Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Léa Vazquez

Go down 
AutorWiadomość
Léa Vazquez
Uczennica
SUP
avatar

Skąd : Palma de Mallorca
Liczba postów : 28
Join date : 06/04/2013

PisanieTemat: Léa Vazquez   Pon Kwi 08, 2013 1:59 pm


LÉA VAZQUEZ
Daphne Groeneveld

    Imiona: Léa Vesna Aphrodite Véreonica Amelia Eéitte Francisca
    Nazwisko: de la Rosa-Vazquez
    Data i miejsce urodzenia: 4 sierpnia, Palma de Mallorca, Hiszpania
    Klasa: VI
    Bractwo: Lisy
    Status społeczny: bardzo bogata

    Rodzina:
    król Francisco – kochany tata! Dba o swoją córkę jak o największy skarb. To z nim Léa najlepiej się dogadywała. Kiedy mama zaganiała ojca do królewskich obowiązków, ten zamiast posusznie przytaknąć głową, to wraz z córką śmiał się ze wszystkiego i spędzał z nią chwilę. Nie żeby zaniedbywał pracę. Po jakimś czasie i tak prośby Maríí zwyciężały i mąż z miną zbitego psa udawał się do gabinetu. Wychowywał swoje dziecko tak, aby było jak najlepszym władcą. Wszyscy bowiem zdawali sobie sprawę, że w przyszłości to ona zajmie miejsce ojca. Cała Léa - zdecydowanie poszła w tatusia.
    królowa María – mamusia z tytułu. Obie damy są właściwie dla siebie obce. Na początku dogadywały się wyśmienicie, zdawać się mogło, iż nic nie da rady zniszczyć ich więzi. María zaplatała jej włosy, ubierała, a także bawiła się z córką. Lecz gdy z małą Vazquez zaczęło dziać się coś dziwnego ich kontakt zamiast się pogłębić, osłabł i to wpłynęło na teraźniejsze relacje. Léa bardzo chciałaby odbudować dobre relacje z rodzicielką.
    Christiano – młodszy brat. Urocze dziecko. Naprawdę. Mimo iż różnica lat jest dosyć spora, to i tak rodzeństwo ma ze sobą świetny kontakt. Czasami L. żałuje, że to nie on przejmie władzę. Jasne, że kochała rządzić wszystkim co się rusza, ale czasami zdawało jej się, że młody braciszek lepiej poradziłby sobie z nawałem obowiązków niż ona.

    Wygląd:


    Nie ma osoby, która uważałaby pannę Léę za przeciętną, wyglądającą zupełnie tak jak każda inna dziewczyna z pierwszego lepszego miasta. Ludzie dzielą się na tych podziwiających jej urodę i tych postrzegających ją jako dziewoję, której pieniądze bogatego tatusia wydane na operacje plastyczne i tak nic by nie wskórały.
    Nie ma co ukrywać, że Léa nie wygląda jak rodowita Hiszpanka. Można by nawet zacząć podejrzewać, że mama poleciała w tango z jakimś listonoszem w Norwegii, albo innym północnym kraju, gdzie zdecydowaną większością są blondyni.
    Karnację można byłoby porównać do oliwkowej, gdyby nie to, że jednak jest ciut za jasna. Włosy o kolorze skandynawskiego blondu zwijają się w delikatne fale, czasami w duże loki. Roztrzepana fryzura wbrew pozorom do niej pasuje. Opadające pasma na ramiona układają się zawsze tak samo idealnie. Jakby L. stała całymi dniami przed lustrem i non stop jej poprawiała.
    Czasami robi z nich pokaźny kok, a kosmyki same uciekają i jak na złość tylko dodają uroku.
    Niektórzy ludzie czują się skrępowani, gdy Léa popatrzy na nich swoimi dużymi, prawie hipnotyzującymi oczami. Ich źrenicę otacza jasnoniebieska, wręcz lodowata tęczówka, której widok poprawiają ciemne długie rzęsy. Wielu mężczyzn wykręca głowy za ową damą, ale ona nawet nie zwraca na to uwagi. Często unosi jedną brew, aby wyrazić swoją pogardę dla danej sytuacji, bądź osoby. Pewni ludzie wyglądają na rozbawionych, kiedy dochodzi do tego momentu. Lecz niedługo potem dziewczyna rzuca im jeszcze jedno groźne spojrzenie i zapada cisza.
    Mimo iż nos właścicielki nie należy do tych przepięknych, to i tak nie psuje to wyglądu całej osoby. Przecież nikt nie będzie przyglądał się nosowi, gdzie trochę niżej są TAKIE usta!
    No właśnie! To coś co Vazquez w swoim wyglądzie lubi najbardziej. Duże lekko różowe wargi tylko czekają, aż dziewczyna wyciągnie szminkę i udekoruje je ulubionym krwistoczerwonym kolorem. Chciałoby się je całować i całować. Cóż, w końcu to Léa Vesna Aphrodite Véreonica Amelia Eéitte Francisca de la Rosa-Vazquez… czegóż innego by się spodziewać?
    Ma delikatne kości policzkowe, podkreślone małą warstwą różu. Kiedy Léa czuje się zawstydzona (a to naprawdę rzadko się zdarza, gdyż to właściwie ludzie rumienią się w jej obecności) jej policzki nabierają zaróżowionego koloru.
    Słyszysz ten głos? Pytasz czy już umarłeś? Nie… to nie anioł. To o n a się odezwała. Głęboka i lekko zachrypnięta barwa jest na tyle intrygująca, aby zwracać na siebie uwagę. Kiedy się odzywa, nie da rady jej nie słuchać. Choćbyś nie wiem jak się starał nie będziesz potrafił zapomnieć wypowiedzianych słów. Z powodu swojej niewielkiej postury czasami czuła się ignorowana, lecz po chwili problem znikał, ponieważ zaczynała mówić i cała uwaga skierowana była na nią.
    Nie za wysoka dziewczyna, co nadrabia swoimi prostymi nogami. Szczupła o dobrze zbudowanej sylwetce. Zawsze gdy chce pokazać swoją wyższość, prostuje łopatki, głowę unosi dumnie jak paw i maszeruje przy wszystkich. Właściwie tak bardzo weszło jej to w krew, że tego nie kontroluje.
    Kocie ruchy to coś co kocha! Kiedyś ćwiczyła gimnastykę i wiele z niej wyniosła. Szpagat w górze to nie problem, mostki, salta, czy przewroty.
    Uwielbia markowe ciuchy! W ogóle kocha ubrania! Może nie tak bardzo, żeby mimo mniej znanej firmy danego ciuszka nie kupić, ale gdyby pozwolić jej iść do galerii na ile chce, to zapomniałaby, że nawet ona musi jeść.
    Elegancja, gracja i szyk bije od niej na kilometr. Uwielbia dopasowane spódnice i luźne bluzki. Nie pogardzi spodenkami z wysokim stanem i innymi rzeczami, do których da się doszyć ćwieki. Jej największą miłością są buty! Zawartość szafy z butami stanowi osiemdziesiąt procent szpilek, litów i innego wyższego obuwia.
    Nawet zapach perfumy, który rozprzestrzenia się w pomieszczeniu jeśli tylko przez nie przejdzie, daje wszystkim znać kto tu był.

    Charakter:
    Od najmłodszej księżniczki była uczona jak zostać prawdziwą królową. Musiała. Każda cecha odpowiadająca jej stanowisku miała być idealna – godna podziwu. Jej postać owinięta w woal niewinności, skupienia i cierpliwości. Zawsze poruszała się wyprostowana i z uniesioną głową – dumnie jak paw. Wszyscy traktowali ją jak porcelanową figurkę: obchodzili się z nią delikatnie i uroczyście. Wiedziała, że gdy będzie czegoś chciała, dostanie to, lecz, jak została nauczona, gdy ktoś będzie czegoś chciał, ona musi starać się mu to dać. Jak prawdziwa władczyni. Dla ludzi miła i zawsze pomocna, radosna – doskonała. Tak przynajmniej sądzili o niej Ci, którzy nie zajrzeli do jej umysłu... Nie potrafiła brzydko się odzywać, źle odpowiadać i ogólnie być nieprzyzwoitą. To nie byłoby w jej stylu. Jak każda kobieta uwielbia, gdy z męskich ust wypływał potok rzucanych w jej stronę komplementów. Onieśmielona ich treścią przyjmowała pochwały z pokorą, rzucała krótkie podziękowanie i szykowała się na kolejną dawkę miłych słówek, których – uwierzcie – nie brakowało pod owej damy adresem.
    Pilna uczennica, wzorowa dziewczyna w szkole i w domu. Uczyła się bardzo dobrze, gdyż poświęcała na swoją edukację dużo czasu. Czy chciała, czy też nie, rodzice posyłali ją na różnego rodzaju zajęcia. Jedyną rzeczą, którą kochała ponad życie był fechtunek. Uwielbiała trzymać w dłoni chłodną rękojeść i cieszyć się precyzyjnie wykonywanymi ruchami, wyobrażając sobie, że przed nią stoi prawdziwy przeciwnik. Nie powiem, iż rodzice cieszyli się z zainteresowania córki, ale nie mieli wyjścia. Mimo swej księżniczkowatej natury, gdy na coś się uparła… pożal się Boże. Koniec. Wszelkie kłótnie i sprzeczki są niewskazane.
    Jeśli chcesz oszczędzić sobie czas, możesz od razu przejść do czytania od tego momentu i poznania Léi, kiedy nikt (ważny) nie patrzy..
    Coś co charakteryzuję Léę to spryt. Zastanawiając się dłużej można przypisać jej wiele cech zwierzęcych. Małpa - tak przynajmniej myślą osoby, które przypatrzą się jej zachowaniu z boku i zaczną gadać. Gdy L. coś zrani nie da się ponieść emocjom i nie zrobi wielkiego widowiska, z różnymi efektami specjalnymi, aby ludzie mieli na co popatrzeć. Ona poczeka. Cierpliwość - to druga ważna cecha, która ją charakteryzuję (przynajmniej w przypadku zemsty). Bowiem ona, może przyjść po dłuuuugim, dłuuuugim czasie, w najbardziej nieodpowiedniej chwili i momencie. Lecz gdy chodzi o różnego rodzaju zachcianki młoda Hiszpaneczka nie wie co to oznacza zwrot - "poczekaj".
    Gdy kogoś nie lubi, nie będzie obchodziło ją co ta osoba czuje. Może cierpieć, płakać, krzyczeć, a ona usłyszy jedynie cichy proszący szepcik, który nic nie będzie dla niej znaczył. Jest to osoba bardzo ambitna i gdy czegoś chce, dotrze do tego w determinacji, nawet po trupach.
    Vazquez lubi rozstawiać ludzi po kątach. Szczególnie, gdy przygląda się temu ktoś, na kim jej zależy.
    Jej zadarty nosek nie raz wprowadził ją w nie lada kłopoty. Nie ma co się oszukiwać - Léa lubi być (jest) na szczycie, mieć co jest do wzięcia, wygrać wszystko, albo zniknąć. Dlatego też, gdy jest okazja do kłótni, dziewczyna pokazuje swoje ostre pazurki, ale zazwyczaj nie sama. Nie przepada zostawać po stronie, gdzie wieje pustą - stoi tam, gdzie stoją inni. Choć zazwyczaj działa to tak, że inni stoją tam, gdzie stoi ona. Proste.
    Dziewczyna uwielbia rozstawiać ludzi po kątach, a ci jak gdyby nigdy nic dostosowują się do jej rozkazów niczym posłuszne owieczki. Idealnie nadaje się do roli królowej.
    Léa Vesna Aphrodite Véreonica Amelia Eéitte Francisca de la Rosa-Vazquez nienawidzi łez. Nie cierpi mięczaków i sama tak owym nie jest. Jasne - zdarza jej się płakać, lecz gdy już to czyni, nigdy nie publicznie. Co ludzie by sobie pomyśleli? Tak wpływowa osoba się rozkleja? Okazuje się jedynie marionetką, pociąganą przez sznurki społeczeństwa, tańczącą, kiedy gra muzyka? O nieeeee! I dlatego L. udaje Ms. Rocky. Wie, że wiele dziewczyn w szkole pragnie być nią, mieć jej życie i choć na chwilę zaznać sławy i chwały. Niestety, tylko niektórym udało się dotrzeć do małego podziwianego kółeczka panny de la Rosa-Vazquez.
    Dziewczyna jest mistrzynią ciętej riposty i sarkazmu. Można by powiedzieć, że Czak Noris uczył się od niej. Szanuje osoby, które mają swoje pasje i swoje zdanie. Gdy ktoś jej się sprzeciwi, to trzeba zgadywać, czy będzie go za to szanować czy próbować zniszczyć.
    Gdybym miała ją do czegoś porównać, zdecydowanie uczyniłabym to obarczając ją mianem KRÓLOWEJ PSZCZÓŁ. Lubi rządzić całą szkołą i nawet jej się to udaje.
    Często ma wszystko i wszystkich w swoim królewskim tyłku. Nie przejmuje się nikim i robi to, co chce, kiedy chce.
    Niestety ciężko jest być wredną suką cały czas. Na nieszczęście, niektóre osoby sprawiają, że L. staje się całkiem normalną osobą, z którą można się pośmiać i zaszaleć.

    Moc:
    (Rozwinięta) telekineza - niby błahostka, prawda? Jedna z najbardziej znanych mocy, w różnych książkach, filmach itd. Lecz to nie tylko to, czego trzeba się obawiać. Wyobraźcie: siedzicie sobie spokojnie, np. odrabiając lekcje, gdy nagle czujecie tak okropny ból w okolicach czaszki, że macie ochotę uklęknąć i błagać o przestanie. Szkoda tylko, że przy tak okropnym uczuciu nie jesteście w stanie zrobić nic innego, niż paść i krzyczeć. To właśnie w tym momencie ktoś wkrada ci się do umysłu i przestawia w głowie co tylko chce. Może zmienić poglądy, plany, możesz oszaleć, zwariować, ześwirować, dostać szału i chcieć umrzeć - jak zwał tak zwał.
    Nagle ból mija, a ty nie pamiętasz co się z tobą działo, leżysz na podłodze zastanawiając się: co ja u licha tu robię? Nawet świadomość, że ktoś 'wwiercał' ci się w głowę mija. Nie pamiętasz co działo się przed chwilą. Masz tylko wrażenie, że coś co chciałeś zrobić zostało unieważnione. Czujesz pustkę, jakby istotna część twojego życia została od tak wymazana.
    A może stwierdzisz, że nagle polubiłeś wątróbkę?
    Zanim Léa swoją moc opanowała do tego poziomu, musiała zadowolić (czy też przekląć) się podstawowymi umiejętnościami telekinezy. Wcześniej przestawiała przedmioty. Wystarczyło, że dobrze się na tym skupiła i fruuuuuuuuu, leżał w innym miejscu.
    Dlatego też, po dużej dawce codziennych żmudnych ćwiczeń Vazquez udało dostać się do czyjejś głowy. Tu przestawia przedmioty, a tam myśli.
    Telekineza? Owszem, ale bardziej rozwinięta.


    Biografia:
    Życie typowej rozpuszczonej hiszpańskiej arystokratki… cóż poradzić? Wszyscy w królestwie pamiętają te radosne chwile, kiedy María wydała na świat malutką księżniczkę. W murach zamku wydano na jej cześć przyjęcie i podobno był to największy bal o jakim zamek kiedykolwiek słyszał.
    Mówiono, że pierwsze słowo, które wypowiedziała młoda Vazquez to jej imię. Od najmłodszych lat było widać kto jej zdaniem jest najważniejszy i warty uwagi. Nie zdając sobie sprawy z tego, iż rodzice każdego dziecka wyczekują z niecierpliwością kiedy to powie pierwsze „mama”, bądź „tata” ona olała wszystkich i zajęła się swoim obliczem.
    Chowana twardą, lecz także kochającą ręką. Wiedziała co wolno jej robić, a za co oberwie po uszach. Choć i tak nawet największe wykroczenia uchodziły jej na sucho, ze względu pozycji ojca. Przecież nikt nie chciał, aby nawet o najmniejszych sytuacjach, które nie powinny się zdarzyć dowiedział się ktoś spoza pałacu. Dlatego Léa udawała grzeczną i niewinną dziewczynkę, a potajemnie robiła to, na co miała ochotę. Nawet jeśli miłość do taty nie zna granic, to i tak nie zawsze udawało jej się spełniać życzenia ojca, co do jej przyszłości.
    Jeśli komuś w zamku dane było słyszeć wesoły głosik niosący za sobą piękną melodię, a także tupot małych nóżek, to znak, iż L. beztrosko przemieszczała się po pałacu odkrywając kolejno jego tajemne sale i inne warte podziwu pomieszczenia.
    Jak już wcześniej wspominałam: rodzice Leśki posyłali ją na różnego rodzaju zajęcia. Uczyła się grać na pianinie i szczerze nienawidziła tego instrumentu. Owszem, lubiła podgrywać sobie jakąś melodię i wykorzystywać niesamowity głos do cieszenia innych piosenką, aczkolwiek kiedy było jej dane grać utwory, którym trzeba było poświęcić kilka godzin na rozszyfrowanie wtedy nie było mowy o siedzeniu nad instrumentem. Pocieszenie jednak znajdowała w wiolonczeli. Kochała przeciągać smyczkiem po strunach wydających niesamowite dźwięki.
    Wbrew woli rodziców uczęszczała na lekcje fechtunku. Może poszczycić się naprawdę dobrą pozycją w tym sporcie. Pomagała jej przede wszystkim determinacja, a także wcześniejsze zajęcia gimnastyczne, z których co dzień wychodziła z szóstką.
    Kiedyś rodzice ubzdurali sobie, że może warto by posłać córkę do publicznej szkoły, aby nauczyła się współpracować z rówieśnikami i zaznać szczypty normalności. Oczywiście nie ma większego piekła, niż posłanie bananowego dziecka na teren pospolitych mieszkańców Hiszpanii. Plan nie był dopracowany do ostatniej kropki, bo po całej szkole za Léą łazili ochroniarze pytający co pięć minut, czy wszystko gra.
    Rzecz jasna rok nie zaczął się najlepiej:
    Weszła do sali od wychowania fizycznego. Jako wygimnastykowane dziecko, lubiła rzecz jasna gimnastykę, której pani nauczycielka nie praktykowała. Zamiast tego uczyli się jak odbijać piłkę (zaiste interesujące zajęcie dla czwartoklasistów). Zaczęła się rozmowa na temat nauczania. Léa jako młoda dama, zaczęła spokojnie tłumaczyć nauczycielce, w imieniu całej klasy, że wolą ćwiczyć przewrotny i trenować szpagaty, niż odbijać piłkę o ziemię, czy o ścianę. Lecz wuefistka była nad wyraz stanowcza w tym co mówi i zdawała się nie zdawać sobie sprawy z tego z kim rozmawia. Vazquez bardzo się nie spodobało, że zamiast przeprowadzić normalnej rozmowy, nauczycielka wolała krzyczeć. Dlatego też, mała dziewczynka, pragnąca uświadomić pani, że gimnastyka nie jest zła, nieświadomie 'zajrzała jej do głowy'. Najpierw wuefistka złapała się za skronie, nie wiedząc co się dzieje. Wykrzywiała się pod różnymi kątami, aż w końcu upadła na podłogę. Krzyczała, płakała i prosiła aby ten ból wreszcie się skończył. Spanikowane dzieci wybiegły z sali, ale tylko Léa stała obok i zupełnie nieporuszona przyglądała się cierpiącej nauczycielce. Jedyne co powiedziała "Powinna była pani się ze mną zgodzić..." uśmiechnęła się i w podskokach opuściła szkołę. Pani D., więcej nikt nie ujrzał. Ciekawe co się z nią stało? Jedni mówią, że zwariowała i siedzi w wariatkowie, inni, że po prostu odeszła bo nie miała ochoty użerać się z bandą dzieciaków.
    Nie chcąc robić wielkiego zamieszania rodzice zgłosili się do dyrektora, a właściwie zaprosili go do siebie do domu, aby wyjaśnić całą tę sytuację. Jak się później okazało administracja szkoły nie była na tyle zacofana, na ile wyglądała. Właściciel placówki wyjawił im plotki, które krążą tylko wokół tych wysokich głów państwa (chodzi o szkołę dla tych fajnych). O dziwo król Hiszpanii nie miał pojęcia o zaistniałej sytuacji.
    Mimo wielkiej niechęci do opisywanego miejsca Léa dla dobra królestwa i jej samej zgodziła się pojechać do szkoły dla ‘utalentowanych’.

    Ciekawostki:
    - ma tatuaż na lewym nadgarstku w kształcie krzyża
    - pięknie śpiewa i gra na pianinie, oraz jak na królewskie dziecko przystało kilku innych instrumentach
    - gdy ktoś jej się podoba, potrafi wyczuć jego zapach na kiloimetr
    - nie cierpi czekolady i miodu
    - nienawidzi wiosny
    - kocha Wigilię ze względu na panujący nastrój
    - nigdy nic nie wciągała, czasami lubi zapalić maryśkę, ale to wszystko
    - nie pije, po prostu nie czuje takiej potrzeby, aczkolwiek alkoholu nie unika jak ognia
    - herbaty ją odpychają
    - tak jak bidne osoby w sumie
    - umie mówić biegle po angielsku, niemiecku, hiszpańsku, włosku i norwesku

    Narracja: trzecioosobowa



Ich troje xD




Ostatnio zmieniony przez Léa Vazquez dnia Wto Kwi 09, 2013 10:21 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Eisenberg
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Lucerna
Liczba postów : 205
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: Léa Vazquez   Pon Kwi 08, 2013 3:41 pm

witaj w st.berdnard LISKU.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Guillaume
Administrator
Uczeń
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 249
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: Léa Vazquez   Pon Kwi 08, 2013 4:09 pm

mini uwaga ode mnie: w polu profilu sobie zmień, bo Lea jest z Palma de Mallorca a nie z Luksemburga : )

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Léa Vazquez
Uczennica
SUP
avatar

Skąd : Palma de Mallorca
Liczba postów : 28
Join date : 06/04/2013

PisanieTemat: Re: Léa Vazquez   Pon Kwi 08, 2013 4:19 pm

Fakt! Już zmieniam :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Léa Vazquez   

Powrót do góry Go down
 
Léa Vazquez
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: T W Ó R C Z O :: KARTY POSTACI-
Skocz do: