Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Max C. Buckley

Go down 
AutorWiadomość
Max C. Buckley
Uczeń
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 53
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Max C. Buckley   Nie Kwi 14, 2013 10:04 am


MAXYMILIAN BUCKLEY
Adrian Cardoso

    Imiona: Maxymilian Cyprian
    Nazwisko: Buckley
    Data i miejsce urodzenia: Anglia, Londyn
    Klasa: VII
    Bractwo: wpisuje administrator po zaakceptowaniu karty i przydzieleniu
    Status społeczny: zamożny

    Rodzina:
    Elisabeth Buckley i William Buckley, rodzice Maxymiliana. Oboje pochodzą z dobrego domu.
    Cytat :
    On prawnik, radny, kandydat na najwyższe stanowiska a jednocześnie apodyktyczny i dążącego do sukcesu mężczyzna, który poślubił ( chyba z przymusu, aczkolwiek cholera wie) jego matkę, projektantkę mody, artystkę, aktorkę i pannę z korzeniami u arystokracji. Chodź można by śmiało stwierdzić, że te korzenie dawno zostały wyrwane, to jednak nie można wyzbyć się przodków, choćby nie wiadomo jak się chciało.

    Wygląd:


    Prezentuje się chłopak nie najgorzej skoro dziewczęta latają za nim, jak ćmy do ognia. Cóż, wyjątkowa aparycja pana Buckley'a nie zostawia nic do życzenia. Dobrze zbudowany, wysportowany, nie jakoś wielce napakowany ale posiada własny system grzewczy i mięśnie. Można by chociaż sugerować się samym zdjęciem koszulki. Na boisku, grając w kosza, ściąga często koszulkę, dając oczywiście powód do wyjścia z pokoi, dziewczętom. Uwielbia ćwiczyć, robić serie brzuszków i podciągnięć codziennie przed śniadaniem. Dla zdrowego ducha, jak mawia. Chce dobrze wyglądać i tak jest, nie każdy może się w końcu pochwalić dobrym ciałem. Niektórzy mają albo za dużo tłuszczyku, albo za mało i wyglądają jak wieszaki. Och, jak on nie znosi dziewczyn, które wyglądają jak anorektyczki i inne takie bulimiczki. Zabiłby od razu. Mógłby w sumie robić za kampanię zdrowego trybu życia, ale nie o tym mowa teraz.
    Nie uśmiecha się za często, prędzej jest to jakiś skryty, delikatny, złośliwy uśmieszek niż szczery i ciepły. Wystarczy, że na niego popatrzysz i możesz spotkać się z odrzuceniem przez jedno spojrzenie. Za bardzo ceni sobie prywatność, dlatego zabija wzrokiem jak bazyliszek. Szare, stalowe oczy, mocne rysy twarzy, a mimo tego niektórzy uważają, że wygląda na sympatycznego. Jak widać, wygląd to nie wszystko. Liczy się bardziej charakter niż przystojna buźka tego pana, który mógłby jednym spojrzeniem, słowem czy gestem zawładnąć umysłem niejednej panny. Taki już jest, tajemniczy, wręcz enigmatyczny, snujący się po korytarzach z rękami w kieszeniach. Zawsze, mimo mundurka dobrze ubrany, zadbany. Cóż więcej można o nim powiedzieć, może tyle, że jedyną odznaczającą się częścią ciała są usta, malinowe wręcz, pełne, a jakże miękkie. Nie jedna się o tym przekonała i nie żałowała.

    Charakter:
    Ci co patrzą niech zauważają, a ci co poznają, niech lepiej się odsuną. Bo z Maxem jest jeden wielki problem. Człowiek zagadka, enigma, zaprzeczenie wszystkiego zarazem. Niby wygląda na lowelasa, bad boya, niegrzecznego i złego chłopca, który pałęta się po nocach w poszukiwaniu wrażeń, ale tak naprawdę kij go tam wie jaki jest naprawdę. Jego charakter przeplata się zarówno dobrymi, jak i złymi cechami, co stwarza u rozmówcy pewne wątpliwości, czy on na serio istnieje, czy tylko wyobraźnia płata nam figle. Widzimy w końcu przystojnego, zadbanego chłopaka, który zapewne stoi przed lustrem godzinę i nie wyjdzie zanim nie ułoży fryzurki, a w rzeczywistości jedyne co on robi w łazience, to bierze prysznic, dba o higienę i myje grzecznie ząbki, jak przystało na człowieka. Drażni go własne lustro, to że codziennie jego włosy układają się tak jak chcą i cokolwiek by zrobił z nimi to i tak będą żyły własnym życiem. Jeśli nie fryzurka, to co? Ubiór, wygląd, ćwiczy codziennie na siłowni, pływa i gra w koszykówkę, by dbać o swoje ciało, ale czy jest próżny? Skąd. Czasem tylko uwielbia sobie z tego żartować przy dziewczynach, no i jest to też pretekst do spławienia. Nie, nie jest dupkiem, ma po prostu wysublimowane poczucie humoru, a także gust. Jeśli myślicie, że laska może poświecić cyckami przed jego twarzą, pomachać tyłkiem i zachichotać by być jego, czy wskoczyć mu do łóżka, to też pomyliliście przystanki. Ale nie zaprzecza, że lubi jak dziewczyny o siebie zadbają i pokażą co nie co. Ma tyle w sobie sprzeczności ile miąższu w pomarańczy. Jego humory nie jednego już wkurzyły. Raz wesoły, raz wkurzający. Raz pewny siebie, a raz chowający się za książką. Uroczy a zarazem gdy tylko chce potrafi być prawdziwym dupkiem. Nigdy nie określał się, nie szufladkował. A inni owszem - świr. Niezorganizowany pochłaniacz nutelli, krzykliwy, mający zawsze swoje, odmienne zdanie. Nic go nie przebije. Olewa tych, którzy chcą jakkolwiek mu zaszkodzić, ma gdzieś tych którzy na niego nadają i naprawdę nie przejmuje się opiniami osób trzecich, niewartych tego. Nie znosi zbyt dobrze krytyki, a sam krytykuje. Hipokryta, który jednocześnie potrafi zrozumieć, wysłuchać i uwielbiający uczyć się na własnych błędach. Pakuje się w kłopoty przynajmniej raz w tygodniu i nie zawsze chodzi o lekcje. Kobieta w ciąży, wersja męska, co mogłoby stwarzać pozory homoseksualizmu. Niestety zmartwię was panowie, jest sto procent hetero i uwielbia kobiety.
    Czasami pragnie zakopać się w piasku, jak struś głowę i nie wychodzić. Trudno go w końcu poznać, a przez jego charakter bardzo trudno mu znaleźć przyjaciół, prawdziwych, od serca, a nie jakichś fałszywych idiotów. A jeśli już mowa o kobietach, rzeczywiście czasem wolałby się przyjaźnić ze wszystkimi niż wybierać wśród swoich wybranek. Dziewczyn nie miał dużo, kochanek znacznie więcej. A jednak dalej szuka tej jedynej. Tylko, która by chciała takiego wariata za chłopaka? Chyba tylko zdesperowana, której podoba się jego facjatka.
    Uwielbia sport, mecze, siedzieć przed telewizorem i zażerać się chipsami, nutellą i popijać wszystko red bullem. Towarzyski, oddany przyjaciel i nieszczędzących w słowach koleś, którego warto poznać.. bądź też nie. Oceńcie sami.

    Moc:
    Niewidzialność, co tu dużo mówić. Odkrył ją mając siedem lat, chcąc ukryć się przed ojcem. Bał się, bał się tego co będzie, gdy nagle po prostu zniknął, a ojciec przeszedł obok niego zupełnie nie zauważając Maxa. Od tej pory chciał spróbować tego jeszcze raz, ale za każdym razem mu nie wychodziło. Teraz, odkąd kontroluje swoją moc, może robić wszystko i nie być za to karanym. Nie jest jakimś pieprzonym zboczeńcem, ale fakt.. mógłby wykorzystywać tą moc nie tylko do ucieczek.

    Biografia:
    Jego życie jest nudne jak flaki z olejem, które przy okazji są ohydne, ale też człek jest niczego sobie, więc więcej nie porównujmy go do takich potraw. Urodził się bowiem w Anglii, na obrzeżach Londynu w małym dworku, gdzie wszyscy, gdy dorastał, nazywali go paniczem Buckley. Syn Williama i Elisabeth Buckley; prawnika, radnego, kandydata na najwyższe stanowiska a jednocześnie apodyktycznego i dążącego do sukcesu mężczyznę, który poślubił ( chyba z przymusu, aczkolwiek cholera wie) jego matkę, projektantkę mody, artystkę, aktorkę i pannę z korzeniami u arystokracji. Chodź można by śmiało stwierdzić, że te korzenie dawno zostały wyrwane, to jednak nie można wyzbyć się przodków, choćby nie wiadomo jak się chciało. Oboje młodzi, piękni, zarobieni. Nic innego się nie liczyło jak praca, podróże i siedzenie z lampką wina i szklanką whisky w domowym zaciszu, nie przejmując się życiem. Tak było właśnie do narodzin tego oto panicza. Maxymilian dorastał w trudnym domu, bo mimo iż miał wszystko, nie miał nic. Nigdy nie czuł by pieniądze dawały mu tyle szczęścia ile bliskość matki, ale jedynie to nich mógł się przytulić, czy do niańki, gdy oboje rodziców wyjeżdżało zostawiając go w dworku sam na sam, z zabawkami.
    Przez całą podstawówkę, prywatną, miał problemy z rówieśnikami. Z nikim się nie przyjaźnił, nie chodził na urodziny do kolegów, nie strzelał z procy do sąsiadek. Siedział w bibliotece i czytał wszelakie książki, by zabić nudę. Można by powiedzieć, że wyrzutek społeczeństwa. Pokazywało to bowiem, że mimo iż wielu pieniędzy, prezentów i wszystkiego czego chciał, nie potrafił odnaleźć się wśród dzieciaków. Nie przejmował się tym za bardzo, w końcu nie musiał być lubiany, ale przez to też nie zaczął być czarną owcą i nie dokuczał, nie bił, nie napastował - jak robiły to starsze dzieciaki.
    Nie doświadczał bliskości ojca, który był daleki w miłowaniu swojego jedynego syna, a matka.. no też nie była jedną z kochających i tych co troszczą się o synka. Max utrzymywał kontakt jedynie z dziadkami, którzy mieszkali w Dublinie, w Irlandii.
    Pewnego dnia dostał list z St. Bernard. Nie miał pojęcia co to, jego rodzice też, ale z listu wynikało, że miał jakąś niesamowitą moc i zapraszali go do nauki, pod ochroną rządu. Rodzice nie wiedzieli o co chodzi, pojechali tam, ale wcale nie byli zadowoleni. Niestety Max stwarzał im więcej problemów niż myśleli, więc postanowili go wysłać do nadzwyczajnej szkoły. I tam już został. Pomagał dziadkom zawsze w wakacje, poza tym dorastał, dojrzewał i robił dużo głupich i nierozsądnych rzeczy. Pierwsze imprezy, pijane wieczory, laski, seks.. zawalone semestry nauki, a mimo to jakoś dawał sobie radę pod koniec by się wyciągnąć. Wkręcił się w to nowe, lepsze życie i nie wyobraża sobie wrócić 'pod skrzydła' rodziców, do których od czasu do czasu wypisuje maile. Tu zaczął wszystko od początku można by powiedzieć i poznał swoją pierwszą miłość, o której lepiej nie wspominać przy nim, jeśli nie chcecie stracić ukochanej lampy, czy jakiejś kończyny, ewentualnie oka. Nie znosi tego tematu i robi wszystko by o złej kobiecie zapomnieć, ale niestety nie wszystko idzie po jego myśli, bo ona ciągle gdzieś krąży i krąży.. i krąży. Może w końcu zniknie? Prosimy gwiazdko?

    Ciekawostki:
    * Umie jeździć na snowboardzie.
    * Ma tatuaż na nadgarstku i na lewym boku.
    * Uwielbia bałagan, a właściwie to jest leniem i nie sprząta.
    * Ma arachnofobię, do której nie chce się przyznać.
    * W życiu miał tylko jedną dziewczynę, ale im nie wyszło, od tego czasu - wolny strzelec.
    * Nigdy nie jeździł na hulajnodze.
    * Ma zapasy nutelli pod swoim łóżku.
    * Ma kota, brytyjskiego.
    * Gdyby ktoś zapytał go o uczucia, wyśmiałby go, na pewno nie jest facetem, który mówi każdej lasce, że ją kocha. Jak już to dźgnie ją przyjacielsko w bok mówiąc 'przecież wiesz'. No tak radzi sobie z wyrażaniem swoich emocji, peszek.
    * Gdy był mały ciotka straszyła go różowym misiem, do tej pory jak widzi róż, ma traumę.
    * Potrafi grać na gitarze i tylko tym, za inne instrumenty się nie zabiera, uważa, że jest beztalenciem.
    * Kocha gotować, takie hobby, o.
    * Ma kilka nałogów: narkotyki, fajki, alkohol, kobiety, seks.

    Narracja:trzecioosobowa



3 doors down i już.


Ostatnio zmieniony przez Max C. Buckley dnia Nie Kwi 14, 2013 1:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 23
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: Max C. Buckley   Nie Kwi 14, 2013 1:50 pm

ciekawi mnie jak mógł uciec z domu skoro przecież i tak mieszka w internacie w Szwajcarii Very Happy
ale no, siema Pumcio!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max C. Buckley
Uczeń
avatar

Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 53
Join date : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Max C. Buckley   Nie Kwi 14, 2013 1:51 pm

zapomniałam o tym napisać w bio ;c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Max C. Buckley   

Powrót do góry Go down
 
Max C. Buckley
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: T W Ó R C Z O :: KARTY POSTACI-
Skocz do: