Elite School in Switzerland


 
IndeksRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chantel Channey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Chantel Channey
Uczennica
avatar

Age : 22
Skąd : z Paryża
Liczba postów : 31
Join date : 04/04/2013

PisanieTemat: Chantel Channey   Sob Kwi 06, 2013 3:09 pm


CHANTEL CHANNEY
Lesley Jade

    Imiona: Chantel Elizabeth
    Nazwisko: Channey
    Data i miejsce urodzenia: 07.07. Francja, Paryż
    Klasa: szósta
    Bractwo: Puma
    Status społeczny: bogata

    Rodzina:
    Wchodząc do domu Państwa Channey stojącego na uboczu, daleko od miejskiego zgiełku, którym pachną wielkie miasta, można się poczuć jak w muzeum.
    Drzwi otwiera wysoki na prawie dwa metry, z poważną miną bez cienia uśmiechu, czy jakiegokolwiek ludzkiego uczucia, Kamienny John. W białych rękawiczkach. To lokaj, który jest w historii Chantel obecny od samego początku.
    Przechodząc przez hol, wyłożony marmurową podłogą, wchodzi się do dużego pokoju jadalnianego, który przedzielony jest wielkim drewnianym stołem, tak potężnym i masywnym, że dwunastu rosłych mężczyzn potrzeba aby go przenieść.
    Ale przenosić go nie ma potrzeby, zawsze stoi w tym samym miejscu, okrążony potężnymi, niesamowicie niewygodnymi krzesłami, z surowego drewna, bez żadnych obić. Dokładnie jak w zamku, który ktoś zaadoptował na muzeum sztuki za czasów Wielkiej Rewolucji.
    Pokój ów byłby pokojem jasnym, doskonale oświetlonym w dzień, gdyby nie fakt że wiecznie zaciągnięte zasłony, tak ciężkie i niemodne, nie przepuszczają nawet odrobiny słonecznych promieni. Dlatego całymi dniami nikt nie używa tego pokoju, to pomieszczenie w ogóle jest omijane przez domowników, którzy pochłonięci XXI wiekiem nie jadają wspólnych śniadań, obiadów czy kolacji. Używa się go dopiero w ważnych dniach - jak na przykład urodziny Seniorki rodu.

    Channtel Elizabeth Channey jest kobietą niesamowicie drobniutką, wyprostowaną, dumną. Jej blisko osiemdziesięcioletnia twarz, usiana drobną pajęczynką zmarszczek, uśmiecha się delikatnie, pobłażliwie, może nawet z pewną dozą wyższości. Nie mówi się do niej babciu, nie brała nigdy wnuków na kolana, nie przynosiła cukierków. Za to zabierała ich do kościoła. Co niedzielę, ubierani przez Doris w schludne i skromne mundurki, jechali z Channtel do Kościoła na mszę.
    Pani Channey jest uosobieniem konserwatyzmu w najczystszej postaci, religijna, tradycjonalistka, pozbawiona ciepła i władcza. To na niej koncentruje się wszystko, ona mówi - reszta słucha.
    A z drugiej strony to bardzo olśniewająca, żywiołowa osóbka, która dawniej bywała na salonach, bawiła się w towarzystwie, obracała wśród ważnych ludzi. Zafascynowana bogactwem, przepychem w jej rodzinnym domu, dalej robi wszystko by to żyło.
    Nic dziwnego, że zajmuje centralne miejsce przy wielkim, drewnianym stole.

    Ellen Channey - jedyne dziecko Channtal i Eddisona Channey, nie jest przykładem kobiety władczej, która pnie się po kolejnych szczeblach drabiny, zwanej karierą. Nie dla niej Nowy York, Rzym, czy Lizbona, nie osiąga sukcesów w modzie, czy gdziekolwiek indziej. Od maleńkiego wychowywana pod skrzydłami konserwatywnej matki, żyła pod osłoną stworzoną z surowych zasad moralnych. Dlatego do perfekcji opracowała bycie żoną idealną. Taką, która urządza najlepsze bankiety z okazji rozdania dyplomów, gdy pierworodny syn zostaje lekarzem. Taka, o której miejsca na balach dobroczynnych ludzie zabiegają zaraz po zgaszeniu oświetlenia mijającego balu. Kobieta z niezwykłymi manierami, cicha, skupiona, idealna. W każdym bądź razie, jako żona. Tak Ellen jest żoną idealną, aczkolwiek bycie matką idealną zbytnio jej nie wychodzi. Nie doświadczywszy samej ciepła ze strony wymagającej matki, nie potrafiła go przekazać swoim dzieciom. Wyszła za mąż, za doskonale zapowiadającego się finansistę z Nowego Yorku, który na jedne wakacje przyjechał do Londynu, gdzie wtedy studiowała.

    Preston - którego nazwisko jest wielką tajemnicą, bo gdy młody, dwudziestokilkuletni dorobkiewicz z Ameryki ma okazję wejść w bogatą rodzinę, nie zastanawia się ani chwili nad porzuceniem go. Tak więc, stał się kolejnym Panem Channey, zapewniając w ten sposób ciągłość nazwiska francuskiej rodziny. Mężczyzna, który w młodości był bawidamkiem, hulaj duszo piekła nie ma, teraz po blisko trzydziestu latach małżeństwa przesiąkł konserwatyzmem. Stał się statecznym mężczyzną, który swoje uczucia topi w szklance drogiego koniaku. Pokornie oddał swoją pozycję głowy rodziny na ręce seniorki rodu, w zamian za bogactwo i pozycję społeczną. Nieobecny w życiu dzieci jak i całej rodziny, gdyż ukrywał się za drzwiami gabinetu w wielkim wieżowcu należącym do firmy, gdzie skrupulatnie dba o powiększanie rodzinnego majątku.

    Dorian - najstarszy syn, człowiek na którym spoczywa ogromne brzmienie znalezienia sobie pięknej i mądrej żony, godnej nazwiska Channey. Został lekarzem, mieszkającym w małym apartamencie w środku Paryża. Za wszelką cenę dąży do zerwania z rodzinnymi przywarami, pragnie cieszyć się życiem. Ale raczej nieudolnie, gdyż nie ma w nim wystarczającej siły. Uległ raz, gdy nie wyjechał za swoją ukochaną ze studenckich czasów i to był ten jeden raz za dużo.

    Christian - wiecznie chorowite dziecko, wiecznie przebywające w otoczeniu Friedricha, jego prywatnego nauczyciela. Całkiem możliwe, że właśnie dlatego został zakonnikiem. Zaszył się z dala od rodziny, z dala od wielkiego miasta i bogactwa, by żyć skromnie według wpojonych mu w dzieciństwie zasad, pielęgnując jednocześnie swą miłość do Stwórcy i kontemplując piękno przyrody. W opinii seniorki rodu, Christian jest dumą rodziny.


    Wygląd:



    Wysoka, szczupła dziewczyna, o łagodnych rysach, z postawy której bije spokój i naturalność. Nie jest olśniewająco piękna, nie jest też zrobiona na młodą gwiazdkę serwisów plotkarskich.
    Po prostu jest, dziewczęca i urocza na swój sposób. Długie brązowe włosy stanowią ładne obramowanie buzi o łagodnych rysach, z prostym nosem i szeroko rozstawionymi oczami, nad którymi nakreślone są brwi. Duże, pełne usta, zazwyczaj poprawia podkreślając je owocowym błyszczykiem, który i tak po chwili zliże. Proste, białe zęby to efekt noszenia w dzieciństwie korygującego aparatu, a smukła buzia jest wynikiem usunięcia tylnych zębów.
    Jest raczej drobna, ma drobne dłonie, długie palce, które idealnie nadawały by się do uderzania w klawisze pianina, aczkolwiek tego nie robi. Długie nogi, zazwyczaj odziane w spódnicę, lub leginsy, do tego trampki i kreuje się wizja swojskiej dziewczyny, wychowanej z dala od miastowego zgiełku. W jej osobie jest coś swojskiego, sielankowego, co w zupełności gryzie się z jej charakterem. O ile oczy są odzwierciedleniem duszy, bo kiedyś tak napisał jakiś -zapewne na ostrym kacu - poeta, o tyle w oczach Chantel, niebieskich, można doszukać się błysku. Wysokie czoło, ładnie widoczne kości policzkowe, długa szyja, czyli wszelkie oznaki dostojeństwa i dobrego pochodzenia - według jej Babki tak niezwykle ważne atuty kobiecej urody, wcale nie giną w długich podkoszulkach czy w towarzystwie nie zawiązanych sznurówek.
    Ot, cała Chantal Channey

    Charakter:
    W idealnym świecie pani Channey, Chantel byłaby osóbką skromną, dobrze wychowaną, błyszczącą manierami i dobrym smakiem. Aczkolwiek świat nie jest idealny, o czym boleśnie się mogła przekonać, gdy jej córka raz po raz odmawiała zakładania pięknych sukienek, czy chodzenia 'na schadzki' z podstawianymi jej młodzieńcami.
    Chantel to wolny duch, wszędzie chodząca własnymi drogami, z lekko zadartą głową wśród chmur. Aczkolwiek nie dlatego, że jest marzycielką. Raczej dlatego, że dziewczyna nie stroni od używek, które po zażyciu przenoszą ją w inny, piękny świat. Stąd jej nieobecne spojrzenie, lekkość bytu.
    Wychowując się w domu na uboczu poznała świat jej matki i babki, poznała dobre obyczaje, zaznajomiła się z etykietą, widywała kobiety w drogich sukniach na wystawnych balach, sączące drogiego szampana i polujące na bogatych mężczyzn. I uznała, że za żadne skarby świata nie chce tak żyć. Dlatego zaczęła zachowywać się zupełnie na opak. Przeklinała, chociaż nikt w jej domu nie używał słów brzydszych niż 'kurczę', tupała nogą gdy kazano jej założyć kolejną bladoróżową sukienkę na kolejny idiotyczny bal charytatywny. Szukała wielu sposobów by się od tego oderwać, co zaowocowało tym, że wiele zachowań Chantel to po prostu udawanie.
    Tak, kolejną cechą dziewczyny jest to, że doskonale udaje, gra, bawi się w teatr sama ze sobą i z resztą świata. Tak rozpaczliwie pragnęła zerwać z rodzinnymi przyzwyczajeniami, że zapomniała jaką była osobą. Teraz jest raczej wulgarna w tym co robi, w tym jak się odnosi do świata. Co dziwnie kontrastuje z jej naturalnością w wyglądzie, czy nawet w sposobie chodzenia.
    Ale, zacznijmy jeszcze raz - jaka jest Chantel?
    Chantel jest osobą porywczą, żywiołową, głośną, wszędzie jej pełno, wszędzie musi się wepchnąć, głównie dlatego, by być zauważaną, żeby wszyscy mogli na nią popatrzeć i powiedzieć coś w stylu
    'o boże, to znowu ta Channey'.
    Właściwie, to ona taka jest, bardzo często, wiąże się to z jej potrzebą bycia dostrzeganą, bo wychowując się w takiej rodzinie, jako najmłodsze dziecko, trudno o zwrócenie na siebie uwagi. Dlatego gestykuluje, bardzo żywo, wymachuje rękoma gdy jest zdenerwowana, jakby chciała podkreślić jeszcze bardziej swój gniew. Gdy mówi o czymś co ją interesuje, również stara się podkreślić swoje słowa gestami.
    Ma w sobie coś z rozpieszczonego dziecka, tupie gdy jej się mówi co ma robić, tupie gdy coś jej się nie spodoba, można to nawet uznać za rozkoszne zachowanie w stylu słodkiej dziewczynki.
    Sama Chantel, z tym jej tupaniem, byciem wulgarną, głośną i żywiołową, wcale nie jest taka zła.
    Jest w niej bardzo dużo ze zwykłej, przeciętnej dziewczyny - która się uśmiecha zalotnie do chłopaka spotkanego na zatłoczonej ulicy, która płacze na filmach gdzie ginie główny bohater, która obgada nową dziewczynę swojego byłego chłopaka i która będzie zazdrosna, gdy jej obecny mężczyzna spotka swoją byłą.
    Chantel trzyma się tej swojej normalności bardzo kurczowo, pielęgnuje ją, czasami nawet wyolbrzymia, bo to sprawia zawód jej matce.
    Często, chociaż nie zawsze, dziewczę to działa impulsywnie, nie analizując sytuacji, niewiele myśląc o konsekwencjach - po prostu coś zrobi, bo wydaje jej się w danej chwili, że coś zrobić musi.
    Również, co jest poniekąd konsekwencją prób wychowania Chan na damę, dziewczyna potrafi być olśniewająca, zachwycająca i niezwykle ułożona. Chociaż to się zdarza rzadko.
    Podsumowując - Chantel się zgrywa, bawi życiem, trochę udaje, raz jest kochana i słodka, raz wredna i nieznośna. W pogoni za byciem innym człowiekiem niż jej matka i babka jest gotowa na wszystko, albo na bardzo wiele. O, warto dodać, że jest bardzo uczuciowa, lista jej książąt na białych koniach ciągnie się jak stąd do wieczności.
    I na tym poprzestańmy.

    Moc:
    petryfikowanie, na jakiś czas ludzi, z którymi rozmawia - w zależności od stopnia gestykulacji jej dłońmi, może kogoś 'zabić' na chwilę, na dłużej niż chwilę, lub na wieczność.
    Kiedy młoda kobieta, szczególnie tak żywiołowa jak Chantel, opowiada o czymś, nie sposób by nie machała przy tym równie żywo rękoma. Przecież to nic złego, pomagać sobie w wyrażaniu emocji, czy jakoś je podkreślać.
    Gorzej, gdy takie energiczne machanie dłońmi, sprawi że twój rozmówca nagle runie jak długi na ziemię, z szeroko otwartymi oczami, zamarły w ułamku sekundy i całkowicie nie świadomy tego, że właśnie umarł. Tak się zdawać mogło, że umarł. Bo kazdy przy zdrowych zmysłach pomyśli, że nagle upadający jak kłoda człowiek jest martwy.
    I Chantel nie była wyjątkiem od reguły. Kiedy podczas rozmowy z jednym z tych już wyżej wspomnianych książąt, Chantel zaczęła gestykulować, wszystko potoczyło się jak w zwolnionym tempie, właściwie to niewiele się wydarzyło - chłopak jej słuchał, patrząc bezczelnie w biust, a później leżał z otwartymi ustami i grymasem zadowolenia na buzi, martwy. Oczywiście że zbiegło się pół korytarza szkoły dla dobrze wychowanych dziewcząt i chłopców w małym włoskim miasteczku, a przerażona Chantel, tak się zestresowała zaistniałą sytuacją, że wybuchła śmiechem.
    Jeszcze większe zdziwienie nastąpiło, gdy ów chłopiec, już zapakowany do czarnego, plastykowego worka na trupy, zaczął się szarpać i rozpaczliwie wołać o pomoc, w piętnaście minut po tym, jak lekarz z pogotowia ratunkowego orzekł jego zgon.
    Początkowo uważano, że to w nim tkwi problem, dopóki sytuacja nie powtórzyła się sześć razy pod rząd, z innymi chłopcami.
    Dla Chantel największym zaskoczeniem była możliwość, że to ona wywołuje takie zachowanie, co umknęło uwadze jej rodziców, którzy zabrali ją z ów szkoły i postanowili na miesiąc za karę zamknąć w domu. W dwa lata po tym pierwszym incydencie, podczas których Chan bała się w ogóle gestykulować podczas rozmów, nie pojawiało się to zjawisko ponownie. Co prawda, jeszcze dwa razy została wyrzucona ze szkoły - ale to już z innych pobudek.
    Podczas gdy na swoje siedemnaste urodziny wpadła w taką złość, że aż nie miała siły mówić ze wściekłości, tylko machała rękoma jak opętana, jej 'moc' się uaktywniła, a dziewczyna, która wywołała wybuch, już się nie ocknęła.
    Będąc teraz osiemnastoletnią dziewczyną w kolejnej, tym razem położonej w Szwajcarii, szkole stara się panować nad sobą, co nie zawsze jej wychodzi, ze względu na jej charakter.

    Biografia:
    Dziewczę przyszło na świat w pewną upalną sobotę. Od maleńkiego tłumiona ciągłymi zakazami i nakazami by być cicho, spokojnie czekała na swoje ósme urodziny. Wtedy też wspólnie Babka z Matką zadecydowały o wysłaniu jej pod opiekę Panny Patheiffare, która prowadziła żeńską szkołę podstawową, a także była znana z nieskazitelnych manier i nienagannej opinii. Tak więc cztery lata Chantel przesiedziała w tej szkole, przechodząc z klasy do klasy z okropnie paskudnymi ocenami, z potwornie długą listą uwag, a także milionem skarg wysyłanych co tydzień do rodzinnego domu na obrzeżach Paryża. W wieku 12 lat Chantel została odesłana na naukę w gorącej Hiszpanii, gdzie jednak nie zagrzała długo miejsca.
    Matka wściekła, dostająca białej gorączki, babka o krok do grobu zachodząca w głowę, która jej dobra przyjaciółka będzie w stanie wychować wnuczkę na damę oraz ojciec pijany ze wściekłości bardziej niż kiedykolwiek wcześniej zadecydowali wspólnie wysłać młodą Channey do Włoch.
    Do katolickiej szkoły, dla młodych dziewczynek i chłopców z dobrych domów, która okazała się w zasadzie obozem pracy, gdzie jedyne przerwy spędzano w Kościele, a światło gaszono już o dwudziestej pierwszej. Po trzeciej próbie ucieczki, drugiej zagłodzenia się na śmierć i jednym morderstwie głupiej świnki morskiej, Chantel w wieku lat czternastu ukończyła naukę w tej szkole - co wszyscy przyjęli z ulgą, mając na uwadze serię siedmiu niewyjaśnionych "niby-śmierci".
    Etap kiedy chodziła do szkoły publicznej w Paryżu i jeździła cuchnącym metrem na zajęcia można pominąć. Wszak gdzieś musiała zdobyć wykształcenie, a rodzice mieli już dość płacenia fortuny za prywatne szkoły.
    Bla bla bla, później mając 16 lat zaczęła naukę w Niemczech, przespała się z nauczycielem historii i tą naukę zakończyła, wywołując niemały skandal w kręgach towarzyskich swojej rodziny - gdyż niechcący pewna Brettany Von Staindersen będąca jej współlokatorką w żeńskim akademiku, opowiedziała ze szczegółami o wszelkich aspektach pobytu młodej Channey w Niemczech.
    Jak już się łatwo domyślić, to właśnie ta Brettany, doskonale wychowana i kochana i w ogóle cudowna dziewczynka, doprowadziła do białej gorączki Chan podczas jej siedemnastych urodzin.

    Ciekawostki:
    - zwiedziła Włochy, Niemcy, Francję i Hiszpanię - ucząc się po kilka miesięcy w każdym z tym krajów, w szkołach z internatem
    - zabiła "Pepito", ukochaną świnkę morską, swojej grubej współlokatorki, tylko dlatego że ta hałasowała w nocy
    - została wyrzucona ze szkoły w Niemczech, po tym jak na balu charytatywnym straciła dziewictwo z nauczycielem historii
    - brała udział w paradzie równości
    - za każdy szlaban, ze strony rodziców, głodziła się, nie przyjmując żadnych posiłków, co kończyło się częstymi wizytami w szpitalu
    - uważana za czarną owcę w rodzinie
    - podpisuje sie Chantel przez jedno n, żeby nie mylono ją z babcią, po której ma imię
    - uwielbia pomarańcze, mrożoną kawę, rozciągnięte podkoszulki
    - chodzi tylko i wyłącznie w leginsach lub rajstopach - nie uznaje dżinsów
    - lubi chodzić nago

    Narracja: pierwszoosobowa




pezet. bo był wczoraj na koncercie, bo było cudownie i w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laura Guillaume
Administrator
Uczennica
SUP
avatar

Age : 22
Skąd : Luksemburg
Liczba postów : 189
Join date : 03/03/2013

PisanieTemat: Re: Chantel Channey   Sob Kwi 06, 2013 3:20 pm

akcept, Pumciu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Chantel Channey
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elite School in Switzerland :: T W Ó R C Z O :: KARTY POSTACI-
Skocz do: