Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sanna Flynn

Go down 
AutorWiadomość
Sanna Flynn
Uczennica
avatar

Age : 21
Skąd : NYC
Liczba postów : 89
Join date : 12/04/2013

PisanieTemat: Sanna Flynn   Pią Kwi 12, 2013 11:05 pm


SANNA FLYNN
Cara Delevingne

    Imiona: Sanna (prawie jak Sansa z got, heheszki)
    Nazwisko: Flynn
    Data i miejsce urodzenia: 21.09; Nowy Jork
    Klasa: V
    Bractwo: Jelonki
    Status społeczny: zamożna

    Rodzina:
    Lauren Flynn - matka Sanny, która wolała sprzedać duszę sztuce, niż poświęcić się dla rodziny. Z krwi i kości jest amerykanką, toteż dzieci odziedziczyły po niej nazwisko. Z zawodu jest aktorką oraz reżyserką musicalową na Broadwayu.
    Emin Mapp - ojciec Sanny, wolał pozostać przy rodzinie, niż być tak egoistycznym jak Lauren. On zaś jest szwajcarem i do dziś pracuje w szkole jako nauczyciel muzyki.
    Nino Flynn -kochany brat bliźniak Sanny. Pomimo ich wiecznych są zawsze najlepszym rodzeństwem ever!
    Anelise Mapp - nadopiekuńcza cioteczka, która przez te kilka lat pełniła funkcję ich zastępczej matki.
    Wygląd:


    Dziewczyna na ogół nie wyróżnia się wyglądem. Chuda, niska, blada. Można rzecz, iż urodą to ona raczej nie grzeszy. Z jednej strony dobrze, gdyż nie rzuca się aż tak w oczy, zaś z drugiej tej słabszej nieco brak powodzenia. Jednakże Sanna pogodziła się z tym. Jest dość chuda co dobrze jej sprzyja. Z otyłością nie ma problemów dzięki częstym wspinaczkom po drzewach. Blada także jest. Jej cera doskonale współgra z jej owłosieniem na głowie. Jedyną rzeczą, którą wyróżnia dziewczynę są długie do pasa blond włosy. Jedyny atut, który upiększa jej całokształt. Niemal zawsze są rozczochrane, zawsze można na nic znaleźć parę liści z drzew na które wchodzi. W wolnej chwili lubi pleść wianki po czym zakładać je na głowę. Oczy Sanny są koloru niebieskiego. Usta - pełne, bladoróżowe, często uśmiechnięte dodają nico uroku dziewczynie. Nos zadarty, a uszy dość małe.
    Dziewczna jak zawsze gustuje w bardzo luźnych odzieniach. Wszelkiej maści tuniki, peleryny, szerokie sukienki - codzienna garderoba panienki Flynn. Nie lubi podkreślać swojej figury. Woli, kiedy wszystko na niej wisi.
    Nie umiem opisywać wyglądu, soreczka.

    Charakter:
    O Jezusie ze Świebodzina, kompletnie nie umiem zaczynać pisać czegokolwiek! A w szczególności charakteru, bo przecież tutaj można popisać się swoją umiejętnością pisania oraz puścić wodze fantazji i wymyślić przecudowne cechy charakteru. Ja niestety nie umiem tak, bo żaden ze mnie cudak. Nie powinnam lać wody, bo jeszcze będę miała ostrzeżenia, ale tak już mam w zwyczaju. Powinnam odrzucić ten nawyk, za bardzo leję wodę. Okej, już, koniec! Skupiamy się na Sannie!
    Widzisz ją? Tak, to ta w szarej bluzie biegnąca w twoją stronę. Jednak nadal jest za daleko, więc słabo widać jej twarz. Lecz wiadomo, że na Flynnowej mordce niemal zawsze widnieje szeroki uśmiech. Uwielbia wokół siebie uszczęśliwiać oraz rozweselać ludzi. Taki to już typ człowieka. Nie umiałaby od tak minąć nawet nieznanej osoby bez posłania szczerego uśmiechu. Nawet jeśli ten osobnik po prostu zignoruje dziewczynę. Może ma zły humor? Najprawdopodobniej tak, więc najczęściej trzyma się tej tezy. Lubi także pomagać, i to bardzo!
    Uff, mam już za sobą połowę charakteru, jak dobrze! Trochę tam za bardzo zasłodziłam, więc czas przejść do tych ciemniejszych i mrocznych stron kobitki. Ja wiem, czy są mroczne? Według Sanny jak najbardziej. Po pierwsze jej ciągły altruizm. Okej, dobra to jest bardzo dobra cecha, bardzo ceniona. Ale proszę, żeby non stop komuś ustępować, pomagać, nie czerpiąc z tego żadnej korzyści? Dziwna istotka, nienawidzi się za to, ale jednak nie może tego głupiego zwyczaju po prostu odstawić. Tak samo z papierosami. Zaciągnie się raz, a potem nie można tego odstawić. W jej przypadku to głupi altruizm.
    Jednak ja bardzo lubię robić z moich postaci zwariowanych typków lub nieśmiałe mimozy (chociaż wychodzi mi tak zwane masło maślane, ale co tam), więc warto też wiedzieć, że Sanna to bardzo żywiołowa dziewczyna. Wszędzie jej pełno, lata z miejsca na miejsce, usiedzieć w ciszy nie umie. To znaczy jak sytuacja wymaga dobrego zachowania zawsze umie się ogarnąć i wytrzymać te parę godzin.
    Nie powinnam tak idealizować postaci, bo nie będzie się ciekawie czytało karty (chociaż i tak głupio to wygląda z moim ciągłym laniem wody i niepotrzebnymi komentarzami). Z jej pamięcią jest bardzo topornie. Oczywiście podejmowała się wielu prób, by jakoś nad tym popracować chociaż pół godziny, ale ona po prostu nie może. Jednak nadal szuka idealnego sposobu na zapamiętywanie, więc nie jest tak źle.
    Jak dobrze, że to już koniec. Mam nadzieję, że aż tak bardzo nie zanudzałam na śmierć i administracji spodobają się moje wypociny.

    Moc:
    Tato patrz! Ten piesek zrobił kupkę na mojej torbie! - mądry zwierzak, tak samo jak Sanna, która zamiast przeganiać wielkiego bernardyna i wiać ze strachu to tym bardziej dopingowała mu w kontynuowaniu swojej roboty. Tak piesku! Rób te głupie kupki - zwierzak dziwnie spoglądał na małą blondyneczkę, która łaziła i piszczała jak szalona za biedakiem. Krępował się, to na pewno, jak ta podniecona obserwowała poczynania bernardyna. Miał dość! Co to w ogóle ma być! Czy ona sobie myśli, że psiaki to rozumu nie mają? No chyba sobie żartuje! Podszedł nieco bliżej Sanny, obwąchał ją, a następnie ruchem łba kazał jej przykucnąć co oczywiście zrobiła. Po chwili dziewczyna zamarła. Co ten pies chciał od niej? Co zrobił? Jak? Nie wiedziała co się jedzie, czemu on zaczął do niej przemawiać. Chciał spokoju? No proszę. Da mu odetchnąć, tylko niech nic jej nie robi. Szybko podbiegła do tatusia krzycząc, że rozmawiała z tym przeuroczym czworonogiem. Dobrze Sanna, cieszę się, ale wracajmy już do domu - jasne, że jej nie wierzył, przecież to dziecko. Kto by wysłuchał takiego małego smarkacza?
    Przez te wszystkie lata próbowała bardziej rozwinąć swój talent, rozmowę ze zwierzętami. Próbowała nawiązać kontakt z kotami samotnej sąsiadki, w zoologicznym często gawędziła z przeuroczymi chomikami. Czy boi się tego? Oczywiście, że nie! Taką przyjemność z tego czerpię!

    Biografia:
    Sława. Ona zawsze zwiedzie kogoś na złą drogę. W przebraniu czyha na kolejną ofiarę. Trudno jest ją oswoić. Wystawia Cię na wiele prób z której żadnej się nie podniosłeś. Dzika, niezależna, władcza. Mocno stąpa po świecie, dla niej nie ma litości. Każdego omota, a szczególnie ciche i naiwne osoby. Taka właśnie była Lauren. Skromna, nieśmiała nastolatka, która jak każda dorastająca dziewczyna marzyła o lepszym życiu. Jej fascynacją był teatr. Pragnęła zostać wielką gwiazdą musicalową, występować na deskach teatru, dostawać gromkie owacje. Chciała po prostu istnieć, być zauważalna. Wiecznie w cieniu starszej siostry nie miała okazji pokazać swojego wielkiego talentu. Śpiew, to ją jedynie ratowało. Muzyka zabierała ją w zupełnie inny świat, gdzie nie była poniewierana przez resztę swoich rówieśników, siostrę, zaś rodzice byli wielce dumni z poczynań Lauren. Niestety ta podróż tak krótko trwała. Musiała wracać do swojego szarego żywota, gdzie była zwykłym człowiekiem w oczach całej rodziny. Żadnym dzieckiem, gdzie mogła swobodnie oddawać się swojej największej pasji - sztuce.
    Jednak los się do niej uśmiechnął. Dostała stypendium oraz szanse kontynuowania dalszej nauki w prestiżowej Akademii Artystycznej w samym Nowym Jorku. To była jedyna rzecz, która sprawiła uśmiech na wiecznie zapuchniętej twarzy kobiety. Marzyła o ucieczce z Palm Bay. Miała dość życia z rodziną, która w ogóle nie zauważała w niej żadnego potencjału. Nawet nie zareagowali na sukces osiągnięty przez ich córkę. Ona jednak pogodziła się z takim losem. Rodzice dziewczyny pragnęli mieć syna, niestety pod sercem Hollie kształtowała się dziewczynka. Ben, ojciec Lauren był właścicielem zakładu pogrzebowego. Niestety wiek dał o sobie znać i chciał komuś przekazać rodzinny interes. Komuś bardzo odpowiedzialnemu, najlepiej mężczyznę. Z niecierpliwością oczekiwali na nowego członka rodziny do czasu, kiedy okazała się być płcią piękną. Załamany Ben nie wiedział co powiedzieć, żałował tylko, że będą mieli kolejną gębę do wykarmienia co liczy się z innymi wydatkami na dziecko. I tak młoda Flynn dawała sobie radę. Wyszło jej to nawet na korzyść. Jako jedyna z pierwszaków najlepiej czytała. Hollie czytała starszej siostrze Penny do snu, zaś sama Lauren musiała dawać radę z zapoznawaniem liter. Także i bardzo dobrze liczyła jak na siedmiolatkę. Oczywiście zasługa samego Bena, który kupił swojej młodszej córce kalkulator na gwiazdkę, zaś jedenastoletnią Penny obdarzano najdroższymi prezentami. Starała się jak mogła, żeby mamusia ucałowała w czoło oraz, żeby tatuś pochwalił za bardzo dobre oceny. Jednak nie mogła na to liczyć. W końcu wkroczyła w świat, gdzie najlepiej się odnajdywała - sztuka. Niestety nie mogła pozwolić na wiele i malowała swoje ściany w pokoju, płoty, chodniki, a nawet swoje ubrania, coby oryginalniej wyglądać. W lekcje śpiewu także nie mogła zainwestować, więc ćwiczyła do oporu w garażu, to samo z tańcem. Dobrze, że miała możliwość rozwijania swojej gry aktorskiej w szkolnym kółku teatralnym. Bardzo chciała ułożyć nowo życie w Nowym Jorku. Zabłysnąć jako gwiazda, rozdawać autografy, być w końcu zauważalną i szczęśliwą!
    Życie idealnie się toczyło. W końcu Lauren dostała wszystko czego potrzebowała. Była najlepszą uczennicą na roku, zaczęła występować w małych przedstawieniach, śpiewała w przeróżnych restauracjach, aby zarobić pieniądze. Lauren zaczęła być coraz bardziej zauważalna, oczywiście w lepszym świetle jako wybitna aktorka, utalentowana piosenkarka, atrakcyjna tancerka. Do szczęścia brakowało jej tylko przepustki do świata show-biznesu. Jednakże nie wiedziała, że tak szybko osiągnie swój cel. Tajemniczy pan Mapp zaproponował, aby Lauren Flynn wystąpiła w jedynym z jego spektakli. Ta oczywiście się zgodziła. Od dziecka marzyła, aby zagrać chociaż małą drugoplanową rolę czy też nawet śpiewać w chórkach, byleby tam być. Pierwszy spektakl Lauren i już zyskała sympatię widzów. Jej interes coraz bardziej się rozkręcał, nawet ją oraz tajemniczego Mappa połączyło coś więcej.
    Nastało lato co oznacza więcej pracy nad kolejnym przedstawieniem oraz piąty miesiąc ciąży. Tak! Lauren będzie miała dziecko. Niestety w takim stanie nie mogła wchodzić na scenę, więc zaczęła sama pisać scenariusze.
    W końcu nadszedł ten upragniony dzień. Dwudziesty pierwszy września okazał się być bardzo pochmurnym dniem. Jak zwykle Lauren przesiadywała całe dnie w teatrze kończąc swój scenariusz. Przeszkadzały jej dziwne skurcze, więc Emin szybko zabrał ją do szpitala. Akcja porodowa trwała niemiłosiernie długo, zaś mężczyzna nerwowo przechadzał się po korytarzu. W końcu nadszedł koniec. Lauren Flynn urodziła. Chłopca i dziewczynkę. Parę uroczych bliźniąt. Sanne i Nino. Mapp nie mógł uwierzyć, że będzie ojcem. I to bliźniąt. Był wielce podekscytowany. Siedział całą noc przy przyszłej żonie i zaczął już obmyślać ich wspólną przyszłość. Niestety Lauren nie była do końca pewna tego co planował jej ukochany. Pragnął wyjechać jak najdalej z Nowego Jorku i osiedlić się na jakiejś spokojnej wsi czy też w małym miasteczku w jego ojczystym kraju - Szwajcarii, by tam w spokoju i ciszy wychowywać swoje dzieci. Dla matki to oczywiście bardzo trudne. Przecież NY to było jej największe marzenie, nie chciała, żeby ktoś odebrał jej to na co pracowała całe życie. Jednak przemilczała, nie chciała robić żadnych awantur, szczególnie po samym porodzie.
    Mappowi i Flynnowej wiodło się bardzo dobrze. Emin nawet oświadczył się młodej Lauren. Ta oczywiście się zgodziła. Sanna i Nino mieli już po osiem lat więc trzeba było się wybrać na pierwszą wyprawkę szkolną. Oczywiście w całym tym związku to Emin był od sprzątania, gotowania, prania, prasowania oraz wychowywaniu dzieci. Lauren niestety nie miała czasu. Solidnie przygotowywała się do kolejnych przedstawień oraz pracowała nad kolejnymi scenariuszami. Skończyło się na tym, że mężczyzna musiał zrezygnować ze swojej byłej pracy, bo nie miał kto dzieci wychowywać, matka niestety dała się ponieść swojej pasji. Na początku nie było nic złego. Wracała późno, bo próby w teatrze były dość długie, premiery zaczynały się wieczorem i jeszcze te wszystkie after party. Jednakże zaczęło się to wszystko wymykać z pod kontroli. Kobieta całą swoją duszę sprzedała sztuce. Nie miała już czasu nawet na przeczytanie bajeczki na noc, w mieszkaniu nie można było jej znaleźć, bo ciągle poza domem gdzieś była. Emin miał już tego wszystkiego dość. Postanowił dać swojej ukochanej dwie opcje do wyboru. Wyprowadza się z nimi do Szwajcarii lub zostaje sama ze swoją wymarzoną pracą. Dla kobiety była to trudna decyzja. Kocha swojego narzeczonego i dzieci, ale nie chce porzucać swojej pracy. Postanowiła, że zostaje, nie będzie wyjeżdżać po to, żeby wieść spokojne życie. Cóż, Emin spodziewał się inne odpowiedzi od Lauren, jednakże nie mógł już znieść jej ciągłej pracy. Spakował swoje i bliźniąt rzeczy i wyjechali do Berna gdzie czekała na nich siostra Mappa - Anelise.
    W Bernie było cudownie. Emin dość wcześniej wstawiał by naszykować się na kolejne zajęcia w szkole. Tak, pan Mapp uczył muzyki w gimnazjum, a po lekcjach prowadził kółko teatralne. Bliźniakom wiodło się bardzo dobrze pomimo tego, że nie utrzymywali kontaktów z matką, który była i pewnie jest wiecznie zabiegana. Nie narzekali na nowe życie. Ciocia Anelise niczego im nie żałowała, była cudowną gospodynią.
    I tu się wszystko zaczyna rozwijać. Pan Emin Mapp w końcu postanowił wysłać swoje dzieci do St. Bernard w przekonaniu, że to bardzo dobra szkoła z internatem. Jednak się mylił. To miejsce uczy młodych ludzi jak posługiwać się swoimi nadprzyrodzonymi mocami, między innymi zdolność Sanny oraz Nino.

    Ciekawostki:
    • Jest leworęczna
    • Kolekcjonuje zegarki, od takie zainteresowanie. Uwielbia przechadzać się po różnych antykwariatach i szukać zegarków.
    • Kiedyś była w kościelnym chórku
    • Pijesz? Nie!
    • Polisz? Nie!
    • Narkomania? Nie!
    • Zero oryginalności, tylko na głupich filmikach z jutube i szatanów w sutannie się wzoruję
    • Chciała kiedyś pójść do zakonu i zostać zakonnicą
    • Ma wstręt do sztuki z powodu jej matki
    • Płacze na filmach fantasy (?)
    • Dziwnie reaguje na piosenkę Crazy Frog
    • Boi się toalet publicznych, no i są płatne!
    • Kiedyś grywała w tenisa
    • Brzydzi się hazardem
    • Od dłuższego czasu zastanawia się na zrobieniem sobie dredów
    • Lubi czasem bawić się we wróżkę i pogadać bzdury do kuli (czytaj brudny klosz jakiegoś kulistego kinkietu
    • Nie przepada za kuchnią azjatycką
    • Boi się kotów, ponieważ tak znienacka wyskakują przez płoty i strasznie wyglądają w nocy. Nawet jak jakiś czarny kot przechodzi przed Jadzie ta z krzykiem ucieka jak najdalej, dziwnie

    Narracja: trzecioosobowa



nie wiem czy glee cast się liczy :c
ach, no i proszę o zmianę imienia na Sanna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 21
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: Sanna Flynn   Sob Kwi 13, 2013 6:37 am

akcept, żywiołowy Jelonku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Sanna Flynn
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: T W Ó R C Z O :: KARTY POSTACI-
Skocz do: