Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Constance Aurelie Irene Birnet

Go down 
AutorWiadomość
Constance Birnet
Uczennica
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 29/05/2013

PisanieTemat: Constance Aurelie Irene Birnet   Sro Maj 29, 2013 8:56 pm


CONSTANCE BIRNET
Charlotte Free

    Imiona: Constance Aurelie Irene, ale można mówić Connie
    Nazwisko: Birnet
    Data i miejsce urodzenia: 17 lutego, Lozanna (Szwajcaria)
    Klasa: VI
    Bractwo:Pumy
    Status społeczny: bardzo bogata, obrzydliwie wręcz

    Rodzina:
    Patrice Birnet - ojciec, lat dokładnie 50, właściciel z dziada pradziada kopalni diamentów w środkowej Afryce, dobroduszny tatusiek, który na urodziny kupuje dzieciom wyspy, a na dzień dziecka fabrykę czekolady, sympatyczny i miły, chociaż jest naprawdę obrzydliwie bogaty, wcale nie został zbójem. Z wykształcenia ekonomista.
    Luiza Birnet (Hatel) - matka, lat 48, córka wynalazcy jakiegoś leku przeciwbólowego, który zbił na tym majątek, teoretycznie jest neurochirurgiem, a praktycznie chodzi smętnie po domu z kąta w kąt, bo wszysto robią za nią służący. Ma bzika na punkcie róż, ma nawet własną odmianę (tak, kwiatek nazywa się Luiza Birnet). Ma dar sprowadzania deszczu, ale za jej czasów nie było takich ośrodków, zresztą jej umiejętność i tak nie jest na tyle kłopotliwa, by ją kształcić w specjalnej szkole.
    Monica Birnet-Bertel - siostra, lat 29, z wykształcenia nauczycielka historii, obecnie mężatka z właścicielem firmy zajmującej się najnowszym technologiami. Nie, to nie tak, że kasa zostaje w rodzinie - kiedy zostawała szczęśliwą panią Birnet-Bertel, Dominik Bertel (szczęśliwy mąż) nie miał grosza przy duszy. Na szczęście (albo to ten pech rodziny) w ciągu siedmiu lat dobił do ładnej, okrągłej sumki. Jest nerwowa, trochę roztrzepana i ciągle czegoś zapomina, ale to dobra dusza. Zajmuje się wychowywaniem dwójki dzieci -sześcioletniego Maksa i trzyletniej Meli.
    Bernard Birnet - brat, lat 22, jedna z dwóch czarnych owiec rodziny (może dlatego jest najlepszym kumplem Connie?, w końcu nieszczęścia chodzą parami), był zaręczony osiem razy, ale różne rzeczy wypadały, czasem z jego, a czasem nie z jego winy (a to narzeczona uciekła z farmerem, inna została postrzelona, kolejna obraziła się śmiertelnie za brak osobnego zaproszenia na ślub dla jej kota, takie wariatki). Jest wybuchowy, niemiły i nie chce przyjmować od rodziny pieniędzy, a ponieważ zawód cyrkowca - akrobaty jest niestety mało opłacalny, kiedy się ma lęk wysokości, to kiepsko mu się wiedzie. Na szczęście ma wiernego psa Atosa i umie zginać łyżeczki wzrokiem. Szalenie przydatna umiejętność, ale załapał się do St. Bernard.
    Berenice Birnet - siostra, lat 16, niesamowita piękność podziwiana na każdym spotkaniu rodzinnym. Uwielbia stroić się w diamenty, ale nie interesuje się za bardzo pieniędzmi, bo przecież wszystko ma. Zdaniem Connie jest rozpuszczona, ale Berenice wszystko uchodzi na sucho, bo jest ładna, mądra i ładnie śpiewa. Poza tym umie każdego sobie owinąć wokół palca, przez co siostrzyczki muszą się znosić w szkole.
    Daniel Birnet - brat, lat 14, trochę z niego szaraczek wśród tak wybitnych intelektualistów. Pragnie zostać astrofizykiem i mocno na to pracuje, chodzi do elitarnej szkoły w Paryżu, ponieważ nie posiada żadnej mocy i szczerze mówiąc, nawet się z tego cieszy. Connie zawsze się nim interesuje na rodzinnych spotkaniach (kiedy wszyscy inni komplementują Berenice), dlatego nieźle się dogadują. Poza tym, Daniel chętnie i ciekawie opowiada o swoich zainteresowaniach, o których Constance uwielbia słuchać.

    Wygląd:


    Oto Connie. Co widać na pierwszy rzut oka? Z pewnością niewiele, a powodu są dwa: pierwszy, że Constance jest krasnoludkiem (oczywiście nie dosłownie, chociaż parę osób udało jej się nabrać na bycie gnomem ogrodowym), a drugi to zwykłe ADHD, nadmiar energii, wyższy stan świadomości i ogólnie dziwne, ruchliwe rzeczy, które sprawiają, że panna Birnet to jedna wielka rozmazana plama. W tym całym rozmazaniu dostrzega się jednak: włosy, teoretycznie jasny blond, a praktycznie róż, niebieski, fiolet, albo wszystko naraz (kolejne oszustwo, gdy wmawia, że umie zmienić swój wygląd, ale nie, to tylko farba do włosów/akrylowa/plakatówka - farbowała się chyba już wszystkim, co ma w sobie barwnik, łącznie z farbkami do pisanek), później blada twarz z wielkimi oczami w kolorze nijakim-ale-nazwijmy-to-czasem-szarym-a-czasem-niebieskim-że-aż-bania-mała, chude obojczyki, lekkie zaokrąglenie (no w bikini to by nie wystąpiła), a na końcu takie patykowate, zwyczajne nogi, jak to nogi, zakończone butem w rozmiarze pomiędzy 37, a 39 w zależności od firmy. Jeśli ktoś jest uważny, to dostrzega szczegóły - to, że oczy ma przenikliwe i błyszczące, albo ładnie wykrojone usta, albo zgrabny nosek czy białe zęby, które często widać przy uśmiechu, po którym nigdy nie wiadomo, czy Connie śmieje się z konkretnym kimś, czy też z konkretnego kogoś. Czasem ktoś dostrzega, że jest umięśniona, wbrew tej patykowatej sylwetce. Porusza się zbyt szybko (ej, a ja mam moc bycia takim szybkim, że cholera), choć z niewymuszoną gracją i lekkością. Zwykle nie zwraca uwagi na ludzi, tylko na otaczający ją świat, patrzy długo w jeden punkt, nie zwraca uwagi co ma pod nogami, niekiedy potyka się na prostej drodze i potem śmieje się sama do siebie jak idiotka. Ubiera się przeróżnie, ale daleko jej do grzecznej dziewczynki z dobrego domu. Doskonale wie, że nie ma czego eksponować i chodząc w przesadnie dziewczęcych ubraniach wyglądałaby zwyczajnie głupio, więc woli za duże koszulki od finezyjnych bluzeczek i ciężkie spodnie z milionem kieszeni zamiast spódniczki. Jeśli trzeba ubrać sukienkę, to bierze koszulkę w rozmiarze XXXL i spina ją w pasie. Nie chodzi w szpilkach. Nie zakłada bransoletek. Nie spina włosów. Nie maluje paznokci. Ale jest ładna, to jej trzeba przyznać.


    Charakter:
    Najważniejsza zasada - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Jeżeli ktoś jej nie przypada do gustu, może liczyć najwyżej na olewanie i brak zainteresowania, ale Connie nie jest osobą, która wywołuje wielkie wojny, rozpuszcza plotki czy odbija chłopaka. Jak już przy chłopakach jesteśmy, to uparcie twierdzi, że to całe łączenie się w pary, rytuały godowe i inne głupoty to idiotyzm, ona się w to bawić nie będzie i niech jej nikt nie zachęca (zabawne, że taki pogląd wyznaje od pewnego pamiętnego lata, które spędziła we Francji z pewnym chłopakiem...), dlatego rozmowy o parach, chłopakach, narzeczeństwach i dzieciach spotykają się z kpiącym uśmieszkiem. Ale ogólnie, to dzieci lubi. Nie przeszkadza jej to, by nazywać wszystko co młodsze niż dwanaście lat małym, głupim bachorem, ale w gruncie rzeczy nieźle się dogaduje z tymi małymi, głupimi bachorami, pewnie dlatego, że jej idolem jest Piotruś Pan i postanowiła nigdy nie dorastać. Dorastanie jest dla słabych. Oczywiście, chociaż chłopaków traktuje z przymrużeniem oka i woli się z nimi kumplować, potrafi spędzać całe wieczory na narzekaniu (uwielbia rozmawiać ze sobą, twierdzi, że jest idealnym, inteligentnym partnerem do dialogu), że nikt jej nie kocha, nikt się nią nie interesuje i pewnie będzie kiedyś samotnie mieszkać w apartamentowcu w Las Vegas ze swoim kotem. Jeszcze tego kota nie ma, ale to pewnie będzie jakiś tygrys z diamentową obrożą, albo lepiej Savannah. Nie, żeby się bała. Po prostu trudno byłoby trzymać tygrysa na kolanach, prawda? Ma dziwne poczucie humoru, wszystkie żarty (a zna ich mnóstwo) mówi ze znudzoną miną, przez co wydają się być jeszcze zabawniejsze. Trudno nazwać ją towarzyskim typem, choć nie ma oporów by zapoznać się z kimś nieznajomym czy iść na imprezę, ma też wierne grono przyjaciół. Kocha łamać zasady i jeśli ktoś jej mówi nie, to ona słyszy tak (wniosek: mówić do niej odwrotnie to, co chce się osiągnąć). Z drugiej strony lubi wkurzać ludzi, mówiąc co mają robić. Ale nie dlatego, że serio jest hipokrytką (jak ona nie cierpi hipokryzji!), tylko dla cudownego dialogu, który jest zawsze taki sam:
    - No [blablabla] zrób to i tamto.
    - Nie mów mi co mam robić, Connie.
    - Nie mów mi czego mam nie robić!
    Tak, wszyscy wiedzą, że nie ma to większego sensu, ale ona zdaję się tego nie dostrzegać i za każdym razem cieszy się tak samo. W sumie to najłatwiej powiedzieć, że jest dziwna, zabawna i nie lubi ludzi, chociaż w sumie to są fajni. Ciągle jest na fazie, dlatego nie pija kawy z kofeiną, nie pije napojów z kofeiną, nie bierze narkotyków, ani nie pije za bardzo. Z drugiej strony, kiedy trzeba coś zorganizować, to do niej wszyscy lecą, bo nigdy się nie przejmuje konsekwencjami. Ale dobre z niej dziecko. Trochę nieogarnięte, chaotyczne, piromańskie i z dziwną skłonnością do tworzenia neologizmów i wkurzania ludzi, ale naprawdę dobre.


    Moc:
    nietykalność - nie da się jej nic zrobić, i nie chodzi o to, że się samouzdrawia czy inne głupoty. Działa to dwojako, raz, że nawet skacząc pod pociąg nic sobie nie zrobi, dwa, nikt nie jest w stanie wyrządzić jej krzywdy (ani nawet nie-krzywdy, o ile ona tego nie chce). Tak właściwie, to po prostu ani ludzie, ani przedmioty, ani zwierzęta nie mogą nic jej zrobić. Connie odkryła ten dar w wieku sześciu lat, gdy nauczycielka nie umiała postawić jej w kącie. Właściwie nie da się za bardzo tego kontrolować, ale kiedy jest zła lub zdenerwowana, trudno nawet do niej podejść.

    Biografia:
    Najpierw krótkie wprowadzenie. Rodzina Birnet (dla złośliwców - Bidet) jest beznadziejnie bogata. To wcale nie ich wina. Po prostu jakiś prapraprapradziadek kupił ziemię w Afryce, ponieważ chciał na niej wybudować ośrodek dla małych Murzyniątek (wtedy jeszcze to były Murzyniątka, teraz się mówi Afrykańczycy). Podczas pracy nad fundamentami natknięto się na złoża minerałów, a im głębiej kopano, tym bardziej okazały się one być cenne. Co mógł zrobić. Założył kopalnię, która jest miejscem godziwego zatrudnienia dla wielu tubylców do dziś (nie tych samych oczywiście, zombie nie dostają pracy), a ponieważ idzie z niej więcej kasy, niż można byłoby wcisnąć różniastym fundacjom czy organizacjom, Birnetowie muszą się bogacić, biedaki. Znaczy nie biedaki. Tak czy inaczej, chociaż conajmniej połowę przepuszczają dla potrzebujących, nadal są multimiliarderami. Ale im nie odbija. No cóż, tak bywa.
    Patrice i Luiza, piękna para, która poznała się na wystawie w galerii sztuki gdzieś we Francji, żyła sobie szczęśliwie, wychowując przybywające kolejno dzieciaki. Monika, Bernard, Constance, Berenice, Daniel. Choć posiadali rezydencje na całym świecie, mieszkali na stałe w niedużej willi w okolicach Lozanny. Są zadowoleni ze wszystkich dzieci, choć dwójka - Bernard i Constance mocno się wybija i przysparza wielu kłopotów. Bernard miał swoje problemy, nie są ważne, bo skupiamy się teraz na Connie.
    Constance Aurelie Irene od najwcześniejszych lat życia wykazywała niezwykłą wręcz ciekawość świata i energię. Od małego pobierała nauki manier, uczyła się języków, a ponieważ posiadała niezwykle chłonny umysł, rodzice nie bali się o niszczenie jej dzieciństwa. Zresztą sama prosiła o kolejne zajęcia. Jeździła konno, grała na fortepianie, chodziła do teatru i opery. Miała problemy z koncentracją, ale nadrabiała zainteresowaniem i błyskotliwością. Dziecko-ideał, można powiedzieć. Ale w momencie kiedy odkryła moc, wszystko się zmieniło. Stała się niemal bezkarna. Nie można było jej ukarać, nawet zwrócić uwagi. Początkowe wyrzuty sumienia przestały się liczyć, Connie zaczęła poznawać świat na własną rękę. Oczywiście, chodziła jak każde porządne dziecko do szkoły, uczyła się bardzo dobrze, a nawet lepiej, ale prawdziwe życie zaczynało się po południu. Nikt nie był w stanie jej dopilnować, zawsze jakoś zwiała. Zaczęło się niewinnie, od palenia ognisk na obrzeżach miasta, rysowania graffiti na opuszczonych budynkach, skakania ze sterty kamieni do jeziorka czy innych pozornie głupich rzeczy. Kiedy zrozumiała, że nic nie jest w stanie jej skrzywdzić, sięgnęła dalej. Wdrapywanie się na kominy fabryk - pikuś, skakanie na główkę do rwącej rzeki - czemu nie, rozlewanie po zarośniętych łąkach benzyny i wypalanie dziwnych wzorów - nic takiego. Robiła to co chciała, choć miała zaledwie naście lat, zgodnie z zasadą: mnie nie krzywdzą, ja nie krzywdzę. Wiedziała, że inni nie mają takiej tarczy jak ona, więc czemu nie skorzystać z ciekawej umiejętności? Podpalanie stało się jej hobby. Można powiedzieć, że jest pioromanką - zaszło to tak daleko, że czasami chęć sięgnięcia po ogień jest zbyt silna, by po prostu odejść. Zwykle udaje jej się kontrolować i nie podkładać zapałek pod wszystko co spotka na swojej drodze, ale to niełatwe. Rodzice, choć nie umieli nic zrobić, wiedzieli o jej dziwnych zainteresowaniach i tym, co wyprawia, gdy znika. Z niepokojem oglądali wiadomości czy czytali gazety, by znów dowiedzieć się, że NIEZNANY SPRAWCA PODPALIŁ RUDERĘ. Nawet zwykłe rozmowy stawały się coraz trudniejsze. Aż w końcu jeden mądry się skapnął, druga (a raczej pierwsza) czarna owca, choć on nie wyczyniał takich głupot jak Connie. Pogadał z rodzicami, znalazł jakiś kontakt do St. Bernard i poprosił o zainteresowanie się jego siostrą. Wtedy nie umiała jeszcze tak dobrze kontrolować swojej mocy, więc oszołomiona i zdezorientowana dała się wpakować do samochodu i wywieźć do szkoły. I jest tu już parę lat, nadal są z nią problemy, ale nie robi nikomu krzywdy, więc w sumie...


    Ciekawostki:
    - zna francuski, niemiecki, włoski, angielski i łacinę
    - jest synestetyczką (akurat ona łączy liczby, kolory i dźwięki)
    - umie grać na fortepianie
    - nie cierpi brukselki
    - nie znosi chusteczek materiałowych
    - marzy, żeby przeżyć własną śmierć
    - w dni wolne od szkoły uprawia sporty ekstremalne (tak zalecił psycholog jej rodzicom, na razie działa)
    - chciałaby dostać bukiet róż
    - ma złamane serce
    - uwielbia wmawiać ludziom, że ma jakąś dziwną moc (zwykle nowym, no bo ci co ją znają to wiedzą)
    - ma doskonale wyćwiczony język, w sensie potrafi zrobić z niego kwiatka czy inne bzdury

    Narracja: pierwszoosobowa



'mroczny rycerz powstaje' + proszę o zmianę nazwiska na Birnet, bo nie zauważyłam, że już jest jakiś Flynn ;D


Ostatnio zmieniony przez Constance Flynn dnia Czw Maj 30, 2013 1:50 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Constance Birnet
Uczennica
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 29/05/2013

PisanieTemat: Re: Constance Aurelie Irene Birnet   Czw Maj 30, 2013 12:37 pm

skończone
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laura Guillaume
Administrator
Uczennica
SUP
avatar

Age : 23
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 189
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: Constance Aurelie Irene Birnet   Czw Maj 30, 2013 5:19 pm

będzie Puma <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Constance Aurelie Irene Birnet   

Powrót do góry Go down
 
Constance Aurelie Irene Birnet
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: T W Ó R C Z O :: KARTY POSTACI-
Skocz do: