POLANA   Nie Maj 26, 2013 6:45 pm

Po części cieszyła się, że Alec się nią zainteresował, bo przecież mógł iść z kimś innym. W dodatku Sanka opierdziela każdego za szlugi i alkohol, może chce dokonać jakieś super przemiany? O kurczę, ale byłoby fajnie! Alec i Sanna razem ratowaliby świat od tego okropnego nawyku, a z czasem mieli więcej popleczników. Chyba, że nie ma po prostu się z kim najebać, a ona jedyna była wolna, bo zazwyczaj to popołudnia spędza w pokoju i molestuje telewizor do nocy, albo włazi sobie na parapet i gada z jaskółkami i innymi milusimi ptaszkami, a jak kota zobaczy to od razu zamyka okno, zasłania nie wieloma warstwami zasłon i siedzi jak głupia pod kołdrą nagrywając na dyktafonie dziennik, no ogólnie wtedy zachowuje się jak dzikus! Ale przecież nie będzie piła z Alciem. To znaczy będą, ale rumianek, trunki nie wchodzą w grę.
- Już spierdolił? - zaskoczona przestała latać po polanie jak szalona i stopniowo zaczęła zbliżać się do miejsca, gdzie kot bezradnie sobie stał i przypatrywał się psychicznej blondyneczce. - O kurwa, jestem mistrzem! Chojrak, co on sobie myślał, darowałam mu życie, niech się nie pojawia, bo następnym razem pozna mój gniew, nononooo - boże jaka ona głupia. Jeszcze przed chwilą srała, że kot przejmie jej duszę, a teraz zgrywa bohatera, debil. Ale dobrze, że taki Alec lubi Sankę, przynajmniej dziewczynie tak się zdawało. Po uważnym zbadaniu terenu oraz powiadomieniu kilku wróbli, żeby w razie czego mogli poinformować Flynnowej o zbliżającym się kocie, usiadła koło chłopaka na kocyku, a następnie zaczęła grzebać w plecaku w poszukiwaniu termosu z rumiankiem. Ej no, co to ma być?! Gdzie jej termos? Ktoś jej ukradł termos, no fuck! Pewnie zapomniała spakować, znowu. Co to za człowiek. Już miała zamiar informować Aleca o braku rumianku, lecz tamten wymachiwał przed jej oczyma flaszką. - No chyba jaja wielkanocne ze mnie robisz! Przecież ja nie piję - zbulwersowana próbowała złapać butelkę, lecz nie mogła, bo prawdopodobnie Alec nie pozwalał sobie na odebranie trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 23
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: POLANA   Wto Maj 28, 2013 11:25 am

Aleca wyjątkowo bawił ten jej paniczny strach przed kotami. Znaczy się, nie myślał o niej że jest głupia, bo fakt, że była pokręcona nie równał się głupocie. Wręcz to jej tylko dodawało plusów w oczach Alcia, bo wychodził z założenia, że nie warto się zadawać z nudnymi ludźmi. I Sanka zdecydowanie łapała się w to grono ciekawych, niebanalnych osób, nawet jeśli bywała dziwaczna.
- Bez paniki, jestem Pumą, jesteśmy groźniejsi niż jakiś byle domowy futrzak - uspokoił ją z szelmowskim uśmiechem, oszczędzając jednak i jej i sobie napinania bicepsów (rozerwałyby rękawy bluzy oczywiście!!). A przecież nie podbiją świata siłą, trzeba było działać inaczej, skoro ona chce uwolnić świat od uzależnień i trucizn, a Alec tylko szepnie słówko, że świat po odrobinie marichuaeny jest ciekawszy.
- No jesteś taka postawna Flynn, że na pewno się Ciebie wystraszył - zaśmiał się, rozdziewiczając butelkę. Doceniał wytworność trunku, który przyszło mu pić, aczkolwiek preferował mieć do tego przynajmniej zapoję. Dlatego też nieco się skrzywił, kiedy zorientował się że jednak nie mają tego rumianku, co oznacza ni mniej ni więcej upicie się na bardzo burżujsko, nie psując łiskacza jakimiś plebsowymi napojami.
Jak już tylko powiadomiła okoliczne ptactwo o niebezpieczeństwach jakie może przynieść ze sobą jakiś pospolity, zabłąkany Mruczek, sama się zorientowała, że nie ma rumianku. Klapa.
- To się napijesz. No nie bądź taka święta, Sanka - powiedział, szturchając ją łokciem i uśmiechając się zachęcająco wepchnął jej w łapki butelkę, przechylając ją by się dziewczę napiło. Odstresowałaby się jeśli chodzi o te koty, wyluzowałaby trochę, no i przecież pierwsze upicie się to jest mocne przeżycie, no i trza było dopilnować, że Sanka zrobi to w doborowym towarzystwie!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: POLANA   

Powrót do góry Go down
 
POLANA
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Polana nad strumieniem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: S T . B E R N A R D :: ST. BERNARD :: POZA MURAMI-
Skocz do: